Spod kościoła św. Anny na Mariensztat - trasa demonstracji w obronie dzieci - zdjęcie
28.08.15, 19:27

Spod kościoła św. Anny na Mariensztat - trasa demonstracji w obronie dzieci

1

Msza św. o godz. 12:00, zbiórka pod kościołem św. Anny o 13:00, a potem przemarsz na rynek mariensztacki. Na miejscu m.in. koncert Darka Malejonka. Tak będzie przebiegał niedzielny protest przeciw deprawacji dzieci.


Według wcześniejszych informacji demonstracja miała się zacząć na Placu Zamkowym. Ostatecznie jednak zbiórka będzie miała miejsce tuż obok, na Krakowskim Przedmieściu, przed kościołem św. Anny. Potem uczestnicy przejdą na położony kilkaset metrów dalej rynek Mariensztatu (ul. Krzywopoboczna).
Celem demonstracji, o której informujemy od dłuższego czasu na naszym portalu jest ochrona dzieci przed deprawującą edukacją seksualną w szkołach. Organizatorzy manifestacji informują, że zdaniem wielu ekspertów epatowanie permisywną seksualnością, nieadekwatną do faz rozwoju dzieci, oraz nieodpowiedzialne propagowanie treści związanych z tzw. tożsamością płciową prowadzi do głębokich zaburzeń seksualności oraz tożsamości płciowej dzieci i młodzieży. Szkodliwe programy wprowadzane są do szkół po cichu, bez debaty społecznej. Organizatorzy podkreślają, że na mocy obowiązujących przepisów wejście edukatorów z zewnątrz do szkoły może być jednak łatwo zablokowane przez radę rodziców.

KJ/Stopdeprawacji.pl


Komentarze (1):

anonim2015.08.28 22:30
A teraz proszę sobie wyobrazić sytuację, gdy Wasza kilkuletnia pociecha po przyjściu ze spaceru była kilka minut wcześniej zaczepiana w parku przez jakąś panią, albo pana, a ci pokazywali dziecku nieprzyzwoite, właściwie pornograficzne obrazki, zachęcali do macania się i fantazjowali na temat różnych seksualnych zboczeńców. Któż z Was, Panowie, nie wyskoczyłby z mieszkania odszukać tego zboczeńca i wytrzaskać go/ją po pysku? Tymczasem ludzie-niewolnicy wytresowani w posłuszeństwie wobec reżymu, właściwie Wielkiego Brata, przechodzą do porządku dziennego nad tym, że ktoś zobowiązuje ich do posyłania ich własnych dzieci do szkoły a to w wieku 4, a to 5, a to 6, czy 7 lat, by od jak najwcześniejszych lat ich dzieciaki wykoleić. Wystarczy, że taki deprawator jest przedstawicielem ministerstwa i ludzie miękną, dla świętego spokoju nie ruszają tematu. Zazwyczaj to ci sami, którzy swoją słabość wobec deprawatorów państwowych i swoje sumienie próbują tłumić wskazywaniem wroga zastępczego w postaci rzekomej pedofilii Bogu ducha winnych księży, nie mających takiej władzy jak organ rządowy i nie mogących się bronić.