04.08.11, 10:57

Pocisk, który utkwił w parkiecie tanecznym, czyli co ma Chopin do Luftwaffe?

 

Paweł Krzemiński: Nie pierwszy raz się z Panem spotykamy, ale żeby nie wiem ile razy się spotykać, to i tak zawsze mam poczucie niedosytu, bo bogactwo Pańskiej wiedzy, uzupełnione niesamowitym archiwum, tworzy zasób niewyczerpany. Asumptem do naszego kolejnego spotkania jest Pański bardzo bogaty zbiór zdjęć lotniczych Warszawy z II wojny światowej – z czasów okupacji i Powstania Warszawskiego.


Zygmunt Walkowski: Rzeczywiście, ten zasób, który posiadam jest wielki, chociaż na pewno nie są to wszystkie zdjęcia, do których moglibyśmy dotrzeć, a głównym źródłem ich pochodzenia jest Archiwum Narodowe w College Park pod Waszyngtonem w Stanach Zjednoczonych. Te wszystkie zdjęcia były wykonywane wyrywkowo przez niemieckie lotnictwo Luftwaffe na przestrzeni czasu okupacji począwszy od lat 1940-42, sporadycznie 1942-43. Dla uzupełnienia tylko dodam, że nie są to tylko zdjęcia Warszawy - także rożnych innych miejsc w Polsce, niesłychanie ciekawych, ale to tylko na marginesie. Później ilość zdjęć, które wykonywano nad Warszawą gwałtownie rośnie od 27 lipca 1944 r. Wtedy to Niemcy zrobili niesłychanie obszerną dokumentację lotniczych fotografii Warszawy. Te zdjęcia mają wielkie znaczenie. Dlaczego? Dlatego, bo są bazą porównawczą do wszystkiego, co później się stało. Jest to zarejestrowany obraz miasta z uszkodzeniami, z ranami, które poniosło w 1939 r. Są również późniejsze rozbiórki, późniejsza gehenna getta, ale też można odszukać ślady – o czym mało się wie – kilku sowieckich nalotów na Warszawę w czasie okupacji. Przy zestawieniu z raportami Armii Krajowej, jak również z prasą gadzinową, która bardzo chętnie rozpisywała się o nalotach sowieckich przytaczając konkretne adresy i konkretne sytuacje, te zdjęcia lotnicze pozwalają na bardzo precyzyjne zlokalizowanie tych wszystkich przypadków, dlatego zdjęcia z 27 lipca maja takie duże znaczenie. Inne zdjęcia – pierwsze, które rejestrują walki powstańcze – noszą datę 5 sierpnia i pokazują głownie północny Mokotów, Śródmieście Południowe, ciąg Nowego Światu, Krakowskie Przedmieście, do Starego Miasta. Tam już widać pierwsze pożary, można dopatrzeć się pierwszych barykad. Później zdjęcia z różnym nasileniem, w różnych datach, także są wykonywane. I można dokładnie prześledzić ten dramat, który się rozgrywał w mieście.


P. K.: Nasze spotkanie i rozmowa dotyczy historii osnutych wokół trzech zdjęć pochodzących z Pana bogatego archiwum. Pierwsze z nich jest wstrząsające...


Egzekucja trzynastu mężczyzn przy ul. Leszno 52 w Warszawie – zdjęcie z czasów okupacji.

 

Z. W.: Zdjęcia lotnicze są fascynującym materiałem nie tylko z tej racji, że są po trosze tajemnicze i dają nam możliwość spojrzenia z lotu ptaka – a często mamy takie tęsknoty, by spojrzeć na coś z góry – te zdjęcia pomagają w wielu ustaleniach. I jeśli mamy zdjęcia zrobione z ziemi, a niezbyt dobrze opisane, to zdjęcia lotnicze są narzędziem, które może nam w tym pomóc. Jedną z takich historii mamy zarejestrowana na zdjęciu z czasu okupacji. Jest to niesłychanie dramatyczne, tragiczne zdjęcie przedstawiające egzekucję dokonaną na trzynastu mężczyznach powieszonych na jednym z balkonów. Zawsze chciałem móc ustalić adres, pod którym wydarzył się ten dramat, i właśnie – między innymi – zdjęcia lotnicze pozwoliły na precyzyjne ustalenie miejsca tych wydarzeń. Tu bardzo pomocne było, że intensywnie przeglądam szeroko pojętą prasę przed- i międzywojenną, także ilustrowaną. W tygodniku „Świat” z 1914 r. znalazłem zdjęcie domu, którego fragment jest zarejestrowany także na zdjęciu przedstawiającym egzekucję. Co prawda był tam podpis adresowy, ale zwykle robię pełną weryfikację poprzez zdjęcia lotnicze oraz plany hipoteczne Warszawy. Okazało się, że to jest błędny adres, że to nie jest ta posesja, nie ten dom. Szukając dalej zarysu domu, który mógł być miejscem tragedii dotarłem do Archiwum Miasta na Krzywym Kole. Tam udało mi się znaleźć zdjęcie, dzięki któremu, po zweryfikowaniu ze zdjęciem lotniczym, udało mi się później ustalić adres tego domu – to ulica Leszno 52. Poprzez czynienie bardzo rozległych zabiegów analizy zdjęcia z nanoszeniem linii perspektyw, udało się nawet ustalić miejsce skąd zostało zrobione to zdjęcie. A to właśnie wszystko dzięki zdjęciom lotniczym, które pozwalają na tak precyzyjne opisanie zdjęć i wydarzeń, które były zarejestrowane kilkadziesiąt lat temu, a nie znaliśmy konkretnego, dokładnego miejsca.


P. K.: Benedyktyńska praca. To było zdjęcie z czasów okupacji. Przed nami kolejne – już z czasu Powstania Warszawskiego.

 

Widok Parku Sowińskiego z lotu ptaka - fotografia lotnicza Luftwaffe z 18 sierpnia 1944 r. Moździerz oblężniczy „Karl”. Pomnik generała Sowińskiego – jako punkt orientacyjny.

 

Z. W.: Zdjęcia lotnicze pokazują niesłychanie ciekawy fragment miasta. Zacznijmy od Woli - w Parku Sowińskiego na zdjęciach wykonanych 30 sierpnia zauważyłem jakąś nietypową sytuację. Co się okazało po dokładniejszym przyjrzeniu? Że jest to zdjęcie moździerza „Karl” (60-cm Karl Gerät 041 - najcięższy samobieżny moździerz oblężniczy używany podczas II wojny światowej, przyp. P.K.), który ostrzeliwał Warszawę potężnymi pociskami o wadze ponad dwóch ton. Wiadomo, że jeden z takich pocisków, wystrzelonych z tego moździerza, trafił w dom przy ul. Moniuszki 10, gdzie znajdowała się restauracja „Adria”. Pocisk swoją potężną masą przepruł cały dom, kolejne stropy, i utkwił – nie eksplodując - w parkiecie dancingowym lokalu „Adria”. Był to dar dla powstańców, mogli go rozbroić i mieli potężną ilość materiału wybuchowego na własne potrzeby. Ten niewybuch jest obecnie w Muzeum Wojska Polskiego, gdzie na ekspozycji znajduje się data 18 sierpnia. I zresztą tak - pod tą datą - jest opisana historia trafienia budynku „Adrii” w czasie Powstania Warszawskiego. Otóż, spojrzałem na zdjęcia lotnicze, i... 20 sierpnia cały dom wydaje mi się nienaruszony, a niemożliwe byłoby, żeby niewidoczny był żaden ślad po trafieniu przez pocisk o wadze ponad dwóch ton. Mam następne zdjęcia, z 30 sierpnia, które już są bardzo precyzyjne; widać dosłownie okna, latarnie, bardzo dużo szczegółów. Jest to seria trzech zdjęć robiona w czasie przelotu samolotu nad tym obiektem, a więc widać go z lewej strony, z góry, i z prawej, i nigdzie nie ma najmniejszego uszkodzenia! Tak więc, jeszcze nie potrafię powiedzieć skąd się wzięła data trafienia „Adrii”, ale jestem uprawniony do tego, żeby postawić pytanie: „-To kiedy to było?” Bo na pewno nie 18 sierpnia! W tej chwili dalej prowadzę próby ustalenia rzeczywistej daty. Nie będzie to może proste, ale możemy na ten moment stwierdzić z całą pewnością, że to wydarzenie nie miało miejsca 18 sierpnia 1944 r.


P. K.: Rok Chopinowski już za nami, niedawno się skończył, a my – mimo to – teraz będziemy rozmawiać właśnie o Chopinie. Co ma Chopin do Luftwaffe?


Zarys terenów folwarku i dworu Józefa Elsnera z lotu ptaka – fotografia lotnicza Luftwaffe z 17 września 1944 r. Obrys folwarku na obecnym planie Warszawy – zdjęcie satelitarne. Pomnik upamiętniający istnienie dworu Józefa Elsnera – Warszawa, ul. Nefrytowa

 

Z. W.: Otóż, można zadać takie pytanie. Brzmi zgoła abstrakcyjnie, ale okazuje się, że w dzielnicy Targówek istniał kiedyś folwark Józefa Elsnera, kompozytora, nauczyciela Chopina, pedagoga. W dzisiejszej rzeczywistości nie ma po nim najmniejszego śladu, wszystko się zatarło, nie wiadomo gdzie był. Pozostało tylko tyle, ze ten rejon, to osiedle, jest nazwane Elsnerów. Postanowiłem spróbować odszukać gdzie to było. Tworząc pewien cykl przeskalowań z planami przedwojennymi Warszawy - przy przeskalowaniach zdjęć lotniczych wymagana jest szczególna precyzja, żeby móc zidentyfikować poszczególne obiekty na nich zarejestrowane - stosując różne zabiegi, okazało się, że pewna grupa obiektów widoczna na fotografiach lotniczych wykonanych nad Targówkiem 17 września 1944 r., to właśnie folwark Elsnera. Po kilku zabiegach polegających na przeskalowaniach z współczesnym planem Warszawy, a następnie przeskalowania i spasowania zdjęć lotniczych z 1944 r. ze zdjęciami satelitarnymi, udało się, powiększając komputerowo tę przestrzeń, bardzo precyzyjnie określić miejsce, w którym był nie tylko folwark, ale i dwór Elsnera. Burmistrz dzielnicy Targówek, chcąc uhonorować Rok Chopinowski, ufundował pomnik upamiętniający miejsce istnienia tego dworu. Stanął przy ulicy Nefrytowej, między numerami 4 a 6. Odsłonięcie odbyło się 5 września 2010 r., z tej racji odbył się również koncert wybranych utworów Elsnera.

 

Rozmawiał: Paweł Krzemiński


Fotografie z archiwum Zygmunta Walkowskiego


Montaż fotografii: Zygmunt Walkowski

 

/

Zygmunt Walkowski - jeden z najbardziej zasłużonych badaczy i dokumentalistów naszej historii najnowszej, zwłaszcza okresu II wojny światowej, w tym dziejów Powstania Warszawskiego, uważany powszechnie za najwybitniejszego znawcę ikonografii (zwłaszcza fotograficznej i filmowej) Warszawy tamtego czasu; laureat Nagrody Kustosz Pamięci Narodowej 2008 przyznawanej przez Instytut Pamięci Narodowej.