18.06.14, 20:53Abp Fulton Sheen, fot. Youtube

Watykan uznał cud uzdrowienia noworodka

W sprawie cudu dokonanego za wstawiennictwem abp Fultona Sheena chodzi o casus noworodka, którego serce nie biło po narodzinach przez 61 minut. Obradujący w Watykanie lekarze już w marcu uznali, że uzdrowienia tego nie da się wyjaśnić na podstawie wiedzy medycznej. Teraz Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych jednogłośnie uznała, że mamy do czynienia z cudem.

Fulton Sheen to amerykański arcybiskup, który zmarł w 1979 roku.  Do cudu uznanego przez Watykan doszło w 2010 roku. Wówczas to urodził się niemal nieżywy chłopiec James Engstrom. Przez 61 minut jego serce w ogóle nie biło. Lekarze mogli wskazać tylko delikatne drganie. Rodzice poprosili wówczas abp Fultona Sheena o wstawiennictwo. Prośba została wysłuchana i serce chłopca zaczęło bić. Choć jego życie było uratowane, lekarze obawiali się, że dziecko będzie w przyszłości niepełnosprawne fizycznie oraz upośledzone umysłowo. Okazało się jednak, że nic z tych przewidywań się nie sprawdziło. Mały James ma dziś niemal cztery lata i jest zupełnie zdrowym chłopcem.

pac/kath.net

Komentarze

anonim2014.06.18 21:08
Nałukowcy i racjonaliści do dzieła!
anonim2014.06.18 21:35
26 grudnia 2004 roku potężna fala tsunami o wysokości 12 metrów zatrzymała się na progu bazyliki Sanktuarium Matki Bożej Dobrego Zdrowia w Vailankanni, w której uczestniczyło we Mszy św. przeszło 2000 wiernych. Bazylika w Vailankanni znajduje się w odległości 100 m od brzegu morza i jest na tym samym poziomie co inne budynki, które wokół niej stoją. Jest rzeczą niewytłumaczalną z naukowego punktu widzenia, dlaczego fala tsunami, która popłynęła w głąb lądu na odległość pół kilometra i zniszczyła wszystkie budynki, zarówno przed jak i za bazyliką, pozostawiła ją samą nietkniętą? Wszystkie budowle, wokół bazyliki zostały całkowicie zniszczone przez masy wody morskiej. Zginęło wtedy ponad tysiąc osób, które znajdowały się poza terenem bazyliki, natomiast przeszło 2000 osób uczestniczących we Mszy św. nawet nie zdawało sobie sprawy z tego co się działo.
anonim2014.06.18 21:41
P.T. pac, nie ma Kongregacji ds. Beatyfikacji i Kanonizacji, jest Kongregacja ds. Świętych...
anonim2014.06.18 21:45
@[email protected] Chłopaki, jedno drugiemu nie przeczy. Po to dał Bóg człowiekowi rozum, żeby poznawał świat, opisywał go, panował nad nim. Co nie zmienia faktu, że rozum ludzki ma swoje ograniczenia i wtedy Pan Bóg może zadziałać w szczególny sposób, nadprzyrodzony. Nie ma sprzeczności między wiarą a rozumem. Śmiem twierdzić, że najwięksi naukowcy to tacy, którzy z wielką pokorą badają wszechświat licząc się z tym, że im więcej odkryją tym więcej pozostanie do odkrycia. Im więcej wiem tym bardziej widzę ile nie wiem. Nie rozumiem tego napięcia między fides i ratio. Te dwie "przestrzenie" powinny się przenikać, nawzajem podtrzymywać i motywować do aktywności, a nie zwalczać, niegdy!
anonim2014.06.19 2:50
O ile w tym wypadku można dywagować, czy to rzeczywiście cud, a nie jakieś nierozpoznane siły natury (są na świecie rzeczy, o których się filozofom nie śniło), o tyle w historii opisanej przez p. "markewu", jeśli tak było, mamy rzeczywiście do czynienia z cudem. To przypomina mi rozstąpienie się wód Morza Czerwonego podczas ucieczki żydów z Egiptu (który to cud "racjonaliści" usiłują wytłumaczyć na różne sposoby, pomniejszając jego znaczenie). Z Bogiem.
anonim2014.06.19 10:55
@marekwu Chodzi o te bazylike gdzie byl falszywy cud dotyczacy kropli wody plynacych z krucyfiksu ? Czy jaka inna ? Choc strach nawet pytac, bo jak wiadomo biskupi domagaja sie scigania za bluznierstwo naukowac ktory cud zdemskowal...
anonim2014.06.19 13:38
29 marca 1640 r. wieczorem, pomiędzy godziną dziesiątą a dziesiątą trzydzieści, podczas snu w domu rodzinnym w Calandzie, Miguel Juan Pellicer w cudowny sposób odzyskał prawą nogę, którą amputowano mu w szpitalu publicznym w Saragossie 29 miesięcy wcześniej. Cudownie uzdrowiony był gorliwym czcicielem Matki Bożej z Pilar i to właśnie Jej wstawiennictwu przypisał odzyskanie utraconej kończyny
anonim2014.06.19 13:42
Alexis Carrel — autor głośnej książki "Człowiek istota nieznana", laureat Nagrody Nobla w dziedzinie medycyny i fizjologii, jako lekarz — mimo iż był człowiekiem niewierzącym — z obowiązku i z ciekawości badawczej towarzyszył w pociągu pielgrzymce chorych z Lyonu do Lourdes. Szczególnie opiekował się ciężko chorą Marią Ferrand, która do Lourdes dojechała w stanie agonalnym. Na oczach Carrela i innych lekarzy śmiertelnie chora Maria w ciągu trzech godzin całkowicie odzyskuje zdrowie. Doktor Carrel doznaje wstrząsu wewnętrznego! Rozpoczyna się przejmujący proces jego bezwarunkowego powrotu do Boga! O tych sprawach Carrel opowiada osobiście w reportażu Podróż do Lourdes. Lektura tej książki jest tyleż wstrząsająca, co i wzniosła — nieporównywalna z jakąkolwiek inną. Jest światowym bestsellerem i niepodważalnym świadectwem prawdziwości lourdzkich cudów.
anonim2014.06.19 13:59
santo subito!
anonim2014.06.19 18:10
Chwała Panu