23.06.15, 09:44

10 kwietnia został zaplanowany zamach

Piotr Wroński to były funkcjonariusz komunistycznej Służby Bezpieczeństwa, a potem Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu. W rozmowie z tygodnikiem „W sieci” Wroński opowiada, że 10 kwietnia 2010 r. AW w zasadzie nie reagowała na to, co się stało. Nie wprowadzono tam stanu podwyższonej gotowości, podobnie jak w ABW. Emerytowany oficer zwraca uwagę, że zupełnie inaczej reagowali Amerykanie po 11 września – wówczas postawiono na nogi np. ambasadę USA w Londynie.

Wroński zwraca też uwagę, że w okolicach lotniska znajdowało się wielu funkcjonariuszy rosyjskich służb, którzy uniemożliwili innym dostęp do miejsca katastrofy.

„Skąd oni wzięli tyle tego cholernego OMON? - zastanawia się były wywiadowca. - To było niewiarygodne. Może w Moskwie, gdy wiedzą, że przyjedzie Putin, OMON jest pod ręką, ale w tym przypadku? W sobotę rano? To jest Rosja, ignorowana wizyta, lotnisko bez wyposażenia, wieża udająca pracę i nagle mamy zatrzęsienie służb. Rosjanie od razu przejęli inicjatywę i położyli na wszystkim łapę”. Zapytany o to, co na miejscu tragedii robił Specnaz, Wroński odpowiada:

„Sam się zastanawiam. Rosjanie mogą się tłumaczyć ochroną prezydenta, ale to nieprawda. Ich było za dużo. A to może oznaczać, że dokładnie wiedzieli, co się stanie. Specnaz najprawdopodobniej miał za zadanie błyskawicznie zebrać rzeczy ważne dla służb, czyli dokumenty osobiste, służbowe, ale przede wszystkim telefony i inne środki łączności (…). No i czarne skrzynki. Rosjanie de facto je ukradli. W efekcie dysponujemy wyłącznie kopiami. Po katastrofie Germanwings we francuskich Alpach Niemcy polecieli po rejestratory, które odplombowali oraz zbadali dopiero u siebie. Po Lockerbie było podobnie. A w naszym przypadku?”

Kolejny dziwny zdaniem Piotra Wrońskiego zbieg okoliczności to sposób podawania informacji przez media. Oficer mówi, że oglądał jednocześnie na kilku urządzeniach kanał „Rossija1”, TVN 24, CNN i BBC.

„Niespełna godzinę po katastrofie Rosjanie mówili o błędzie pilotów. Zdumiałem się, gdy jakieś dwie minuty później powtarzał to TVN 24. Ze znakiem zapytania, ale powtarzał. Tymczasem na BBC i CNN widziałem, że rozpatrywane były różne warianty, w tym zamach” – mówił Wroński.

Dzień po ukazaniu się wywiadu były funkcjonariusz SB tłumaczył, dlaczego przerwał milczenie po 5 latach od tragedii, a nie wcześniej.

– Moje ujawnienie mogło zaszkodzić innym pracownikom – stwierdził. Dodał, że wcześniej nikt nie chciał z nim rozmawiać.

– Bylem traktowany jako prowokator. Nie miałem komu tego powiedzieć. Dopiero teraz Marek Pyza zdecydował się na rozmowę ze mną – powiedział.

KJ/Telewizjarepublika.pl/ „W sieci”

Komentarze

anonim2015.06.23 10:43
Bredził Piotr Wroński ... Terlikowskiego
anonim2015.06.23 10:57
Kolejny czlowiek ktory wyraza tylko swoje watpliwosci- bo omonu bylo za duzo wg tego Pana, bo omon mial za zadanie zbierac dokumenty, telefony itd.. a skad ten Pat to wie? Widzial jak omon przeczesuje trawy w poszukiwaniu tych przedmiotow... wsrod zwolennikow zamachu jedno jest straszne- brwk konkrertow. Ja nie wiem co sie stalo- zamach moze byl, moze nie bylo ale jak narazie dla mnie argumenty osob twierdzacych ze zamachu nie bylo sa dla mnie bardziej przekonujace, argumenty drugiej strony sa jak narazie jedynie plotkami, domyslami i tezami ekspertow ktorzy skompromitowali sie juz kilka krotnie..
anonim2015.06.23 11:38
Wiele jest dowodów wykluczających wypadek Wiele jest poszlak wskazujących na zamach Nawet oficjele przyznają *między wierszami*, ale bardzo jednoznacznie - że to był zamach. Żeby to zobaczyć, trzeba mieć wiedzę na poziomie technikum z PRL. Z tym bywa słabo...
anonim2015.06.23 13:48
To każdy myślący zauważył, a ten gość tylko potwierdził co wszyscy zauważyli.
anonim2015.06.23 13:49
Rosjanie musieli współpracować pytanie z kim! Z polskimi służbami? ...jeszcze nie wiadomo.
anonim2015.06.23 14:21
Potwierdza tylko co to i my widzieliśmy w ten dzień. Taki mamy system kłamstwa, że będą mówili czarne na białe , a potem Kopacz powie, że teraz zajmiemy się ludźmi. Ja już im dziękuję za to zajmowanie się mną. Do kamieniołomu z nimi.
anonim2015.06.23 15:28
Błędem było skupianie się na samym przebiegu katastrofy(ewentualnego zamachu), rozważania tylko kwestii technicznych. W kontekście tego co powiedział ten oficer, a dla wielu z nas nie jest to żadną rewelacją, jest to kwestia drugorzędna,bo czyni sam sposób dochodzenia do materialnej prawdy przez oficjalne czynniki mało wiarygodnym. W klasycznym kryminale inspektor,detektyw ma motywy,sposobność,zachowania i morale potencjalnych zabójców,nie wie tylko w jaki sposób dokonano tego zabójstwa. Podejrzani po części sami uczestniczyli w śledztwie, bądź mieli na nie wpływ.
anonim2015.06.23 15:34
Tytuł jest szokujący ale tak to niestety wygląda.Za dużo tych przypadków, uchybień, błędów,zaniechań, za dużo luk w materiale dowodowym i na końcu dziwnych zachowań niektórych osób. Z drugiej strony musimy zakładać totalny spisek i dużą liczbę zainteresowanych osób a to jest trudniejsze do przyjęcia.