08.08.17, 12:20fot: terazgorlice.pl

Barbara Bartuś dla Frondy: PiSowi nie potrzeba żadnej "zasłony dymnej"

Tomasz Wandas, Fronda.pl: O czym świadczy fakt, że Radosław Sikorski i były prezes Orlenu w taki słowach wypowiadali się o swoich partyjnych kolegach?

Barbara Bartuś, klub parlamentarny PiS: W tak zwanych „taśmach prawdy” najważniejsze jest nie to, co panowie o sobie nawzajem myślą, nie są nawet najważniejsze ich wzajemne przepychanki. Najistotniejszy jest cały kontekst ich rozmów, podejście do spraw państwa. Pan Radosław Sikorski zajmując najważniejsze stanowiska w naszej ojczyźnie, będąc ministrem spraw zagranicznych, będąc marszałkiem sejmu pokazał, czym tak naprawdę jest dla niego Polska.

Czyli?

Pokazał on, że Polska jest dla niego niczym. Taśmy te pokazują, podejście do Polski jako do czystego interesu, panowie okazali brak jakiegokolwiek podejścia propaństwowego. Najtrudniejsze i najsmutniejsze jest to, że mieliśmy przez tyle lat u władzy ludzi, którzy zajmowali się szukaniem wyłącznie własnych korzyści.

Grzegorz Schetyna odniósł się do tych nagrań. Powiedział, że fakt iż wychodzą one teraz oznacza, że Prawo i Sprawiedliwość coś chce ukryć. Pytanie tylko po co PiSowi „zasłona dymna” w wakacje?

Nie rozumiem do czego miałaby być nam potrzebna jakakolwiek „zasłona dymna”. Powiem więcej – często z powodu walki o lepszą Polskę brakuje czasu na to, by informować Polaków dogłębnie o zachodzących zmianach, o tym co już udało się zrobić, a co jeszcze przed nami.  Nie potrzeba nam żadnych zasłon dymnych, potrzebujemy większej możliwości przekazywania Polakom co dokładnie robimy.

Czyli uważa Pani poseł, że ciągle mówi się za mało?

Tak, a najgorsze jest to, że w dalszym ciągu wiele mediów po prostu oszukuje Polaków. Media te kłamią, nie przysługując się tym samym wolnej Polsce. Wiele jest środowisk, które sterują mediami, by na wszelkie możliwe sposoby nie dopuścić do dobrej zmiany.

Zdaje sobie sprawę, że większość Polaków jest właśnie na wakacjach, a podczas roku wielu ciężko pracuje i nie ma czasu na zagłębianie się w politykę. Przez to szybki przekaz, który do nas dociera, czasem poprzez np. artystę na scenie, może być najzwyczajniej fałszywy. Wielu obywateli pada ofiarą przekazywania takich fałszywych informacji. W moim odczuciu my, jako Prawo i Sprawiedliwość, powinniśmy znaleźć sposób na to, aby w łatwy sposób docierać do społeczeństwa z informacjami prawdziwymi, nie wymyślonymi, nie zmanipulowanymi. Celem powinno być przekazywanie prawdy, krótko i konkretnie.

Co różni od tzw. kuchni polityków PiS od polityków PO?

Mimo, iż jestem trzy kadencje w sejmie, nigdy nie uczestniczyłam nawet w podobnych rozmowach, do tych, w których uczestniczyli politycy PO w restauracji "Sowa i przyjaciele", zatem ciężko mi się to tego typu kuchni odnieść. Natomiast mogę powiedzieć, co urzekło mnie w Prawie i Sprawiedliwości. W 2006 roku kiedy byłam sekretarzem okręgowym w zarządzie PiS, szefem okręgu był pan poseł Mularczyk. Tak się złożyło, że nie mógł pójść on spotkanie szefów okręgu, zamiast niego poszłam ja. Na tym spotkaniu, podczas pierwszego kontaktu z panem prezesem Jarosławem Kaczyńskim ujęła mnie jego głęboka miłość do ojczyzny, i strategiczne myślenie w każdym aspekcie.

My Polacy jesteśmy narodem, który wiele przeszedł, po II wojnie światowej ciężko odbudowywaliśmy to, co zostało zniszczone przez okupantów. Później walczyliśmy z komunizmem. Kiedy Polacy ciężko pracowali w tym czasie, uformowała się nowa elita, która szukała tylko okazji do tego, aby się nachapać i wycisnąć jak najwięcej z pracy społeczeństwa dla siebie. 

Dziękuję za rozmowę.