Rewolucja na uniwersytetach. Wrócą egzaminy wstępne - zdjęcie
19.09.17, 09:00fot. Marcin Białek, lic. CC BY-SA 3.0 via Wikipedia, zdj. edytowane

Rewolucja na uniwersytetach. Wrócą egzaminy wstępne

Idzie wielka reforma uniwersytecka, która zaważy na losach setek tysięcy młodych Polaków. Jarosław Gowin chce, by o przyjęciu na studia decydowała już nie tylko matura - uczelnie będą mogły wprowadzać własne egzaminy.

Obecnie uniwersytety mogą przeprowadzać egzaminy wstępne tylko z tych przedmiotów, których na maturze nie było, co powoduje, że egzaminów takich praktycznie nie ma. Teraz wszystko ma się zmienić. Jak zakłada projekt ustawy o szkolnictwie wyższym Jarosława Gowina, uczelnie będą teraz mogły egzaminować studentów in spe także z tych przedmiotów, które na maturze były.

,,O dostaniu się na studia w 50 proc. będzie decydował egzamin wstępny, a w 50 kolejnych maturalny'' - powiedział sam minister Gowin. Oczywiście tak będzie tylko wówczas, gdy szkoła wyższa zdecyduje się na własne egzaminy; jeżeli tego nie zrobi, dalej liczyć będzie się tylko matura.

W ocenie Gowina jednak ,,uczelnie ambitne'' powinny wprowadzić własne egzaminy, co pozwoli im szybko ,,odbudować prestiż swoich dyplomów''.

I nic dziwnego, bo egzamin maturalny jest niewiele warty - wie to każdy, kto w ciągu ostatnich kilkunastu lat zdawał w Polsce maturę. O wiedzy maturzysty nie mówi zupełnie niczego i dla nauczycieli akademickich jest po prostu nieprzydatny. ,,Wynik 85 czy 92 proc. na maturze tak naprawdę nic nam nie mówi o kandydacie. Dopiero kontakt z człowiekiem pozwala ocenić, czy ma on predyspozycje do podjęcia nauki na określonym kierunku'' - tłumaczy trzeźwo profesor Krystyna Chojnicka z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Jest bardzo prawdopodobne, że egzaminy uczelniane staną się normą. Za rządów PO/PSL uniwersytety przyjmowały byle kogo, bo liczyła się tylko ilość - im więcej studentów, tym więcej dostawały pieniędzy. PiS to zmienił - gdy liczba studentów na jednego wykładowcę przekroczy 13 to dotacja nie rośnie, ale zmniejsza się. Stąd szkoły wyższe nie są już zainteresowane masowym kształceniem studentów, ale mogą wreszcie postawić na jakość.

Mówiąc krótko - bardzo dobre kroki Jarosława Gowina. Można tylko zasadnie pytać, po co w takim razie utrzymywać wciąż 50-procentową wagę egzaminu maturalnego? Rewolucja... ale jakby nie do końca. 

mod/dziennik gazeta prawna