Uzasadnienie, czyli układ trwa! - zdjęcie
16.06.13, 07:18Fot. Wikimedia Commons

Uzasadnienie, czyli układ trwa!

8

Inna rzecz, że ani pani poseł Sawicka, ani pan burmistrz Wądołowski nie są (czy raczej nie byli w czasie popełniania czynu zabronionego) obywatelami, a tychże obywateli przedstawicielami, ludźmi przez nich wynajętymi do zarządzania wspólnym dobrem, jakim jest państwo. Jednym słowem i wprost: pani Sawicka i pan Wądołowski byli najemnymi pracownikami, którym ci obywatele dali robotę i mieli prawo żądać, by była ona dobrze wykonana, mieli prawo sprawdzać, czy przypadkiem pracownicy nie robią boków na szkodę pracodawcy i mieli też prawo domagać się ich ukarania kiedy się okazało, że rozminęli się z praworządnością. Sąd uznał jednak inaczej, odmówił obywatelom prawa do kontrolowania uczciwości swoich przedstawicieli dając tym samym wyraźny sygnał wszystkim tym, którzy swoje wysokie stanowiska (nie tylko w aparacie władzy) traktują jak feudalne przywileje dające możliwość „nachapania” się. Co prawda w uzasadnieniu ustnym sędzia Rysiński uznał winę moralną oskarżonych, jednak całkowicie uwolnił ich od odpowiedzialności karnej. Jednak, po pierwsze – w pisemnej wersji już słów tych nie ma, a po drugie – proszę mi wskazać łapówkarza, który przejmie się moralnym aspektem podstoliczanego przekazywania kasy i ze łzami w oczach zacznie się kajać obiecując poprawę.

Swoją drogą mam zagwozdkę. Załóżmy, że w środku nocy braknie mi papierosów i postanowię zdobyć tę używkę bezpośrednio w kiosku z użyciem łomu. Czy, jeżeli zostanę przyłapany przez kamerę miejskiego monitoringu i doprowadzony przed obliczę któregoś z kolegów pana sędziego Rysińskiego, to będę mógł liczyć na uniewinnienie ze względu na podstępność śledzącego mnie oka Wielkiego Brata? Czy też łagodność wymiaru sprawiedliwości i obrona obywateli przed ową podstępnością dotyczy tylko i wyłącznie polityków przynależnych do jedynie słusznej partii? Proszę mi wybaczyć to niecne podejrzenie, ale sprawa pani poseł Sawickiej to tylko wierzchołek góry lodowej, pod którym kryją się mniejsze i większe hucpy polityczno – kryminalne, by wspomnieć chociażby sześć baniek wtopionych w koncert Madonny tłumaczone zdrowym rozsądkiem, czy ministra Nowaka imprezującego w upiornie drogim klubie za pieniądze biznesmena wykonującego rządowe zlecenia, który jest – zdaniem premiera – bardzo dobrym ministrem.

Paradoksalnie uzasadnienie wyprodukowane przez wysoki sąd w sprawie Beaty Sawickiej obnażyło kryminogenność całego systemu władzy, obnażyło stworzony przez partie polityczne układ zawłaszczający państwo. I wcale nie mam na myśli jedynie Platformy Obywatelskiej, bo jest to charakterystyczne dla wszystkich ugrupowań władających naszym krajem po osiemdziesiątym dziewiątym roku…

Alexander Degrejt

 

Komentarze (8):

anonim2013.06.16 8:14
A czy gdzieś można przeczytac to uzasadnienie?
anonim2013.06.16 9:19
„Demokratyczne państwo ze swej istoty wyklucza testowanie uczciwości obywateli czy dokonywanie wyrywkowej ”na chybił trafił” kontroli tej uczciwości przy użyciu w tym celu tajnych i podstępnych metod” Gdyby ten sędzia wniknął troszkę głębiej w tekst, który dano mu do rutynowego przeczytania zauważyłby, iż na tej podstawie należałoby w pierwszej kolejności zlikwidować ochroniarzy-"detektywów" w hipermarketach, którzy pracują nie w gajerku, a snują się cały dzień udając zwykłego klienta i wyłapują nieświadomych niczego złodziejaszków. Może nie każdy wie, ale taki "tajny i podstępny" sposób funkcjonuje w większych sklepach. Nawet nie sięgając tak głęboko w system ochroniarski, to już sam monitoring i szeregowego ochroniarza za kasą z nim sprzężonego trzeba byłoby na podstawie tego uzasadnienia skasować i pozostawić sklep bez ochrony, bo ochroniarz, który dostał przez radio cynk z monitorów, skąd przyuważono, że jakiś delikwent coś "gwizdnął", ma prawo do przegrzebania torby klienta wychodzącego za kasę i to wybranego "na chybił trafił". A monitoring to są dla niektórych nieświadomych ludzi (jakichś np. staruszków) "tajne i podstępne metody".
anonim2013.06.16 9:37
No niezupełnie. Agent nie zachęcał oskarżonej do przestępstwa, tylko otworzył przed nią taką możliwość udając kogoś swojego, a ona nieświadoma niczego połknęła haczyk. Detektyw sklepowy również nie podsuwa klientowi żadnych sugestii, tylko udaje klienta, kogoś swojego. Podobieństwo zatem jest, tylko skala i metody inne. Tak czy inaczej uczciwy poseł "lewej" forsy by nie wziął, a ona wzięła. Zdaję sobie sprawę, że to tylko płotka, a suma (bodajże 50 tys.), o której była mowa przy setkach milionów rozkradanych rocznie to pikuś, ale doszło do złamania prawa, zaś wyrok wydaje się być przestrogą dla innych, którzy chcieliby zakłócić sielankę ludzi z układu.
anonim2013.06.16 9:45
Nie ruszajcie naszych, bo tylko tracicie czas, ten kraj to nasz prywatny folwark i nic nam nie zrobicie - zdaje się mówić wyrok.
anonim2013.06.16 10:59
@Jack_Holborn: >>Agent nie zachęcał oskarżonej do przestępstwa, tylko otworzył przed nią taką możliwość udając kogoś swojego, a ona nieświadoma niczego połknęła haczyk. Detektyw sklepowy również nie podsuwa klientowi żadnych sugestii, tylko udaje klienta, kogoś swojego. Podobieństwo zatem jest, tylko skala i metody inne. << Bzdura, nie ma żadnego podobieństwa. Detektyw sklepowy nie uczestniczy czynnie w popełnieniu przestępstwa, ani do niego nie podżega -- a jedynie OBSERWUJE czy przestępstwo zostanie popełnione. Dobra analogia do sprawy Sawickiej byłaby taka: Sytuacja 1. Policjant ma podejrzenia że pani X handluje narkotykami. Udaje się do niej i mówi, że chce kupić narkotyki. Dochodzi do zawarcia transakcji i pani X zostaje aresztowana. Sytuacja 2. Policjant ma podejrzenia że pani X handluje narkotykami. Wchodzi z nią w związek seksualny, a następnie wspólnie z nią zaczyna handlować narkotykami. Różnica jest taka, że o ile w sytuacji (1) sprawa jest jasna, bo do przestępstwa doszłoby i tak, tylko z udziałem innego klienta. Natomiast w sytuacji (2) powstaje poważna wątpliwość, czy do przestępstwa W OGÓLE by doszło bez działania agenta -- bo nie ma dowodów (procesowych) że przed związkiem z agentem pani X handlowała narkotykami. Adwokat pani X będzie twierdzić, że to policjant nakłonił ją do handlu narkotykami, załatwił dostawców i klientów -- i sąd musi taką wątpliwość rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego.
anonim2013.06.16 11:28
@aux1 - no dobra, ale mój wątek miał na celu zwrócenie uwagi na wytrącenie tym wyrokiem z rąk organów ścigania niekonwencjonalnych metod, np. kontrolowanego zakupu.
anonim2013.06.16 11:40
@aux1 ale nawet nasz "sond" stwierdził że żadnych relacji, jak w 2 przypadku, nie było. było podejrzenie że chce zrobić przekręt. to przyszli z walizką dali kasę i już.
anonim2013.06.17 20:33
Czytając ten artykuł zastanawiam się, czy Autor jest zwyczajnie nierzetelny w swojej pracy czy po prostu brakuje mu wiedzy. Laikowi, czyli osobie niewykształconej prawniczo, wydaje się, że właśnie dzieje się największy wał w RP, bo przestępca jest przepraszany za to, że został złapany. Podany fragment uzasadnienia jest wyrwany z szerszego kontekstu. Nie chodzi o to, że służbom takim jak Policja, ABW czy CBA nie wolno stosować prowokacji, kontroli operacyjne czy zakupu kontrolowanego, bo można, ale muszą to robić zgodnie z przepisami specjalnych ustawa. Aby dokonać zgodnie z przepisami zakupu kontrolowanego służby muszą posiadać wiarygodne informacje o tym, że dana osoba "bierze w łapę", a w przypadku Pani Sawickiej nie było taki informacji i dlatego sąd nie mógł uwzględnić wyników tych działań przy wydawaniu wyroku, bo materiał ten nie istniał w świetle prawa. Dokładnie tak samo było przy Weronice Marczuk-Pazurze i dyrektorze Wydawnictw Naukowych (?) - pijany facet przez 2 h mówił, że nie chce pieniędzy, a ostatecznie mu je wciśnięto, gdy był na wpół świadomy. Działanie CBA za czasów PiSu i Pana Kamińskiego są łamaniem prawa i ustawianymi akcjami, aby była dobra konferencja prasowa.