16.06.18, 08:45Fot. W. Kompała (KPRM)

Premier Morawiecki: Nie przyszliśmy do polityki dla pieniędzy. Przyszliśmy zmienić Polskę

To czas, w którym (albo) dokona się zasadnicza zmiana, albo naszym przeciwnikom, naszym oponentom, a także naszym wrogom – bo niektórzy z nich są rzeczywiście naszymi nawet wrogami – uda się powstrzymać tę budowę lepszej Polski, budowę Polski, na którą czekaliśmy, budowę nowej Polski naszych marzeń, której od stu, dwustu lat wyczekiwali nasi przodkowie” - mówił wczoraj w Spale podczas XIII Zjazdu Klubów „Gazety Polskiej” premier Mateusz Morawiecki.

Aby dobra zmiana była kontynuowana – podkreślał premier – konieczne jest wygranie owego wyborczego maratonu. Niezbędne jest również – dodawał – działanie „prawdziwych propaństwowych elit” i podkreślił, zwracając się do zebranych:

„Kto jest taką elitą? Dla mnie wy, przede wszystkim, tutaj na sali siedzący, stanowicie od dawna taką elitę”.

Dodawał, że on sam na początku okresu niepodległej Polski był jednym z najbardziej zagorzałych przeciwników okrągłego stołu i zaznaczał:

Chcę powiedzieć, że »listę Macierewicza« pierwsi wydrukowaliśmy w Solidarności Walczącej w czerwcu 1992 r.”.

Zwracał też uwagę na działania opozycji totalnej:

Nasi przeciwnicy polityczni pozbierali się, spojrzeli po sobie, odszukali swoje odwody i ten zwornik, który gdzieś tam znajduje się – nie w jednej zresztą postaci, nie w jednym pokoju, ale w dobrze rozumiejącej swoje interesy grupie, która broni tych interesów – przystąpił do kontrnatarcia, w kilku wymiarach, ale zdecydowanie atakując przede wszystkim nasze silne strony”.

Podkreślał, że przeciwnicy rządzących uderzyli w sposób „fałszywy i brutalny” w hasło, że PiS „jest partią czystych rąk, partią uczciwą”. Dodawał:

Oni próbowali pokazać, że przyznane nagrody były czymś w rozumieniu nadużycia. Te nagrody – nazwijmy je potknięciem – my wszystkie zwróciliśmy na cele charytatywne po to, żeby nie było powodu szarpać nas, żeby nie było wątpliwości, jak traktujemy politykę”.

A politykę – dodawał – Zjednoczona Prawica traktuje jako służbę polityczną. Zaznaczył:

Nie idziemy do polityki dla pieniędzy […] Przyszliśmy, żeby zmieniać państwo na bardziej uczciwe, żeby odciąć ten klientelizm, odciąć korporacjonizm”.

Mówił też o niemożliwości naprawienia w 2,5 roku błędów ostatnich 25 lat i zapaści gospodarczej poprzednich 45 czy w końcu tego, co spotkało Polskę w trakcie II wojny światowej, dlatego Zjednoczona Prawica potrzebuje na to co najmniej dwóch, trzech, a najlepiej jeszcze więcej kadencji i o to musi walczyć, aby dalej naprawiać Rzeczpospolitą.

Odnosił się też do sporu Polski z Unią Europejską w kwestii reformy wymiaru sprawiedliwości. Jak mówił – rząd w trakcie dialogu stara się wypracować pewne rozwiązania, jednak zasadnicza linia reformowania wymiaru sprawiedliwości będzie utrzymana.

dam/PAP,Fronda.pl