SPROSTOWANIE

     Na stronie internetowej Fronda.pl zamieszczony został w dniu 19.02.2023 r. o godz. 10:10, artykuł podpisany: mp/Jan Bodakowski, pt.  „Komu zależy na ukryciu prawdy o zabójstwie księdza Jerzego Popiełuszki?”

 

     W artykule powyższym powołano moje opinie i oceny dotyczące ustaleń śledztwa w sprawie kierowania wykonaniem zabójstwa ks. Jerzego Popiełuszki, które prowadziłem w okresach lipiec 1990 r. - grudzień 1991 r. oraz sierpień 2001 r. - październik 2004 r.  Pragnę niniejszym dokonać sprostowania niektórych rzekomo moich stwierdzeń, których nigdy nie wypowiadałem oraz wyjaśnić te wskazane w tekście okoliczności, które mogą wyrobić błędne przekonanie o przebiegu zbrodni na księdzu Jerzym u młodych zwłaszcza czytelników, nie pamiętających tych tragicznych wydarzeń sprzed lat.

   

     W treści publikacji wystąpiły następujące błędy i braki wymagające uzupełnienia:

  • wskazanie psa tropiącego nie jest jedynym lecz jednym z wielu dowodów pośrednich [poszlak] jednoznacznie potwierdzających przekazanie księdza przez kapitana Grzegorza Piotrowskiego i dowodzonych przez niego funkcjonariuszy MSW,  drugiej grupie sprawców uprowadzenia i zabójstwa kapelana „Solidarności”;
  • nigdy nie było elementem prezentowanej przeze mnie wersji zbrodni, że księdza Jerzego Popiełuszkę przerzucono z samochodu fiat 126p porywaczy do samochodu Volkswagen rzeczywistych morderców; prawda jest taka, że to ksiądz Popiełuszko z Waldemarem Chrostowskim podróżowali samochodem marki „Volkswagen – Golf”, porywacze zaś, „Fiatem 125p”;
  • po zmuszeniu księdza do opuszczenia VW golfa, został on doprowadzony przez oprawców do miejsca odległego o dwieście kilkanaście metrów, znajdującego się na drodze prowadzącej do zabudowań Górska; tam umieszczono księdza w nieustalonym dotychczas samochodzie należącym do drugiej grupy współdziałających sprawców, która „przejęła” księdza od  kapitana Piotrowskiego;
  • rybacy widzieli przed północą 25.10.1984 r., jak sprawcy wrzucali z tamy we Włocławku do Wisły „pakunek”, którym po wyłowieniu w dniu następnym okazały się zwłoki księdza Popiełuszki; określenie świadków: „pakunek” wzięło się stąd, że w porze nocnej i z pewnej odległości, ludzie ci nie byli w stanie rozróżnić, że do rzeki wrzucane są zwłoki, lecz coś, co wizualnie kojarzyło im się z „pakunkiem”; dlatego tak właśnie świadkowie ci określali dokładnie to, co byli w stanie dostrzec, że wrzucane jest z tamy do rzeki; jest to spostrzeżenie poczynione w sposób naturalny i  szczerze wyeksponowane;
  • premier Jan Olszewski po zbadaniu okoliczności odsunięcia mnie od śledztwa w grudniu 1991 r., przekazał mi za pośrednictwem mec. Andrzeja Grabińskiego, że w całej rozciągłości podziela zajęte przeze mnie w tej sprawie stanowisko, ale nie „może nic zrobić”, by mnie do śledztwa przywrócono; o to właśnie bardzo zabiegałem – praktycznie do końca mojej czynnej służby w prokuraturze, ale też i później, dokąd mi wiek pozwalał;
  • w tekście napisano, że na kierownictwo generałów wskazywał Grzegorz Pirowski – nie znam takiego nazwiska, zapewne autorowi chodziło o Grzegorza Piotrowskiego;
  • prof. Lech Kaczyński był zainteresowany kontynuacją przeze mnie śledztwa, udzielił mi jako prokuratorowi znaczącej pomocy w jego toku, kiedy był ministrem sprawiedliwości – prokuratorem generalnym [z oczywistych powodów nie mogę operować tu konkretami]; teza, jakoby nie był on zainteresowany kontynuacją śledztwa  zamieszczona w tekście publikacji jest nieprawdziwa i krzywdząca dla śp. prof. Lecha Kaczyńskiego, nigdy nigdzie tak nie twierdziłem;
  • podobnie rzecz się ma ze stanowiskiem w tej sprawie p. Jarosława Kaczyńskiego, który miał  identyczne zdanie na ten temat co jego brat; szerzej wypowiedziałem się o tej kwestii w rozmowie z p. red. Ryszardem Gromadzkim;
  • faktycznie, śp. prof. Janusz Kurtyka od pewnego momentu nie był zainteresowany kontynuacją śledztwa ale przeze mnie, co nie oznacza, że nie był zainteresowany kontynuacją śledztwa [cokolwiek to słowo miałoby nie znaczyć] przez innego prokuratora;
  • pomijam tutaj sprostowanie tzw. „literówek” w tekście „Frondy”, co uważam, bardziej przynależy autorowi publikacji.

 

      Z racji zawodowej powinności, którą kiedyś czynnie sprawowałem, dziękuję Państwu za zainteresowanie ustaleniem prawdy o pełnym - nieskażonym esbeckim kłamstwem - wymiarze męczeństwa bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

 

              Z wyrazami szacunku

                    Andrzej Witkowski