Przerażająca wizja piekła. Przekazał ją sam Jezus  - zdjęcie
12.01.21, 17:51

Przerażająca wizja piekła. Przekazał ją sam Jezus

35

Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej

 

 

15

S.Leonia: [23] Raz, kiedy całą moją duszę owładnęła miłość Boża, tak że mi się zdawało, że w całym mym jestestwie nie ma nic prócz miłości, odezwałam się do Pana Jezusa: Mój Jezu, jak to dobrze, że mnie nie potępiłeś, byłabym cię nie kochała. W głębi duszy usłyszałam głos: Potępić? Czy ty wiesz, co znaczy potępić? Dla Mnie oznacza to tyle, co ból Ogrójca i Kalwarii. Toteż słowa przekleństwa wypowiadam tylko na tego, kto Mnie do tego zmusza. Skoro w jakiejś duszy zobaczę choćby najmniejszy akt żalu, póty zabiegam, aż ta dusza zwróci się do Mnie.

19

Podczas Mszy św. na chwilę Pan Jezus przeszył moją duszę wzmożoną siłą bólu na myśl o tym, że dusze idą do piekła. Pan Jezus odezwał się: Pojmujesz teraz choć w części mój ból Ogrójca? Twój ból to jeszcze nie cierpienie piekła, bo tego nie zniosłabyś w żaden sposób. Niech ci to jednak będzie zachętą do ratowania dusz.

29

JEZUS: Powiedziałem ci, że przeżyłem ból miłości odnośnie do każdej duszy. Pomyśl, jak cierpia[59]łem na widok dusz, dążących na zatracenie. One ani tu na ziemi, ani w wieczności nie odpłacą Mi bólu miłości, a Ja tak tego pragnę. Liczę na moje wybranki, one Mi niczego nie odmówią, one się ofiarują za tych, którzy Mnie nie kochają. 

90

Posłuchaj, nic a nic nie zdoła umniejszyć mojej miłości wzglądem ciebie, choćby cię świat cały potępił i odepchnął. Zawsze cię kochałem, nawet wówczas, gdy błądziłaś, bo przecież ci już raz powiedziałem, że w twoich grzechach złości nie było. Gdy dziecko zabłąka się, ale bez złej woli, matka nie odtrąca go od siebie. Choćby nawet nogę złamało - na ręce zabierze, zaniesie do domu, czuwa nad nim i nie szczędzi kosztów, by dziecko całkiem przyszło do zdrowia. Ja tak postępuję. A nawet moja dobroć dalej sięga. Bo kiedy matka ziemska - widząc, że dziecko, upominane, robi jej na złość i umyślnie idzie w niebezpieczeństwo, by dokuczyć matce, chwyta za nóż, by go pchnąć w jej serce – matka wyrzeka się tego dziecka, choć ból ściska jej serce. Ja się nie wyrzekam, choć Mnie niejeden raz dusza przebije. Ale ilekroć popełni grzech ciężki - choćby ich popełniła tysiące - nie wyrzekam się. Stoję przed duszą zraniony, zmiażdżony - i błagam. Ja - Bóg - błagam o nawrócenie. Jeżeli dusza usłyszy mój jęk błagalny i zdepcze go, powie, że woli potępienie niż uniżenie się przede Mną - czy uwierzysz – Ja i wówczas nie odstępuję natychmiast. Dają czas do namysłu, daję wyrzuty sumienia, czynię wszystko, co w mojej mocy, byle tylko zdobyć tę duszę z powrotem. Ostateczny wyrok potępienia wydaje na siebie dusza sama. Ja go tylko potwierdzam. Pomyśl zatem, co Ja czynię dla nawrócenia jednej duszy - a czynię to z miłości.

165

Przed oczyma duszy otwiera się piekło. I tam jakaś tajemnicza trąba zawyła tak, że w całym piekle słychać było najwyraźniej: „Jezus skazany na śmierć". [11] Przy słowie „Jezus" szatani i potępieńcy upadli na kolana, a potem zawyli przeraźliwym głosem, powtarzając jak echo: „Jezus skazany na śmierć". Nie zauważyłam, by się szatani cieszyli. Owszem, jakaś niepojęta, spotęgowana w nich była rozpacz. Czuli, że skazany został na śmierć Ten, który jest zwycięzcą śmierci, piekła i szatana. Rzucili się na potępieńców z wściekłością, dręcząc ich nielitościwie, szarpiąc ich na strzępy ze złości, że oni powiększają ich mękę, bo się dali uwieść ich diabelskim podszeptom. Drżałam z bojaźni, by nie usłyszeć jakiegoś przekleństwa rzuconego na Jezusa.

206

20 IV [1937 r.] Pan Jezus dał mi dzisiaj przeżyć grozę i katusze duszy potępionej. Duszę moją przenikała miłość Jezusa. Czułam Jego obecność przy sobie, toteż ani na chwilę nie traciłam pokoju duszy, pomimo [114] że przed duszą rozgrywały się sceny straszne. Zdawało mi się, że jestem maleńką dzieciną spoczywającą w objęciach matki i z jej ramienia, z wysoka, spoglądającą na coś, co się przede mną dzieje. Do jakiegoś potępieńca zbiegło się naraz wielu szatanów. Nie widziałam ich, a jednak miałam tę świadomość, że są tuż; że są potwornie obrzydliwi i straszni, a tak samo obrzydliwy był ów potępieniec. Szatani rozdzierali mu serce. Zdawało mi się, że tak jak blaszkę złota można rozklepywać i rozciągać na włosowate niteczki, tak oni rozrywali i rozciągali to serce, zalewając je roztopionym ogniem. Czułam, że był to ból straszny, [115] niepojęty, i zrozumiałam, że cierpieć miał ów potępieniec to rozdarcie serca i ten ogień przez całą wieczność za to, że nie nosił za życia ani iskry ognia miłości Bożej w swym sercu. Równocześnie inni szatani wbijali nieszczęśliwemu ogniste gwoździe - osobno w oczy, w uszy [za to], że tymi zmysłami nie chwalił Boga. Skroń jego obijali również rozpalonymi gwoźdźmi – za to, że nie korzystał z ran cierniowej korony Zbawiciela. Zalewali szatani te rany rozpaloną smołą, by palić umysł, który – stworzony na to, by Boga poznawać - zajmował się sobą, stworzeniami i grzechem. Zęby wyrywali równocześnie z taką wściekłością, że

szarpali głową na wszystkie strony, podrzucali nią [116] w górę, uderzając o jakieś ogniste sklepienie, a potem rzucali w czeluście i znowu czynili to samo. Nieszczęsny wydawał z siebie straszliwe wycia, piski, którym odpowiadało echo całego piekła, groźne jak ryk lwów czy szakali i więcej jeszcze. Trwało to wszystko tylko chwilę, lecz duszą wstrząsnęło do głębi.

Płakałam, ale czułam się niemowlęciem przytulonym do Serca Zbawcy. Nie mogłam prosić Pana Jezusa o litość dla potępieńców. Czułam, że grzech jest jeszcze czymś straszniejszym niż wszystkie katusze piekła, bo jest zniewagą Boga - nieskończonego Majestatu. Prosiłam Pana Jezusa, by mnie ratował od tego nieszczę[117]ścia, bym miała kiedykolwiek w życiu obrazić Go dobrowolnie

- nie dlatego, że piekło straszne, lecz dlatego, że Bóg [jest] nieskończenie święty. Błagałam o litość dla dzieci, które jeszcze nie popełniły grzechu, by je Bóg bronił od tego strasznego nieszczęścia. Ufajmy Jezusowi.

 

 

Źródło: "Uwierzyłam Miłości, Dziennik duchowy i wybór listów" – s. Leonia Nastał – WAM, Kraków 2010

Komentarze (35):

Padre Canalio2021.01.29 5:56
Apeluję do rządu, WIĘCEJ PIENIĘDZY NA PSYCHIATRIĘ ! ! !
Kubiak2021.01.13 10:18
Ściśle rzecz biorąc to wizja, którą przekazała siostra Leonia a nie Pan Jezus
Dam2021.01.13 8:34
Chyba Katolicy muszą się zdecydować, czy piekło to "stan istnienia bez Boga" jak twierdzi Kościół, czy ognie piekielne z fanfiction Dantego. Ale fanfiction lepiej się sprzedaje.
Jan Radziszewski2021.01.28 5:14
prześmiewco zobaczysz go własnymi oczami
Anonim2021.01.31 17:38
a ty skąd wiesz, masz gorącą linię z panem B.?
czekista2021.01.13 8:33
Podobno wstapil do piekiel, bo po drodze Mu bylo.
OJOM2021.01.13 7:38
Oj te herezje. Pan Jezus mówił o piekle, ale nie tak.
Rafapon2021.01.13 2:03
Ale bzdety! Ale owce i barany należy straszyć, bo inaczej nie będzie kasiory. Mogli by, oczywiście, zachwalać niebo, ale czym je reklamować? Wyznawcy Allaha obiecują wiernemu muzułmaninowi stadko dziewic, a katolicki kler co może obiecać? Wódę, żarcie, leżenie bykiem?
Andrzej2021.01.13 9:52
No jeśli dla ciebie wóda żarcie jest dla celem w życiu to pogratulować sensu życiowego
Ali-baba2021.01.26 22:04
Od razu widać, że ciebie interesuje tylko - "k a s i o r a," wóda, żarcie i dowalanie wierzącym ? Czyli -"hulaj dusza, piekła nie ma" !? Ale ono (niestety) jest i nie pierwszy i nie ostatni raz, opisywane było i jest przez ludzi będących w "śmierci klinicznej" ? Dlatego proponuję, abyś w niedzielę nie "leżał bykiem", tylko poszedł do kościoła i próbował się pomodlić? Zaręczam, że lepiej ci to zrobi, niż pisanie takich bzdetów na tym forum ?
Jan Radziszewski2021.01.28 5:15
prześmiewco zobaczysz go własnymi oczami
Artur2021.01.12 20:35
Mi się wydaje, że Fronda znalazła niezły dochód w działalności opartej na strachu ( wizje piekła ) uczuciach ( wiara, patriotyzm ) jednocześnie myśląc konkretnie jak tu zarobić nie oglądając się na wiekuiste kary, ot tak. Takie prymitywne granie na emocjach podobnie jak PCh24, ale pieniążki spływają do kieszeni redaktorków konkretne, ziemskie. Ot i co.
max2021.01.12 23:24
No, ale co Tobie inteligentnemu, ponad te berety to szkodzi? Przecież nie ma piekła, to tylko bajki, itp., to co się martwisz? Legendą o smoku wawelskim też się przejmujesz?
Jan Radziszewski2021.01.28 5:52
a co zabierzesz je do piekła?
Cierpliwy2021.01.12 20:32
To już Ewangelie nie wystarczają w opisie piekła, że muszą być objawienia prywatne?
Przerażająca wizja piekła.2021.01.12 20:09
Przekazał ją sam Jezus. // Zgromadzenie Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej 15 S.Leonia: [23] Raz, kiedy całą moją duszę owładnęła miłość Boża, tak że mi się zdawało, że w całym mym jestestwie nie ma nic prócz miłości, odezwałam się do Pana Jezusa: Mój Jezu, jak to dobrze, że mnie nie potępiłeś, byłabym cię nie kochała. W głębi duszy usłyszałam głos: Potępić? Czy ty wiesz, co znaczy potępić? Dla Mnie oznacza to tyle, co ból Ogrójca i Kalwarii. Toteż słowa przekleństwa wypowiadam tylko na tego, kto Mnie do tego zmusza. Skoro w jakiejś duszy zobaczę choćby najmniejszy akt żalu, póty zabiegam, aż ta dusza zwróci się do Mnie. 19 Podczas Mszy św. na chwilę Pan Jezus przeszył moją duszę wzmożoną siłą bólu na myśl o tym, że dusze idą do piekła. Pan Jezus odezwał się: Pojmujesz teraz choć w części mój ból Ogrójca? Twój ból to jeszcze nie cierpienie piekła, bo tego nie zniosłabyś w żaden sposób. Niech ci to jednak będzie zachętą do ratowania dusz. 29 JEZUS: Powiedziałem ci, że przeżyłem ból miłości odnośnie do każdej duszy. Pomyśl, jak cierpia[59]łem na widok dusz, dążących na zatracenie. One ani tu na ziemi, ani w wieczności nie odpłacą Mi bólu miłości, a Ja tak tego pragnę. Liczę na moje wybranki, one Mi niczego nie odmówią, one się ofiarują za tych, którzy Mnie nie kochają.
c.d2021.01.12 20:10
Posłuchaj, nic a nic nie zdoła umniejszyć mojej miłości wzglądem ciebie, choćby cię świat cały potępił i odepchnął. Zawsze cię kochałem, nawet wówczas, gdy błądziłaś, bo przecież ci już raz powiedziałem, że w twoich grzechach złości nie było. Gdy dziecko zabłąka się, ale bez złej woli, matka nie odtrąca go od siebie. Choćby nawet nogę złamało - na ręce zabierze, zaniesie do domu, czuwa nad nim i nie szczędzi kosztów, by dziecko całkiem przyszło do zdrowia. Ja tak postępuję. A nawet moja dobroć dalej sięga. Bo kiedy matka ziemska - widząc, że dziecko, upominane, robi jej na złość i umyślnie idzie w niebezpieczeństwo, by dokuczyć matce, chwyta za nóż, by go pchnąć w jej serce – matka wyrzeka się tego dziecka, choć ból ściska jej serce. Ja się nie wyrzekam, choć Mnie niejeden raz dusza przebije. Ale ilekroć popełni grzech ciężki - choćby ich popełniła tysiące - nie wyrzekam się. Stoję przed duszą zraniony, zmiażdżony - i błagam. Ja - Bóg - błagam o nawrócenie. Jeżeli dusza usłyszy mój jęk błagalny i zdepcze go, powie, że woli potępienie niż uniżenie się przede Mną - czy uwierzysz – Ja i wówczas nie odstępuję natychmiast. Dają czas do namysłu, daję wyrzuty sumienia, czynię wszystko, co w mojej mocy, byle tylko zdobyć tę duszę z powrotem. Ostateczny wyrok potępienia wydaje na siebie dusza sama. Ja go tylko potwierdzam. Pomyśl zatem, co Ja czynię dla nawrócenia jednej duszy - a czynię to z miłości. 165 Przed oczyma duszy otwiera się piekło. I tam jakaś tajemnicza trąba zawyła tak, że w całym piekle słychać było najwyraźniej: „Jezus skazany na śmierć". [11] Przy słowie „Jezus" szatani i potępieńcy upadli na kolana, a potem zawyli przeraźliwym głosem, powtarzając jak echo: „Jezus skazany na śmierć". Nie zauważyłam, by się szatani cieszyli. Owszem, jakaś niepojęta, spotęgowana w nich była rozpacz. Czuli, że skazany został na śmierć Ten, który jest zwycięzcą śmierci, piekła i szatana. Rzucili się na potępieńców z wściekłością, dręcząc ich nielitościwie, szarpiąc ich na strzępy ze złości, że oni powiększają ich mękę, bo się dali uwieść ich diabelskim podszeptom. Drżałam z bojaźni, by nie usłyszeć jakiegoś przekleństwa rzuconego na Jezusa.
c.d2021.01.12 20:11
20 IV [1937 r.] Pan Jezus dał mi dzisiaj przeżyć grozę i katusze duszy potępionej. Duszę moją przenikała miłość Jezusa. Czułam Jego obecność przy sobie, toteż ani na chwilę nie traciłam pokoju duszy, pomimo [114] że przed duszą rozgrywały się sceny straszne. Zdawało mi się, że jestem maleńką dzieciną spoczywającą w objęciach matki i z jej ramienia, z wysoka, spoglądającą na coś, co się przede mną dzieje. Do jakiegoś potępieńca zbiegło się naraz wielu szatanów. Nie widziałam ich, a jednak miałam tę świadomość, że są tuż; że są potwornie obrzydliwi i straszni, a tak samo obrzydliwy był ów potępieniec. Szatani rozdzierali mu serce. Zdawało mi się, że tak jak blaszkę złota można rozklepywać i rozciągać na włosowate niteczki, tak oni rozrywali i rozciągali to serce, zalewając je roztopionym ogniem. Czułam, że był to ból straszny, [115] niepojęty, i zrozumiałam, że cierpieć miał ów potępieniec to rozdarcie serca i ten ogień przez całą wieczność za to, że nie nosił za życia ani iskry ognia miłości Bożej w swym sercu. Równocześnie inni szatani wbijali nieszczęśliwemu ogniste gwoździe - osobno w oczy, w uszy [za to], że tymi zmysłami nie chwalił Boga. Skroń jego obijali również rozpalonymi gwoźdźmi – za to, że nie korzystał z ran cierniowej korony Zbawiciela. Zalewali szatani te rany rozpaloną smołą, by palić umysł, który – stworzony na to, by Boga poznawać - zajmował się sobą, stworzeniami i grzechem. Zęby wyrywali równocześnie z taką wściekłością, że szarpali głową na wszystkie strony, podrzucali nią [116] w górę, uderzając o jakieś ogniste sklepienie, a potem rzucali w czeluście i znowu czynili to samo. Nieszczęsny wydawał z siebie straszliwe wycia, piski, którym odpowiadało echo całego piekła, groźne jak ryk lwów czy szakali i więcej jeszcze. Trwało to wszystko tylko chwilę, lecz duszą wstrząsnęło do głębi. Płakałam, ale czułam się niemowlęciem przytulonym do Serca Zbawcy. Nie mogłam prosić Pana Jezusa o litość dla potępieńców. Czułam, że grzech jest jeszcze czymś straszniejszym niż wszystkie katusze piekła, bo jest zniewagą Boga - nieskończonego Majestatu. Prosiłam Pana Jezusa, by mnie ratował od tego nieszczę[117]ścia, bym miała kiedykolwiek w życiu obrazić Go dobrowolnie - nie dlatego, że piekło straszne, lecz dlatego, że Bóg [jest] nieskończenie święty. Błagałam o litość dla dzieci, które jeszcze nie popełniły grzechu, by je Bóg bronił od tego strasznego nieszczęścia. Ufajmy Jezusowi.
Andy Semicki Rabin2021.01.12 19:19
1/2 Kiedy miałem kilka lat, pięć może, zdarzyło się, że wraz z kuzynostwem brałem udział w zabawie, w wyniku której powstała jakaś szkoda. Nie ja byłem jej sprawcą, ale jako uczestnik stałem się współwinny. Mój sprzeciw wobec takiej niesprawiedliwości doprowadził mnie do ucieczki przed niesłuszną karą. Uciekłem na jakieś drzewo, wysoko na najwyższe gałęzie. Siedziałem tam w rozpaczy, obserwowałem zachodzące słońce i z przerażeniem odkrywałem swoją samotność. Z drugiej strony sprzeciw wobec niesłusznej kary był tak potężny, że nie myślałem o powrocie nie mówiąc już o pokorze, która pozwoliłaby mi przeprosić i pojednać się. W swej żałości pytałem się w duszy gdzie jest Bóg Sprawiedliwy, a w swoim gniewie pomyślałem wołając w rozpaczy, że jeśli Boże to ma być Twoja sprawiedliwość, to ja od tej pory będę sam szedł przez życie, że nie potrzebuję takiej sprawiedliwości. Kiedy mówiłem to, odczułem jakby cień jakiś przesunął się w pobliżu nade mną i poczułem chłód w duszy. Odczucie to było tylko chwilowe i szybko minęło, ale pozostawiło "bolesny ślad". W ten sposób wygnałem Boga z mojego życia. Incydent ten popadł u mnie szybko w zapomnienie. Z różnych powodów nie chodziłem na lekcje religii w szkole. W pierwszej czy drugiej klasie bawiłem się na podwórku przy jakimś ogrodzeniu. Starsi koledzy zamknęli stalową bramkę z rozmachem, a że ja stałem przed nią, to stalowe skrzydło uderzyło mnie w głowę. Po oprzytomnienu zobaczyłem, że nie ma nikogo. Wiedziałem, że w domu nie ma nikogo, kto mógłby mi pomóc, ale wiedziałem, gdzie jest szpital. Otarłem oczy i część twarzy z krzepnącej krwi i powlokłem się do szpitala. Na mój widok pielęgniarki i lekarze wykrzyknęli. Po pierwszych oględzinach pytali się mnie czy będę mdlał? Powiedziałem, że nie... i zemdlałem. Ze zdziwieniem stwierdziłem, że widzę, jak układają mnie na metalowym łóżku z materacem z brązowej dermy. Ze zdumieniem stwierdziłem, że patrzę na wszystko co się wokół mnie działo z góry, a znajdowałem się w pobliżu żarzącej się mdłym światłem nieosłoniętej żarówki. Zrobiło mi się ciasno pod sufitem, a gdy tylko uświadomiłem sobie to uczucie przedostałem się w jakiś sposób przez mury budynku, w górę na zewnątrz. Było już ciemno. Widać było światła w oknach i daleką, głęboką ciemność nocy, a poniżej niej panoramę miasteczka. Po jakimś czasie, kiedy odwiedziłem miejsca, kóre znałem, a trwało to dość krótko, bo nie stanowiły one dla mnie już żadnej wartości stwierdziłem, że poruszam się coraz dalej w górę, jak gdyby po jakiejś ścieżce. Po swojej prawej stronie w dole dostrzegałem jakieś cienie, jakby postacie. Postacie te niby miłe, ale bardziej przymilne, co spowodowało mój lęk, próbowały przekonać mnie do tego, abym do nich poszedł. W tej chwili, kiedy poczułem lęk przed nimi, przed ich drapieżnością, skrywaną nienawiścią i innymi uczuciami, posłyszałem głos, kóry kilkakrotnie powiedział do mnie "nie idź tam".
Andy Semicki Rabin2021.01.12 19:18
2/2 Po jakieś chwili odwróciłem się całkowicie od tych postaci i skierowałem wzrok w górę, gdzie zdawało mi się, że jest trochę jaśniej. Patrząc w tamtym kierunku zobaczyłem rzeczywiście jasność, do której niecierpliwie począłem podążać. Nie brałem udziału do tego dnia w nauce religii i nie wiedziałem nic o Niebie, ani Bogu poza ogólnym zrozumieniem pojęć oraz tego, co mój dziecięcy umysł rozumiał pod tymi pojęciami. Kiedy po jakimś czasie przybliżyłem się do tego światła znalazłem się w miejscu podobnym do platformy, jakby poczekalni, albo okienka. Zobaczyłem postać w jasnej, długiej sukni, postać z długimi włosami opadającymi na ramiona. Znalazłem się blisko niej, kiedy ona zapytała, czy chcę już iść? Przyglądałem się jej i miałem wrażenie, że jest ona w kilku postaciach, w trzech. Nie potrafiłem tego zrozumieć, ale ta "nieostrość widzenia" powodująca, że widziałem więcej osób pomimo, że rozmawiałem tylko z jedną, nie była złudzeniem i konsternowała mnie nieco. Odpowiedziałem, że tak, że chcę już iść i mówiłem to z całą świadomością mojego egzystencjalnego bólu, jaki towarzyszył mi do tej chwili w życiu. Odpowiedź zdumiała mnie i zasmuciła jednocześnie - Ale jeszcze nie czas na ciebie! Zapytałem: więc muszę wrócić? Tak. W następnej chwili poczułem, że nie pozostaje mi nic innego, jak tylko powrót. Nie pomyślałem o żadnych negocjacjach. :) Kiedy przyszedłem do mojego ciała (do świadomości) leżałem na łóżku szpitalnym i pochylała się nade mną lekarka, która na widok moich otwartych oczu powiedziała: już myśleliśmy, że umarłeś! Zdarzenie to "zakopałem" na jakieś pięćdziesiąt lat. Jako młody człowiek brałem udział w działalności podziemnej. Poświęciłem na to wiele lat, a moja działalność stała się przyczyną mojej emigracji. Kiedy pewnego dnia po powrocie do kraju pracowałem w domu, a siedząc przy biurku słuchałem wiadomości i zastanawiałem się nad sytuacją w Polsce, zdałem sobie w pewnym momencie sprawę z tego, że wszystko na czym mi w życiu zależało i na co poświęciłem połowę mojego życia przesypało mi się przez palce jak piasek, powiedziałem do siebie głośno: Panie Boże, bez Ciebie nie dam rady!... Cała moja wymarzona i wolna od komunizmu Polska okazała się być ułudą, ruiną mojego życia, a nadziei na przyszłość nie było. "Panie Boże, bez Ciebie nie dam rady..." - to była moja pierwsza modlitwa w życiu. Dzisiaj Bóg uporządkował moje życie i poustawiał wszystko w należytym porządku. Odczuwam nieskończoną wdzięczność za to, że przez te wszystkie lata Pan Bóg nade mną czuwał i nie opuścił swego marnotrawnego dziecka.
Iga...2021.01.12 23:16
Przeczytałam te obie, długie części twego opisu! Mam nadzieję, że nie zmyslałeś! Tak właśnie się dzieję, jak dusza chwilowo opuszcza ciało! Ja też tak wcześniej miałam, jak się topiłam, gdyż wywróciła się łódka! Ale dzięki Bogu, dobrze się skończyło i żyję...!
Andy Semicki Rabin2021.01.12 23:30
Po co miałbym zmyślać? Przecież tylko prawda jest ciekawa.
Jan Radziszewski2021.01.15 1:34
+ Stał tam nagi, pokryty płonącymi robakami, które nie umierają. (Mr. 9:47-48) On zwrócił się do mnie i westchnął głęboko, podczas gdy otaczały go płomienie. + Głosem bez emocji, tylko w bólu i w przeżywanych torturach, zaczął śpiewać tę pieśń. +++ Tekst pieśni: +++ „Płonące robaki wpełzają, płonące robaki wypełzają, wchodzą do pępka i wychodzą z ust. Z przodu wchodzą, z tyłu wyłażą, wchodzą i wychodzą, w oczy i z uszu. Wołam o miłosierdzie, lecz nikogo to nie obchodzi, nikt tego nie słyszy. Rozpalony ból w mojej krwi, rzeki odchodów, wymiocin i krwi... to wygląda jak powódź. Płomienie są wszędzie, lecz nie rzucają światła. Wszystko, czego doświadczam, to wszelkiego rodzaju ból, terror i przerażenie, gdyż jestem Obywatelem Piekła!!! To jest pierwszy poziom Piekła. Brakuje słów do opisania kolejnych. + Piekło jest tak gorące – odparzona skóra odpada od mojego ciała. Jak mam określić mój piekielny ból? Jestem tak spragniony, a nie mam nawet łez do picia, i och, mój BOŻE, jak to Piekło śmierdzi! +Jestem Obywatelem Piekłaaaaa!!! Nie ma tu żadnej wody, nawet potu, aby ochłodzić moje czoło. Ja wiem, że nigdy nie będę uwolniony z Piekła, podczas gdy demony przeklinają mnie, szydzą i drwią ze mnie. Krzyczę do BOGA: „Proszę, pomóż mi!”, jednak ON nie słyszy. Zamiast tego głos szatana, który śmieje się i drwi: ‘Nie ma tutaj BOGA i nie ma miłosierdzia!!! Mam tortury, potępienie i wszelkiego rodzaju strach!!! Ale BOGA tutaj nie ma!!! Gdyż w końcu jesteś mój, Obywatelu Piekłaaaaaaaaaa!!!
JPIII2021.01.12 19:07
Co ten dureń i pe..da..ł wie o piekle? Sam je...bał się na pustyni z 12-ma pedziami zw. apostołami. Nikt durniowi nie kazał iść do piekła. Lepiej by zrobił gdyby poszedł do Allacha. Tam miałby niebo i 12 dziewic.
"JPIII" ! LECHU KELLERZE! vel.. "niedumny ge..u"!2021.01.12 23:23
ZAMILCZ I NIE BLUŹNIJ! ...NIE OBRAŻAJ BOGA! ..MASZ TYLKO SWOJE PEDALSTWO ZAWSZE NA MYŚLI! O NICZYM INNYM NIE UMIESZ PISAĆ, ANI MYŚLEĆ!... TO WSZYSTKO PISZESZ O SOBIE, TO CIEBIE DOTYCZY! ...IDŹ STĄD PRECZ, OPĘTANY CZŁOWIEKU! ..NAWRÓĆ SIĘ, PÓKI ŻYJESZ..! RADZĘ CI TEN ARTYKUŁ PRZECZYTAĆ, PASUJE DO CIEBIE!
Jan Radziszewski2021.01.13 1:42
słynny żydowski pedale opętany przez Belzebuba - zastanów się i nawróć bo inaczej tenże dobierze się do twoich czterech liter i będziesz przeżywał boskie odloty jak ten wysłannik Lucyfera /Iz 14,12.15 Sura 113,1) 00 ++ Mahomet w piekle https://www.youtube.com/watch?v=1kJgdsfq1q4 obywatel piekła https://www.youtube.com/watch?v=XLGyaNelwg4&t=618s Odwiert do Bram Piekieł - Rosjanie natrafiają na dantejskie piekło. https://www.youtube.com/watch?v=zzdhSNLB8os
Doprawdy zacna wizja2021.01.12 18:34
mogliście wszakże wstrzymać się z tą publikacją do piątku.
roki2021.01.12 18:14
Tylko przez Pana Jezusa do nieba. !!!!!!!!!!
Ciemny lud2021.01.12 17:58
Co za brednie
Paweł2021.01.12 18:53
Kiedy doświadczysz, że to prawda, będzie już za późno aby zmienić zdanie !!!
A co ty zrobisz, gdy po śmierci2021.01.12 20:49
dowiesz się, że tą właściwą formą czczenia Boga jest Islam?
Waarnemer2021.01.12 21:24
Ma Pan na myśli fałszywą religię, w której istota zwana Allahem cieszy się gdy ludzie grzeszą? Tą gdzie trzeba kłamać i zabijać niewiernych? Ten sam który założył "prorok" który zaprzeczał Biblii, osobiście zamordował ponad tysiąc osób, brał niewolnice, zlecał morderstwa, miał harem, współżył z 9-latką i domagał się 20% łupów z każdej wyprawy zbójeckiej którą zorganizował? Według Koranu najgorszym dniem dla Allaha będzie dzień przy końcu świata kiedy przyjdzie człowiek zwany "Królem Królów"... Jakoś jestem zupełnie spokojny jesli chodzi o wspomnianą przez Pana kwestię :)
Nie wiem kim jesteś? Ale....2021.01.12 23:34
"Warnemerze", masz rację w tym co piszesz! Tylko nie wiesz do kogo piszesz, nazywając go nawet "pan"! To jest stary "homoś", krzywdziciel dzieci - Lech Keller-Krawczyk. Poczytaj sobie o nim w internecie i IPN! Ma tam założoną kartę, bo to jest również stary SBk...! Nie jest też Polakiem, tylko Żydem, tylko dlaczego szkaluje tu Boga i Wiarę KK.! Te wstrętne, bluźniercze wpisy, to jego w różnych nickach!
Jan Radziszewski2021.01.13 1:44
Mahomet w piekle https://www.youtube.com/watch?v=1kJgdsfq1q4 obywatel piekła https://www.youtube.com/watch?v=XLGyaNelwg4&t=618s Odwiert do Bram Piekieł - Rosjanie natrafiają na dantejskie piekło. https://www.youtube.com/watch?v=zzdhSNLB8os
Jan Radziszewski2021.01.15 1:36
+ Stał tam nagi, pokryty płonącymi robakami, które nie umierają. (Mr. 9:47-48) On zwrócił się do mnie i westchnął głęboko, podczas gdy otaczały go płomienie. + Głosem bez emocji, tylko w bólu i w przeżywanych torturach, zaczął śpiewać tę pieśń. +++ Tekst pieśni: +++ „Płonące robaki wpełzają, płonące robaki wypełzają, wchodzą do pępka i wychodzą z ust. Z przodu wchodzą, z tyłu wyłażą, wchodzą i wychodzą, w oczy i z uszu. Wołam o miłosierdzie, lecz nikogo to nie obchodzi, nikt tego nie słyszy. Rozpalony ból w mojej krwi, rzeki odchodów, wymiocin i krwi... to wygląda jak powódź. Płomienie są wszędzie, lecz nie rzucają światła. Wszystko, czego doświadczam, to wszelkiego rodzaju ból, terror i przerażenie, gdyż jestem Obywatelem Piekła!!! To jest pierwszy poziom Piekła. Brakuje słów do opisania kolejnych. + Piekło jest tak gorące – odparzona skóra odpada od mojego ciała. Jak mam określić mój piekielny ból? Jestem tak spragniony, a nie mam nawet łez do picia, i och, mój BOŻE, jak to Piekło śmierdzi! +Jestem Obywatelem Piekłaaaaa!!! Nie ma tu żadnej wody, nawet potu, aby ochłodzić moje czoło. Ja wiem, że nigdy nie będę uwolniony z Piekła, podczas gdy demony przeklinają mnie, szydzą i drwią ze mnie. Krzyczę do BOGA: „Proszę, pomóż mi!”, jednak ON nie słyszy. Zamiast tego głos szatana, który śmieje się i drwi: ‘Nie ma tutaj BOGA i nie ma miłosierdzia!!! Mam tortury, potępienie i wszelkiego rodzaju strach!!! Ale BOGA tutaj nie ma!!! Gdyż w końcu jesteś mój, Obywatelu Piekłaaaaaaaaaa!!!