19.01.17, 18:39Fot: Youtube/Salve TV

Tadeusz Płużański dla Frondy: Z historią według Grossa - trzeba walczyć!!!

Fronda.pl: Prezydent Andrzej Duda udał się ostatnio z wizytą do Izraela. To dobra okazja, by przypomnieć, że łączy nas wspólna historia, często skomplikowana, którą niektórzy autorzy próbują traktować wybiórczo lub wręcz ją zakłamywać. Jakie znaczenie ma wizyta prezydenta Andrzeja Dudy i kto psuje wizerunek Polaków w kontekście naszych relacji z Żydami?

Tadeusz Płużański, Fundacja „Łączka”, Reduta Dobrego Imienia: To bardzo ważne, że odbywają się takie wizyty na najwyższym szczeblu. Oczywiście z założenia mają one charakter kurtuazyjny. Wiemy jednak, że prezydent zabrał ze sobą przedsiębiorców, inwestorów, więc można spodziewać się jakichś konkretów. Ta współpraca jest potrzebna Polsce, bo Izrael jest krajem mocno rozwiniętym szczególnie jeśli chodzi o technologie. Możemy więc tylko na tym skorzystać.

Zawsze w tle jest oczywiście nasza wspólna ponad tysiącletnia historia. Od tej historii nie można uciec. Prezydent akcentował momenty dobre, ale rzecz jasna we wspólnej historii jest szereg momentów krytycznych. Te momenty wykorzystują i podgrzewają atmosferę niektóre osoby, takie jak Jan Tomasz Gross i Jan Grabowski. Są oni w czołówce tych osób, które stoją wręcz na stanowisku antypolskim, zarzucając nam najgorsze rzeczy szczególnie w historii najnowszej.

Jak odbierać takie książki jak ta autorstwa Jana Grabowskiego „Judenjagd. Polowanie na Żydów 1942-1945”? Autor na przykładzie jednego powiatu próbował dokonywać pewnych uogólnień. Czy tak widziany obraz nie jest w pewien sposób zakłamany?

Można powiedzieć, że jest to ta szkoła Grossa. Obaj panowie grają w jednej drużynie, moim zdaniem antypolskiej. Ich „szkoła” zakłada dość luźne i bardzo wybiórcze podejście do historii. Obaj w swoich pracach biorą za podstawę jakiś szczegół, często wyrwany z kontekstu i na tej podstawie próbują budować ogólny obraz. Jest to szalenie szkodliwe działanie. W historii stosunków polsko-żydowskich przeważają momenty pozytywne, bo przecież żyliśmy we wspólnym „domu” przez setki lat i dopiero okupanci zaburzyli koegzystencję obu narodów. Zarówno Gross, czy Grabowski podnoszą trzy argumenty całkowicie chybione. Z jednej strony podkreślają oni, że Polska przed 1939 rokiem była państwem antysemickim. Po drugie według nich antysemityzm polski przybrał szczególnie drastyczny i zbrodniczy wymiar w latach 1939-1945, ale to nie wszystko. Po wojnie także według nich Polacy mieli swój antysemityzm rozwijać, czego przykładem według nich chociażby tzw. pogrom kielecki, czy marzec 68.

Gdzie kryją się pułapki takiego myślenia?

Pamiętajmy zawsze o tym, że mówimy o Żydach jako obywatelach Polski. To co szkoła Grossa nazywa antysemityzmem było często przed 1939 rokiem elementem konkurencji gospodarczej między Polakami a Żydami. Jeśli chodzi o okupację niemiecką, panowie Gross i Grabowski zdają się zapominać, że ta okupacja miała miejsce. Taki np. akt jak w Jedwabnem nie mógł być dziełem polskim. To wszystko, nawet jeśli było bez bezpośredniej ingerencji niemieckiej – a wiemy, że taka była – powinno obarczać okupantów. Po 1945 roku mówiąc o zajściach antyżydowskich, szkoła Grossa nie zauważa tego, że Polska była okupowana przez Sowietów. Mamy też sprawę marca 68, czyli czystek antysemickich w wojsku. Nawet towarzysz Jaruzelski miał zdegradować kapitana Stefana Michnika. Jeżeli rzeczywiście czystki antysemickie miały miejsce, to była to sprawa komunistów, a nie Polaków. To są sprawy podstawowe, o których szkoła Grossa i Grabowskiego zapomina, czy raczej chce zapomnieć. Oni wszystkie te rzeczy, o których mówiłem kładą na karb wyssanego z mlekiem matki przez kolejne pokolenia polskiego antysemityzmu, właściwie do dzisiaj według nich obecnego.

Czy Gross, Grabowski i podobnego typu autorzy są poprzez swoje książki i wypowiedzi swego rodzaju popularyzatorami niemieckiej polityki historycznej?

Rzeczywiście można użyć takiego określenia. Trudno oczywiście wykazać bezpośrednie związki między Grossem, Grabowskim, a Niemcami. Niewątpliwie jednak ich twórczość i wypowiedzi w mediach, wpisują się w pewien modny i rozwijający się trend w Niemczech, aby winę za holocaust przerzucać na Polaków. Według tej narracji, że jeśli w ogóle Niemcy na nas napadli w 1939 roku, to dlatego, że Polsce trzeba było „pomóc”. Według takiego sposobu myślenia Niemcy nie mogli być autorami holocaustu, a winę za to ponoszą Polacy, bo to my zawsze mieliśmy takie zbrodnicze plany. Z taką wizją historii trzeba zdecydowanie walczyć. Przynajmniej wobec Grossa postępowanie prokuratorskie jest prowadzone i myślę, że można by je rozszerzyć także na innych autorów tego typu.