Papież: Nie ma Komunii dla rozwodników w nowych związkach. Taka jest nauka Kościoła! - zdjęcie
18.08.15, 03:04

Papież: Nie ma Komunii dla rozwodników w nowych związkach. Taka jest nauka Kościoła!

16

Ojciec Święty Franciszek podczas środowej audiencji generalnej poruszył temat rozwodników w nowych związkach. Powiedział, że ludzie w takiej sytuacji „w żadnej mierze nie są ekskomunikowani” i „absolutnie nie są w ten sposób traktowani”. Wyjaśnił, że z rozwodnikami w nowych związkach w ich lokalnych wspólnotach należy obchodzić się w sposób „otwarty” i „pełen zrozumienia”. Jak wskazał, już w przeszłości papieże podkreślali, że osoby rozwiedzione pozostają członkami Kościoła nawet wówczas, gdy wstąpią w cywilne związki. Takie podejście należy obecnie jeszcze pogłębić. Według Franciszka jest szczególnie ważne, by ludzie w takiej sytuacji życiowej uczestniczyli w Mszy świętej.

Ojciec Święty wypowiedział się także w sprawie dostępu rozwodników w nowych związkach do Komunii świętej. Temat, który jest dziś w Kościele szeroko dyskutowany, został już rozstrzygnięty przez poprzedników papieża Franciszka. Przypomnijmy, że według katolickiego nauczania aktywni seksualnie rozwodnicy w nowych związkach cywilnych nie mogą przystępować do sakramentów. Warunkiem dopuszczenia osób w takiej sytuacji do spowiedzi i Komunii świętej jest życie w czystości.

<<<<  KONIECZNIE PRZECZYTAJ Pozostać w prawdzie Chrystusa. Małżeństwo i Komunia w Kościele katolickim>>>>

Jak przypomniał papież Franciszek, Kościół wie dobrze, że powtórny związek cywilny jest sprzeczny z przyjmowaniem sakramentów. W każdym razie jednak Kościół musi traktować takie osoby z macierzyńską miłością. Należy przy tym rozróżniać między tymi, którzy nie chcieli rozwodu i nie zawinili, a tymi, którzy rozwód spowodowali. Szczególna odpowiedzialność spoczywa na Kościele wówczas, gdy w powtórnym związku pojawiają się dzieci. Takich rodzin nie można trzymać na dystans, trzeba za to z całą mocą popierać chrześcijańskie wychowanie dzieci. 

Wypowiedź Ojca Świętego jest niezwykle ważna. Od początku ubiegłego roku mnożyły się spekulacje na temat stanowiska papieża Franciskza w sprawie rozwodników w nowych związkach. Właśnie dzisiaj papież zabrał głos po raz pierwszy bardzo wyraźnie: nauczanie jest niezmienne, aktywni seksualnie rozwodnicy w nowych związkach nie mogą przystępować do Komunii. To niezwykle ważne słowa, które powinny ukrócić rozpasaną dyskusję toczącą się przede wszystkim w Kościele niemieckojęzycznym. Z drugiej strony nadal niejasne pozostaje, co oznacza w praktyce rozróżnienie na tych, którzy spowodowali rozwód a tych, którzy niezawinili. To właśnie w przypadku tych drugich kard. Walter Kasper postulował możliwość dopuszczenia do Komunii świętej. Papież Franciszek z jednej strony zdaje się odcinać od jego propozycji, ale z drugiej zdaje się rzecz pozostawiać względnie otwartą.

pac/kathpress,fronda.pl

<<<<  KONIECZNIE PRZECZYTAJ Pozostać w prawdzie Chrystusa. Małżeństwo i Komunia w Kościele katolickim>>>>


Komentarze (16):

anonim2015.08.5 13:08
mnozyly sie spekulacje - skoro sam papa robil, co mogl, zeby do takich spekulacji doprowadzac, niby czemu mialy sie nie mnozyc?
anonim2015.08.5 13:54
A ja przy okazji tego tematu mamy pytanie do szanownych forumowiczów: Jeśli mamy poniższą sytuację, było małżeństwo mieszane katoliczka i prawosławny, sakrament ślubu został udzielony w kościele. Po rozwodzie osoba prawosławna wstąpiła w nowy związek ale już tylko zawarty z oczywistych powodów - tylko w USC. Czy dziecko urodzone w takim związku ma prawo do chrztu katolickiego?
anonim2015.08.5 14:06
@Wiara_zwycieza To abecadło teologiczne. Dziecko jest zawsze niewinne. Poza tym to portal katolicki i nie interesują nas sumienia prawosławnych.
anonim2015.08.5 14:06
A co z tymi, którzy pozostają wierni przysiędze, a zostali porzuceni - a przez to skrzywdzeni przez tych co sobie założyli drugi "związek"? O nich ani słowa? Ale za to zdrajców (złamali przysięgę, popełnili zdradę) i żyjących w trwałym i publicznym cudzołóstwie (KKK 2384) "Kościół musi traktować takie osoby z macierzyńską miłością"? "Takich rodzin nie można trzymać na dystans, trzeba za to z całą mocą popierać chrześcijańskie wychowanie dzieci" - jak mogą zapewnić "chrześcijańskie wychowanie dzieci" rodzice żyjący w trwałym i publicznym cudzołóstwie (KKK 2384) ? W sumie to fajna perspektywa - pożyjemy sobie w trwałym i publicznym cudzołóstwie (KKK 2384), a jak już odchowamy dzieci, trochę się podstarzejemy, libido spadnie - to będziemy sobie żyć w czystości w majestacie prawa.. tak? A co ze skrzywdzonym, porzuconym małżonkiem z pierwszego związku, co ze skrzywdzonymi dziećmi z pierwszego związku? A co z zadośćuczynieniem Bogu i ludziom, co z naprawieniem krzywd uczynionych? Nieważne, a co tam jacyś porzuceni, ich dzieci - frajerzy, to ci w kolejnych związkach są "dobrzy", "kochani", bo byli cwani, zaradni, bo sobie "poukładali" życie ...tak?
anonim2015.08.5 14:11
a kto to rozstrzygnie, ze tylko jedna strona byla winna i doprowadzila do rozwodu tak jak sobie Kasper mysli?, a kto wypchnie z szeregu zla doradczynie taka kolezanke czy tesciowa, ktora corke namawiala do rozwodu, tez jest wspolwinna. Ciezko ten temat po kasprowym rozumie rozgrysc.
anonim2015.08.5 14:24
Z tym rozgraniczaniem kto jest winny rozwodu to może być trudno. Bo zazwyczaj każda ze stron jest w 100% przekonana, że to ona jest pokrzywdzona i że rozwód był z winy tego drugiego współmałżonka. Oczywiście nie mówię o ewidentnych przypadkach gdy np współmałżonek był alkoholikiem i np bił żonę i dzieci - tu wina wiadomo po czyjej jest stronie.
anonim2015.08.5 15:42
@kszychu A od muslimów różni nas tylko i syna i ducha. Pogięło cię człowieku?
anonim2015.08.5 15:48
Papież nie odrzuca ludzi tak jak Fronda. Poniżej link dla tych co znają angielski. PIS-owców to nie dotyczy. Oni gadają po wolsku tylko. http://www.rte.ie/news/2015/0805/719289-francis-vatican-divorce/
anonim2015.08.5 16:23
dywgacje to sa chyba paca znowu trzeba posluchac oryginalu poniewaz juz po pierwszym przecztaniu widac, ze tow pac stosuje jakas podejzana hermeneutyke do slow papy Frania.
anonim2015.08.5 16:34
A więc nadal nic nie wiadomo. Franciszek trzyma nas w napięciu, aż przyjdzie październik, synod, i wtedy się okaże, która grupa ostatecznie wygrała. Wiele na to wskazuje, ze Franciszek pójdzie za zwycięzcami.
anonim2015.08.6 3:32
http://mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_37.htm CZY EWANGELIA DOPUSZCZA ROZWÓD? Zakaz rozwodów, ogłoszony przez Pana Jezusa, zawiera jeden wypadek szczególny, ową słynną klauzulę "poza przypadkiem nierządu". O ile mi wiadomo, w Kościele katolickim nawet zdrada małżeńska nie upoważnia strony niewinnej do rozwodu i do nowego małżeństwa. Ja pytam naiwnie, ale stanowczo: Tamte słowa -- "poza przypadkiem nierządu" -- jednak w Ewangelii się znajdują, a więc muszą coś oznaczać. Nie można ich interpretować więc w takim kierunku, żeby uznać je za nie istniejące. Pytam: Jeśli słowa te nie oznaczają pozwolenia na rozwód w tym szczególnym wypadku, to co w takim razie oznaczają? Zacznijmy od początku. Jak wiadomo, Pięcioksiąg Mojżesza zezwala na rozwód. "Jeśli mężczyzna -- czytamy w Księdze Powtórzonego Prawa (24,1) -- pojmie kobietę, aby być jej mężem, lecz ona nie pozyska łaski w jego oczach, gdyż on znalazł u niej coś odrażającego, napisze jej list rozwodowy, wręczy go jej, potem odeśle ją od siebie". Warto sobie uświadomić, że w tamtych czasach pewne okoliczności rozwód ułatwiały. Rozwód na pewno nie oznaczał wówczas rozbicia rodziny: nawet jeżeli małżeństwo było monogamiczne (bo praktykowano również wielożeństwo), rodzina podstawowa była jedynie cząstką wielkiej rodziny, ewentualny rozwód nikogo więc nie pozostawiał bez rodziny. Ponadto trzeba pamiętać, że przy ówczesnym patriarchalizmie żona była raczej służebnicą męża niż jego towarzyszką. Jak wiadomo, Pan Jezus wyraźnie stwierdził, że starotestamentalne pozwolenie na rozwód było jedynie złem koniecznym. Według Jego nauki, nie ma takich okoliczności, w których rozwód nie sprzeciwiałby się godności małżeństwa. Małżeństwo ze swojej natury i z woli Bożej powinno być nierozerwalne. "Przez wzgląd na zatwardziałość waszych serc pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było" (Mt 19,8). Wszakże -- i to chciałbym bardzo przypomnieć -- już w Starym Testamencie obserwujemy coraz większe zbliżanie się do ideału nierozerwalności małżeństwa. I tak w Księdze Przysłów (5,15-20) znajdziemy pełen czystej erotyki tekst, wychwalający wierność małżeńską i nakazujący "zadowolić się żoną młodości". Podobne wezwanie znajdziemy u Koheleta (9,9): "Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał, po wszystkie dni marnego twego życia". Szczególnie ostro potępia rozwód prorok Malachiasz (2,13-15), powołuje się przy tym na Abrahama, który nie porzucił bezpłodnej Sary, mimo że tak bardzo pragnął mieć własnego syna i dziedzica: "Sprawiliście też, że łzami, płaczem i jękiem okryto ołtarz Pański, tak że On więcej nie popatrzy na dar ani nie przyjmie z ręki waszej ofiary, której by pragnął. A wy się pytacie: Dlaczegóż to tak?! Dlatego że Pan był świadkiem pomiędzy tobą a żoną twojej młodości, którą przeniewierczo opuściłeś. Ona była twoją towarzyszką i żoną twego przymierza. Czyż ów Jeden [Abraham] nie dał przykładu, ten, którego ducha wyście spadkobiercami? A czegóż ten Jeden pragnął? Potomstwa Bożego! Strzeżcie się więc w duchu waszym: wobec żony młodości twojej nie postępuj zdradliwie!" I oto przychodzi na ten świat Chrystus, Syn Boży i Zbawiciel rodziny ludzkiej. Obu Jego wystąpieniom antyrozwodowym towarzyszą jednoznaczne stwierdzenia, że nowe prawo jest w stosunku do obyczaju starotestamentowego radykalnie nowe: "Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Kto chce oddalić swą żonę, niech jej da list rozwodowy. A Ja powiadam wam: Każdy, kto oddala swą żonę -- poza wypadkiem nierządu -- naraża ją na cudzołóstwo. A kto by oddaloną pojął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa" (Mt 5,31n; por. 19,3-9). A musimy wiedzieć, że niespełna pół wieku przedtem działał w Palestynie wielki rabbi Szammaj, który zdecydowanie zakazywał rozwodu, z jednym wszakże wyjątkiem: pobożny Żyd może rozejść się z żoną, jeśli ta okazała się cudzołożnicą. Jeśli więc Pan Jezus powtarza jedynie naukę rabbiego Szammaja, to przecież Jego prawo małżeńskie nie jest tak radykalnie nowe, jak je przedstawia Ewangelia. Jak to więc w końcu jest: czy Pan Jezus opowiada się za Szammajem, czy też "uczy jak ten, który ma władzę, a nie jak ich uczeni w Piśmie"? (Mt 7,29) Żeby odpowiedzieć na to pytanie, koniecznie trzeba rozważyć, co znaczy owo dopowiedzenie "poza wypadkiem nierządu". Niewątpliwie ma Pan rację, że te słowa coś przecież znaczą, a więc nie można ich ignorować. Otóż według odwiecznej praktyki Kościoła katolickiego, klauzula ta odnosi się do dwóch konkretnych sytuacji. Po pierwsze, Pan Jezus dopuszcza, nawet zaleca rozejście się mężczyzny i kobiety, jeśli żyją oni na sposób małżeństwa, ale małżeństwem nie są. Chodziłoby tu o taki związek, o którym Chrystus wspomniał w rozmowie z Samarytanką: "Ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem" (J 4,18). Po wtóre, w słowach tych Kościół dopatruje się obowiązku bezwzględnej niezgody na cudzołóstwo współmałżonka. Nie wolno chrześcijaninowi tolerować sytuacji trójkąta małżeńskiego: jeśli niewinny małżonek nie może sytuacji zmienić, powinien raczej współmałżonka opuścić i w modlitwie i pokucie czekać na jego nawrócenie, niż godzić się na bezczeszczenie małżeństwa. Proszę uważnie wczytać się w oba teksty św. Mateusza i sądzę, że sam Pan przyzna, iż taka właśnie interpretacja leży w duchu obu wypowiedzi Pana Jezusa. Dopatrywanie się w słowach "poza wypadkiem nierządu" furtki, umożliwiającej rozwód, jest niezgodne z zasadniczym sensem nauki Chrystusa o małżeństwie. Przecież Chrystus wyraźnie stwierdza, że przywraca pierwotną czystość prawa małżeńskiego, a przeciwstawiając stare prawo nowemu, jednoznacznie daje do zrozumienia, że chodzi Mu o istotną reformę, a nie tylko o jakiś retusz w zwyczajach starotestamentalnych. Chrystus uczy jednak czegoś więcej i głębiej niż pobożny rabbi Szammaj. Zresztą zobaczmy, co na ten temat mówią listy apostolskie i najstarsze świadectwa chrześcijańskie. Słowa są tu jasne i dalekie od rozmiękczającej kazuistyki: "Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: żona niech nie odchodzi od swego męża. Gdyby zaś odeszła, niech pozostanie samotną albo niech się pojedna ze swym mężem. Małżonek również niech nie oddala się od żony" (1 Kor 7,l0n). Można się czasem spotkać z twierdzeniem, że Żydzi współcześni Chrystusowi nie znali pojęcia separacji, tzn. takiego rozejścia się małżonków, które nie uprawnia do następnego małżeństwa, ale jest raczej oczekiwaniem na ponowne zejście się. Nie wiem, może instytucja separacji była i nie znana ówczesnym Żydom, wszakże z powyższego tekstu wynika, że niewątpliwie znał ją św. Paweł (jej istnienie stwierdza również cytowany niżej tekst z połowy II wieku). Albo o czym mówiłyby te oto teksty, gdyby rozwód był w pewnych okolicznościach chrześcijanom dozwolony? "Żona związana jest tak długo, jak długo żyje jej małżonek. Jeśli mąż umrze, może poślubić kogo chce, byleby w Panu" (1 Kor 7,39). Zaś w Liście do Rzymian: "Kobieta zamężna na mocy Prawa związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. Gdy jednak mąż umrze, traci nad nią moc prawo męża. Dlatego to uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną. Jeśli jednak umrze jej mąż, wolna jest od prawa, tak iż nie jest cudzołożnicą współżyjąc z innym mężczyzną" (7,2n). Proszę Pana, nacisk społeczny, żeby Kościół -- przynajmniej w niektórych przypadkach -- pozwalał na rozwód, jest dzisiaj tak duży, że Kościół uczyniłby to już dawno, gdyby to tylko było w jego mocy. Jeśli Kościół nie zgadza się na rozwód, to dlatego, że nie może. Po prostu nauka słowa Bożego na ten temat jest zbyt wyraźna. Warto tu przytoczyć jeszcze bardzo stare, pochodzące mniej więcej ze 150 roku, świadectwo, mówiące, jak pierwsi chrześcijanie rozumieli opuszczenie współmałżonka "na wypadek nierządu". Autorem tekstu jest Hermas, jego zaś dzieło -- Pasterz -- jest jednym z najważniejszych pism starochrześcijańskich: "Panie -- powiedziałem -- Jeśli kto ma żonę, która wierzy w Pana, I przekonał się, że ona popełnia cudzołóstwo, Czy grzeszy mąż, jeśli dalej z nią żyje razem?" "Tak długo, póki nie wie -- odpowiedział -- nie grzeszy. Jeśli się jednak mąż dowie o jej grzechu, A niewiasta nie pokutuje, Ale trwa w swym porubstwie, I mąż dalej z nią żyje razem, Staje się współwinny jej grzechu, I bierze udział w jej cudzołóstwie". "Jakżeż tedy, o panie -- pytałem -- ma postąpić mąż, Jeśli żona trwa w swej namiętności?" "Niechże ją oddali -- odrzekł A mąż niech żyje samotnie, Jeśli zaś oddali swą żonę i pojmie inną, Tedy i on cudzołoży". "A jeśli, o panie -- pytałem -- niewiasta po swym oddaleniu pokutuje, I chce powrócić do swego męża, Czy on jej nie powinien przyjąć z powrotem?" "Z pewnością -- odrzekł -- Jeśli mąż jej nie przyjmie, Grzeszy i wielką na siebie ściąga winę. Powinno się przecie przyjąć tego, który zgrzeszył, a czyni pokutę. A zatem dla tej pokuty mężowi żenić się nie wolno. Oto jak się żona i mąż powinni zachowywać"1 Można by jeszcze wskazywać na -- tak to chyba trzeba nazwać -- absurdy, jakie pociąga za sobą twierdzenie, że cudzołóstwo rozwiązuje nierozerwalny z natury związek małżeński. Krótko i trafnie wskazał je św. Augustyn, w swoim dziele O małżeństwach cudzołożnych: "Zobacz, co to byłby za absurd. Ktoś dlatego nie byłby cudzołożnikiem, że poślubił cudzołożnicę. I co budzi jeszcze większą zgrozę: owa kobieta, dlatego że popełnia cudzołóstwo, nie byłaby już cudzołożnicą: bo dla następnego męża nie byłaby już cudzą żoną, lecz jego własną... Gdyby cudzołóstwo rozwiązywało związek małżeński, co znaczyłyby słowa Apostoła: uchodzić będzie za cudzołożną, jeśli za życia swego męża współżyje z innym mężczyzną (Rz 7,3)?" (PL 40,472) Albo że przypomnę zjawisko "cudzołóstwa hotelowego", praktykowanego niekiedy w krajach protestanckich, które "polega na tym, że działając w zmowie z żoną, mąż spędza noc w hotelu w towarzystwie kobiety innej, a następnie żona na tej podstawie wytacza powództwo o rozwód."2 My przede wszystkim pamiętamy o tym, że nauka Chrystusa o bezwzględnej nierozerwalności małżeństwa jest trudna. Zapewne mamy rację, ale przyznajmy również, że nasze patrzenie jest tu jednostronne: bo nauka Chrystusa na temat małżeństwa i jego nierozerwalności przede wszystkim zachwyca swoją głęboką mądrością i pięknem. Opiera się ona na wierze w człowieka i wierze w ludzką miłość. W skrajnym przypadku może się oczywiście zdarzyć, że współmałżonek okaże się kimś prymitywnym, zdemoralizowanym, albo -- jeśli nawet jest człowiekiem porządnym i niezłym -- po prostu bardzo trudnym we współżyciu. Są to przypadki, kiedy wspaniała nauka chrześcijańska -- że każdy człowiek, nawet nieprzyjaciel, jest wart miłości -- ujawnia to, co w niej trudne, a nawet (po ludzku) niemożliwe. Ale przecież w swojej istocie jest to nauka wspaniała: że każdy z nas jest stworzony na obraz Boży i nawet w człowieku zdawałoby się kompletnie zepsutym i przegranym znajduje się coś zasługującego na szacunek. Łatwo śpiewać w piosence, że "każdy człowiek to mój brat", ale dopiero w różnych sytuacjach trudnych (ktoś ma leniwą lub głupią żonę, któraś -- męża pijaka i brutala, inny nieprzyjaznego sąsiada albo szefa grającego na nerwach) okazuje się, czy naprawdę wierzymy w to, że "każdy człowiek to mój brat". W nauce Chrystusa o nierozerwalności małżeństwa znajduje się również wezwanie do wiary w niezniszczalność miłości małżeńskiej. My, księża, niestety często popełniamy tu błąd, bo mówimy o tym dopiero ludziom, których małżeństwo się rozpada. Tymczasem trzeba mówić o tym wszystkim małżonkom. Również tym, których miłość jest świeża i gorąca i którzy mają subiektywne poczucie jej wiecznotrwałości. Bo wszystko, co ludzkie, podlega niestety dewaluacji i śmierci, i nawet taka miłość, której niezniszczalności ludzie są pewni, może umrzeć, a wówczas jady, wynikające z jej rozkładu, będą zatruwać wzajemne współżycie. Chrześcijańska wiara w niezniszczalność miłości małżeńskiej opiera się na Bogu: tylko Bóg może nas uzdolnić do tego, żeby nasza miłość była wiecznie żywa. Ludzie pytają jednak: Co mamy robić, jeśli miłość już umarła? Byliśmy zapewne niewierni Bogu -- powiadają -- ale w tej chwili tego nie da się już odwrócić: Co mamy robić teraz? Odpowiedź Kościoła jest tutaj jasna, choć trudna: Jeśli niewierność Bogu spowodowała zło, trzeba ją naprawić wiernością. Nie można do dawnej niewierności dodawać niewierności nowej -- w ten sposób człowiek tylko zejdzie na jeszcze dalsze manowce. Otóż jeśli ludzie zdecydują się na drogę wierności Bożym przykazaniom, częstokroć okazuje się, że ich miłość jeszcze nie umarła, ona jest tylko ciężko chora. A jak wiadomo, nie każda choroba kończy się śmiercią, zwłaszcza jeśli chory bardzo pragnie wrócić do zdrowia.
anonim2015.08.6 5:52
casimirus napisał: "Franciszek natomiast mówi: "Należy przy tym rozróżniać między tymi, którzy nie chcieli rozwodu i nie zawinili, a tymi, którzy rozwód spowodowali". Z tego wynika, że papież w dalszym ciągu nie wie, jakie jest nauczanie Kościoła w sprawie Komunii dla rozwodników i pewnie będzie chciał to ustalić przy pomocy demokratycznego głosowania na jesiennym synodzie: 2/3 głosów plus jeden równia się decyzja Ducha (Świętego* Posoborowego*, niepotrzebne skreślić)." *** Czep Ty się tramwaju - co? Może zanim zaczniesz się mądrzyć, najpierw poznasz dokumenty Kk? Adhortacja Apostolska "FAMILIARIS CONSORTIO" IV. — DUSZPASTERSTWO RODZIN W PRZYPADKACH TRUDNYCH e. Rozwiedzeni, którzy zawarli nowy związek "Zachodzi bowiem różnica pomiędzy tymi, którzy szczerze usiłowali ocalić pierwsze małżeństwo i zostali całkiem niesprawiedliwie porzuceni, a tymi, którzy z własnej, ciężkiej winy zniszczyli ważne kanonicznie małżeństwo." "Razem z Synodem wzywam gorąco pasterzy i całą wspólnotę wiernych do okazania pomocy rozwiedzionym, do podejmowania z troskliwą miłością starań o to, by nie czuli się oni odłączeni od Kościoła, skoro mogą, owszem, jako ochrzczeni, powinni uczestniczyć w jego życiu. Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę. Niech Kościół modli się za nich, niech im dodaje odwagi, niech okaże się miłosierną matką, podtrzymując ich w wierze i nadziei." *** Papież Franciszek nie mówi więc nic nowego, co nie było by głoszone dotychczas.
anonim2015.08.6 9:00
Rozpasaną dyskusję w kościele niemieckojęzycznym... No tak, każda dyskusja, a nie ślepe posłuszeństwo jest rozpasaniem, panie redaktorze.
anonim2015.08.6 14:02
@kszychu Nie popisuj się...To prawosławni popi święcili piły i siekiery na Wołyniu...I to ma być "tylko" Filoque.
anonim2015.08.22 22:22
@kszychu Psychiatra potrzebny?
anonim2015.08.23 22:47
Wojtek83, proszę nie pisz bzdur. To nie Kościół nakazuje trwać w chorym układzie, ile raczej brak możliwości zmiany lokum sprawia, że nawet po cywilnych rozwodach ludzie nie mając się gdzie podziać dzielą sądownie mieszkanie na rewir jej i rewir jego z pomieszczeniami wspólnymi. To dopiero wytwarza chorą i nienormalną sytuację, pożywkę dla zimnej obojętności.