Rzeczniczka Łukaszenki: Na świecie będzie popyt na dyktaturę, a to nasz brand - zdjęcie
09.03.19, 15:41

Rzeczniczka Łukaszenki: Na świecie będzie popyt na dyktaturę, a to nasz brand

10

Ostatni dyktator Europy, tak o Aleksandrze Łukaszence pisały jeszcze kilka lata temu światowe media, do czasu gdy zdetronizował go Władimir Putin. I choć wydawałoby się, że białoruski przywódca odetchnie z ulgą zrzucając z siebie ten przydomek, nic bardziej mylnego. Przeciwnie.

Wypierając negatywne konotacje pojęcia, Białoruś chce teraz uczynić z dyktatury swój brand, znak firmowy. W świecie, w którym „wszyscy” walczą przeciwko „wszystkim”, świecie kryzysów wartości, Łukaszenka dyktator, ma być fundatorem trwałego ładu społecznego na świecie, a pojęcie dyktatury ma mieć absolutnie odwrotne konotacje. Łukaszenka ma być już nie tylko „gołąbkiem pokoju”, którym go okrzyknięto po tym, jak zaprosił do Mińska „czwórkę normandzką”, udostępniając w swoim pałacu miejsca do rozpoczęcia procesu pokojowego w sprawie uregulowania sytuacji (zakończenia wojny) na wschodzie Ukrainy.

Pracę na zmianą sposobu myślenia o dyktaturze na Białorusi zainicjowała wczoraj urocza rzeczniczka Aleksandra Łukaszenki, Natalia Ejsmontówna.

W jednym z programów publicystycznych państwowej TV, spekulowała na temat koncepcji „dyktatury” sugerując, że w świecie wszechobecnego chaosu i kryzysów powstaje zapotrzebowanie na dyktaturę, a pojęcie to może naprawdę mieć pozytywny wydźwięk..

„Dyktatura – to bardzo interesujące słowo na dzisiaj. Jest bardzo różnie postrzegane …, powiedziała rzeczniczka przyznając, że bardzo często rozmyśla nad tym pojęciem.

„My naprawdę używamy tego słowa w zupełnie różnych znaczeniach. Czasami podchodzimy do niego satyrycznie. Teraz wydaje mi się, że słowo dyktatura przybiera w 2019 roku znaczenie pozytywne” – powiedziała rzeczniczka.

„Widzimy, co się dzieje wokół – chaos, czasem bałagan. Niekiedy wydaje mi się, że może jeszcze nie dziś, nie jutro, ale pojutrze na pewno pojawi się zapotrzebowanie na dyktaturę na świecie. Ponieważ z dyktaturą w naszym obecnym rozumieniu, kojarzy się przede wszystkim porządek, dyscyplina i absolutnie normalne i spokojne życie. Cóż, co mogę powiedzieć. Wydaje mi się, że tak często to słowo wybrzmiało, że dyktatura jest już naszą białoruską marką” – powiedziała Natalia Ejsmont.

Źródło: Kresy24.pl

Komentarze (10):

zbych20282019.03.9 23:53
Ma rację. Demokracja nie jest jakimś szczególnie dobrą formą rządów nie podlegającą wynaturzeniom. Sami mieliśmy kiedyś do czynienia z t.zw. demokracją ludową, a dziś stykamy się z t.zw. demokracją liberalną. Obie te demokracje są lub były tylko fasadami demokracji, za którymi ukrywają się prawdziwi władcy, którzy nie są wybieralni. Obie demokracje nawet nie stały obok prawdziwej demokracji, a ich wyznawcy mieliby problem ze zdefiniowaniem słowa demokracja, bo tak daleko jego znaczenie w ich pojęciu odbiega od prawdziwego znaczenia słowa demokracja. Według definicji obu demokracji (ludowej i liberalnej) demokracja jest wtedy kiedy my rządzimy. Kiedy wygrywa ktoś inny to jest to faszyzm, a w najlepszym wypadku populizm albo autorytaryzm. Podobnie jest z wolnością słowa, która jest wtedy kiedy my głosimy swoją prawdę, ale kiedy inni ją głoszą to jest to już mowa nienawiści i powinna być cenzurowana...
Ksiądz Robak2019.03.10 1:27
Demokracja pracuje najlepiej jak ma silna klasę średnią.
Grizzly2019.03.9 17:41
Największy popyt był w latach 1917 - 1990. Koniunktura zakończyła się jednak a ludzkość liczy ofiary tego popytu na ponad sto milionów istnień! Czarny humor kołchoźnika!!
OZ2019.03.9 17:09
Nie byłoby źle, gdyby Polska miała takiego DYKTATORA
Ksiądz Robak2019.03.9 16:23
Dyktatura w mniemaniu Baćki to taki instrument porządku dla realizowania swojego interesu. Bardzo łatwo w imieniu tego likwidować opozycje i czego jeszcze dusza zapragnie. Minimalizacja standardu życia powoduje apatie i wyalienowanie ze świata. Ogranicza się do problemów przyziemnych. Podobnie mieliśmy za Gomułki. Nie kwestionuje ze w ten sposób można się lepiej obronić przed nieprzyjacielem tylko jakim kosztem.
Lech Keller-Krawczyk2019.03.9 16:18
"Ten wąsik, ach, ten wąsik, Ten wzrok, ten lok, ten pląsik,... " Jak tu nie kochać dyktatorów, oni wszyscy z "mojej grupy krwi". Nazywam się Lech Keller-Krawczyk jestem gejem i Żydem.
Ksiądz Robak2019.03.9 16:27
Lechu masz u mnie plusa, niech cie Bóg prowadzi. Gej to gej ale Izraelczyk, tu na blogu? Jaki masz w tym INTERES? Chyba ze jesteś żydowskiej wiary a to co innego, niech cie Mojżesz prowadzi.
Lech Keller-Krawczyk2019.03.9 16:38
Żyd nie znaczy, ze Izraelita. Mnie jak to mówią, sierpem obrzezano, jestem antysyjonistą. Skoro tu na blogu jest tylu gejów, kto wie czy się z którymś nie skumam. A co twój "robak" lubi?
Marzena2019.03.11 2:34
Lechu Kellerze! Nie dodałeś jeszcze jak poprzednio że masz 70 lat i ci wszystko wisi, dosłownie wszystko wisi! To są twoje słowa. Tak poprzednio napisałeś w innym artykule! Nie dziwię się że w tym wieku ci wisi? Pozostało ci tylko pisać świństwa . A ręce chociaż masz sprawne do pisania?
michu2019.03.9 15:44
No a po co masoni sprowadzają uchodźców do Europy i dają wolną rękę, póki co? Po to żeby ktoś potem wziął społeczeństwo "za pysk" ku uldze wszystkim ;).