Barbara Dziuk dla Frondy: Izolacja Polski? Chyba tylko w TVN i GW... - zdjęcie
27.04.17, 21:08zdj. własne

Barbara Dziuk dla Frondy: Izolacja Polski? Chyba tylko w TVN i GW...

Joanna Jaszczuk, Fronda.pl: Jak w Pani ocenie Polska zaprezentowała się na targach
w Hanowerze?

Barbara Dziuk, ekonomista, poseł PiS: Wreszcie pokazujemy nasz potencjał, ponieważ mam wrażenie, że do tej pory za bardzo o to nie dbano. Rząd premier Beaty Szydło stawia na innowacyjną gospodarkę i promowanie naszych mocnych stron - a mamy ich wiele. W tym miejscu wypada też zacytować wicepremiera Morawieckiego, który powiedział, że „kiedyś jeździliśmy do Niemiec do roboty a teraz przywieźliśmy im roboty”.

Czy faktycznie można mówić, że Polska pod rządami PiS popada w izolację? Nieustannie słyszymy to od opozycji czy ekspertów zapraszanych do TVN

Kanclerz Merkel wspólnie z premier Szydło otwiera targi. Komentarz jest zbędny. Trzeba być ślepym i głuchym, żeby nie dostrzegać tak dobrego trendu, jaki ma obecny rząd oraz polska gospodarka. Decyzje rządu w kwestiach gospodarczych są trafione. Pokazujemy, że nie jesteśmy „na kolanach”, ale możemy być dla Zachodu równym w negocjacjach partnerem. Do tej pory akceptowaliśmy wszystko, co nam Zachód „przykazał”. Jako polityk z doświadczeniem
w samorządzie, mam wiele dowodów na to, że innowacyjna gospodarka była hamowana przez poprzedników, a dziś wreszcie ma zielone światło. I tu głęboki ukłon w stronę pana wicepremiera Morawieckiego, ponieważ wiele kwestii zgłaszanych przez różne okręgi w całej Polsce analizuje później z grupą ekspertów, dzięki czemu mamy osiągnięcia.

Jeśli Polska jest gdzieś izolowana to na pewno są to TVN i GW. Jeśli zaś chodzi o ekspertów TVN to coraz częściej są przestępcy nierzadko z wyrokami.

O wicepremierze Morawieckim niezbyt przychylnie wypowiada się jeden z jego poprzedników. W programie Moniki Olejnik Jacek Rostowski ocenił Mateusza Morawieckiego jako „niekompetentnego”, ostro zaatakował premier Beatę Szydło, która zdaniem byłego ministra finansów „lubi udawać, że jest premierem”. W telewizji Wirtualnej Polski Rostowski stwierdza z kolei, że wicepremier Morawiecki jest „miernym ministrem w bardzo dobrych czasach”, zaś PiS trwoni te „dobre lata gospodarki”

Akurat ten człowiek nie powinien się w ten sposób wypowiadać... Fakty mówią same za siebie, wystarczy umieć właściwie to oceniać i czytać liczby. Z tym pan Rostowski widać ma problemy.
A opozycja, nie mając nic do powiedzenia, próbuje ośmieszać, zastraszać, opowiadać bzdury... Nie wiem, skąd pan Rostowski ma takie informacje, może jego zadaniem jest po prostu dyskredytowanie rozwoju Polski. Na temat jego „dokonań” nie będę się natomiast wypowiadać. Wszyscy widzimy i wiemy, ile złego zrobił. Jeżeli jednak ktoś robi coś dobrego, nie warto w tym przeszkadzać. Owszem, opozycja powinna być konstruktywna, patrzeć rządowi na ręce, składać konkretne propozycje. Tymczasem ta obecna kontestuje wszystko, co robi rząd, podczas gdy liczby, dane, analizy finansowe mówią co innego, pokazują jak polska gospodarka poszła do przodu. Również zagraniczni eksperci mówią wprost, że nasza gospodarka jest w rozkwicie, agencja ratingowa Moody's podwyższyła prognozę wzrostu PKB Polski w 2017 r. do 3,2 proc. i w 2018 r. do 3,1 proc.

To, że naszą gospodarkę doceniają również zagraniczni eksperci to jedno. Ale w ostatnim czasie rząd mocno podkreślał, że realizuje swoje obietnice wyborcze i również los wielu rodzin w naszym kraju zmienia się na lepsze. Gdy na początku kwietnia minął rok od wprowadzenia programu Rodzina 500 Plus, okazało się, że ubóstwo wśród polskich dzieci zostało niemal całkowicie zredukowane. Były premier Leszek Miller powiedział niedawno w rozmowie z TVP Info, że „bieda w Polsce przestała mieć twarz dziecka”. Pozytywne efekty takich programów jak Rodzina 500 Plus zauważają też niektórzy politycy dzisiejszej opozycji parlamentarnej

Sama jestem matką czwórki dzieci. Pamiętam, jak musiałam skrupulatnie planować każdy wydatek. Każda złotówka była dzielona na sześć. Nie było żadnych odliczeń podatkowych, ale wręcz przeciwnie - zwiększony podatek na artykuły dziecięce i przybory szkolne. Było ciężko, ale radziliśmy sobie, mimo że była nagonka na rodziny i na tradycyjne wartości, z których wyrasta Polska i Europa. Dziś pod każdym względem przywracamy polskim rodzinom godność. Bardzo mnie to cieszy. Moja rodzina nie korzysta z programu 500 Plus, dzieci są już prawie dorosłe, pamiętam jednak doskonale, ile musiałam przejść, aby móc wyjechać z dziećmi na wakacje, żeby wszystko funkcjonowało na w miarę normalnym poziomie. Cieszę się, że dziś można polskim rodzinom w taki sposób pomagać. Rodzina odzyskuje swoją godność.

Dużo mówi się również o tym, że program napędza polską gospodarkę. Korzystające z niego rodziny kupują więcej niż poprzednio, wybierają też produkty lepszej jakości...

To takie koło zamachowe. Najważniejszy jest obrót pieniądza. Nie zmieniamy ekonomii, po prostu takie są normalne prawa rynku. Prawo i Sprawiedliwość dopasowało program zarówno do potrzeb Polaków, jak i potrzeb ekonomicznych. To takie proste, jednak nie dla obecnej opozycji. Trzeba iść prostą drogą, nie na skróty. Na skróty się nic nie urządzi - ani szczęścia, ani sukcesu... W sukces trzeba włożyć mozolną pracę.

Czy do końca obecnej kadencji uda się realnie zmienić Polskę na lepsze? Wiele założeń programu Prawa i Sprawiedliwości jest zaplanowane na lata, nie wszystkie reformy da się przeprowadzić od razu, czasem potrzeba roku, dwóch, czterech lat...

Staramy się. Prawo i Sprawiedliwość rządzi dopiero półtora roku, ale zmiany już widać. Rząd, który wspieram, obrał bardzo dobrą strategię. Cały kompleks reform, w służbie zdrowia, w szkolnictwie i innych dziedzinach. Społeczeństwo oczekiwało zmian. Wbrew temu, co mówi opozycja, kierunek jest bardzo dobry. Niedługo będziemy na półmetku kadencji. Na pewno będzie się czym chwalić, będzie trzeba również wyciągnąć wnioski z tego, co jeszcze nie zostało dopracowane, zastanowić się, jak można to wszystko przeprowadzić w sposób formalny i prawny. Ale przede wszystkim musimy uświadomić Polakom o konieczności innego spojrzenia na politykę. Dotychczas byliśmy bowiem karmieni wyłącznie PR-owymi zagrywkami polityków „najwyższych lotów”. To były takie „dialogi na cztery nogi”. Dziś zresztą nasunęło mi się dość ciekawe skojarzenie. Bardzo lubię metafory. Na Śląsku mówi się o niepoważnych politykach panowie w krótkich „galotach”. Ja powiedziałabym raczej, że to panowie w stringach... Mniej więcej tak niepoważne i śmieszne są zachowania opozycji, stąd to skojarzenie. Adekwatnie oddaje sposób postrzegania świata przez tych panów. Politycy opozycji jawią się dziś jako najmądrzejsi, najlepsi, specjaliści od wszystkiego. Tyle że nie było tego za bardzo widać w czsach ich rządów. Dziś, gdy Prawo i Sprawiedliwość wyciąga z „lamusa” wszystkie zarzucone przez nich tematy i podaje rozwiązania, obecna opozycja „przyczepia” się do tego i stara się obrócić w swój sukces.

W Tarnowskich Górach we wtorek była Komisja Kultury i Sportu, na finiszu jest już wpis do UNESCO zabytkowej kopalni srebra w Tarnowskich Górach. Przez prawie sześć lat, kiedy byłam radną sejmiku województwa śląskiego, był z tym wielki problem. Koalicja PO-PSL i RAŚ były temu przeciwne. Przygotowałam zresztą i przedstawiłam opracowanie, w którym opisuję, jak poprzedni rząd utrudniał tę sprawę, a dziś, gdy rządzi PiS, do Tarnowskich Gór przyjeżdża przewodniczący komisji z PO i przedstawia wszystko jako sukces Platformy, pod którym podpisała się pani premier i ministrowie. Rząd PiS, wojewoda, konserwator zabytków, wszyscy zaopiniowali to pozytywnie, ale to jest przecież „sukces Platformy”. I tak jest również w innych dziedzinach. Na koniec chciałabym przytoczyć cytat z wicepremiera Morawieckiego, który trafnie oddaje wszystko, o czym mówię: 

Żyjemy dziś w państwie, które próbuje wydostać się z czarnej dziury, w jaką wpychało nas osiem lat rządów koalicji PO-PSL. Czym innym bowiem, jak nie czarną dziurą była kondycja państwa polskiego, trafnie opisana u Sowy i Przyjaciół przez ówczesnego szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza jako „ch…, d…pa i kamieni kupa.” Idealne państwo Platformy, to bowiem – jak napisałem w artykule do najnowszego numeru tygodnika „wSieci” – państwo mirażowe, wycofane, nie zapewniające nikomu niczego, oprócz przywilejów i wysokich dochodów dla wąskiej kasty najbogatszych klientów władzy. Państwo słabe, pozbawione autorytetu, w którym możliwe były takie afery jak Amber Gold czy reprywatyzacja w Warszawie, gdy w sposób ostentacyjny, przy całkowitej bierności instytucji państwowych, okradano obywateli. Platforma nie ukrywa, że zmierza do odbudowy tego co było

Bardzo dziękuję za rozmowę.