Oto sześć stopni które prowadzą do czystości - zdjęcie
25.06.15, 20:58

Oto sześć stopni które prowadzą do czystości

14

Powinniśmy też wiedzieć, że do doskonałej czystości prowadzi bardzo wiele stopni. I choć brakuje mi zdolności, aby je wszystkie ogarnąć umysłem i odpowiednio opisać, to jednak, ponieważ wymaga tego poruszony temat, postaram się, na podstawie mojego niewielkiego doświadczenia, ukazać je najlepiej, jak tylko potrafię. Pełniejsze ujęcie tego zagadnienia pozostawiam doskonalszym ode mnie i nie myślę, bynajmniej, uprzedzać tutaj opinii tych, którzy, dzięki większej gorliwości i pilności, osiągnęli większą czystość i przenikliwość umysłu.

Ja sam uważam, że istnieje sześć stopni, które prowadzą ku wzniosłym szczytom czystości. Różnią się one między sobą znaczeniem. Dodatkowo występuje pomiędzy nimi wiele stopni pośrednich, które tutaj jednak pomijam. Są one bowiem tak nieznaczne, że wymykają się ocenie ludzkich zmysłów (nie można więc ich ani przeniknąć umysłem, ani wyrazić językiem), a jednak to właśnie po tych małych stopniach dochodzi się powoli, dzień po dniu, do doskonałej czystości. Podobnie bowiem jak ludzkie ciało rośnie każdego dnia i niezauważalnie dochodzi do pełnego rozwoju, tak samo ludzka dusza niepostrzeżenie nabywa męstwa i osiąga pełną czystość.

Pierwszy stopień czystości polega na tym, aby mnich świadomie nie uległ nigdy żądzom ciała; drugi – aby jego umysł nie zatrzymywał się na nieskromnych myślach; trzeci – aby widok kobiety nie wzniecał w nim najmniejszego nawet uczucia pożądliwości; czwarty – aby jego ciało nie doznawało na jawie żadnych poruszeń; piąty – aby nauki lub przepisane lektury, mówiące o poczęciu człowieka, nie wywoływały w jego umyśle najlżejszego podniecenia. Powinien on na te sprawy patrzeć w sposób czysty i spokojny, jako na pewną naturalną czynność i konieczną służbę wobec rodzaju ludzkiego. Podobne wzmianki nie powinny więc go bardziej obchodzić, jak opis czynności płuc czy innych narządów.

Szósty stopień czystości polega na tym, aby nawet we śnie nie kusiły mnicha nęcące postaci kobiet. Chociaż podobne ułudy nie są – moim zdaniem – grzechem, to jednak są znakiem, że w głębi duszy tkwi jeszcze ukryta pożądliwość. Oczywiście różne są źródła tych sennych marzeń, każdy bowiem podczas snu jest kuszony według myśli i czynów na jawie. Inaczej więc śnią ci, którzy mieli stosunki cielesne, a inaczej ci, którzy nie zaznali współżycia z kobietą. Pokusy senne tych ostatnich, są – powiedziałbym – mniej wyraziste i groźne, łatwiej więc i szybciej można się od nich uwolnić.

Pierwsi natomiast muszą zmagać się z pokusami o wiele bardziej konkretnymi i brudnymi. Walka z nimi trwa tak długo, aż powoli, według stopnia czystości do którego zdążają, ich serca zaczną odwracać się ze wstrętem, nawet we śnie, od spraw, które dawniej przynosiły im rozkosz. Pan użyczy im wówczas tego, co przez usta proroka przyobiecał walecznym mężom jako najwyższą nagrodę za poniesione trudy: Łuk, miecz i wojnę wygładzę z waszej ziemi, i dam wam spać bezpiecznie.

Może się nawet zdarzyć, że któryś z nich dojdzie do czystości błogosławionego Serenusa lub niewielu jemu podobnych. Ten rodzaj czystości wyłączyłem jednak z poprzednich sześciu stopni, ponieważ nie tylko mało kto go zdobywa, ale w ogóle mało kto w niego wierzy. Nie można zaś stawiać jako powszechnego wzoru tego, co ktoś otrzymał jako nadzwyczajny dar Bożej łaskawości. Mówiąc inaczej, nie można wymagać od człowieka tak doskonałej czystości, aby uśmiercił w sobie wszelkie naturalne odruchy ciała i był całkowicie wolny od nocnych zmaz.

Na temat tych cielesnych nieczystości nie mogę w tym miejscu przemilczeć opinii innych. Otóż niektórzy uważają, że pojawiają się one w nocy nie pod wpływem sennych marzeń, ale odwrotnie, że to nadmiar nasienia wznieca w chorym sercu kuszące obrazy. Twierdzą także, że wraz z nocnymi upływami znikają złudne marzenia, bo nie ma ich już co wywoływać.

Jan Kasjan, Rozmowy z Ojcami, tom 2, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Komentarze (14):

anonim2015.06.25 21:21
"nadmiar nasienia wznieca w chorym sercu" Nasienie nie zbiera się w sercu, tylko w najądrzach. Jest stale produkowane przez organizm, a najądrza mają skończoną pojemność. Tak więc jeśli nie dochodzi do uwolnienia wyprodukowanego nasienia w drodze np. stosunku seksualnego czy masturbacji, to organizm sam pozbędzie się jego nadmiaru podczas snu. Jest to normalny mechanizm regulujący, i proszę nie mieszać do tego żadnych spraw nadprzyrodzonych. Zwykła biologia.
anonim2015.06.25 21:35
aleś ty gupi grzechol. Ciemny jak róg.
anonim2015.06.25 21:40
Pierwsze dwa sa realne i tu mozna mowic o czystosci, bo jeszcze jest to poziom podlegajacy wladzy woli. Od trzeciego w gore to juz nie czystosc, tylko dysfunkcje organizmu. No i po co to rozpowszechniac? Zeby kompromitowac religie archeologia duchowosci?
anonim2015.06.25 21:44
Grzech jest dobry na chwile, dlatego ludzie tak często do niego wracają, by po jakimś czasie stać się jego niewolnikiem i gdy później człowiek zaczyna z nim walczyć, ciało wybudowało sobie już odpowiedni poziom wytwarzania nasienia, człowiek nie chce ale umysł się domaga i stąd te sny, dopiero po długiej wytrwałej wstrzemięźliwości człowiek wraca do normalnej czystości. Nikt się przecież nie urodził by wydalać nasienie jak potrzaskany, i nadmiar nasienia w chorym sercu da się łatwo zrozumieć, bo ten że grzech go do tego doprowadził, że nie potrafi w inny sposób poza grzechem okazywać miłości której potrzebuje :)
anonim2015.06.25 21:48
@...eee Dziękuję za kulturalną odpowiedź na mój komentarz. Jeśli przypadkiem oprócz argumentów ad personam masz jeszcze jakieś argumenty merytoryczne, to proszę, nie krępuj się, żeby je przytoczyć.
anonim2015.06.25 22:06
@grzechol Chłopie , bezsensownie skomentowałeś ostatni akapit tego tekstu.Autor w żaden sposób nie twierdził ,że nasienie zbiera się w sercu i w tym akapicie nie było nic o sprawach nadprzyrodzonych.Po prostu nie rozumiesz co czytasz.
anonim2015.06.26 1:20
@Realista Bóg czuwa nad jego popędami natury :)
anonim2015.06.26 6:58
Jak nazwać człowieka, ktòry czyta a nierozumie?
anonim2015.06.26 7:03
@krzyszt Nie wiem co myśli grzechol. Widzę za to co pisze.Sądzę ,że zamiast spróbować zrozumieć co przeczytał chciał się do czegoś przywalić.Znalazł frazę ,która mu jakoś tam podpasowała i zaczął pouczać w żenująco pompatyczny (a nie ironiczny ) sposób.Natomiast ironia pojawia się w momencie w którym uświadomimy sobie ,że Jan Kasjan w tym akapicie podaje teorię (zgodną ze współczesną mu wiedzą) twierdzącą ,że "nocne upławy{...] pojawiają się [...] nie pod wpływem sennych marzeń" ale powoduje je "nadmiar nasienia".Czyli pisze to samo co grzechol.
anonim2015.06.26 7:43
@Weronika_Hamedrys A ja myślę, że i trzeci punkt jest nie od czapy. Wyobrażam sobie, że jest to możliwe patrzeć na kobiety bez pożądliwości, jeżeli jest się rzeczywiście niewinnym.
anonim2015.06.26 7:51
Ilu tu specjalistów się zebrało i wszyscy wiedzą najlepiej choć nie stosują. Mądrale... najgorsi są Ci bez duchowej wyobraźni ateiści, wszystko wyśmieją. a pycha ich zalewa jak szambo.
anonim2015.06.26 14:08
Prawdziwa czystość nie dotyczy tylko sfery seksualnej a tutaj wszystko wokół tego się kręci.To ma być wzór i przykład dla kogo ? Celibatariusze, piewcy dziewictwa zainfekowali chrześćijaństwo swoimi obsesjami, wykoślawiając pierwotny przekaz.
anonim2015.06.26 17:10
@raczkowski Ty nic nie rozumiesz, Bóg chce dla ludzi dobrze, aby żyli w czystości do ślubu a szatan niszczy ludzi poprzez seks, ludzie zauroczeni seksem zapominają o miłości i później nie potrafią żyć w małrzeństwie:)
anonim2015.06.27 8:20
Osmium.Ja nie pisałem o Bogu prawdziwym, tylko o celibatariuszach którzy wykoślawili jego obraz.Co ja mam rozumieć? Dualizm ontologiczny który wychodzi z tego typu przekazów ? W tym duchu seksualność nie jest darem od Boga (wszystko co stworzył było dobre) który trzeba uszanować, dobrze wykorzystać tak żeby sobie i innym nie czynić krzywdy.Jest narzędziem w rękach Szatana , czy jakiegoś drugiego złego boga,demiurga - patrz Ormuzd i Aryman. Ty nie wiadomo skąd piszesz o małżeństwie, w tekście tego nie ma.Małżeństwo dla zmonachizowanego chrześcijaństwa to było coś gorszego, ze względu na obecność seksu, z łaski dopuszczanego tylko dla prokreacji. Bądźmy uczciwi i przyznajmy, że niektóre pozabiblijne ruchy i nurty wpłynęły na rozwój chrześcijaństwa w duchu kultu czystości i dziewictwa z podejrzliwym,czasami wręcz wrogim nastawieniem do ciała.Ile lat minęło,żeby Koścół w znaczeniu Urzędu Nauczycielskiego przyznał w końcu, że seks w małżeństwie służy nie tylko prokreacji ale też budowie więzi.