16. latka zakopana żywcem? - zdjęcie
19.05.20, 09:37Fot. via: Pixabay - arembowski

16. latka zakopana żywcem?

53

Media informują o nowych ustaleniach śledczych, po przeprowadzeniu sekcji zwłok zamordowanej przez kolegów 16. latki. Zgodnie z tymi ustaleniami, dziewczyna miała zostać zakopana kiedy jeszcze żyła.

„Super Express” informuje, że prokuratura zakończyła sekcję zwłok 16. letniej Kornelii K. z Piaseczna. Pogrzeb nastolatki odbył się w poniedziałek.

16. letnia Kornelia zaginęła 11. lutego. Pod koniec kwietnia odnaleziono jej ciało w lesie w Konstancinie, przysypane ziemią i liśćmi. Śledczy ustalili, że sprawcami zabójstwa są znajomi nastolatki: 17. letnia Martyna Sz. i 25. letni Patryk B. Zbrodnia miała zostać przez nich dokładnie zaplanowana. Mężczyzna miał postrzelić ofiarę z wiatrówki w głowę, przydusić i kilkukrotnie uderzyć łopatą.

Według nowych doniesień medialnych, Kornelia prawdopodobnie żyła, kiedy była zakopywana:

-„Mogła skonać dopiero pod ziemią. Morderca (Patryk B. - red.) podczas przesłuchania przyznał, że nie sprawdził, czy ofiara żyje. Po zbrodni Patryk i Martyna rozjechali się do domów” – czytamy na se.pl.

Sprawcy morderstwa zostali zatrzymani krótko po odnalezieniu ciała Kornelii. Martyna Sz. została umieszczona w zakładzie dla nieletnich, a Patrykowi B. postawiono już zarzut zabójstwa.

kak/se.pl, DoRezczy.pl

Komentarze (53):

M.a2020.05.19 14:56
17 lat dlaczego w zakładzie dla nieletnich? Zaplanowane zabójstwo powinno być więzienie dla zbrodniarzy.
margeritta2020.05.19 15:27
Spoko, możliwe, że odpowie jak osoba dorosła. Wtedy na pewno nie odbębni wyroku w zakładzie dla nieletnich, a już na pewno nie cały.
Grzegorz 2020.05.19 11:50
Do kolegi trola Damiana. Tak Szatan tu swój udział miał to nie wątpliwe, ale oprócz tego dokonały tego dwie osoby. Sąd sprawdzi czy są w pełni normalne. W każdym razie skończy się długoletnią izolacją, w przypadku mężczyzny zapewne co najmniej 25 lat jako że morderstwo że szczególnym okrucienstwem i dokonane z niskich pobudek.
Maria Blaszczyk2020.05.19 15:06
Chyba nie sposób uznać, że normalny jest ktoś, kto zabija inną osobę?
Maria Blaszczyk2020.05.19 15:44
Dodam jeszcze, że dotyczy to, rzecz jasna, istot ludzkich na każdym etapie ich życia. Bez względu na to czy już się urodziły, czy jeszcze nie.
Maria Blaszczyk2020.05.19 17:17
Ciekawe, co to za gnój sie tu podszywa. Ale nie. Tu akurat mamy przypadek z postu Zerr0 poniżej. Chodzi mianowicie o samoobronę.
anonim2020.05.19 18:22
Gadasz sama ze sobą?
Maria Blaszczyk2020.05.19 19:54
Nie. Z jakimś podszywającym się gnojem.
ZERR02020.05.19 16:51
Normalny człowiek potrafi zabić inną osobę, dla obrony. To normalne. Nienormalne jest to, że dorośli faceci nie potrafią zabić w obronie ich kobiety, dzieci albo ojczyzny. Ale w neoświecie to standardowe zachowanie wśród metroseksualnych pantoflarzy pouczonych o prawach LGBT.
Maria Blaszczyk2020.05.19 17:15
??? Ile razy zabijałeś w obronie kobiety, dzieci albo ojczyzny? No widzisz... To sie nazywa cywilizacja. Nie ma takiej potrzeby.
ZERR02020.05.19 21:22
Ile razy w życiu zabija żołnierz WP albo policjant? Często nigdy, ale jednak mają służbową broń i szkolenie To się nazywa cywilizacja. Ponieważ źli wiedzą, że ich pozabijamy, nie będa się narażać. To co nazywasz cywilizacją to stan umierania upadłej cywilizacji. PS. w mordę lałem bez dylematów. I pamiętaj aby dbać o swój nóż. Nigdy nie wiesz, kiedy uratuje ci zycie.
Maria Blaszczyk2020.05.19 21:56
Taaaak... Noży mam całe mnóstwo - noże do warzyw, noże do owoców, nóż do chleba, nóż do podważania pokrywek od słoików. Ale doświadczenie uczy, że sama dla siebie co najwyżej mogę krzywdę zrobić... Wiesz, żyję na tym świecie niewiele krócej od Ciebie - i jakoś nigdy nie lałam w mordę. A już prawie na pewno nie byłabym zdolna do wbicia w kogoś noża. Może po prostu niech nikt mnie nie atakuje... To lepsze rozwiązanie i nikt nie ucierpi. A policjant nie jest od zabijania. W krajach cywilizowanych policjanci, co do zasady, nie są uzbrojeni. Żołnierz pewnie jest, się chyba nie spodziewasz, że ja się z tego cieszę? Trzeba zniszczyć człowieka, by sprawić, że jest zdolny zabić innego. Trzeba mu wmówić, że ten inny człowiekiem nie jest. To się da zrobić, ale nigdy już nie będzie "normalnym" człowiekiem. Bo osobniki naszego gatunku mają jednak zdolność rozpoznawania innych osobników naszego gatunku.
Damian2020.05.19 10:51
Winne temu są: edukacja seksualna, LGBT, GMO, 5G, 4K, 3M, 4F, chemitralisy, płaska Ziemia, szczepionki no i Szatan.
Palindrom2020.05.19 12:59
"edukacja", mówisz…?
anonim2020.05.19 13:43
Winni są lewacy odpowiedzialni za: - zniesienie kary śmierci - zakazywanie kar cielesnych - uświadamianie ludziom, że "Boga, który widzi wszystko, nie ma", a przecież Policja nie widzi wszystkiego. pouczacie ludzi że są bezkarni, to potem robią różne rzeczy w poczuciu bezkarności. Teraz, zamiast taty i mamy, sprawców będzie karciła Policja, Prokurator i Sąd, kajdanami, karcerem, a w razie potrzeby - pałką i pistoletem.
Maria Blaszczyk2020.05.19 15:03
Niejaki Hitler żył w czasach, gdy kara śmierci obowiązywała, był katowany przez ojca codziennie, tak na wszelki wypadek i był katolikiem. Bici byli Himmler, Eichmann i większość Niemców w tamtych czasach. Podobnie Stalin - również bity i religijny. Badania pokazują zależność raczej odwrotną - przemoc w dzieciństwie jest praktycznie warunkiem sine qua non, by stać się zabójcą.
anonim2020.05.19 16:49
Hitler i jego banda byli wrogami katolicyzmu, nawet jeśli taktycznie manipulowali elektoratem. Wystarczy przeczytać "Rozmowy z katem". Lektura w szkole. Zdobył najmniej głosów właśnie wśród katolików, i pewnie też z tego powodu ich nienawidził. Hitler i jego banda prowadzili taką samą grę na oczernianie Kościoła, jak teraz prowadzą ich duchowi spadkobiercy, lewacy. Dokładnie tak samo wzniecali Panikę Moralną, ekscytując plebs jednostkowymi przypadkami nieobyczajności albo malwersacji. Podobnie, jeśli szczuli na Żydów, to pokazywali realne przypadki sutenerstwa, lichwy i zmowy żydowskiej. Realne. Opowieści o religijnym Stalinie (nb półżydzie) to już wyższy stopień odrealnienia. Badania pokazują co innego - niegdyś 99% dzieci było karconych fizycznie, niekarcone były tylko te najłagodniejsze. Więc w oczywisty sposób, jeśli ktoś został mordercą, to nie wskutek kar, tylko pomimo ich. Nawet i dzisiaj, tylko najbardziej agresywne są (w desperacji) karcone przez rodziców w ten sposób. Ale to nie zawsze pomaga. Twoje wnioski sa tego rodzaju, jak ten, że pożar jest najgorszy jeśli przyjeżdża do gaszenia więcej zastępów strażaków. A więc należy zakazać wysyłania więcej niż jednego wozu.
Maria Blaszczyk2020.05.19 21:02
Hitler był wychowywany na katolika. Nikt mu nie uświadamiał, że "Boga, który widzi wszystko, nie ma". Wręcz przeciwnie, wychowywano go na człowieka bogobojnego. Co tu "rozmowy z katem" mają do rzeczy? Stalin chodził do szkoły cerkiewnej, gdzie, jak mniemam, również nie uczono go, że "Boga, który widzi wszystko, nie ma". Nie znam się zbyt dobrze na prawosławiu, ale wydaje mi się, że jednak te nauki inne były. A potem nawet studiował w seminarium. A obecnie niekarconych dzieci jest coraz więcej, a brutalnych przestępstw coraz mniej. Więc Twoją korelację możesz sobie...
ZERR02020.05.19 21:30
Wszystkiego jest mniej. Nawet wypadków samochodowych Tak to jest, gdy młodych mężczyzn się wykastruje mentalnie, przecweli Prawami LGBT i skarmiani szitpaszą celowo skażoną soją i podobnymi ksenohormonami. Stają się ciapami, niezdolnymi do obrony czegokolwiek. Mają być posłusznym bydłem niezdolnym do buntu. I są. Aby nie byli zbyt inteligentni, dostają szprycę nazywaną "szczepionką", pełną wyrafinowanych neurotoksyn i ludzkich komórek rakowych. Tak oto Możni zarządzają pogłowiem stada ludzkiego. Ubocznym skutkiem jest spadek liczby przestępstw. Spada liczba plemników, rośnie bezpłodność. To jest upadek cywilizacji. Oczywiście taki stan nie jest stabilny. Zostało wam/nam już bardzo mało czasu.
Maria Blaszczyk2020.05.19 22:07
Jakoś nie umiem pojąć, czemu świat, w którym ludzie giną w wypadkach samochodowych i w którym jest więcej przestępstw, jest lepszy. A chcesz mieć więcej plemników - zwalczaj smog, otyłość i takie tam... Bo to one odpowiadają za spadek męskiej płodności, a nie "soja". Azja ma największe spożycie soi, dla nas niewyobrażalne, a płodność męską zupełnie przyzwoitą. A w ogóle, to nie ma obowiązku jedzenia soi.
anonim2020.05.19 22:28
I ty mówisz, że to inni są "strachliwą, przesądną, wymierającą dziczą"
ZERR02020.05.20 14:19
Ludzie odważni widza zagrożenia, nazywają je i w miarę sił niszczą. Na przykład zabijając wroga, ale jak tu zabić wroga nie wiedząc kto nim jest. Zessani ze strachu lewacy chowają łeb w piach i jeszcze nazywają to odwagą. Brak odwagi wg turbolewaków to sam fakt wskazania wroga. JPDL Ty to jesteś UDANY. Lewaki - świat na opak
ABBA2020.05.19 10:06
Ciekawy, jaki będzie wyrok.
Eustachy2020.05.19 10:09
Być może natrafi na "sprawiedliwego sędziego" który go uniewinni.
...2020.05.19 9:52
To na pewno z powodu, że myśliwi chcą swoje dzieci na polowania zabierać.
Nepomucena2020.05.19 10:46
Piertolisz waść.
...2020.05.19 11:10
Ryli? Takie m.in. wizje przedstawiali protestujący przeciwko pozwoleniu myśliwym na zabieranie ich własnych dzieci na polowania. Że to je wynaturzy (lub traumy jakoweś w nich poczyni).
Maria Blaszczyk2020.05.19 15:05
No ale w jaki sposób to wydarzenie zaprzecza ewentualnej korelacji między zabijaniem zwierząt dla zabawy a dziecięcą traumą? Bo nie łapię...
Micha\305\202 Jan2020.05.19 15:37
Ten przykład akurat nie o tym (dlatego jest w nawiasach), ale o zrobieniu z nich potworów.
Micha\\\\\\\\305\\\\\\\\202 Jan2020.05.19 15:53
Dodam jeszcze, że pewną część wakacji, w młodej podstawówce, spędziłem na wsi. Krowę wydoiłem, ziemniaki za koniem obredliłem, koguta biegającego bez głowy widziałem. Parę innych, równie niesympatycznych rzeczy też. Nie wiem, czy jakaś trauma z tego wyniknęła, czy nie. Może dzięki temu nie zostałem lewicowcem?
Maria Blaszczyk2020.05.19 19:11
Akurat to wydaje mi się dość prawdopodobne. Ekspozycja na okrucieństwo zmniejsza wrażliwość ;-). Ale tak poważnie, to jednak jest w znacznej mierze biologia. Działanie mózgu lewicowca i prawicowca jest inne. Zapewne traumy dziecięce mogą na to wpływać, ale wiele innych czynników również.
Micha\\\\\\\\\\\\\\\\305\\\\\\\\\\\\\\\\202 Jan2020.05.19 21:11
Dlatego rządzić powinni prawicowcy, bo decyzje trzeba podejmować nie kierując się emocjami. W ten sposób unika się walki z problemami stworzonymi przez samego siebie.
Maria Blaszczyk2020.05.19 21:49
??? Ale jest przecież dokładnie odwrotnie. Lewicowcy to osoby o niższym poziomie lęku, postrzegający świat jako przyjazny i bezpieczny, w związku z czym otwarci na zmiany, lepiej znoszą niepewność i dwuznaczność. To, że my jesteśmy wrażliwi na krzywdę, dajmy na to, człowieka z Syrii, któremu dziecko zabito białym fosforem, dom zburzono, a żona pielęgniarka zginęła w bombardowaniu szpitala - wynika z tego, że się go nie boimy... Jesteśmy w stanie z nim normalnie porozmawiać No i lewicowcy są - statystycznie - lepiej wykształceni i bardziej otwarci na naukę. To nie jest dlatego, że nie wiemy, że nauka potrafi prowadzić na manowce - po prostu wiemy, że jest bardziej godna zaufania, niż cokolwiek innego na tym swiecie. A to przekonanie bierze się z racjonalnej oceny. Ludzie naprawdę posadzili dzięki nauce sondę na komecie i naprawdę wiedzą, jak się kształtuje płeć i dlaczego coś może pójść nie do końca po jednym sznurku. No i wiemy to i owo o kulturze i genderach.
Micha\\305\\202 Jan2020.05.20 8:18
Lewicowcy są wykształceni w ramach nauki post-modernistycznej, w której wyniki dobiera się wedle ustalonego celu. Prawicowcy, przeprowadzając badania, godzą się z ich wynikami. Ergo: konserwatyści przyjmują powolną ewolucję, a lewicowcy dążą szybko do wymyślonego celu, w którym zastygną. A ta słynna wrażliwość lewicowców na pojedyncze przypadki powoduje, że rządzi margines lub zamiast zginąć 100 osób na raz, ginie 1000 w rozproszeniu i trochę dłuższym czasie. Vide: walka z covidem naszego rządu.
anonim2020.05.19 12:28
Coś w tym może być. Czy działa to na człowieka podobnie jak na zwierzę. Kto wie. Znajomy myśliwy miał 3 jamniki w tym 2 szczeniaki. Zorganizował dla młodych tak zwaną włóczkę, czyli zastrzelone zwierzę (dzik) było włóczone po lesie. Szczeniaki szły po śladzie. Gdy dotarły na miejsce ukrycia dzika psy dostały dosłownie wścieklizny obłę w oczach którego nigdy wcześniej nie miały. Szarpały dzika i nie można było ich odciągnąć od truchła. Od tego czasu psy ("jamniki milutkie pieski") kilkakrotnie uciekły z domostwa po to by zagryźć i zjeść upolowaną przez siebie sarnę.
...2020.05.19 13:24
Na tym polegają psy myśliwskie. Człowiek po to stworzył cywilizację, żeby nie kierować się odruchami. Jakby to nie działało, to dzieci wiejskie, będące za pan brat z kurą na niedzielny rosół, latałyby z siekierami.
QQQQQ2020.05.19 15:31
Głupi jesteś. Na tym właśnie nie polegają myśliwskie psy. A na czym? To poczytaj i nie opowiadaj bzdur.
Micha\\\\305\\\\202 Jan2020.05.19 15:48
"Za to Ty jesteś mądry", jak powiedziała Aleksandra Kozel do prezesa Ochuckiego. Jamniki są psami głównie do polowania na lisy w ich jamach. Sam na sam, po omacku, w ciasnym tunelu. Jeżeli tak zareagowały na truchło dzika, to albo były jakoś szkolone, albo takie są. Owczarki chyba inaczej by się zachowywały. Tak, czy siak, z ludźmi sprawy mają się inaczej.
anonim2020.05.19 15:37
Czy ty musisz pajcować nawet w wątku o tak tragicznym wydarzeniu?
Micha\\305\\202 Jan2020.05.19 15:43
Nie wiem, co to jest "pajcowanie". Wiem tylko, że młodzież jest wychowywana i traktowana, jak przygłupie dzieci z czasu mojego dzieciństwa, a i tak mamy do czynienia z zachowaniami, o których nikomu się wtedy nie śniło. Owszem, w dziób można było zarobić, a i niektóre dziewczęta były agresywne, ale nie aż w takim stopniu.
anonim2020.05.19 15:46
Niestety, to jest pajacowanie. Po prostu to nie czas i miejsce na głupie przytyki.
Michał Jan2020.05.19 17:28
Jak tak uważasz, to może i nawet tak jest. Ja np. za pajacowanie uważam niemożność podpisania się jakąś nawet byle ksywką.
anonim2020.05.19 18:17
Możliwe. Ale ten artykuł służy do zadumy, nie do głupich popisów. Miej jakiś umiar.
Micha\\\\\\\\305\\\\\\\\202 Jan2020.05.19 18:28
Ja tak się zadumuję. A artykuł był o tym "jak, a nie "że". W tym drugim przypadku pisałbym inaczej.
Maria Blaszczyk2020.05.19 17:14
??? No tak... W czasach Twojej młodości dziewczęta były zupełnie inne. Na głowie kwietne miały wianki, a w rękach zielone badylki... O, np. tacy, jak ta bogobojna katoliczka, która zakatowała dziecko tylko za to, że zgubiło w przedszkolu sznurowadło: https://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,14167740,Sliczny_i_posluszny.html
Michał Jan2020.05.19 17:27
Przynajmniej nie dziarały się po czym popadnie, a klęły tylko te najgorsze kocmołuchy. I nie miały rojeń, że są dziewczynami Jokera, jak ta tutaj. A już do przedszkola sam chodziłem i wracałem. Zasiłki na opiekę nade mną nie były potrzebne, a ostatnio p. Emilewicz troszczyła się o "dzieci powyżej 8 lat". Najwyraźniej to zagłaskiwanie szkodzi.
Maria Blaszczyk2020.05.19 19:53
??? No ale co złego jest w "dziaraniu się"? Moda, jak moda, kompletnie bez znaczenia. Sama nie mam tatuaży, ale to zupełnie nic o mnie nie mówi. No i co z tego, że sam chodziłes do przedszkola? Czy to znaczy, że to było dobre? Mam ośmioletnią córkę akurat. Oczywiście, moze sama pójść do szkoły - choć jak miała 3 latka, to nie mogła, wydaje mi się, że zaczęła sama móc, jak miała z 5-6 lat, w trzeciej klasie. Ale na ogół ją odprowadzam i przyprowadzam - chyba że zaśpię/śpieszę się/zapomnę/zagapię się. Bo czemu nie? I pani Emilewicz nie martwiła się o to, czy dziecko może samo pójść do przedszkola. Szczerze powiedziawszy - uważam, że to zależy. Jak do przedszkola jest 20 km albo dziecko ma 2,5 roczku - minimalny wiek w Polsce, żeby iść do przedszkola - to jednak wydaje mi się, że jest to mocno nieodpowiedzialne. Aha, i wracając do ośmiolatki - sama moze pójść i wrócić. Ale sama sobie sensownie przez kilka miesięcy czasu nie zorganizuje. Trudno pozwolić, by dzieci w tym wieku - czy właściwie w jakimkolwiek, mam też nastoletnie dzieci - cały dzień spędzały oglądając seriale i grając na PlayStation. Chyba jednak rolą dorosłych jest sprawienie, by miały czas jakoś sensownie zorganizowany. To nie jest zagłaskiwanie, tylko poczucie odpowiedzialności za małoletniego, którego się ma pod opieką.
Michał Jan2020.05.19 21:18
Dziaranie jest dla mnie oznaką niedojrzałości emocjonalnej. Taka na droga na skróty, żeby się czymś wyróżnić za wszelką cenę, a wyróżniają się ci, którzy są bez dziar. Jako ośmiolatek też i chorowałem i musiałem na cały dzień w domu sam zostać. Straszne, co nie? Czy to tylko mój introwertyzm tak mi w tym pomagał?
Maria Blaszczyk2020.05.19 22:17
Dzień. Ale nie kilka miesięcy. Człowiek ma tylko to jedno życie. W przypadku dziecka - o niesłychanej wadze, bo jest to czas bardzo intensywnego rozwoju. Ośmioletni człowiek nie ma umiejętności sensownego organizowania sobie czasu w izolacji. Po prostu nie. To umiejętność, którą nabywamy z wiekiem. I introwertyzm nie ma tu nic do rzeczy. Tyle, że jakbym ja została na te kilka miesięcy - to bym czytała po 18 godzin na dobę. A to też nie jest dobre dla człowieka.
Micha\\\\305\\\\202 Jan2020.05.20 8:23
Na anginę chorowało się dłużej niż jeden dzień. I nie mówimy o dziecku pozostawionym w samotności na kilka miesięcy, tylko na kilka godzin dziennie przez kilka tygodni.
ZERR02020.05.19 21:45
Dziaranie się ma ogromne znaczenie emocjonalne i prawie zawsze przechodzi w nałóg psychiczny. Jest to typowe odtwarzanie zachowań charakterystycznych dla kultur dzikich, przedcywilizacyjnych, (podobnie jak picie moczu szamana zaćpanego grzybami, skaryfikacje, okaleczenia rytualne, palenie wdów, mordowanie nadplanowych noworodków i nakłanianie starców, aby zdychali po dobroci) I w oczywisty sposób wynika z ogólnego upadku kultury. Zamieniacie się w dzicz, głupią, przesądną, strachliwą, wymierająca dzicz. Jesteście w takim podłym stanie, że gdy Trump naciskał, żeby otwierać ponownie przemysł w USA, usłyszał od doradców, że to niemożliwe, bo nie ma ludzi w tym inżynierów zdolnych do pracy. Spadacie do poziomu XIX-wiecznej Afryki. Hehehehehe... masakra XD XD
ZERR02020.05.19 22:01
W nie tak dawnych czasach dziewczęta były jednak inne niż dzisiejsze. Na przykład potrafiły zawrzeć trwały związek (tzw małżeństwo) i potrafiły wychować trójkę dzieci. To są dla dzisiejszych panien wychowanych nowocześnie, rzeczy poza percepcją. No, ale jeśli ludzie są od przedszkola dymani Prawami LGBT i pouczani w sprawie masturbacji oraz związku prezerwatywy i banana, efekt nie może być inny - wypieranie Kultury Ograniczającej i szybka barbaryzacja.
Maria Blaszczyk2020.05.20 3:05
Eeeee... Zawarłam trwały związek i jakoś te dzieci wychowuję. Od urodzenia wiem, że orientacja ani płeć nie mają wiekszego znaczenia dla 99% tego, co człowiek w życiu robi. Akurat kwestię masturbacji opanowałam sama z siebie chyba, ale naprawdę nie uważasz, że musimy w tej kwestii dzieci, te co jakoś tego same nie załapały, pouczać? Jest coś takiego, jak normy społeczne i jednak rolą dorosłych jest sprawienie, by młodzi ludzie sie do nich stosowali. Sposób użycia prezerwatywy może nie w przedszkolu, ale już w podstawówce - został mi przedstawiony, przez panią, bardzo fajną, pielęgniarkę szkolną... To były czasy, swoją drogą, już komuna sczezła, ale jeszcze były pielęgniarki szkolne. I dentyści, choć to wspominam gorzej. W każdym razie - zupełnie nie pojmuję, jak wiedza o seksualności czy nieheteronormatywności miałaby wpływać na trwałość związków. Poważnie... Czy w kulturach, gdzie seksualność i homoseksualność są traktowane w sposób rozsądny oczęsto przez setki lat, związki są mniej trwałe??? Małżeństwo jest akurat beznadziejnym rozwiązaniem, ale nie przez swoją trwałość - bo nie widzę za bardzo związku - tylko przez to, że próbuje ze związku dwóch ludzi opartego na zobowiązaniu i odpowiedzialności tych dwojga robić instytucję społeczną. A w XXI wieku jest to kwestia prywatna. Władzy nic do tego, czy z panem P.S. sypiam, czy może nie. Naprawdę niepotrzebna mi jego ocena, by wiedzieć, czy moje "pożycie małżeńskie" ma się świetnie, czy może uległo rozpadowi. Ta formuła miała sens, gdy kobieta bez męża skazana była na nędzę, a samo małżeństwo miało charakter transakcji handlowej. Ale w czasach gdy związki zawiera się z prywatnych pobudek - sensu nie ma. OCzywiście, nie mówię tu o małżeństwach w obrządkach religijnych, bo nic mi do tego. Ale tych jest coraz mniej, a tak sobie myślę, że np. takie wyczyny bp. Janiaka mogą nadać temu procesowi dynamiki...