Rowiński: Finansowanie Kościoła przez państwo to wypowiedzenie zaufania Opatrzności - zdjęcie
29.08.13, 16:52Tomasz Rowiński (fronda.pl)

Rowiński: Finansowanie Kościoła przez państwo to wypowiedzenie zaufania Opatrzności

18

Ksiądz Dębiński rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego tłumacząc trudną finansowo sytuację instytucji powiedział rzecz, która każdemu już a priori powinna wydawać się oczywista. Błędem jest myśleć „że skoro KUL jest finansowany przez państwo, nie potrzebuje zatem innych, społecznych form wsparcia". Mimo to odpowiedzialni w Kościele za decyzje upaństwowienia KUL-u wykazali się przedziwną niefrasobliwością, naiwnością, czy może też oderwaniem od rzeczywistości szukając łatwiej stabilizacji. Dziś okazje się, że wierni nie widzą powodu dla, którego mieliby dawać na tacę, która wspiera Uniwersytet, skoro już na ten Uniwersytet płacą swoimi podatkami.

Może ktoś się oburzy, że nazwałem KUL uniwersytetem państwowym, ale przecież dokładnie tak jest, niezależnie od kwestii uzależnienia instytucjonalnego. Proszę wybaczyć tę może nieco marksowską logikę, ale skoro wierni Kościoła bezpośrednio swoimi ofiarami pomagali trwać Uniwersytetowi, to też łatwo utożsamiali się z jego misją i istnieniem. Nawet jeśli woleliby, żeby ta uczelnia prezentowała nieco wyższy poziom. Skoro jednak pojawiło się pośrednictwo państwa naturalną reakcją jest, że KUL przestał być naszą sprawa, jako Ludu Bożego w Polsce, a jest co najwyżej sprawą państwową, może narodową, a takie sprawy organizacyjnie załatwiają odpowiednie instytucje świeckie.

Przypadek KUL-u jest moim zdaniem małym eksperymentem przed wprowadzeniem finansowania przez państwo polskiego Kościoła. Tyle, że w tym przypadku zobaczymy to jeszcze bardziej dobitnie. Uniwersytet nie musi być kościelny. Coraz mniej zresztą jest takich placówek na świecie – edukacja i formacja coraz mocniej wychodzą z murów społeczności akademickiej. Jeśli jednak ma pozostać katolicki niech taki na prawde będzie! Gdyby jednak wziąć poważnie nauczkę z KUL-u to państwowy Kościół na garnuszku budżetu bardzo szybko zacznie zmierzać do upadku.

Co oznacza zgoda na garnuszek państwowy? Przede wszystkim wypowiedzenie więzi wspólnotowych pomiędzy hierarchia i wiernymi, wypowiedzenie zaufania ludziom i Opatrzności, że oto razem tworzymy Ciało Chrystusowe bez względu na przemijająca postać doczesnych instytucji. Kościół hierarchiczny wybiera wspólnotę z Lewiatanem zamiast z trwanie we wspólnocie, także materialnej, z całym Ludem Bożym. To dla mnie bardzo widzialny znak jak Kościół de facto staje się instytucją służebną państwa zaspokajającą potrzeby religijne poddanych. Gdzie tu podmiotowość Królestwa Bożego?

Wypadek finansowego upadku KUL-u pokazuje jednak, że nasi biskupi działają w stanie jakieś strasznej nieświadomości i nie widzą problemu w układzie finansowym z państwem. Nie widzą zerwanej więzi. Tak jakby myśleli, że to nie ma znaczenia dla wiernych, którzy chodzą na Msze i wrzucają ofiarę na tacę. Po co taka ofiara skoro już „ofiarę” oddajemy do urzędu skarbowego, a ta potem trafia, gdzie trzeba do takiej czy innej kurii.

Czy sakramenty też będziemy otrzymywać przy asyście odpowiedniego urzędnika. Czy wy drodzy księża tak bardzo obawiacie się Kościoła biedniejszego, ale który pozostanie sobą? Może i KUL powinien powrócić na łono Kościoła i Opatrzności? 

Tomasz Rowiński

Komentarze (18):

anonim2013.08.29 17:24
Jest jeszcze drugi aspekt - dryfowanie KULu w lewo. Ekscesy z zapraszaniem GW i skandaliczne wypowiedzi pracowników zrobiły swoje. Ja już nie daję na KUL bo ta uczelnia przestała być katolicka. Może się mylę ale tak to odbieram.
anonim2013.08.29 17:53
Świetny tekst!
anonim2013.08.29 18:00
Słusznie Pan prawi. Można jedynie dodać, że jakiekolwiek uzależnianie się (w tym przypadku od pieniędzy) od państwa, niesie ze sobą ryzyko, że to państwo będzie później próbowało ingerować w Kościół. Od urzędników i państwa najlepiej trzymać się jak daleko. Bo za jakiś czas Kościół usłyszy: "skoro księża dostają wypłatę od państwa to niech udzielają ślubów homoseksualistom". PS. To fakt, że boli jeśli wiem, że z moich pieniędzy dotowana jest lewicowa, antykatolicka "Krytyka polityczna". Ale zamiast chcieć finansowania (w ramach równowagi) dla Kościoła, lepiej cały wysiłek włożyć w walkę o to, żeby państwo z podatków nie finansowało ideologii. Niech ludzie decydują kogą chcą finansowo wspierać!
anonim2013.08.29 18:27
A może wolą bożą jest upadek KUL-u. Aby kogoś uzależnić i osłabić, trzeba go od czegoś uzależnić. W tym wypadku są pieniądze. O KUL trzeba zawalczyć, bo lewica go całkiem przejmie tak jak inne uniwersytety na świecie.
anonim2013.08.29 18:33
Nie mogę się z Panem zgodzić. Obowiązek utrzymania Kościoła spoczywa na wierzących. Świadomość ta jest coraz mniejsza. A ci świadomi "wierzący" obowiązek ten przerzucają na innych. I w ten sposób kościół który jest dla wiernych nie jest przez nich utrzymywany. Każdy kto choć przez krótki czas zajmował się administrowaniem przeciętnej parafii wie, że datki wiernych już nie wystarczają na pokrycie wszystkich rachunków parafii. Jednocześnie ludzie stawiają swoim duszpasterzom coraz większe wymagania. Chcą mieć czyste, pięknie przyozdobione, ogrzewane świątynie. Chcą wygodnych ławek, zadbanych toalet itp. Większość z tych którzy nazywają się "katolikami" nie spełnia zatem swojego obowiązku. Finansowanie państwowe wymagałoby jasnego zdeklarowania się czy jestem w Kościele (a co a tym idzie biorę na siebie obowiązek utrzymania go), czy też nie (nie mogę jednocześni wymagać od wspólnoty czegokolwiek). Taka sytuacja jest bardziej klarowna. Zwłaszcza że, podobnie jak tu w komentarzach, najwięcej pretensji jest pośród tych którzy najmniej wiedzą i najmniej mają wspólnego z Kościołem. Jeśli ktoś autentycznie wierzy i wie po co jest Kościół, ten przyjmie na siebie ten obowiązek również w postaci podatku, ten zaś który jest "papierowym katolikiem", wypisze się z Kościoła i nie będzie mógł stawiać warunków. Wspólnoty będą mniejsze, mniej będzie parafii, ale będą mogły się utrzymać, bo ich liczba będzie współmierna z potrzebami.
anonim2013.08.29 19:51
@ksiadz_Marcin Oddajcie, więc Cezarowi, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga dlaczego mam przed urzednikiem ktorego to nic nie powinno obchodzic deklarowac sie czy jestem katolikiem czy nie, czy tak jak ksiadz_Marcin napisal nie chodzi tu o zwykle lenistwo i strach przed dobrobytem u ksiedza
anonim2013.08.29 20:15
Dokładnie, dlaczego miałbym deklarować przed państwowym urzędnikiem, być może ateistą czy ogólnie przed państwem z założenia "neutralnym światopoglądowo" ( w cudzysłowie bo takie coś nie istnieje ) swoje wyznanie? Dlaczego mam w relacjach między mną a kościołem korzystać z pośrednictwa państwa? Przecież państwo przekazując część mojego podatku na kościół pobierze sobie od tego prowizje. Dlaczego państwo miałoby zarabiać na tym że ktoś przekazuje swoje pieniądze na kościół? Po cóż tworzyć kolejne stanowiska dla urzędniczych pasożytów? System pobierania podatku dochodowego jest tak sprytnie wymyślony że człowiek nie oddaje tych pieniędzy samodzielnie, nie widzi ile ich oddaje, więc pozornie nie jest to dla niego tak uciążliwe. Czy kościół też pragnie uczestniczyć w tym drobnym podstępie? Kościół finansowany za pośrednictwem skarbu państwa staje się kolejnym ministerstwem a duchowni urzędnikami państwowymi. Czy targowanie się wysokiego urzędnika kościelnego z urzędnikiem państwowym o to ile procent podatku powinien człowiek oddać na kościół licuje w ogóle z powagą tej instytucji? Człowiek może płacić podatek kościelny ale przez 20 czy 30 lat nie pojawić się w ogóle w kościele. Czy w takim przypadku ksiądz będzie mógł mu odmówić jakiegoś sakramentu czy stawiać warunki? Przecież płaci to wymaga a jak nie to proces może wytoczyć. A co z niezależnością kościoła od państwa? Bierzesz kasę to błogosław homozwiązki!
anonim2013.08.29 20:22
Współcześni ateiści tworzą swoją wizję Kościoła, tzw. "kościoła w zakrystii". Wiara jest twoją indywidualną sprawą więc się do niej nie przyznawaj, zachowaj to dla siebie. Tym czasem Jezus mówi: "Idźcie i czyńcie uczniami wszystkie narody, uczcie je zachowywać moje przykazania". Każdy chrześcijanin ma być misjonarzem. "Jeśli wy zamilkniecie kamienie wołać będą". Nie można się ukryć ze swoją wiarą. Dlatego to nie obowiązek ale duma przyznawać się do Chrystusa nawet przed urzędnikiem państwowym. Jest to świadoma deklaracja (swoiste wyznanie wiary). Problem nie jest w tm że ktoś musi się przyznać , ale w tym że musi się wreszcie określić. Wygodne jest życie quasi-katolika, gdzie nie muszę tym "spasionym klechom" nic dawać, a jednocześnie przybiegam do kancelarii potulnie prosząc o możliwość bycia chrzestnym na chrzcie dziecka znajomych, jednocześnie udowadniając jaki gorliwy z mnie wierzący. W takich sytuacjach mam wrażenie że wielu tzw. katolików traktuje nas jak ograniczonych umysłowo, wciśniemy kit, bajeczkę o tym jak bardzo jesteśmy wierzący, jak bardzo związani z kościołem, a wychodząc z kancelarii parafialnej znów plujemy na klechy, a najlepiej anonimowo w komentarzach na frondzie czy gdzie indziej. Problemem więc nie jest przyznanie się przed urzędnikiem, ale określenie się chcę być w Kościele muszę o ten Kościół się zatroszczyć.
anonim2013.08.29 20:30
@PanYurek i tu ma pan rację. Jest to problem który trzeba rozwiązać. To nie państwo ma utrzymywać Kościół bo to jest chore. W prawie istnieje takie pojęcie jak "separacja przyjazna Kościół - państwo". Państwo nie morze finansować Kościoła, bo wtedy ingeruje w jego funkcjonowanie - a jest to wbrew założeniom separacji. Dlatego trzeba szukać złotego środka który pozwoli z jednej strony zobligować tych którzy chcą być w Kościele do troski o wspólnotę a jednocześnie nie uzależniać finansowania od państwa. Gdy instytucje kościelne posiadały swoje dobra (majątki, ziemie), był w stanie sam się utrzymać. Niestety zostało to bezprawnie zabrane i nieudolnie zwracane przez fundusz kościelny. Teraz trzeba szukać innej skutecznej formy finansowania.
anonim2013.08.29 21:21
Papież Franciszek to hu...., kto broni tego słynnego wpisu-kadra profesorska z KUL-u. Jak ten uniwersytet jest katolicki to GieWu i Agora jest chrześcijańskim centrum medialnym. A sens artykułu ma ........ sens,choć złodziej (PRL) najpierw powinien spłacić to co nakradł i sprzeniewierzył.
anonim2013.08.29 21:36
Artykuł słuszny, ale zabrakło kropki nad "i". Ja nigdy nie daję na KUL, nie dlatego że jest współfinansowany z podatków, a dlatego że dawno przestał być uczelnią katolicką. Oczywiście, przestał nią być dlatego że... cóż, państwo płaci, państwo wymaga, więc to wraca do kwestii upaństwowienia. Warto jednak podkreślać na każdym kroku że niechęć bardzo wielu katolików do KUL nie bierze się z samego faktu istnienia państwowych pieniędzy, a ze skutków korzystania z tychże pieniędzy. Gdyby jutro państwo przestałoby dawać na KUL z moich podatków, ja dalej nie dawałbym tej uczelni ani grosza, tak długo jak długo miałbym najmniejsze wątpliwości co do ich ortodoksji. Co, zważywszy ich aktualny stan, oznacza że pewnie raczej by padli trupem, bo jeśli jakaś uczelnia stała się już tak zdegenerowana, to praktycznie niemożliwe byłoby samooczyszczenie.
anonim2013.08.29 23:16
Ad Ksiadz_Marcin > Świadomość ta jest coraz mniejsza. A ci świadomi "wierzący" obowiązek ten przerzucają na innych. To, ze swiadomosc jest rzekomo coraz mniejsza nie implikuje, ze lepsze bedzie przejscie na pieniadze od panstwa. Raczej trzeba sie wysilic i podnosic swiadomosc ludzi. Podobnie, jesli hojnosc wsrod ludzi maleje, to nie implikuje to, ze mamy wprowadzic redystrybucje dobr; trzeba natomiast gorliwie starac sie glosic obowiazek moralny pomagania innym. Poza wszystkim, Kosciol niemiecki juz to przerabia i jego stan jest nieciekawy. Taca jest w jakims sesnie weryfikatorem tego, czy dany ksiadz dobrze pelni swoja fukcje czy nie.
anonim2013.08.30 1:43
@ks.Marcinie - zauważam regułę: w parafiach, gdzie proboszcz jest PASTERZEM a nie najemnikiem czy urzędnikiem, tam parafia problemów finansowych nie ma! Bo oprócz - jak Ksiądz mówi - TZW. katolików, większość jest mniej-więcej normalnymi katolikami! Wkurzył mnie Ksiądz taką jednostronnością postrzegania rzeczywistości! Więc powiem, że tam, gdzie pracuje TZW.kapłan, który traktuje wiernych, jak ograniczonych umysłowo, tam wierni na pewno hojni nie będą! Więc proszę uderzyć się najpierw we własne piersi, zanim zacznie Ksiądz oskarżać parafian!
anonim2013.08.30 4:52
@Weronika13 "Wkurzył mnie Ksiądz taką jednostronnością postrzegania rzeczywistości!" - ta reakcja świetnie obrazuje to o czym wcześniej pisałem. Próba zrzucenia z siebie odpowiedzialności na kogoś innego (np. księdza). Jaki taki jest to niech się martwi sam ja mu kasy nie dam. Tylko problem w tym że my nie dajemy na księdza ( jaki by nie był) tylko na administrowanie parafią. Ksiądz sobie pójdzie za rok, 2, 10 lat. Parafia zostanie, zostanie kościół, plebania, ludzie. Nie piszę że wszyscy ludzie są źli, bo to byłoby kłamstwo i brak pokory. Jest wielu ludzi naprawdę oddanych Kościołowi, ludzi którzy przyjdą pomóc, coś zrobią dobrego dla wspólnoty. Ale niestety statystyki nie kłamią. Dwa razy w roku jest liczenie wiernych, i niezależnie od tego jak dobrym PASTERZEM jest ksiądz zawsze są mniejsze niż 40% a to o czymś świadczy. Oczywiście ksiądz ma swoje zadania która powinien z troską wykonywać. Dobry i troskliwy duszpasterz przyciąga ludzi do kościoła. Osobiście nie znam, przynajmniej w mojej diecezji, zbyt wielu parafii które mają dużą stabilność finansową. Te które sobie radzą to duże parafie miejskie w których proboszcz jest dobrym biznesmenem. To że ksiądz nie mówi o problemach finansowych to nie znaczy że parafia ich nie ma. I jeszcze raz powtarzam nie chodzi o to by "dawać klechom", bo to jest dziecinne podejście, ale utrzymywać Kościół - bo jest to mój obowiązek jako wierzącego, z którego nie mogę się wymówić np. zwalaniem winy na księdza. Można też podjąć inny rodzaj wspierania wspólnoty, np. sprzątanie kościoła, pomoc w organizacji spotkań, festynów, aktywność w parafii. Ale jednak lepiej się siedzi i "wkurza", na księdza bo nie jest taki fajny jakby się chciało - i już mamy pretekst żeby pobyć się swojego obowiązku. Mamy takich kapłanów jakich sobie wymodlimy.
anonim2013.08.30 5:15
@ ksiądz_Marcin "Każdy kto choć przez krótki czas zajmował się administrowaniem przeciętnej parafii wie, że datki wiernych już nie wystarczają na pokrycie wszystkich rachunków parafii. Jednocześnie ludzie stawiają swoim duszpasterzom coraz większe wymagania. Chcą mieć czyste, pięknie przyozdobione, ogrzewane świątynie. Chcą wygodnych ławek, zadbanych toalet itp." Nie widzę powodu, żeby wierni modlili się w takich świątynich, na jakie je stać. Całe dzieciństwo w zimie marzłem w kościele, gdyż był drewniany, a wierni raczej skąpi. Dzisiaj jestem w pięknej, rozbudowanej parafii, ze wspaniałym kościolem, a chodzę do sąsiedniego, gdyż - czuję, że nie jest w porzadku, żeby parafia fundowała sobie siłownie, kawiarnie, sale konferencyjne, groty solne, gdy wokół tyle ubóstwa. Po jaką cholerę taki bajery? Samą świątynię też oszpecił proboszcz nadmiarem malowideł.
anonim2013.08.30 8:04
@ks.Marcin - zapewniam, że znam wiele osób w "moim" Kościele, które chciałyby (i potrafiłyby!) dużo zrobić dla wspólnoty parafialnej. Ale to proboszcz blokuje ich dobre chęci!Porozwiązywał wszystkie działające grupy, nie pozwala organizować się nowym....prowadzi naprawdę "dziwną politykę"...Głośno o takich "akcjach" mówi nie tylko ks.Natanek (więc niestety nie tylko w naszej parafii tak się dzieje!)...i tej rzeczywistości nie uda się karami zmieść sprzed oczu i serc wiernych! Zgoda, że może najłatwiejszy protest... i po modlitwie!....chyba jedyny... jest ten tacowy....przynajmniej się nie denerwuję, że dokładam do takich niszczących życie parafialne działań.... I zapewniam, że WYMODLILIŚMY chociaż rozmodlonego, że wikarego, który jednak też jest "zaduszany" przez szefa. SĄ I TAKIE PARAFIE!....ja tylko takie żale wylewałam....wiem,że są też inne parafie...inni księża...i chwała Bogu!
anonim2013.08.30 8:19
Nie mogę się zgodzić z Księdzem Marcinem. Znam Proboszcza, który twierdzi, że nigdy nie miał problemów finansowych. Przeznacza sporo pieniędzy na utrzymanie i odnawianie przepięknego ołtarza i prezbiterium. Nie jest więc regułą, "że datki wiernych już nie wystarczają na pokrycie wszystkich rachunków parafii". Ksiądz ten nigdy nie ogłaszał specjalnych akcji składkowych na remont, ogrzewanie itp. Uważam, że Tomasz Rowiński poruszył bardzo, BARDZO ważny temat. Powinni go głęboko przemodlić zarówno świeccy jak i hierarchiczni, ci drudzy w szczególności. Przykład KUL jest dobitny. Kto go zlekceważy - zaciągnie dużą odpowiedzialność - według mocy decyzyjnej, którą mu powierzono. SZCZĘŚĆ BOŻE.
anonim2013.08.30 9:08
Ale o czym jest ten artykuł, bo nie zrozumiałem? Przecież dziś Kościół jest częściowo współfinansowany przez państwo (głównie składki ZUS). I wg mnie ma to podobnie zgubne skutki jak finansowanie KULu: np. niemal całkowita obojętność Kościoła na bałwochwalstwo, głupotę i wyzysk biurokratycznego socjalizmu (ot choćby na ten system ZUS, który sam ma w dużej fundowany). Chodzi teraz jedynie o zmianę sposobu finansowania.