Terlikowski: Maskowanie kompromitacji PO i jej zaplecza - zdjęcie
10.06.15, 06:25

Terlikowski: Maskowanie kompromitacji PO i jej zaplecza

2

Treść rozmów w Sowie i Przyjaciele znana była od dawna. Ujawniły ją tygodniki „Do Rzeczy”, „Gazeta Polska” i „Wprost”. Wrzucenie materiałów do internetu nic do naszej wiedzy nie dodało (no może poza wątkami obyczajowymi, które choć są smaczne, w istocie nie mają znaczenia politycznego), a jego forma odwróciła uwagę od treści tego, co już wiemy. Ujawnienie danych wrażliwych, adresów, numerów kont czy nazwisk oficerów – to realny skandal, tyle że obecnie odwraca on uwagę od tego, o czym rozmawiali politycy i urzędnicy państwowi.

Teraz bowiem zamiast rozmawiać o rozmowach, korupcji, oszustwach i kryciu kolegów rozmawiamy o „teoretycznym państwie”, o hańbie ujawnienia danych, o tym, czy skazać czy nie Stonogę i wreszcie o tym, czy jest on polskim Snowdenem. Sprawcy skandalu (a nie są nimi ci, którzy ich nagrali, ale ci, którzy rozmawiali i kręcili lody w Sowie i Przyjaciołach) stają się ofiarami. Media w służbie władzy mogą zaś już w ogóle przestać się zajmować meritum. I to jest najważniejszy skutek ujawnienia taśm przez Stonogę.

I dlatego trudno nie zadać pytania, czy rzeczywiście przypadkiem lub skrajną niekompetencją jest fakt, że służby nie zablokowały (choć mogły) publikacji tych materiałów? A może jest inaczej, może to właśnie one zainspirowały lub dostarczyły odpowiednie materiały Stonodze i one odpowiadają za to, co się wczoraj stało? Warto pamiętać, że poza fasadą Platformy Obywatelskiej są jeszcze ogromne struktury polityczne i biznesowe, które nie tylko mają własne interesy, ale też masę możliwości, by na różne sposoby je chronić. Poświęcenie kilku płotek, kilka kawałków obyczajowych i nazwiska czy dane polityków i oficerów mogą być ceną, jaką zdecydowano się zapłacić za odwrócenie uwagi od znaczenia politycznego i moralnego samych taśm. Dzięki temu będzie się zaś można spokojnie zająć się kreowaniem nowych bytów politycznych, które staną się tratwą dla tych, którzy wcześniej stworzyli i wspierali PO.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze (2):

anonim2015.06.10 6:41
Problem nie w tym, że ktoś wykonał operację miękkiego lądowania, ale że mamy takie media z dupy, w których ta narracja jest jedyną obecną. Kij w oko prywatnym, problem szczególnie dotyczy publicznych.
anonim2015.06.10 6:47
Wydaje mi się, że cała ta sprawa, jak i wcześniejsze afery, które wyszły na jaw, świadczą o tym, że PO nie jest już faworytem służb, że obstawiają one już innych graczy, których w tak szybkim tempie przybywa na naszej politycznej arenie. Porażka pana prezydenta Komorowskiego tylko przyspieszyła ten proces, a że nie wszystko jeszcze jest uzgodnione, stąd może wrażenie chaosu w działaniach reżyserów.