'Totalitaryzm PiS' i koniec socjologii - zdjęcie
06.11.17, 19:15zdj. screen Polsat News

'Totalitaryzm PiS' i koniec socjologii

Prof. Staniszkis – w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” – stwierdziła, że polityka PiS doprowadzi do restauracji w Polsce totalitaryzmu. Objawy tego procesu to niszczenie państwa, demoralizowanie ludzi, wykorzystywanie kompleksów społecznych i niechęci do elit, co ułatwia napuszczenie na siebie różnych grup społecznych.

Pani profesor dodaje, że PiS dąży do zmiany całego społeczeństwa i że chce „ulepić nowego człowieka”. Wszystkie te metafory są jednocześnie prawdziwe i głęboko fałszywe. Zwolennicy PiS znajda mnóstwo faktów, które im przeczą – przeciwnicy sypną przykładami wręcz przeciwnymi. I ten kołowrót może trwać wiecznie. Pojęcie totalitaryzmu nie ma nic wspólnego z rządami PiS, jeżeli ktoś do analizy tych rządów używa nieoperacyjnych a więc niezgodnych z podstawami metodologii używanej w naukach społecznych, pojęć to rzeczywistość fałszuje i zakłamuje.

Pani profesor profanuje swój zawód i jej wywody wprowadzają coraz większy zamęt w głowach przeciwników rządu PiS. Durkheim i Weber w grobach się przewracają czytając luźne – niegodne naukowca – skojarzenia. Sądzę, że socjologia dożywa swoich ostatnich dni, a jest to związane z rozwojem Internetu i kompletnym zredefiniowaniem jej podstawowych pojęć – np. „więź społeczna”, „ grupa społeczna”. Ta rewolucja społeczna nie dotarła jeszcze do socjologów, którzy miotają się jak ryby w sieci, które nic nie wiedzą i nic nie rozumieją. „Lepienie nowego człowieka” trwa od momentu upowszechnienia Internetu. Ten nowy człowiek powstaje na naszych oczach, ale socjologowie nie mogą tego zrozumieć. Dlaczego? Czego nie biorą pod uwagę? Komputer podłączony do Internetu stał się naszą maszyną do pisania i prasą drukarską, naszą mapą i naszym zegarem, naszym kalkulatorem i telefonem, ale przede wszystkim stał się naszą domowa biblioteka i encyklopedią, którą dzielimy ze wszystkimi użytkownikami sieci. Książki i gazety, owszem, zawierały tekst oraz ilustracje, ale nie przekazywały dźwięków ani ruchomych obrazów. Sieć jest przeciwieństwem dotychczasowych środków masowego przekazu, działa bowiem w obie strony. Jest interaktywna.

Za pomocą Internetu możemy zarówno wysłać wiadomość jak i ją otrzymać. Internet unifikuje media i narzędzia komunikacji – w sieci zacierają się granice miedzy telewizją i kinem, telefonem i komputerem - dzieląc, coraz bardziej, uwagę użytkownika. „Rewolucja cyfrowa” rozpoczęła proces zastępowania narzędzi służących określonym celom – jednym narzędziem służącym do wszystkiego, którego naczelnym celem jest maksymalne rozproszenie uwagi jej użytkownika. Im bardziej zacierają się granice między różnymi mediami, tym uwaga potencjalnego widza, słuchacza czy czytelnika jest bardziej rozproszona. Ta wielofunkcyjność komputera podłączonego do Internetu sprawia, że „życie w „cyfrowej epoce” charakteryzuje się przede wszystkim tym, że wykonujemy nieustannie mnóstwo rzeczy jednocześnie – wpisujemy hasła do wyszukiwarki internetowej, słuchamy muzyki, piszemy SMS –y, i jednocześnie czytamy artykuł na portalu, w tle bez przerwy jest włączony telewizor, a na dodatek właśnie w tym momencie dzwoni telefon i pies szczeka, bo listonosz stuka do drzwi. Wykonywanie różnych czynności jednocześnie – nazywamy to zjawisko wielozadaniowością - weszło nam w krew. Nie umiemy inaczej żyć. Skupienie uwagi na jednej czynności jest sprzeczne z naturą internetowej cywilizacji. Nasze zmysły są – muszą być – rozproszone. Najlepiej ten stan oddała amerykańska aktorka Jennifer Conelly, która opisując swoje życie codzienne stwierdziła: „Podczas uprawiania seksu bardzo lubię czytać książki, można przecież załatwiać tyle spraw jednocześnie.”.

Jest to rewolucja o której socjologia milczy. Totalitaryzm powstaje w nas, jesteśmy nim codziennie zarażani przez Internet. I tak jak przewidział to Alexis de Tocqueville w „Demokracji w Ameryce”, procesy skrajnej demokratyzacji – takim procesem był i jest Internet – prowadzą nieuchronnie do zmiany systemu demokratycznego w jego przeciwieństwo. Pani prof. Staniszkis wszystko czego nie rozumie, kojarzy się z totalitaryzmem. We wrześniu 2007 roku udzieliła wywiadu C. Michalskiemu drukowanemu w dodatku „Dziennika” – „Europie”, w którym stwierdziła, że bracia Kaczyńscy chcą wprowadzić totalitaryzm, ponieważ ich człowiek do specjalnych poruczeń – chodziło o moja skromną osobę – realizuje system informatyczny PESEL2, którego funkcjonowanie nieuchronnie doprowadzi do totalizacji życia społecznego w Polsce. Socjologia to jednak najgłupsza z nauk społecznych.

 

Piotr Piętak/salon24