Stop deprawacji w edukacji! Część 3. „Aideologiczne” związki homo i queer w edukacji - zdjęcie
26.08.15, 14:07

Stop deprawacji w edukacji! Część 3. „Aideologiczne” związki homo i queer w edukacji

1

Kontynuujemy cykl artykułów zamieszczonych przez nas na prośbę organizatorów manifestacji „Stop deprawacji w edukacji” planowanej na 30 sierpnia br. Cykl wyjaśnia przyczyny planowanego protestu, a przede wszystkim informuje i ostrzega rodziców przed planowanymi przez MEN zmianami w podstawie programowej wychowania do życia w rodzinie.

 

Więcej informacji o planowanej manifestacji można znaleźć na internetowej stronie protestu:  stopdeprawacji.pl

Stop deprawacji w edukacji! Część 3.

 

„Aideologiczne” związki homo i queer w edukacji

Wychowanie do heteroseksualnej, monogamicznej i trwałej rodziny i małżeństwa to przejaw ideologii i dyskryminacji. „Aideologiczna” edukacja seksualna ma promować permisywną etykę i nie może ograniczać się do związków heteroseksualnych - uważa rzeczoznawca MEN, który ma przygotowywać nową podstawę programową WDŻ.

Zapowiadane przez szefową MEN zmiany w podstawie programowej WDŻ oraz uzgodnione ze środowiskami LGBTQ działania antydyskryminacyjne w edukacji każą oczekiwać, że podstawą tych zmian będzie raport „Szkoła milczenia”. „Szkoła milczenia” to przegląd podręczników szkolnych do biologii, wiedzy o społeczeństwie oraz wychowania do życia w rodzinie pod kątem tego, na ile nie spełniają one wymagań ideologów ruchu LGBTQ. Podręczniki recenzowało czterech specjalistów: Robert Kowalczyk, Krzysztof Wąż, Zbigniewa Lew-Starowicz oraz Jacek Kochanowski.

Ten ostatni jest autorem przytaczanych w poprzednim artykule twierdzeń o niedopuszczalności umieszczania w podręcznikach stwierdzeń, że „relacje heteroseksualne są społeczną, psychiczną i medyczną normą” oraz zaleceń by podręczniki te uwzględniały „problematykę rodzin jednopłciowych” oraz wszelkich innych konfiguracji queer-seksualnych. Pozostali autorzy „Szkoły Milczenia” również nie akceptują oczywistych dotąd norm w sferze seksualności. Robert Kowalczyk uważa za niedopuszczalne zdanie:

„prawidłowe (normalne) życie seksualne zawiera w sobie potencjalną możliwość spełnienia trzech funkcji: prokreacyjnej, psychologicznej, społecznej”

ponieważ za jego sprawą

 „zostaje wprost wprowadzone kryterium „normalności”. W domyśle – osoby nieheteroseksualne. podczas współżycia z osobami tej samej płci, nie są w stanie spełnić funkcji prokreacyjnej i automatyczne wykluczane są one z obszaru normy.”

A oto przykładowe, krytyczna podsumowująca ocena jednego z podręczników:

Definicja rodziny (heterocentryczna), jedyny uprawniony model to układ heteroseksualny, monogamiczny. Pojawia się tu również definicje: poligamii, poligynia, jak również układu partnerskiego. Brak jednak przykładów wskazujących układy inne aniżeli heteroseksualne.”

„Aideologiczny” przekaz

Pojawienie się w podręcznikach jakiejkolwiek wzmianki o istnieniu heteroseksualnej normy wywołuje zarzut ideologiczności przekazu. Krzysztof Wąż, stały konsultant MEN w dziedzinie edukacji seksualnej pisze

 „Problematyka seksualności człowieka jest w Polsce traktowana w sposób specyficzny ze względu na jej włączenie w bardzo ostry spór światopoglądowy i ideologiczny, a – co za tym idzie – także polityczny

Pełna zgoda, rzecz w tym, że autorzy „Szkoły milczenia” oszukańczo wmawiają czytelnikowi, że ich przekaz – w oczywisty sposób wyrażający ideologię rewolucji seksualnej - jest obiektywny i aideologiczny. Oto przykład rzekomo aideologicznej krytyki podręcznika WDŻ:

Autorzy [podręcznika WDŻ] prezentują restrykcyjną, zgodną z konserwatywnymi, wywiedzionymi z religii normami etykę w podejściu do seksualności człowieka (traktowaną, jako jedyny uprawniony punkt odniesienia)  – pisze Wąż.  Jego zdaniem podręcznik jest ideologiczny ponieważ „nie obowiązuje [w nim] permisywny, przyzwalający typ etyki seksualnej. Ma to swoje liczne konsekwencje. Uczniowie spotykają się w podręcznikach z heteronormatywnym porządkiem relacji międzyludzkich oraz tradycyjnym modelem rodziny. Człowiek rodzi się, dojrzewa, zawiera małżeństwo, płodzi i wychowuje dzieci – taki obraz dominuje w podręcznikowym przekazie… Przekaz ten jest w większości zideologizowany, oparty na stanowisku Kościoła Katolickiego.”

Seksualni rewolucjoniści nie są w stanie zaakceptować takiej odwiecznej kolei rzeczy. Wmawiają, że wychowanie do zwyczajnego modelu rodziny i małżeństwa, opartego na fundamentalnych biologicznych cechach człowieka i obowiązującego od tysięcy lat w niezliczonych kulturach,  jest przekazem „ideologicznym” opartym wyłącznie na stanowisku Kościoła Katolickiego. Zarazem twierdzą, że skrajny permisywizm, w tym zachęcanie do wchodzenia w ultra-rewolucyjne modele „rodzin” homo-, bi- i queer-seksualnych, otwartych (o zmiennym składzie) i poliamorycznych (wieloosobowych) to przekaz „aideologiczny” i „obiektywny”. O „aideologiczność” walczy również minister edukacji. Na stronie MEN czytamy

„Mam nadzieję, że te badania pozwolą odideologizować dyskusje o edukacji seksualnej – powiedziała na czwartkowej konferencji szefowa MEN.”

Faktyczne znaczenie tych słów pokazuje obecność zespole, który ma opracować nową podstawę programową WDŻ właśnie Krzysztofa Węża - zwolennika seksualnego permisywizmu i przeciwnika wychowania do heteronormatywności. Zespół ten nie został jeszcze oficjalnie powołany, a o jego składzie wiemy ze źródeł nieoficjalnych. Manifestacja 30 sierpnia ma powstrzymać MEN od przeprowadzenia rewolucji seksualnej w edukacji pod hasłami rzekomego odideologizowania WDŻ.

Zmiana ekspertów kluczem do zmiany programu

Proponowane zmiany nie dotyczą jedynie programu. Wąż krytykuje tradycyjne postawy nauczycieli, wydawców, a zwłaszcza recenzentów podręczników:

Aktualnie na liście ekspertów, którzy przedstawiają ministerstwu oceny niezbędne do podjęcia takiej decyzji jest kilkanaście osób, w tym także takie, które publicznie prezentują swoje poglądy na temat osób LGBTQ, zwłaszcza osób homoseksualnych, dalekie od akceptacji, czy choćby tolerancji … Należy to zdecydowanie zmienić, zwłaszcza, że taka zmiana, o charakterze administracyjno-politycznym wymaga tylko decyzji kierownictwa Ministerstwa Edukacji Narodowej.

Wymiana ekspertów ma utorować drogę wymianie podręczników bez zaprzątania sobie głowy „wstecznymi” przekonaniami rodziców, nauczycieli, wydawców i większości społeczeństwa. Po raz kolejny MEN lekceważąc opinię i wolę rodziców przystępuje do eksperymentowania na ich dzieciach. Tym razem jednak sprawa jest o wiele ważniejsza niż wybór miedzy posyłaniem do szkoły sześcio- czy siedmiolatków. Rewolucyjne zmiany w WDŻ mogą zdewastować psychikę młodych ludzi i zdeprawować ich. Poglądy i zalecania eksperta MEN zdradzają prawdziwe zamiary szefowej ministerstwa ukrywane pod sloganami „odideologizowania” i „przeciwdziałania dyskryminacji”. Dlatego rodzice muszą się stale mieć na baczności.

Dokąd ma prowadzić „postępowa” edukacja seksualna? Jakie są prawdziwe cele seksualnych rewolucjonistów? O tym będzie mowa kolejnym artykule.

Grzegorz Strzemecki

(autor jest członkiem komitetu organizacyjnego manifestacji „Stop deprawacji w edukacji”.)

 

 

 

Komentarze (1):

anonim2015.08.27 22:54
Czytając artykuł zastanawiałam się jak to możliwe, że na frondzie wreszcie pojawił się artykuł, który jako tak trzyma poziom. Podpis rozwiał moje wątpliwości. Po prostu został napisany przez kogoś kto nie jest "redaktorem" frondy ;) Tyle tytułem jakże optymistycznego wstępu, czas przejść do nieścisłości: "[...]Zarazem twierdzą, że skrajny permisywizm, w tym zachęcanie do wchodzenia w ultra-rewolucyjne modele „rodzin” homo-, bi- i queer-seksualnych, otwartych (o zmiennym składzie) i poliamorycznych (wieloosobowych) to przekaz „aideologiczny” i „obiektywny”. " chodzi mi tutaj o stwierdzenie, że chcą oni nie tylko przedstawić, ale również ZACHĘCAĆ do wchodzenia w inne niż heteroseksualny modele rodzin. Skąd takie wnioski? Skąd teza, że ci ludzie za przekaz obiektywny uważają zachęcanie do czegoś? Jest czymś poparte, czy po prostu wyssane z palca? "Proponowane zmiany nie dotyczą jedynie programu. Wąż krytykuje tradycyjne postawy nauczycieli, wydawców, a zwłaszcza recenzentów podręczników: Aktualnie na liście ekspertów, którzy przedstawiają ministerstwu oceny niezbędne do podjęcia takiej decyzji jest kilkanaście osób, w tym także takie, które publicznie prezentują swoje poglądy na temat osób LGBTQ, zwłaszcza osób homoseksualnych, dalekie od akceptacji, czy choćby tolerancji[...]" Jeśli ktoś publicznie prezentuje stanowisko, że osoby LGBT są gorsze od innych i sieją do nich nienawiścią, to trudno oczekiwać, że zachowają obiektywizm. To tak samo jakby poprosić członków ku klux klanu, o recenzję książki o szkodliwości i niesprawiedliwości segregacji rasowej. "Wymiana ekspertów ma utorować drogę wymianie podręczników bez zaprzątania sobie głowy „wstecznymi” przekonaniami [...] większości społeczeństwa." Czy stwierdzenie o przekonaniach "większości społeczeństwa" jest poparte jakimiś badaniami? nie dalej jak dwa din wstecz czytałam badania opinii publicznej, z których wynika, że ok 61% osób popiera prawo do legalizacji związków homoseksualnych. Czyżby kolejna rzecz wyssana z palca przez autora. Na koniec mój osobisty apel: Drodzy "redaktorzy" frondy. Proszę was abyście dokładnie przyjrzeli się temu artykułowi. Są tu argumenty i cytaty. Nie ma za to personalnych ataków, wyzwisk i pomówień skierowanych przeciwko ludziom o innych poglądach (przynajmniej się nie dopatrzyłam), nie ma również spiskowych teorii o "homolobby" i całego tego bełkotu. O dziennikarską bezstronność nie mam co prosić, ale gdybyście pisali w taki artykuły na takim poziomie jak autor tego, byłoby o niebo lepiej.