Arcybiskup: „homofobia” nie jest dyskryminacją - zdjęcie
19.07.14, 20:15fot. YouTube

Arcybiskup: „homofobia” nie jest dyskryminacją

10

Katolicki arcybiskup Salvatore Cordileone zwrócił się niedawno przeciwko tym, którzy oskarżają osoby o postawach tzw. homofobicznych o dyskryminację. Hierarcha stwierdził, że skoro zachowania seksualne wynikają z ludzkich wyborów, to trudno byłoby mówić o niechęci wobec homoseksualizmu jako o dyskryminacji.

Twierdzenie arcybiskupa jest słuszne, bo o dyskryminacji możemy mówić wówczas, gdy osobę spotyka gorsze traktowanie ze względu na jej cechy przyrodzone i odeń niezależne. Tymczasem, jak podkreślił biskup, zachowania seksualne są owocem decyzji człowieka. Dlatego niechęć do homoseksualistów zwana przez lewicę homofobią, nie może być określona jako dyskryminacja.

Abp Cordileone opowiedział się zarazem przeciwko planom prezydenta USA, Baracka Obamy, który ma zamiar zablokować specjalną dyrektywą „dyskryminację” osób homoseksualnych w miejscu pracy. Hierarcha powiedział, że planowane zmiany prawne nie mają wcale na celu ochrony żadnych osób, ale są nakierowane na zmuszanie każdego człowieka do zaakceptowania konkretnej wizji ludzkiej seksualności oraz popierania tejże.

Arcybiskup powiedział, że prawdziwa dyskryminacja bazuje na charakterystyce człowieka, a nie jego zachowań seksualnych. Dlatego zarówno Kościół jak i państwo powinny dążyć do eliminacji takiej właśnie dyskryminacji, a zarazem do ochrony wolności religijnej.

pac/pinknews

Komentarze (10):

anonim2014.07.19 20:29
Skoro biskup stwierdził, że orientacja seksualna to kwestia wyboru to widocznie tak musi być.
anonim2014.07.19 20:57
Fafik, a nie zauważyłeś, że to "nienormalni w zachowaniach seksualnych" są tymi, którzy prześladują. Jeśli ja nie mogę głośno mówić, że pedalstwo to zboczenie, to chyba ja jestem prześladowany ???
anonim2014.07.19 21:20
@ajawoledyskutowac Powiedział, że ZACHOWANIA SEKSUALNE są kwestią wyboru. Ale dla Ciebie skłonność = zachowania, bo ludzie to bezmózgie zwierzęta niemające wpływu na to, co robią.
anonim2014.07.19 21:29
@Konkwistador Problem w tym, że ludzie Kościoła (w zdecydowanej większości) dyskryminują homoseksualistów za samą ich orientację, a nie zachowania. Przecież zboczeniec to zboczeniec prawda?
anonim2014.07.20 18:20
"Jeśli ja nie mogę głośno mówić, że pedalstwo to zboczenie" "Zboczeniec to zboczeniec i nie ma tutaj co dyskutować, gdyby mowa współczesnego KK była jasna to pedały nigdy nie wyszłyby z dworcowych ubikacji." Katechizm Kościoła Katolickiego, kanon 2358: Pewna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Skłonność taka, obiektywnie nieuporządkowana, dla większości z nich stanowi trudne doświadczenie. Powinno się traktować te osoby z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i – jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swojej kondycji.
anonim2014.07.20 18:34
Przede wszystkim żaden szanujący się homoseksualista nie powie, że jest homoseksualistą. Poza tym gdybym się przypadkiem dowiedział, że osoba z którą mieszkam po sąsiedzku lub z nią pracuję jest homoseksualistą lub lesbijką mało by mnie to obeszło, bo to jego/jej problem a nie mój. Problem byłby wtedy gdyby jakiś homoś zaczął mnie podrywać co mi się raz trafiło. I co? Skończyło się na opieprzu.
anonim2014.07.20 19:36
@Fafik i inni "mądrzy inaczej"... Oczywiście, że wypowiedź biskupa można sparafrazować w następujący sposób: "Skoro zachowania religijne wynikają z ludzkich wyborów, to trudno byłoby mówić o niechęci wobec religijności jako o dyskryminacji." To, że czyjeś zachowanie mi się nie podoba, nie jest samo w sobie dyskryminacją. Może mi się nie podobać wiele rzeczy, na przykład czyjeś dłubanie w nosie. Jednakże z faktu, że czyjeś zachowanie mi się nie podoba, mogą wynikać różne postawy: - piętnowanie tego zachowania i próba jego ograniczania lub eliminacji, - tolerancja w klasycznym ujęciu (nie lubię czegoś, ale toleruję, bo nie mam innego wyjścia) - "tolerancja" w ujęciu nowoczesnym, jako akceptacja czyjegoś zachowania, którego nie znoszę. Pierwsza postawa jest niebezpieczna, bo szybko może doprowadzić do prześladowań oraz dyskryminacji osób, których się nie lubi, poprzez wymuszanie na nich zachowań przeciwnych do nieakceptowanych (niedłubanie w nosie, heteroseksualność, świeckość). Druga postawa zakłada, że co prawda nie lubię dłubiących w nosie, homoseksualistów, czy ludzi religijnych, ale uznaję, że skoro ich czynności nie dotykają mnie bezpośrednio, a jedynie odczuwam odruch wstrętu, zażenowania, zdziwienia i tym podobne, to co najwyżej będę się starać ograniczyć kontakt z takimi osobami na przykład nie zatrudniając ich w swojej firmie, aby nie mieć z nimi kontaktu, bo mnie wkurzają, irytują, drażnią. Trzeci przypadek natomiast jest podobny do pierwszego w skutkach, tyle że odwrotnym co do osób "gnębionych". Jeżeli nie wykrzeszę w sobie tyle heroizmu, aby, pod wpływem zmasowanej propagandy, zaakceptować obrzydliwca dłubiącego w nosie, paradującego pół nago obleśnego homoseksualisty albo rozmodlonych staruszek, to ja wtedy stanę pod pręgierzem "opinii publicznej", jako "czyścioch", "homofob" czy "antyreliginy funadamentalista" i mogę ponieść konsekwencje. Według mnie, na wszelkie dziwne zachowania i postawy jakiejś grupy, która tak ocenia inna grupa, najbardziej naturalna i nie powodująca wzajemnych animozji jest postawa klasycznej tolerancji. Niestety... środowisko LGBT marzy o "tolerancji" akceptującej ich bez zastrzeżeń i bezgranicznie, ocierającej się o ich uwielbienie...
anonim2014.07.21 13:52
Katolikiem też nie jest się od urodzenia
anonim2014.07.22 15:23
Kropelko, zapewniam cię, że większości przedstawicieli środowiska LGBT nie chodzi o uwielbienie, a właśnie o akceptację, bez zastrzeżeń o której wspominasz. Czy ty ze względu na to, że (jak mniemam) jesteś heteroseksualna oczekujesz uwielbienia? A może ktoś cię kiedyś poniżył powodu twojej orientacji? Osoba homoseksualna nie chce niczego ponad to. Niektórzy mają problem z tym, że ktoś jest Murzynem, a tak naprawdę nikogo nie powinno obchodzić to jaką kto ma skórę, bo nie na tej podstawie ocenia się wartość drugiego człowieka. Nikogo też nie powinno obchodzić to kto z kim sypia, bo to nie jego sprawa. Jeśli dwoje ludzi dobrowolnie, nie krzywdząc nikogo postanawia ze sobą być, żyć, uprawiać seks to jest to ich sprawa. Oczywiście wciąż będą ludzie, którym nie będzie podobało się to, że ktoś nie jest taki jak on i z tego powodu będzie innym ubliżał, ale być może kiedyś będzie to tak samo społecznie nieakceptowane jak rasizm. Być może..
anonim2014.07.24 21:00
@Sanders chcialem napisac do kropelki i innych normalnych inaczej ale w sumie po co mam sie powatarzac ... pozdrawiam