08.08.20, 08:50Fot. GO69 via Wikipedia, CC BY-SA 4.0

Św. Dominik Guzman. Wierny głosiciel Ewangelii i surowy pogromca heretyków

Święty Dominik urodził się około 1170 roku w Caleruega w Hiszpanii. Pochodził ze znakomitego rodu kastylijskiego Guzmanów. Jego ojcem był Feliks Guzman, a matką - bł. Joanna z Azy. Miał dwóch braci - bł. Manesa (który wstąpił potem do założonego przez Dominika zakonu) i Antoniego, kapłana diecezjalnego. Gdy Dominik miał 14 lat, rodzice wysłali go do szkoły w Palencji. Następnie studiował w Salamance. W 1196 roku, po ukończeniu studiów teologicznych, przyjął święcenia kapłańskie i wkrótce został mianowany kanonikiem katedry w Osmie. Pięć lat później został wiceprzewodniczącym tej kapituły. Gorliwie pracował tam nad sobą i nad bliźnimi, głosząc im słowo Boże.

Król Kastylii, Alfons IX, wysłał biskupa diecezji, w której pracował Dominik, Dydaka, z poselstwem do Niemiec i Danii. Dydak był przyjacielem Dominika, dlatego też przyszły święty towarzyszył biskupowi w podróży, w czasie której znalazł się w okolicach Szczecina i polskiego Pomorza. Dominik był świadkiem najazdu pogańskich Kumanów z Węgier na Turyngię. Wkrótce po zakończeniu powierzonej im misji udał się do Rzymu, by prosić Innocentego III o zezwolenie na pracę misyjną wśród Kumanów. Papież jednak takiej zgody nie udzielił.

Wracając do Hiszpanii, Dydak i Dominik zetknęli się w południowej Francji z legatami papieskimi, wysłanymi tam do zwalczania powstałej właśnie herezji albigensów i waldensów. Sekta ta pojawiła się ok. 1200 r. w mieście Albi. Jej członkowie zaprzeczali ważnym prawdom wiary, m.in. Trójcy Świętej, Wcieleniu Syna Bożego, odrzucali Mszę świętą, małżeństwo i pozostałe sakramenty. Burzyli kościoły i klasztory, niszczyli obrazy i krzyże.

W porozumieniu z legatami Dominik postanowił oddać się pracy nad nawracaniem odszczepieńców. Do tej akcji postanowił włączyć się bezpośrednio także biskup Dydak. Ponieważ heretycy w swoich wystąpieniach przeciwko Kościołowi atakowali go za majątki i wystawne życie duchownych, biskup i Dominik postanowili prowadzić życie ewangeliczne na wzór Pana Jezusa i Jego uczniów. Chodzili więc od miasta do miasta, od wioski do wioski, by prostować błędną naukę i wyjaśniać autentyczną naukę Pana Jezusa. Innocenty III zatwierdził tę formę pracy apostolskiej. W centrum herezji znajdowało się miasto Prouille, położone pomiędzy Carcassonne a Tuluzą. Tam Dominik założył klasztor żeński, w którym życie zostało oparte na całkowitym ubóstwie.

Pojawiły się pierwsze sukcesy. Niebawem biskup musiał powrócić do swojej diecezji. Natomiast do Dominika dołączyło 11 cystersów, którzy postanowili wieść podobny tryb życia apostolskiego. Z nich właśnie w 1207 r. powstał zalążek nowej rodziny zakonnej. W tym samym jednak roku papież ogłosił przeciwko albigensom i waldensom zbrojną krucjatę na wiadomość, że heretycy ruszyli na kościoły, plebanie i klasztory, paląc je i niszcząc. To skomplikowało pracę apostolską Dominika. Wtedy Dominik zwiększył posty, umartwienia, częściej się modlił. Dotychczasowe doświadczenie wykazało, że okazyjnie werbowani do tej akcji kapłani często nie byli do niej wystarczająco przygotowani. Wielu zniechęcał prymitywny rodzaj życia i połączone z nim niewygody.

Dominik wybrał więc spośród swoich współtowarzyszy najpewniejszych. Na jego ręce złożyli oni śluby zakonne w 1215 r. Tak powstał Zakon Kaznodziejski - dominikanów. Jego głównym celem było głoszenie słowa Bożego i zbawianie dusz. Założyciel wymagał od zakonników ścisłego ubóstwa, panowania nad sobą i daleko idącego posłuszeństwa. Dzięki poparciu biskupa Tuluzy, Fulko, w Tuluzie powstały wkrótce aż dwa klasztory dominikańskie, które miały za cel nawracanie albigensów i waldensów. W tym samym roku odbył się Sobór Laterański IV. Dominik udał się wraz ze swoim biskupem, Fulko, do Rzymu. Innocenty III po wysłuchaniu zdania biskupa Tuluzy ustnie zatwierdził nową rodzinę zakonną.

Zaraz po powrocie z soboru (1216) Dominik zwołał kapitułę generalną, na której przyjęto za podstawę regułę św. Augustyna i konstytucje norbertanów, którzy wytyczyli sobie podobny cel. Wprowadzono do konstytucji jedynie te zmiany, które w zastosowaniu do specyfiki zakonu okazały się konieczne. Kiedy Dominik po odbytej kapitule ponownie udał się do Rzymu, papież Innocenty III już nie żył (+ 1216). Bóg pokrzepił jednak Dominika tajemniczym, proroczym snem: pojawili mu się Apostołowie św. Piotr i św. Paweł, i zachęcili go, by na cały świat wysyłał swoich synów duchowych jako kaznodziejów. Dlatego kiedy tylko powrócił do Tuluzy, rozesłał grupę 17 pierwszych zakonników: do Hiszpanii, Bolonii i do Paryża. W dniu 22 grudnia 1216 r. papież Honoriusz III zatwierdził nowy zakon. Co więcej, wydał polecenie dla biskupów, by udzielili nowej rodzinie zakonnej jak najpełniejszej pomocy.

Dominik założył również zakon żeński, zatwierdzony przez Honoriusza III dwa lata później.

Kapituła generalna w Bolonii w 1220 r. odrzuciła z reguły i z konstytucji to wszystko, co okazało się nieaktualne. W miejsce odrzuconych wstawiono nowe artykuły, wśród których znalazł się między innymi ten, że zakon nie może posiadać na własność stałych dóbr, ale że ma żyć wyłącznie z ofiar. W ten sposób zakon wszedł do rodziny zakonów mendykanckich (żebrzących), jakimi byli w XIII w. franciszkanie, augustianie, karmelici, trynitarze, serwici i minimi.

W 1220 r. kard. Wilhelm ufundował dominikanom w Rzymie klasztor przy bazylice św. Sabiny, który odtąd miał się stać konwentem generalnym zakonu. Niemniej hojnym okazał się sam papież, który ofiarował dominikanom własny pałac. Tutaj właśnie Dominik miał wskrzesić bratanka kardynała Stefana z Fossanuova. Przed śmiercią Dominik przyjął do zakonu i nałożył habit św. Jackowi i bł. Czesławowi, pierwszym polskim dominikanom. Wysłał też swoich synów do Anglii, Niemiec i na Węgry.

Dominik odbywał częste podróże, głosząc Ewangelię i organizując wykłady z teologii. Zakładał nowe klasztory zakonu, który bardzo szybko się rozpowszechnił. W 1220 r. Honoriusz III powołał Dominika na generała zakonu.

Dominik prowadził pracę misyjną na północy Włoch. Wyczerpany pracą w prymitywnych warunkach, wrócił do Bolonii. Jego ostatnie słowa brzmiały: "Miejcie miłość, strzeżcie pokory i nie odstępujcie od ubóstwa". Zmarł 6 sierpnia 1221 r. na rękach swych współbraci. W jego pogrzebie wziął udział kardynał Hugolin i wielu dygnitarzy kościelnych. Dominik został pochowany w kościele klasztornym w Bolonii, w drewnianej trumnie, w podziemiu (w krypcie) tuż pod wielkim ołtarzem. Jego kult rozpoczął się zaraz po jego śmierci. Notowano za jego wstawiennictwem otrzymane łaski. Dlatego papież Grzegorz IX nakazał rozpocząć proces kanoniczny. Po jego ukończeniu wyniósł sługę Bożego do chwały świętych w 1234 r.

Dominik odznaczał się wielką prawością obyczajów, niezwykłą żarliwością o sprawy Boże oraz niezachwianą równowagą ducha. Potrafił współczuć. Jego radosne serce i pełna pokoju wewnętrzna postawa uczyniły z niego człowieka niebywale serdecznego. Oszczędny w słowach, rozmawiał z Bogiem na modlitwie albo o Nim z bliźnimi. Żył nader surowo. Bardzo cierpliwie znosił wszelkie przeciwności i upokorzenia.

Imię Dominik pochodzi od łacińskiego dominicus, co znaczy Pański, należący do Boga. Przed św. Dominikiem imię to było znane, ale właśnie Dominik Guzman spopularyzował to imię w całej Europie.

Największą zasługą św. Dominika i pamiątką, jaką po sobie zostawił, jest założony przez niego Zakon Kaznodziejski. Zakon dał Kościołowi wielu świętych. Wśród nich do najjaśniejszych gwiazd należą św. Tomasz z Akwinu (+ 1274), doktor Kościoła, św. Rajmund z Penafort (+ 1275), św. Albert Wielki (+ 1280), doktor Kościoła, św. Wincenty Ferreriusz (+ 1419), św. Antonin z Florencji (+ 1459), papież św. Pius V (+ 1572), św. Ludwik Bertrand (+ 1581), św. Katarzyna ze Sieny (+ 1380), doktor Kościoła i patronka Europy, oraz św. Róża z Limy (+ 1617). Zakon położył wielkie zasługi na polu nauki, wydając uczonych na skalę światową w dziedzinie teologii, biblistyki czy liturgii. Kiedy zostały odkryte nowe lądy, dominikanie byli jednymi z pierwszych, którzy na odkryte tereny wysyłali swoich misjonarzy.

Brewiarz.pl

Komentarze

Anonim2020.08.9 0:07
Oj tak, bardzo surowy pogromca heretyków, wręcz ognisty. Jeszcze dziś ciągnie się za nim swąd palonego ludzkiego mięsa, na chwałę kościoła.
Pogromca heteryków2020.08.8 22:18
Kto chce być pogromiony ?
Ewelina2020.08.8 22:04
Dziwne? O wielu piszecie religiach i osobach!...Ale nikt z was nie wspomniał o tym, jak Żydzi mordowali i jak Ukrzyżowali i powiesili na Krzyżu Pana Jezusa!?? A przecież był bez winy!!!!
Anonim2020.08.9 9:30
A o Rzymaniach słyszałaś, bidna kobito, to się doucz, zamiast powtarzać jak papuga kleszą propagandę.
Jarek2020.08.9 10:16
Droga Ewelino, doucz się. Chrystus przyszedł na świat, aby nas zbawić przez swoją śmierć n krzyżu. Taki był plan Boga przepowiadany przez proroków. Pamiętasz Jego ostatnią modlitwę przed pojmaniem "Ojcze, jeśli możliwe oddal ode mnie ten kielich, ..." Judasz i Żydzi po prostu wypełnili wolę Boga aby dopełnić ostatniego przymierza Boga z ludźmi.
Jozue2020.08.8 18:10
Polecam na Youtube filmy "Lampa w ciemności" i "Kąkol wśród pszenicy". Pozwalają się zorientować, kto jest heretykiem.
mordechaj2020.08.8 12:11
Ciekawe, czy Dominik pogonił by Jędraszewskiego i PiS, jako heretyków, co wierzą w pomniki i rzeźby, a z wiarą w BOGA jest krucho.
Anonim2020.08.8 12:21
Zacząłby od Ciebie. Ale fakt, zapewne tego waszego lewackiego "papieża" wytarzałby w smole i pierzu. A przy okazji i jego klakierów...
Biegunka Prorocza2020.08.8 12:45
Myślę, że Dominik zacząłby o zrobienia kupy i umycia siusiaka.
Anonim2020.08.8 12:59
Jeśli myślisz, że się zdenerwuję twoimi bredniami to jesteś w wielkim błędzie. Tak na prawdę jesteś tylko żałosny w tym swoim ujadaniu. Na prawdę myślisz, że jak splugawisz wszystko co święte to Bogu uczynisz krzywdę? Pamiętaj, że to życie doczesne trwa w sumie krótko a wobec wieczności to nawet nie mgnienie oka. Nawet nie obejrzysz się jak wrzucą ciebie do trumny... a może od razu wrzucą cię do jakiegoś dołu i zasypią przy pomocy spychacza... I tyle będzie bo twoim ujadaniu.
mordechaj2020.08.8 12:59
Czy św. Dominik Guzman udzieliłby 2 i 3 ślubu katolickiego Marcie Kaczyńskiej, gdyby żył współcześnie ? Myślę, że nie. Nawet wtedy, gdyby PiS miał na niego teczkę esbecka, jak w przypadku innych księży czy zakonników.
Olek2020.08.8 21:51
"mordechaju"- Lechu Kellerze! ! Zamknij się lepiej! jako Żyd i ateista, nie masz nic do powiedzenia na temat naszej Wiary! Wsadź nos w Talmud i nam daj spokój!
Jadkol2020.08.8 22:10
"mordechaju"? Napisz nam, Lechu K. ! A u ciebie jak jest z wiarą w Boga? Zarzucasz innym, że mają" "krucho" z wiarą w Boga, a sam piszesz, że jesteś ateistą-dumnym gejem"! ..... To jak to u ciebie jest?
Michal2020.08.8 12:10
Kolejny "święty" zbok
Szybka Randka2020.08.8 11:42
Cześć- Zapraszam na nowy portal społecznościowy dla dorosłych! Znajdziesz tam osoby na szybkie sex spotkania lub na wyskok na imprezke! Wystarczy wejść aktywować konto i juz randkować! www.lexlale.com.pl
Protestant2020.08.8 11:10
"Pogromca heretyków" w tym kontekście brzmi złowieszczo. Bo oto przeciwko albigensom (katarom) papież ogłosił krucjatę - olbrzymie siły chrześcijańskiego rycerstwa zostały skierowane przeciwko tzw. heretykom: "Papież Innocenty III ogłosił w 1209 roku krucjatę przeciwko katarom. Hrabia Tuluzy, Rajmund VI, który sprzyjał im na podległym mu obszarze, stawił opór krzyżowcom, za co został w 1215 roku ekskomunikowany i pozbawiony swych włości przez papieża. Z ramienia kościoła krucjacie przewodził legat papieski Arnaud Amaury, opat z Cîteaux. 22 lipca 1209, kiedy to zdobyto Béziers, zamieszkane przez katolików i katarów, doszło do wyjątkowo drastycznych wydarzeń. W kościele św. Marii Magdaleny zabito 7000 ludzi, w tym kobiety i dzieci. Na ulicach miasta zabito i okaleczono dalsze kilka tysięcy. Arnaud zdał Innocentemu III następującą relację: „Dzisiaj Wasza Świątobliwość, dwadzieścia tysięcy mieszkańców wydano mieczowi, niezależnie od posady, wieku czy płci”. Jedyną "winą" albigensów, katarów i waldensów było inne, niż przyjęte w katolicyzmie, rozumienie orędzia Chrystusa (ja nie utożsamiam się z ich poglądami). Czy wolno komukolwiek odbierać życie innemu człowiekowi tylko za to, że inaczej rozumie Ewangelię? Waldensi jako jedni z pierwszych dokonali przekładu Nowego Testamentu (z Vulgaty Hieronima) na lokalne dialekty, co dawało nie znającym łaciny ludziom dostęp do Bożego słowa. To również był jeden z głównych powodów prześladowań. A założonemu przez Dominika Guzmana zakonowi dominikanów ("zakon braci kaznodziejów") wkrótce powierzono urząd inkwizycji. Przez wieki dominikanie "byli pogromcami" wszystkich, komu nie było po drodze z papiestwem.
Anonim2020.08.8 12:25
I w ramach protestowania przeciwko przebrzydłemu katolstwu, Protestanci wyrzynali nieprotestantów oraz Żydów i uważane za czarownice aż "wióry leciały". Do dzisiaj Protestanci nie chcą pamiętać jakie to "smakowitości" pod adresem Żydów wygłaszał Luter. A miało być tak pobożnie... Albo np. ci Indianie z Ameryki Północnej... Wiele mają do "zawdzięczenia" Protestantom. Zwłaszcza rezerwaty...
Anonim2020.08.8 12:26
Ps. Poczytaj sobie co to były "redukcje paragwajskie". Ale to u katoli, no to "fuj"...
Protestant2020.08.8 15:04
Zanim pojawili się protestanci, w Kościele katolickim funkcjonowały zasady, na mocy których katolicy czuli się uprawnieni, by pozbawiać życia innowierców. Katarów, albigensów i waldensów mordowano jeszcze bez tych zasad - za to w ramach krucjaty. Już podczas pierwszej krucjaty (tej z przełomu XI i XII w.) papież Urban II udzielił uczestnikom krucjat odpustu zupełnego - co w praktyce oznaczało uwolnienie sumień od brzemienia mordów dokonywanych w ich trakcie. Nieco później (w r. 1302) papież Bonifacy VIII wydał bullę Unam Sanctam, w której stwierdzał, że "posłuszeństwo każdej istoty ludzkiej Biskupowi Rzymskiemu jest konieczne dla osiągnięcia zbawienia". Bulla ta została uroczyście potwierdzona na XI sesji XVIII Soboru Laterańskiego V (1516) bullą Leona X Pastor aeternus gregem, która stwierdza dodatkowo, że "ten, który jest nieposłuszny następcom Piotra (biskupom rzymskim) ponosi śmierć". A zatem "w przededniu" reformacji, Kk posiadał doktrynę, pozwalającą bez skrupułów pozbawić życia każdego, jedynie z tego powodu, że jest nieposłuszny papieżowi. W tym kontekście ewentualne zabójstwa katolików przez protestantów, okazują się reakcją obronną na doktrynę katolicką. Powyższe bulle nie zostały przez Kk oficjalnie unieważnione, jednak deklaracja Soboru Watykańskiego II o wolności religijnej stwierdza: "Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym zakresie. Poza tym oświadcza, że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym rozumem". A zatem przez wiele wieków Kk ignorował prawa innowierców, zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej. Przypisywanie sobie przez papieży prawa do odbierania innym życia - było nikczemną uzurpacją. Nie można tego stawiać na równi z sytuacjami, gdy ktoś zabijał, by ochronić życie własne i swoich bliskich.
Jarek2020.08.8 11:05
Pogromca heretyków, no to trochę ich pewnie zamęczył. W roku 1215 sobór laterański IV ustalił możliwość tortur i głodzenia heretyków - no masz święty kat
Anonim.2020.08.8 10:29
Na podstawie jakich dokumentów historycznych spłodzono ten "piękny" życiorys.
PolaPola2020.08.8 9:06
"Zakon położył wielkie zasługi na polu nauki, wydając uczonych na skalę światową w dziedzinie teologii, biblistyki czy liturgii". Co z nauką ma wspólnego teologia lub liturgia? Tylko tak pytam...
Heinrich Kramer2020.08.8 9:05
Najbardziej znanym dziełem napisanym przez dominikanina jest "Młot na czarownice" - podręcznik o tym, jak torturować i palić niewinne kobiety. Brawo...