Szokującymi informacjami podzielił się portal Blask Online, który dotarł do dokumentów na temat planu zajęć dla polskiej armii w zakresie „Kształcenia obywatelskiego” oraz „Profilaktyki i dyscypliny wojskowej”. Wśród samych żołnierzy sprawa wywołuje niedowierzanie.
- „Kiedy zobaczyłem punkt szkolenia o perspektywie gender, to naprawdę mnie zaskoczyło. My tu mamy uczyć się reagowania na sytuacje kryzysowe, dyscypliny, procedur, a nie tematów, które kojarzą się z polityką. Wielu z nas uważa, że armia powinna skupiać się na przygotowaniu do działań wojskowych, a nie na zagadnieniach, które część środowiska odbiera jako ideologiczne. W jednostce już mówi się, że to niepotrzebne i że takie treści nie mają nic wspólnego z codzienną służbą”
- powiedział portalowi jeden z nich.
Inny informator Blasku Online przyznaje, że „w jednostce ludzie łapią się za głowę”.
- „Mówią, że zamiast skupiać się na tym, co naprawdę potrzebne w wojsku, dorzuca się nam coś, co kompletnie nie pasuje do naszej codziennej roboty. Wielu chłopaków czuje, że nikt nas nie słucha, że ktoś na górze decyduje za nas, nie mając pojęcia, jak wygląda służba. To budzi frustrację, bo mamy wrażenie, że odchodzimy od tego, co jest sednem armii”
- podkreśla.
Pytany o sprawę rzecznik MON Janusz Sejmej stwierdził, że… o niczym nie wie.
- „Przyznam, że pierwszy raz w swojej dwuletniej karierze spotykam się z taką informacją, że gender jest włączone do szkoleń. Muszę też sprawdzić rejon jednostek, dla których wyznaczono to szkolenie. Proszę o wnikliwego maila w tej sprawie. Musimy to sprawdzić”
- odpowiedział na pytania portalu.
Jak jednak zauważa w mediach społecznościowych były zastępca dyrektora Centrum Operacyjnych MON Mateusz Kurzejewski, opracowywany przez Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej program zajęć musiał być zaakceptowany przez władze resortu.
- „Plany zajęć wojskowych opracowuje Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej, jednostka bezpośrednio podległa pod Centrum Operacyjne MON czyli centrum zarządzania działalnością ministra obrony. Nie ma opcji żeby decyzja o wprowadzeniu tęczowych zajęć w szeregach armii była podjęta bez akceptacji politycznej. Coś niesamowitego”
- napisał poseł PiS na X.com.
Plany zajęć wojskowych opracowuje Wojskowe Centrum Edukacji Obywatelskiej, jednostka bezpośrednio podległa pod Centrum Operacyjne MON czyli centrum zarządzania działalnością ministra obrony. Nie ma opcji żeby decyzja o wprowadzeniu tęczowych zajęć w szeregach armii była podjęta… https://t.co/n11az2uYeq
— Mateusz Kurzejewski (@MKurzejewski) February 16, 2026
O sprawę dziennikarze pytali w czasie dzisiejszej konferencji prasowej samego szefa MON.
- „Zajmowanie się prawami człowieka zawsze ma sens”
- stwierdził Kosiniak-Kamysz obiecując przesłanie dziennikarzowi szczegółowych wyjaśnień.
