07.02.19, 21:20fot. kremlin.ru

Zapomniana wojna! 5. rocznica aneksji Krymu

Zielone ludziki, wojna hybrydowa, aneksja - to tylko niektóre z określeń, które znamy w zasadzie tylko dzięki kryzysowi krymskiemu. Dziś mija 5 lat od kiedy Federacja Rosyjska zapoczątkowała interwencję wojskową, aby włączyć Półwysep Krymski do swojego terytorium.

Przypomnijmy, pod koniec stycznia 2014 roku chwilę po upadku rządu Wiktora Janukowycza, który to uciekł do Rosji, powrócili żołnierze formacji specjalnej Berkut, która wcześniej krwawo rozprawiała się z manifestantami na Placu Niepodległości w Kijowie.

W tym samym czasie w największym mieście Krymu, Sewastopolu rozpoczynają się "antyfaszystowskie" manifestacje pod hasłami "Berkut to bohaterowie" i "Faszyzm nie przejdzie".

W stolicy półwyspu pojawiają się tzw. "zielone ludziki", które w zasadzie zaczynają kontrolować ten teren, powolnie odłączając go od jakichkolwiek wpływów nowego ukraińskiego rządu. Na najważniejszych budynkach pojawiają się rosyjskie flagi, a przedstawiciele "antyfaszystowskich" grup ogłaszają niezależność regionu.

W zasadzie od tego momentu pewnym było, że Półwysep Krymski po wielu latach przestał być terytorium Ukrainy i rozpoczął się proces przyłączania go do Federacji Rosyjskiej.

Dziś, po 5. latach od momentu rozpoczęcia aneksji wielu ekspertów twierdzi, iż konflikt został zupełnie zapomniany przez świat, a europejscy przywódcy przeszli "obok" aneksji z obawy przed siłą Władimira Putina i chęcią prowadzenia "polityki pokoju".

"Z wielkim niepokojem obserwujemy pogarszanie się sytuacji na Krymie w związku z aneksją i okupacją, nierespektowaniem praw człowieka na tym terytorium: prześladowanie i zastraszanie oraz dławienie swobód Tatarów krymskich, Ukraińców i przedstawicieli innych narodowości. Domagamy się także uwolnienia ponad 70 więźniów politycznych — mieszkańców Krymu, bezprawnie pozbawionych wolności i więzionych w rosyjskich zakładach karnych" - czytamy w oświadczeniu Polsko-Ukraińskiego Forum Partnerstwa, jednak nadal pozostaje to wyłącznie tekst, który nie przyniesie żadnych realnych zmian.

Jak zauważają eksperci ds. wojskowości, udana aneksja Krymu zachęciła Władimira Putina do kolejnych tego typu działań i powolnego wkraczania do Europy. Obecnie analogiczną sytuację obserwujemy na Białorusi, której los jest praktycznie przesądzony.

Marcin Jan Orłowski

 

Komentarze

ZERR02019.02.8 12:00
Na krymie nie było żadnej wojny. Prawda jest taka, że Rosja chciała się zabezpieczyć... głównie przed przeniesieniem na Krym państwa Izrael, uzbrojonego w broń atomową i wspieranego przez USA.
lolek kremowka2019.02.8 10:21
Bunt Zeligowskiego - jak na to wydarzenie prawacy patrza? Pilsudski pierwszy z Wilenszczyzna zrobil to co pozniej powtorzyli Rosjanie - kropka w kropke to samo.
Jan2019.02.8 9:09
Jaka wojna? Tam nawet porządnego mordobicia nie było.
JR2019.02.8 8:14
A świat milczy. Gdzie jest ONZ? Po co wobec tego istnieje ta kosztowna organizacja? Ruscy bez zdecydowanej i konsekwentnej reakcji mogą posuwać się dalej w swoich zapędach imperialistycznych! Czyżby historia nie była nauczycielką życia?
Stachu2019.02.7 22:19
To kiedy wejdą do Kijowa? Wiadomo już coś, Frondo?