Karol Nawrocki zaznaczył, że bezpieczeństwo „nie znosi uproszczeń, dróg na skróty czy prowizorek”.

- „Bezpieczeństwo państwa nie jest obszarem, w którym można pozwolić sobie na niejasność, improwizację ani na domysły. Jest sferą, w której każda decyzja musi mieć jasno określony cel, koszt i konsekwencje”

- podkreślił.

Dlatego, mówiąc o programie SAFE, prezydent stwierdził, że zadaniem rządu jest zabieganie „o to, by w ten proces zaangażowani byli wszyscy, żeby wypracować jak najdalej idące porozumienie co do tego, jak te środki będą wydawane, jak będą inwestowane i kontrolowane”. Zwrócił uwagę na euforię w obozie władzy.

- „Chciałbym, by Polska podchodziła do programu SAFE w sposób rzeczowy i odpowiedzialny, dostrzegając oczywiście jego potencjalne znaczenie dla zwiększenia zdolności obronnych państw członkowskich, ale i widząc ryzyka z nim związane”

- oświadczył.

- „Jednak w moim uznaniu, Polacy nie otrzymali jeszcze pełnej informacji o tym programie i dlatego chciałem o tym dzisiaj jako prezydent Polski i Zwierzchnik Sił Zbrojnych z państwem porozmawiać”

- dodał.

Prezydent pytał o warunki udzielenia pożyczki, jej koszt i ryzyka, w tym powiązanie wypłat z tzw. zasadą „pieniądze za praworządność”.

- „Ostateczna decyzja o wypłatach i ich warunkach będzie należeć do Komisji Europejskiej. Mamy konkretne doświadczenia w tej sprawie. Mechanizm KPO okazał się instrumentem politycznym, arbitralnym w obszarze bezpieczeństwa państwa. Państwa członkowskie muszą mieć pewność, co do przewidywalności, ale także stabilności dostępu do środków. Brak takiej pewności rodzi pytania o odporność całego mechanizmu w sytuacjach kryzysowych”

- wyjaśnił.

Rządzący przekonują, że 80 proc. środków z SAFE trafi do polskiego przemysłu zbrojnego. Jak jednak zauważył prezydent, rząd nie przedstawił dotychczas żadnych konkretnych dokumentów, które by o tym świadczyły.

- „Coraz liczniejsze sygnały, także z zagranicy, wskazują, że konstrukcja programu SAFE sprzyja przede wszystkim największym zachodnioeuropejskim koncernom zbrojeniowym, a nie państwom, które dopiero budują własny potencjał obronny i są najbliżej konfliktu wojennego. Fakt, że Niemcy (…) w ogóle nie wystąpiły o środki z programu SAFE, w moim przypadku nie jest przypadkiem. Oczywiście Niemcy myśląc o pożyczce na zbrojenia mogą szukać korzystniejszych warunków kredytowych. Ich przemysł stanie się jednym z głównych beneficjentów tych pieniędzy, także poprzez zamówienia składane przez inne kraje”

- zauważył.

Podkreślił, że choć życzymy naszemu zachodniemu sąsiadowi jak najlepiej, to nie byłoby w naszym interesie, gdyby program SAFE okazał się w rzeczywistości „wsparciem dla przechodzącej pewien kryzys gospodarki” Niemiec.