Religia Praw Człowieka - zdjęcie
06.05.13, 18:18Klinika aborcyjna Planed Parenthood w USA/Fot. Wikimedia Commons

Religia Praw Człowieka

22

Z jakimi zjawiskami kojarzy nam się religia? Z całą pewnością na pierwszym miejscu umieścimy określony system wierzeń oraz praktyk, które uzewnętrznić mają nasze myśli kierowane do danego bóstwa. Zrozumiałym jest, że obecna musi być wspólnota, która gromadząc się w świątyniach, uczestniczy w rytuałach sprawowanych przez uprzednio uznanych kapłanów. Musi pojawić się jakaś sfera święta, której naruszenie nazwiemy „profanacją”, za którą daną osobę spotyka kara. Czy uznanie praw człowieka za nową religię, nie jest w istocie ową profanacją?

Gdy w środkach społecznego przekazu pojawia się sformułowanie, prawa człowieka, gdzieś w środku „stajemy na baczność”. Wiemy, że mowa będzie o czymś ważnym, poważnym oraz społecznie istotnym. Obserwowanie w ostatnim czasie wyraźnego fanatyzmu części postępowych środowisk powoduje, iż pytanie o religijny charakter owego fanatyzmu nabiera nowego znaczenia.

Nowa religia

W 2006r. w Polsce ukazała się książka autorstwa Eugeni Roccelli oraz Lucetty Scaraffi nosząca tytuł „Wojna z chrześcijaństwem”. Na jej kartach autorki dokonują niezwykle dokładnej analizy zjawiska inflacji idei praw człowieka. Jednym z ciekawszych wątków przywołanej pozycji książkowej jest fragment dotyczący tzw. „sakralizacji praw człowieka”. Wspomniany termin, skonstruowany przez francuskiego filozofa i socjologa, Marcela Gaucheta zwraca uwagę, iż na przełomie wieków coraz liczniejsze społeczeństwa doświadczają szeroko rozumianego kryzysu wartości. Prawa człowieka w tym ujęciu, stały się nie tyle uniwersalną wartością, do której należy dążyć, ile raczej zaczęły przypominać fundament, będący bazą interpretacyjną wszelkich istotnych zjawisk. Przywołany sposób interpretacji znalazł swoje ujście zwłaszcza w orzecznictwo poszczególnych sądów, których decyzje coraz częściej opatrywane są klauzulą religijnej „świętości”.

Tym samym w religii tej spotykamy mędrców- arbitrów, których amerykański sędzia Antonin Scalia określił mianem „mułów zachodu”. To wspomniani eksperci coraz częściej wypowiadają się nie tyle na temat obowiązujących praw ile raczej na temat wartości moralnych, jakie dana osoba powinna respektować, szanując opinię, co ciekawe nie większości, ale mniejszości. To owa mniejszość, najczęściej przedstawiana w zwierciadle ofiar dyskryminacji doczekała się powołania kolejnych kapłanów- obrońców, którymi są coraz liczniejsi rzecznicy oraz pełnomocnicy. To owi „szafarze praw” czuwają nad przestrzeganiem doktryny. Każde jej naruszenie spowodować może nałożenie społecznej „ekskomuniki”. Doskonałym przykładem takiej sytuacji jest fala krytyki jaka spotkała npnota bene Jarosława Gowina oraz jego zastępcę, Michała Królikowskiego, którzy ośmielili się skrytykować projekt ratyfikacji przez Polskę Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Co ciekawe we wspomnianej nowej religii dostrzec możemy także „nowy lud”, który pielgrzymuje w procesjach- paradach głosząc hasła nowego wyznania. Przewodnicy owego ludu nie boja się „wynosić na ołtarze” za życia aktywistów, walczących o szacunek dla no. płciowej tożsamości. Owe pielgrzymki dość często kierują się w stronę miejsc kultu, nowych świątyń, którymi w tym wypadku coraz częstej są okazałe gmachy międzynarodowych trybunów.  

Czy skradzione?

W trakcie jedynego ze spotkań ze Zbigniewem Nosowskim, jakie miało miejsce rok temu w Łodzi redaktor naczelny miesięcznika „Więź” zaskoczył pewnym stwierdzeniem wypowiedzianym w trakcie pasjonujących pokonferencyjnych dyskusji. Uznał on mianowicie, że „prawa człowieka zostały skradzione Kościołowi”. Czy zdanie to jest prawdziwe?

Prawa człowieka kojarzone są dzisiaj bardzo często z działaniami głownie lewicujących organizacji. Aktywizm, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, czy też Amnesty International, walczących o prawa środowiska LGBT oraz powszechnie głoszących hasła prawa kobiety do aborcji powoduje, iż społeczny obraz praw człowieka z całą pewnością osobie wierzącej nie kojarzy się ze zjawiskiem, w którym to realne dobro człowieka brane jest pod uwagę.

Czy nie jest jednak tak, że Głównym Obrońcom Praw Człowieka był i jest ten którego prawa zostały całkowicie podeptane na szczycie Golgoty? Oczywiste można powiedzieć, że wspomniana argumentacja religijna jest całkowicie nieuprawniona. Oświeceniowa koncepcja praw człowieka wg wielu wynika wręcz z buntu jaki lud odważył się podnieść wobec możnowładczych panów, w tym władców duchownych reprezentujących Kościoł. Czy to dlatego prawa człowieka w żaden sposób nie są dziś w mądrych debatach kojarzone z ziemskim nauczaniem Jezusa? Bardzo jasno w tym miejscu należy zauważyć, że w historii nigdy by nie doszło do sformułowania praw przynależnych człowiekowi, gdyby nie karty Ewangelii, na których zwraca się uwagę, że każda osoba posiada godność, bez względu na: stan majątkowy, kolor skóry, doświadczaną chorobę, czy też przynależność etniczno- religijną. To Chrystus swoim wymagającym nauczaniem stworzył nowy standard szacunku do drugiej osoby, co ważne standard całkowicie bezwarunkowy. Rewolucja Francuska, czyli matka praw człowieka, która nota bene zjadła własne dzieci nie stworzyła podstaw miłości miłosiernej, podstawy te przekazał nam Jezus, przed którym nikt nie ośmielił się zbudować kanonu samarytańskiej troski.

Czy wszystko stracone?

W zachodniej Europie oraz w Stanach Zjednoczonych katolicy powoli zaczynają dostrzegać przedstawiony paradoks. Być może dlatego to właśnie tam coraz istotniejszy jest głos aktywnych chrześcijańskich organizacji walczących np. o praw człowieka nienarodzonego, za pomocą, głosu praw człowieka. Np. organizacja C- FAM- Catholic Family & Human Rights Institute bezpośrednio na forum ONZu, odwołując się do cytatów z Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka walczy o godność tych, których życie uznaje się dziś coraz częściej za „kiepskie” jakościowo. Podobne działania na terenie Strasburga podejmuje Europejskie Centrum Prawa i Sprawiedliwości, którego głównym orężem w walce o godność chrześcijan oraz życie nienarodzonych jest sformułowana ponad 50 lat temu Europejska Konwencja Praw Człowieka.
 
W Polsce od pewnego czasu widzimy ciekawe zjawisko. Ruchy pto life w swoich postulatach zawsze odnosiły się do ważnego lecz abstrakcyjnego dla wielu argumentu świętości ludzkiego życia. Fundacja Pro- prawo do życia, składając projekt ustawy zakazującej aborcji (podpisany przez prawie 600tys. osób) dokonała czegoś zupełnie odmiennego. Tak wielki sukces wspomnianej inicjatywy wystąpił prawdopodobnie dlatego, iż zaczęto odwoływać się właśnie do konkretnych praw człowieka oraz cenionych w świeckim świecie wartości konstytucyjnych. Solidarna Polska, walcząc o zniesienie zapisu zezwalającego na eugeniczną aborcję, mówiła wprost, mówiła prawdę: osoby, które zdobyły dla Polski w 2012r., 27 medali w paraolimpiadzie, w zasadzie, zgodnie z prawem mógłby się nie urodzić. Kolejna inicjatywa Fundacji Pro oraz europejska akcja „Jeden z nas” korzystają z podobnych prawnych oraz trafnych argumentów.

Być może zatem w głosie katolików powinny utrwalać się odważnie argumenty praw człowieka, których nie wstydził się ani Leon XII, ani Jan XXIII, ani Jan Paweł II. Prawa człowieka urosły w czasach dzisiejszych do rangi świętości w imię której proponuje się zamykanie okien życia. Niepoprawnie politycznie podnieśmy głos, by sacrum nie stało się profanum.

Błażej J. Kmieciak

Komentarze (22):

anonim2013.05.6 19:54
Bardzo celny i trafny artykuł, Dobrze oddający istotę problemu, wskazujący równocześnie własciwą strategie działania.
anonim2013.05.6 20:12
Wszystko ok - jest tylko jedno "ale". Prawa człowieka powinny być czymś co wszyscy ludzie, każdej religii kładą najwyżej jeśli chodzi o swoje przekonania względem drugiego człowieka (oprócz Boga, ale jak wspomniałem "względem drugiego człowieka"). I tutaj nie ma co się kłócić. Pytanie dotyczy tylko jednej rzeczy - które prawa są prawami człowieka? Czy prawo np. do wprowadzenia prawnego związków partnerskich jest takim prawem? Raczej nie, prawem może być np. możliwość nieformalnego łączenia się w takie związki zzgodnie z zasadą "wolnoć Tomku w swoim domku". Skoro prawa tzw. "mniejszości" nie są naruszane, to czemu domagają się one zaliczenia swoich fanaberii do "praw człowieka"? Prawa człowieka mogą być religią dla ateistów - nawet bym się z tego ucieszył, pod warunkiem, że będą to prawa mądre, chroniące życie wszystkich (w tym nienarodzonych) a nie tylko zestaw praw pasujących do koncepcji lewicowych...
anonim2013.05.7 1:16
Matthiola "Prawa człowieka", to termin wypracowany na gruncie kultury europejskiej. Owszem był on reakcją na swoiste anomalie wynikające z błednej interpertacji Ewangelii. To fakt. ale to właśnie ewangelia położyła podstawy pod ten rodzaj myślenia który doprowadził do uchwalenia praw czlowieka. Zawołanie: "Wszyscy ludzie są braćmi". Jest zawołaniem jakie mogło powstac tylko na gruncie mentalnosci chrześcijańskiej, mentalności religijnej. Jasne, że potem zostało ono w praktyce zastąpione zupełnie niechrześcijańskim zawołaniem: "Człowiek człowiekowi jest wilkiem". Ale takie zawołanie ani z prawami czlowieka ani z ewangelią ma już niewiele wspólnego. A to własnie zawołanie staje sie naczelnym hasłem wspólczesnych "piewców" tak zwanych "praw człowieka". Pozdrawiam.
anonim2013.05.7 1:42
Doskonały artykuł! Wreszcie ktoś nazwał po imieniu zjawisko, które od dłuższego czasu szybko rozwija się w całej Europie i prowadzi ludzi prosto do totalitaryzmu i samozagłady. Naczelnym hasłem tej nowej religii jest "ŻYĆ DOBRYM ŻYCIEM", przy czym "dobre życie", to życie z aborcją, eutanazją, narkotykami, wyuzdanym seksem, którego technik należy uczyć dzieci już OD PRZEDSZKOLA, to życie bez odpowiedzialności za drugiego człowieka, ale z całkowitym poddaniem się RZĄDZĄCEJ WŁADZY POLITYCZNEJ, bez opieki nad starymi rodzicami, których należy wysłać do domów starców, bez bólu, który usuwa się uzależniającymi tabletkami i akupunkturą, itp, itd.
anonim2013.05.7 1:54
Hasło "ŻYĆ DOBRYM ŻYCIEM", w tej nowej religii, koduje się dzieciom i młodzieży nauczając je w szkołach zasad, według których niepełnoletni mogą BEZ POWODU NAPLUĆ RODZICOM W TWARZ bez jakichkolwiek konsekwencji, bo rodzice za krzyk oburzenia mogą spotkać się z zarzutem "psychicznego znęcania się nad dziećmi", za co grożą wysokie kary - włącznie z odebraniem praw rodzicielskich.
anonim2013.05.7 7:57
Bardzo dobrze ze temat "religii praw czlowieka" jest poddniesiony w tym artykule. Uznawanie "praw czlowieka" jest jak najbardziej dobra rzecza. Problem zaczyna sie jak te "prawa czlowieka" staja sie wartoscia samo w sobie i sa oderwane od kontekstu (na przyklad obowiazkow). Dla mie mowienie o "prawach czlowieka" w oderwaniu od "obowiazkow czlowieka" to otwieranie pola dla wszelkich manipulatorow i chorych ideologii. Rodzic dziecka dba o nie nie dla tego ze dziecko ma jakies "prawa czlowIeka" a dla tego ze rodzic ma "obowiazki czlowieka" (obowiazki rodzicielskie). I wolalbym aby tak zostalo. W niektorych sprawach wcale nie trzeba sie powolywac na "prawa czlowieka" wystarczy wykonywanie "obowiazki czlowieka". Jak slysze o prawach czlowieka bez zajakniecia sie o obowiazkach to dla mnie juz jest podejrzane.
anonim2013.05.7 10:24
Te prawoczłowiecze brednie nieodmiennie kojarzą mi się z oświeceniowym wstawieniem człowieka w miejsce Boga. Ile warte są ideały, którymi zapluwają się bojownicy o "prawa człowieka" pokazuje nie tak dawny przypadek Nikaragui i głośny lament Amnesty International wobec podtrzymanego tam całkowitego zakazu mordowania dzieci nienarodzonych pod zarzutem - jakże by inaczej - "łamania praw człowieka", w tym wypadku matek. Nie byłoby sobie co głowy zawracać tego typu grupkami, gdyby nie fakt, iż ostatnio one wszystkie coraz bardziej się do siebie upodabniają pod względem tej osobliwie pojmowanej proaborcyjnej, pro-eugenicznej "obrony praw człowieka" (Michalkiewicz słusznie zauważył, że socjaliści nie mogą długo wytrzymać bez mordowania i prędzej, czy później tym się zdradzą). Nawet największa tego typu ponadnarodowa organizacja jaką jest ONZ, nie sili się już na jakieś bardziej eleganckie wytłumaczenie morderczych ciągotek jej proaborcyjnych ideologów wobec istnienia w naszym kraju "Okien Życia" poza to, jakim nas uraczyli. Przecież wiadomo, że chodziło o zniechęcanie matek do oddawania dzieci zakonnicom, a sugerowanie im "ostatecznego rozwiązania". Frazesy o "obronie praw człowieka" wydalane z pysków tego sortu ludzi należy z góry rozumieć jako: bronimy praw "gejów", lesbijek, lewaków, postkomuchów, bo to sojusznicy walki o sprawę, jaką jest tłumienie wpływów Kościoła na świecie.
anonim2013.05.7 15:49
@Schikaneder No wlasnie podciaganiem prawa do aborcji pod "prawa czlowieka" jest przesada. Ta przesada czyni duzo zla bo podciaga bardzo kontrowersyjny poglady pod ta sama kategorie ktora stanowia uniwersalne prawa jakie czlowiek posiada. Uniwersalne to znaczy nie tak kontrowersyjne bo akceptowane przez uznane religie i wiekszosc populacji Homo Sapiens na ziemi. Niekontrowersyjne prawa czlowieka takie jak prawo do dostepu do edukacji, prawo do wolnosc od tortur, prawa do "dazenia do szczescia " jak to formuluje konstytucja USA , prawo do wolnosc od przesladowan religijnych, etc. sa na ziemi czesto lamane. Jak ktos bardzo chce walczyc o "prawa czlowieka" to prosze bardzo. Jest sporo do zrobienia w tych niekontrowersyjnych dziedzinach.
anonim2013.05.7 19:00
Hahaha dobre sobie "Nie mówię o prawie do aborcji ale jedynie o braku zakazu." - sofizmat - walcząc z zakazem jedzenia lodów czekoladowych walczysz o prawo do jedzenia tych lodów, ale oczywiście ze względów propagandowych ładniej brzmi "aborcja, nie, nie nie walczę o prawo do aborcji, walczę o brak jej zakazu!":P... Co do integralności - jaką integralność mają zwłoki nienarodzonego dziecka zmielone w macicy "kochającej" mamusi?
anonim2013.05.7 23:27
Buuuu. Przykład od czapy - jeśli chodzi o nie wykonanie transfuzji osoba sprzeciwiająca się pomóc bliźniemu aktywnie nie uczestniczy w krzywdzeniu chorego. Robi to choroba/uraz, czyli rzecz nie podlegająca moralnej ocenie. W przypadku aborcji dochodzi do czynnego działania mającego na celu śmierć innej istoty ludzkiej, czyli po prostu do morderstwa. Coś te Twoje paralele mało paralelne są:P
anonim2013.05.8 8:41
"Nie jest ważne jaki jest cel mojego korzystania z wolności, ważne, że powinienem móc z niej skorzystać. " - powiedział morderca, który czuje się poruszony tym, że prawo nie pozwala mu dokonać pełnej ekspresji swojej wolności poprzez mordowanie:P Jeśli wlew soli doprowadzi do śmierci = zabójstwo, proste;) Odmowa transfuzji nie jest aktem czynnym, ergo nie jest to zabójstwo.
anonim2013.05.8 11:11
"nie wdaję się tu w rozważania, na ile to życie jest ludzkie; ważne jest dla mnie na jakiej zasadzie można kogoś zmusić do takiego poświęcenia" Wow to pojechałeś, nie wdając się w rozważania, czyli przyjmując do wiadomości, że to może być człowiek stawiasz w piramidzie praw, prawo do komfortu ponad prawem do życia:P A myślałem, że lewactwo nie może już dalej brnąć w opary absurdu:P
anonim2013.05.8 12:13
Masz racje - o ile Twoja wolność aktywnie nie powoduje czyjejś śmierci:P Sorry ale ludzkie życie jest najważniejszą wartością:P
anonim2013.05.8 12:55
Bardzo prosta sprawa - w pierwszej kolejności mają być zagwarantowane najważniejsze prawa - czyli prawo do życia. Dopiero w następnej kolejności można zapewniać inne prawa. Co z tego, że dziecko będzie miało np. zagwarantowane prawo do edukacji skoro nie będzie miało dostępu do żywności? Jest pewna kolejność praw człowieka, w stanie idealnym ludzie powinni mieć zagwarantowane wszystkie te prawa, ale idealny był tylko komunizm ( ;) ) dlatego należy dokonać pewnych poświęceń np. tymczasowo zrezygnować z prawa do własnego ciała na koszt prawa do życia nienarodzonego dziecka.
anonim2013.05.8 16:30
Czy lewactwo ma naprawdę aż tak duże problemy z rozróżnieniem zachowania czynnego, od postawy biernej? Czemu wmawiasz, że uderzenie kogoś płytą chodnikową jest tożsame z nie udzieleniem pomocy komuś kto taką płytą oberwał? Wiem, że bronisz przegranej sprawy i musisz używać fałszywych sofizmatów aby mieć jakiekolwiek kontrargumenty, ale teraz powoli przesadzasz. No chyba, że jesteś osobą o bardzo niskim IQ (kiedyś w nazewnictwie fachowym określany byś był jako debil) ale nie bardzo chce mi się w to wierzyć... :P
anonim2013.05.8 19:22
I znów bronisz się argumentami od czapy, znów porównujesz dwie rzeczy które się różnią. Skoro jest tak jak mówisz, to czemu nie pójdę siedzieć jeśli nie pomogę postrzelonemu, a pójdę gdy sam kogoś zastrzelę? Przecież rezultat jest taki sam - śmierć postrzelonego. I znów mówię jedno, a Ty się do tego nie odnosisz - jakiś defekt w postrzeganiu rzeczywistości? ;) Nie ma sensu próbować wytłumaczyć spraw oczywistych komuś zaczadzonemu lewacką mentalnością... sowietyzacja zniszczyła wasze mózgi, szkoda:(
anonim2013.05.8 21:03
"Bajania o zachowaniach czynnych i biernych nie mają tu zastosowania. Jeśli bez ciąży mogę sobie zrobić solną wlewkę, to mogę ją zrobić zawsze. Jeśli mogę wziąć lek antyreumatyczny, to mogę zawsze." Absolutnie nieprawda. Zauważ, że zwykle możesz sobie zrobić ognisko na swojej działce w dowolnym jej miejscu, ale nie możesz tego uczynić, gdy w miejscu, w którym chcesz rozpalić ognisko, leży Twój kolega lub koleżanka. Podobnie mogę sobie rzucać kamieniami na pustej, bezludnej łące, ale nie mogę tego robić, gdy w punkcie, do którego celuję rzucając tymi kamieniami, znajduje się np. dziecko z zespołem Downa (żeby dodać sytuacji dramatyzmu ;)). Tak samo jest z aborcją. Kobieta może sobie wstrzyknąć, co chce, gdy w jej brzuszku nie znajduje się dziecko, ale gdy jakieś żyjące dziecko aktualnie tam przebywa, wówczas kobieta nie ma prawa wstrzyknąć substancji, która będzie dla tego dzieciaka silnie trująca.
anonim2013.05.8 21:22
Konkwistador - 100% racji. Schikaneder - reprezentujesz swoimi słowami gorsze dno niż cała bolszewia razem wzięta. Nie ma dla ciebie swoistego moralnego basis, kręgosłupa na którym będzie opierało się zachowanie. Relatywizm który wprowadzasz do moralności jest szokujący - relatywizm który może być rozpatrywany w etyce nie ma miejsca w moralności, czarne zawsze jest czarne. I tyle w temacie...
anonim2013.05.9 7:41
Q: "Z jakimi zjawiskami kojarzy nam się religia?" A: Z pokładaniem wiary w rzeczy niestworzone, nie mające miejsca, nieskorelowane z rzeczywistością. Akceptowalna społecznie i prawnie zbiorowa, zindoktrynowana deluzja.
anonim2013.05.9 8:14
@isameru ktory/a napisal/a ---- Q: "Z jakimi zjawiskami kojarzy nam się religia?" A: Z pokładaniem wiary w rzeczy niestworzone, nie mające miejsca, nieskorelowane z rzeczywistością. Akceptowalna społecznie i prawnie zbiorowa, zindoktrynowana deluzja. ---- "nam" to znaczy komu? Czyzby chodzilo o uczestnikow "Krotkiego kursu histrorii cywilizacji dla malego marksisty"? Nigdy nie jest za pozno na poszerzanie horyzontow, naprawde. To nie boli.
anonim2013.05.9 12:43
@Schikaneder "Nie trafione porównanie. Gdyż na swojej działce koleżance mogę powiedzieć "won" i wówczas rozpalić ognisko. W przypadku ciąży nie dajesz takiego prawa." A jeśli koleżanka będzie uparta i sobie nie pójdzie? Wtedy możesz rozpalić na niej ognisko? Owszem, możesz zadzwonić na policję, a policja "usunie" kłopotliwą koleżankę z Twojej działki, podobnie jak lekarz ginekolog usuwa z brzucha kobiety kłopotliwy płód. Jest jednak duża różnica - policja postara się usunąć Twoją koleżankę z Twojej działki, nie robiąc jej przy tym większej krzywdy. Lekarz ginekolog natomiast ma cel dokładnie odwrotny - zabić dziecko w łonie matki, a jeśli przypadkiem wydostanie się z niego żywe, to je dobić. Nieładnie. A jest jeszcze jedna kwestia, bardzo ważna - dziewczyna na Twojej działce ma możliwość opuścić ją w pełni pokojowo pod wpływem Twojej prośby ("won"), natomiast dzieciak w łonie matki nie ma tej możliwości. Co więcej, znalazł się tam absolutnie nie ze swojej winy - czy może więc być karany jak zwykły, bezczelny intruz?
anonim2013.05.9 14:31
@Schikaneder "Czyli jeśli zamiast aborcji dokonywano by "ekstrakcji" płodu bez zabijania byłbyś za taką dopuszczalnością - by sobie samo obumarło np. z przyczyn niewykształcenia jeszcze płuc?" To jest równoważne ze świadomym spowodowaniem śmierci dziecka. Po prostu nie da się (a w każdym razie w zdecydowanej większości przypadków) usunąć trzymiesięcznego płodu z łona matki, nie ściągając na niego śmierci - nie mówiąc już o bardzo poważnym upośledzeniu fizycznym. Gdyby istniała metoda, która by pozwalała na rozwój płodu poza łonem matki tak, by dziecko mogło to wszystko bezpiecznie przeżyć i nie było skazane na jakieś nieuleczalne schorzenia, to nie miałbym nic przeciwko, zwłaszcza w sytuacji, gdy ciąża stanowi jakieś zagrożenie dla zdrowia matki. Oczywiście, gdy policja nie może włamywacza bezboleśnie usunąć z mojego domu, bo ten stawia zdecydowany opór, to fakt ten uprawnia ją do wyrządzenia włamywaczowi krzywdy. Pamiętajmy jednak, że włamywacz sam się w to z własnej winy pakuje i cały czas ma możliwość opuścić mój dom z podniesionymi rękoma. Dziecku w łonie matki nikt nie daje takiej szansy. "Poza tym w statusie wolnościowym kobiety nic się nie zmienia przez to, że coś się w niej znalazło bez swojej woli" A czy możesz zrobić krzywdę komuś, kto znajdzie się bez swojej woli na Twojej działce (np. gdy ktoś go tam siłą umieścił)? "(tak na marginesie - tu w ogóle jeszcze nie ma żadnej woli; to powoduje powstanie dodatkowych problemów dla Waszego stanowiska; dlaczego moja wola ma ustąpić, no właśnie czemu? Przecież nie woli tej drugiej "osoby".)" Człowiek nieprzytomny, osoba w śpiączce, też nie ma żadnej woli w danym momencie, a jednak wciąż przysługują mu prawa człowieka i nie można go tak po prostu uśmiercić (choć niestety nie wykluczam, że to się wkrótce zmieni). Lekarz nadal musi walczyć o jego zdrowie. "Prawa człowieka mówią, że człowiek jest wolny, a nie wolny do czasu aż zajdzie w ciążę." W tej chwili posłużyłeś się hasłem "wolność" na zasadzie ogólnikowego sloganu. Wolność nie jest absolutna, wiecznie nam ją coś ogranicza, w tym przede wszystkim - prawa innych ludzi. "To już podpada pod danie praw człowieka płodowi - na co nie może być zgody. Tak jak zabijamy zwierzęta na mięso - a przecież moglibyśmy tego nie robić, tak nie musimy się przejmować dwoma komórkami na krzyż, których w innym wypadku (poronienie) nawet byśmy nie zauważyli." Mówisz o "dwóch komórkach na krzyż". A co z trzymiesięcznym płodem, albo sześciomiesięcznym, nie mówiąc o jeszcze starszych? Czym się takim różni dziecko tuż przed urodzeniem od dziecka tuż po urodzeniu, że to pierwsze jeszcze nie jest człowiekiem, a drugie już jest? Owszem, sześciomiesięczny płód, a tym bardziej trzymiesięczny, różni się od urodzonego dziecka bardzo wyraźnie, ale posiada też bardzo wyraźny fizyczny zarys człowieczeństwa. Można się oszukiwać, że w trzymiesięcznym płodzie nie widzę po prostu bardzo małego człowieczka, ale w rzeczywistości intuicja już bardzo wyraźnie podpowiada mi, że to jest malutki człowiek. W dodatku ma już wykształconych wiele podstawowych, fundamentalnych organów wewnętrznych. Człowieczeństwo takiego płodu jest dla mnie do tego stopnia instynktownie odczuwalne, że filmy prezentujące aborcję - zabicie płodu - są dla mnie wstrząsające. Oczywiście trudniejsza jest kwestia tego wspominanego przez Ciebie co chwila dwukomórkowego zarodka. Rzeczywiście trzeba by się mocno wysilić, by zobaczyć w nim po prostu człowieka. Mnie też ciężko postawić go na równi z krzyczącym, machającym nóżkami noworodkiem. Ale z drugiej strony - nie da się przekonująco wyznaczyć momentu, w którym płód miałby uzyskać prawa człowieka, gdyż rozwój płodu jest płynny. Każda taka granica budziłaby poważne wątpliwości. Prawdziwie przełomowym momentem jest natomiast samo powstanie zarodka - połączenie się plemnika z komórką jajową. Od tego momentu cały rozwój człowieka się zaczyna i wiadomo, że jeśli nikt nie przeszkodzi, to będzie z tego kiedyś porządny, konkretny niemowlak.