Jakiś czas temu sam minister sprawiedliwości i prokuratur generalny Waldemar Żurek snuł wizję przywiezienia posła Zbigniewa Ziobry do kraju „w bagażniku”. Nagonka na byłego ministra sprawiedliwości przeradza się w coraz bardziej niepokojące groźby pod jego adresem. W Warszawie pojawiły się plakaty, których autorzy oferują pieniądze za dostarczenie polityka „żywego lub martwego”. Groźby otrzymuje również obrońca parlamentarzysty, mec. Bartosz Lewandowski.

- „Po przejęciu władzy Donald Tusk świadomie rozpętuje w Polsce atmosferę nienawiści. Kieruje ją przeciwko Prawu i Sprawiedliwości, szczególnie wobec mnie. Odwraca uwagę Polaków od swojej nieudolności, od drastycznego wzrostu cen energii i katastrofalnej sytuacji w służbie zdrowia. Dotąd nie reagowałem na pogróżki, bo dotyczyły wyłącznie mnie.”

- napisał poseł Ziobro na X.com.

- „Jednak tym razem groźby zostały skierowane także wobec mojego dziecka oraz obrońcy - adwokata Bartosza Lewandowskiego. Dlatego zdecydowałem się skierować wniosek o ściganie sprawców”

- dodał.

Przyznał jednak, iż „nie ma złudzeń, że kierownictwo nielegalnie przejętej prokuratury odpowiednio zareaguje”.

- „Zostali szefami prokuratury wyłącznie dzięki przestępczym decyzjom Tuska i jego kompanów. I są mu winni posłuszeństwo”

- stwierdził.

- „A to ci politycy kłamliwie mnie oskarżają. Zarzucają mi czyny, których nie popełniłem. By uwiarygadniać swoje kłamstwa, łamią procedury śledcze i sądowe. A nawet niszczą sędziego, gdy wyda rozstrzygnięcie nie po partyjnej linii władzy. Wokół fabrykowanego procesu rozpętują nagonkę cieknącą nienawiścią. Panie Tusk, jest Pan odpowiedzialny za cały ten spektakl oszczerstw i gróźb. Jeśli cokolwiek stanie się moim najbliższym lub mojemu obrońcy, pełna odpowiedzialność spadnie na Pana”

- podkreślił.