Płk Kukliński. Symbol niezgody na sowieckie zniewolenie - zdjęcie
30.11.14, 13:53Płk Kukliński. Symbol niezgody na sowieckie zniewolenie (fot. Wikipedia)

Płk Kukliński. Symbol niezgody na sowieckie zniewolenie

8

Fenomen Kuklińskiego

Płk Ryszard Kukliński w latach 1972-1981 przekazał Amerykanom blisko 40 000 dokumentów. Dotychczas CIA nie ujawniło ani jednego, który pochodziłby bezpośrednio od niego. Znana jest jedynie część finalnych analiz i raportów CIA przeznaczonych dla władz amerykańskich i szefów tajnych służb powstałych na podstawie informacji przekazanych przez „Jacka Stronga.”

„Napijmy się. Co nam zostało… Pić jak radzieccy i zachowywać się jak radzieccy. Rysiu, a może my już jesteśmy radzieccy, a nie polscy, co? Tak w głębi duszy wmawiamy sobie, że jesteśmy Kościuszko, oficerowie Wojska Polskiego, a tymczasem sowieckie mordy mają nasze dusze. Ne żaden tam Kościuszko” – mówił do Ryszarda Kuklińskiego Marian Rakowiecki w noc sylwestrową 1970/1971. Fragment ten pochodzi ze świetnego filmu Władysława Pasikowskiego „Jack Strong. ” Produkcja ta stała się inspiracją dla Sławomira Cenckiewicza do napisania książki będącej „pierwszą porządkującą obecny stan wiedzy o Kuklińskim, naukową próbą opisania jego historii." Historyk w pracy "Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów" upomina się o prawdę w tej sprawie. "Nie pisałem tej książki ani <na kolanach> przed Kuklińskim, ani z <potrzeby serca> w jego obronie." „Jacka Strong” nie potrzebuje "naukowego <lakiernictwa> ani przesadnej krytyki i spiskowych domysłów. Potrzebuje jedynie prawdy!"

Zdradzić Układ Warszawski

Ppłk Ryszard Kukliński został włączony w prace sztabowe związane z najazdem wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację. Wszystko zaczęło się od manewrów w Legnicy o kryptonimie „Pochmurne lato 68.” „Od razu zorientowałem się, że nie chodzi o żadne ćwiczenia, ale o inwazję na Czechosłowację. Na mapach sztabowych jednostki armii czechosłowackiej były oznaczone kolorem niebieskim, a takim kolorem oznaczano jednostki armii wroga. Przeżyłem szok, myśli kłębiły mi się w głowie: co robić, przecież nie wolno dopuścić, abyśmy wzięli udział w bratobójczej walce. Niestety wszystko na to wskazywało”- wspominał Kukliński. W tym czasie pojawiły się pierwsze fermenty i wątpliwości. „Latem 1970 r. wiele dyskutował z szefem Sztabu Generalnego (1968 - 1973) gen. Bolesławem Chochą na temat doktryny wojennej ZSRS, sprowadzającej LWP i Polaków do roli <mięsa armatniego> i ofiary atomowego ataku odwetowego NATO. Kiedy obaj doszli do wniosku, że w toku wojny <Polska zmieni się w ziemię niczyją, niszczoną przez NATO w następstwie wojny, którą wygraliby Sowieci>, skonfundowany Chocha oznajmił nagle: <pułkowniku, dotarliśmy do abstraktu, na tym zakończmy>." Dla Kuklińskiego był to jednak początek. „Po masakrze Grudnia’ 70 i sprowadzenia LWP do roli wewnętrznego interwenta, który pacyfikuje własne społeczeństwo” zaczął myśleć o skontaktowaniu się z Amerykanami. O tym jednak jego przełożeni dowiedzieli się dopiero w kolejnej dekadzie…

Lata 70 –te w wojskowej karierze Kuklińskiego to pasmo kolejnych sukcesów. Awanse, nagrody (np. w 1976 roku czterokrotnie, a w 1977 sześciokrotnie był gratyfikowany finansowo przez szefa i zastępcę Sztabu Generalnego), czy też – co było wyrazem bezgranicznego zaufania – powierzanie mu odpowiedzialnych zadań: przygotowywanie ćwiczeń i manewrów. W maju 1972 roku Kukliński poznał kulisy projektu o kryptonimie „Albatros.” Projekt zakładał wybudowanie trzech podziemnych schronów atomowych na wypadek konfliktu zbrojnego, w który w czasie „W” (wojny) przebywać mieli przedstawiciele dowództwa Zjednoczonych Sił Zbrojnych UW. W zagadnienie to wprowadził go szef Sztabu Generalnego gen. Florian Siwicki.

W 1977 roku po śmierci szefa Oddziału I Planowania Ogólnego Zarządu I Sztabu Generalnego płk Jana Żarka, Kukliński stał się pewnym kandydatem na jego miejsce. (Protektorom Kuklińskiego nie przeszkadzał wówczas brak studiów w sowieckiej Akademii Sztabu Generalnego i niedoskonała znajomość języka rosyjskiego). Nikt z przełożonych Kuklińskiego nawet nie przypuszczał, że od 1972 roku jako „Jack Strong” kontaktuje się z CIA.

Oczarować kontrwywiad

Awanse i nagrody jakie otrzymywał Kukliński były sygnałem, że powinien być przez WSW traktowany "jako w pełni lojalny wobec służby i Polski Ludowej oficer, któremu w natłoku ciężkiej pracy mogą przydarzyć się drobne wpadki, niemające jednak znaczenia". Takie traktowanie „Jacka Stronga” to wymarzona sytuacja także dla Amerykanów, którzy przy okazji nominacji Kuklińskiego w 1977 roku „ulokowali swojego agenta w newralgicznym miejscu Sztabu Generalnego, zyskując przy tym swobodny dostęp strategicznej wiedzy, wykraczającej często poza wąską sferę związaną z możliwościami bojowymi LWP.”

Geniusz szpiegowskiego warsztatu "Jacka Stronga" tkwił - jak określił to Cenckiewicz - w "niezwracaniu uwagi" na niego. Kukliński "poprzez związki z elitą LWP oraz ludźmi wywiadu i kontrwywiadu wojskowego, jak generałowie: Kiszczak (szef Zarządu II, a w latach 1979 - 1981 szef WSW) czy Kufel (szef WSW w latach 1964 - 1979), wyprowadził tajne służby w pole. Swoim osobistym urokiem, kontaktami na najwyższym szczeblu (nie wyłączając Sowietów), pracowitością i inteligencją w połowie lat siedemdziesiątych skutecznie wszystkich oczarował i w ten sposób zneutralizował czujność kontrwywiadu." Pomocna „w pracy” była z pewnością także powszechnie znana opinia „pupila kierownictwa MON.” Jeden z jego kolegów i podwładnych płk Julian Babula mówiąc o Kuklińskim przyznał, że nie ukrywał on bliskich związków z obiektowymi WSW. "Utrzymywał bardzo bliskie stosunki z naszymi oficerami obiektowymi kontrwywiadu. Wiele razy, meldując się u niego, spotykałem tam oficera tej służby. Zawsze była dobra kawa i papierosy, a także różne <płyny szlachetne>. Na pierwszy rzut oka wyczuwało się koleżeńską atmosferę i swobodne zachowanie obu rozmówców."

Casus Kuklińskiego nie jest odosobniony. Dekada lat siedemdziesiąte to w "dziejach kontrwywiadu wojskowego PRL była czasem niespotykanych wcześniej ani później zapaści i największych porażek.” Pod czas jednej z konferencji Szefów Zarządów Wywiadowczych Sztabów generalnych Armii Państw Układu Warszawskiego gen. Roman Misztal żalił się, że „od sierpnia 1980 r. do końca marca 1982 r. z naszych placówek zdezerterowało 38 osób; w tym samym okresie z delegacji służbowych do państw kapitalistycznych nie powróciło ok. 240 osób.”

Zweryfikować legendy

Kukliński informował Amerykanów o stopniu uzależnienia LWP od Sowietów oraz o skali infiltracji bezpośredniej (poprzez przedstawicieli Armii Sowieckiej z attachatu ZSRS czy Północnej Grupy Wojsk stacjonujących na terytorium PRL) i pośredniej. Dzięki udziałowi w pracach Komitetu Ministrów Obrony i Rady Wojskiej ZSZ „Jacka Strong” miał dostęp do nowych dokumentów, które fotografował i błyskawicznie, np. za pośrednictwem martwych skrzynek, przekazywał. „Do tej pory Amerykanie nie zdecydowali się na ich ujawnienie, poprzestając jedynie na przetworzonych przez analityków CIA anglojęzycznych materiałach, poświęconych niemal wyłącznie kryzysowi polskiemu lat 1980-1981 (mowa o niespełna 1500 stronach dokumentów z blisko 40 000 wszystkich przekazanych w okresie współpracy, w latach 1972- 19881).” Cenckiewicz przyznaje racje tym, którzy krytykują niezrozumiałe wciąż utajnianie pełnego dorobku wywiadowczego Kuklińskiego przez Amerykanów. Zwłaszcza części już przecież nieaktualnych sowieckich planów wojennych, doktryny i „operacji zaczepnej” Układu Warszawskiego. „Ich ujawnienie zweryfikowałoby wreszcie wiele białych i czarnych legend na temat współpracy Kuklińskiego z Amerykanami i jego rzeczywistej wartości jako szpiega CIA (biała: <poznał najważniejsze tajemnice Układu Warszawskiego i w pojedynkę uchronił świat przed III wojną światową>, czarna: <nie miał dostępu do istotnej wiedzy strategicznej Układu Warszawskiego, a swoją wiedze czerpał z ogólnie odstępnych czasopism i periodyków wojskowych>).” Jak dodaje historyk „większość owych białych i czarnych sądów powodowanych jest skrajnymi emocjami i abstrahują one nawet od dostępnej już dziś wiedzy źródłowej na temat Kuklińskiego.” Oceniając realistycznie wartość przekazanych materiałów w jednym z wywiadów Kukliński stwierdził: „Nie mogę więc powiedzieć, że przekazałem Amerykanom kompletne radzieckie plany wojenne, ale na pewno poważną ich część.” Innym razem stwierdził: „Jako Polak i żołnierz poczytuję sobie za honor to, że mogłem uczestniczyć w jednej z największych operacji antysowieckich, dla obrony honoru i godności świata.”

„Ryszard Kukliński był i pozostanie na zawsze symbolem indywidualnej odwagi i niezgody na sowieckie zniewolenie Polski.” Jako bohater zimnej wojny „nie promował <zdrady> i nie domagał się nigdy uznania jego wyborów za godne naśladowania w warunkach niepodległości.” Sławomir Cenckiewicz w książce „Atomowy szpieg” wskazuje na „konieczność i obowiązek konsekwentnych działań państwowych (edukacyjnych) związanych z pokazywaniem i upowszechnianiem fenomenu Kuklińskiego. Właśnie fenomenu, a nie wzoru, wyjątkowego przypadku będącego skutkiem wyjątkowych okoliczności.” Czy tak się stanie? W 1989 roku gen Jaruzelski próbował szantażować opinię publiczną słowami: „Jeżeli przywróci się cześć, honor i uniewinni Kuklińskiego, to znaczy, że my nie mamy czci, honoru i że to my jesteśmy winni.” Państwowy pogrzeb gen. Jaruzelskiego przed kilkoma miesiącami oraz zaliczenie go przez TVP w poczet wybitnych Polaków 1 listopada pokazuje, że środowiska kształtujące opinię publiczną w III RP nie dorosły do tego, by jednoznacznie uznać Kuklińskiego za bohatera, a jego zwierzchników za zdrajców.

"Atomowy szpieg. Ryszard Kukliński i wojna wywiadów", Sławomir Cenckiewicz, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2014 

Agata Bruchwald

Komentarze (8):

anonim2014.11.30 15:10
Pułkownik Kukliński i generał Jaruzelski są już po tzw."drugiej stronie".Nie wiemy gdzie i jaką zajęli tam pozycję w hierarchii.Jeśli jednak polscy oficerowie wrzuceni do katyńskich dołów oddają komuś honory,to jest nim raczej pułkownik,niż generał.
anonim2014.11.30 15:19
Jaruzelski i Kiszczak przeczytaj Lubotomia 3.0 a zobaczysz matrix w wydaniu Polskim.
anonim2014.11.30 15:23
„Jeżeli przywróci się cześć, honor i uniewinni Kuklińskiego, to znaczy, że my nie mamy czci, honoru i że to my jesteśmy winni.” Tym samym były "Generał" tylko potwierdził swoje wasalstwo wobec ZSRR
anonim2014.11.30 20:27
Kogo zdradził płk Kukliński? Byliśmy takim samym suwerennym bytem politycznym jak Republika Ukrainy czy Białorusi, które teoretycznie mogły natychmiasy wystąpić z ZSRR. My tak samo jak oni mogliśmy wystąpić z Ukł.War czy RWPG. Byliśmy zatem takim samym, zniewolonym krajem pod moskiewskim butem, który bez zgody Moskwy nie mógł prowadzić polityki zagranicznej czy gospodarczej. Kukliński tak samo zdradził Sowiety jak Piłsudski Austro-Węgry czy Niemcy. Walka z zaborcą zawsze nobilitowała w oczach Polaków, choć oczywiście nie w oczach zaprzedanych zaborcom sługusów. A jeszcze słówko tym którzy z łezką w oku wspominają dobrodziejstwa PRL-u. Gdyby nie zniewolenie moskiewskie mogliśmy podobnie jak Niemcy i kraje koalicji przyjąć plan Marshalla, który gospodarczo wywindował by nas do średniej europejskiej. Może nie byłby to poziom gospodarczy Niemiec czy Francji ale na poziom Włoch mielibyśmy dziś realną szansę.
anonim2014.11.30 21:20
@twowish Zgadzam się z twierdzeniem że :"To nie jest takie proste" Ale to nie dzięki byłemu generałowi zostało to wszystko osiągnięte. On sam położył gospodarkę zrobił zamach stanu ustawił wojsko w Polityce i zrobił przewrót okrągłostołowy. To nie PRL odbudował Polskę tylko Polacy to nie UE przyjęła nas z otwartymi rękami tylko na to pracowali Polacy. PRL "Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu być uczciwym, zdyscyplinowanym, mężnym i czujnym żołnierzem, wykonywać dokładnie rozkazy przełożonych i przepisy regulaminów, dochować ściśle tajemnicy wojskowej i państwowej, nie splamić nigdy honoru i godności żołnierza polskiego. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, bronić niezłomnie praw ludu pracującego, zawarowanych w Konstytucji, stać nieugięcie na straży władzy ludowej, dochować wierności Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu, stać nieugięcie na straży pokoju w braterskim przymierzu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej". Obecna "Ja, żołnierz Wojska Polskiego przysięgam służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic. Stać na straży Konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić. Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie, krwi własnej ani życia nie szczędzić. Tak mi dopomóż Bóg." @Herostrates Widać różnicę
anonim2014.12.1 14:26
Aha czyli film "Jack Strong" jest swietny? Zadziwiajace, ze po premierze Poklosia tworcfzosc Pasikowskiego byla na lamach Frondy jakby troche mniej ceniona.
anonim2014.12.2 10:28
Richard "The Iceman" Kuklinski to rodzina z symbolem niezgody ?
anonim2014.12.4 7:15
Dwóch ci bohatyrów miała Rzeczypospolita ; Kuklińskiego i Kuklinowskiego.