03.06.20, 11:20Fot. Rachel Strohm via Flickr, CC BY-ND 2.0

Wspominamy afrykańskich męczenników: Odmówili aktu homoseksualnego, zostali świętymi

Pierwsi afrykańscy święci doby nowożytnej kanonizowani zostali przez papieża Pawła VI 18 października 1964 roku podczas Soboru Watykańskiego II. Owi soborowi święci to Karol Lwanga i jego dziewiętnastu towarzyszy, którzy ponieśli śmierć męczeńską w Ugandzie, wówczas Królestwie Bugandy.

Pierwsi misjonarze chrześcijańscy przybyli do tego kraju w roku 1877. Byli to anglikanie. Dwa lata później zjawili się katolicy, którzy szybko zyskali uznanie na dworze królewskim. Wkrótce kilkanaście tysięcy tubylców przyjęło chrzest.

Przez pewien czas zafascynowany chrześcijaństwem wydawał się król Bugandy Mutesa I, ale przerażała go perspektywa, że nawracając się na Ewangelię, musiałby zrezygnować ze swoich wielu żon. O wiele atrakcyjniejszy wydał mu się islam, który akceptuje poligamię. Władca został więc wyznawcą Allacha i jako muzułmanin rozpoczął represje chrześcijan, które nie były jednak krwawe.

Nowy, znacznie okrutniejszy rozdział w historii prześladowań zapisał dopiero syn Mutesy I – Mwanga I, który w roku 1884, po śmierci ojca, objął rządy w kraju. Zaczął od wbicia na pal i spalenia żywcem trzech szkockich anglikanów w Natebe w pobliżu stolicy kraju Kampali. Później kazał zamordować pierwszego anglikańskiego biskupa Hanningtona.

Mwanga I napędzany był nie przez islam, ale przez pewną zmysłową namiętność. Król znany był bowiem ze swych homoseksualnych upodobań oraz utrzymywania licznego personelu paziów królewskich, których zmuszał do stosunków płciowych ze sobą.

W pewnym momencie przełożonym owych paziów został Karol Lwanga z klanu Ngabi z plemienia Nakweya, który służył na dworze królewskim od 1880 roku. Jako dwudziestolatek zetknął się z misjonarzami katolickimi, a później jako katechumen wtajemniczany był w prawdy wiary, najpierw przez angielskich księży, a po ich wygnaniu – przez miejscowych chrześcijan, skupionych wokół Andrzeja Kaggwy i praktykujących swą wiarę w ukryciu. Kaggwa, kapelmistrz królewski, został jednak zdemaskowany i ścięty, a jego zwłoki porąbano na kawałki. Podobny los spotkał Józefa Mkasę – pierwszego ministra króla, który pozyskał dla chrześcijaństwa stu pięćdziesięciu czarnoskórych mieszkańców Bugandy. Jego miejsce na dworze zajął właśnie Karol Lwanga, który przyjął chrzest 15 listopada 1885 roku – dokładnie w dniu ścięcia Mkasy.

Jako zwierzchnik paziów Lwanga zdołał wielu z nich nawrócić i przekonać, że po przyjęciu chrześcijaństwa nie mogą już dłużej ulegać zakusom króla. Argumentując przed władcą swoją odmowę, młodzieńcy powoływali się na Ewangelię i uznawali czyny homoseksualne za niemożliwe do pogodzenia z wiarą w Jezusa Chrystusa. Ten akt zuchwałej homofobii wzbudził wściekłość króla, który postanowił ukarać ich za "mowę nienawiści". Karol Lwanga wraz z towarzyszami został aresztowany. W więzieniu nawrócił się na katolicyzm oraz ochrzcił kilku innych więźniów, a nawet dwóch strażników, co wywołało jeszcze większą wściekłość Mwangi I.

3 czerwca 1886 roku, w święto Wniebowstąpienia Pańskiego, w Namugongo doszło do egzekucji. Skazani mieli możliwość uratowania życia – musieli tylko spełnić jeden warunek: dokonać aktu homoseksualnego. Zamiast grzechu wybrali jednak śmierć. Część z nich została zakłuta dzidami lub posiekana maczetami jeszcze w drodze na miejsce straceń. Tych, którzy doszli do końca, zawinięto w trzcinowe maty i spalono żywcem. Ogólnie zamordowano tego dnia dwadzieścia dwie osoby: oprócz Karola, który liczył wówczas dwadzieścia pięć lat, także dziewiętnastu paziów (w tym dwóch dwunastoletnich) oraz dwóch strażników więziennych.

Łącznie podczas prześladowań w latach 1885-1887 śmierć męczeńską w Ugandzie poniosło ok. stu pięćdziesięciu katolików i czterdziestu anglikanów. Znana maksyma Tertuliana, że krew męczenników jest zasiewem nowych chrześcijan, znalazła w tym kraju swoje potwierdzenie. Dziś w Ugandzie, dokładnie sto trzydzieści lat po przybyciu pierwszych misjonarzy katolickich, żyje ponad pięć milionów katolików.

Pamięć o męczennikach ugandyjskich pielęgnowana jest do dziś w Kościele. Co roku 3 czerwca na całym świecie obchodzone jest wspomnienie owych świętych. To nie przypadek, że właśnie 3 czerwca 2003 roku Kongregacja Nauki Wiary pod przewodnictwem kardynała Josepha Ratzingera wydała dokument zatytułowany Uwagi dotyczące projektów legalizacji związków między osobami homoseksualnymi. Nikt bowiem bardziej niż św. Karol Lwanga nie nadaje się na patrona walki z ekspansją gejowskiej propagandy i prohomoseksualnego prawodawstwa.

Aleksander Bocianowski

Tekst ukazał się w 53. numerze "Frondy". 

Komentarze

Saki Faki2020.06.3 11:43
Co zrobi ateista poproszony o modlitwę? Odmówi i nie odmówi, albo Nie odmówi i odmówi.
katolicka kretynizacja polski 2020.06.3 11:28
dzieci na Dominikanie nie miały tyle szczęścia jak grasował tam arcypedofil wesołowski!