Autor relacjonuje, że – jego zdaniem – sednem sprawy nie było samo znieważenie, lecz postawa oskarżonej wobec sądu i pokrzywdzonego. Jak napisał: „prawdziwym grzechem Pani Izy nie jest to, że zwątpiła i obraziła Owsiaka – ale że Owsiak chciał jej wybaczyć”. Wildstein pisze, że według relacji krążących w sieci emerytka miała uniknąć surowszej kary, gdyby przyznała się do zamiaru wyrządzenia krzywdy i publicznie przeprosiła. „A Pani Iza stwierdziła, że mowy nie ma, bo wcale tak nie było” – cytuje autor.

Dalej czytamy, że brak skruchy miał wywołać gwałtowną reakcję części środowisk wspierających szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. „Wielki święty chciał wybaczyć… Niech tylko ubierze się emerytka w włosienicę i wystawi na publiczny pokaz” – pisze Wildstein, używając ostrego, ironicznego języka. Jego zdaniem wyrok miał mieć charakter demonstracyjny: „to jest ostentacyjna pokazówka, właśnie za jej grzechy”.

W kolejnych fragmentach autor łączy sprawę z bieżącą polityką, wskazując na stosowanie przez rządzących i część mediów– jak to określa – populistycznej narracji. „Oni już przestali używać jakichkolwiek argumentów. Oni są po prostu święci. Nie wolno im przestać ufać” – pisze Wildstein, dodając, że krytyków spotyka społeczny ostracyzm.

Na końcu wpisu publicysta odnosi się także do materiałów krążących w internecie, które mają przedstawiać Owsiaka w sposób symboliczny i hagiograficzny. „Tak, oni naprawdę przedstawiają go jako świętego z aureolą” – stwierdza.

Według doniesień medialnych z ostatnich dni – m.in. relacji PAP i portali informacyjnych – kobieta została skazana za znieważenie i groźby kierowane w internecie wobec Jerzego Owsiaka. Sąd orzekł karę pozbawienia wolności w zawieszeniu, obowiązek zapłaty świadczenia pieniężnego oraz pokrycia kosztów postępowania. Z uzasadnienia, cytowanego przez dziennikarzy sądowych wynikało, że kluczowe znaczenie miała treść wpisów oraz brak skruchy w trakcie procesu.

Pełnomocnicy Jerzego Owsiaka podkreślali w rozmowach z mediami, że nie chodziło o krytykę działalności WOŚP, lecz o formę i skalę wypowiedzi, które – według sądu – przekraczały granice dopuszczalnej debaty publicznej.