Zbigniew Kuźmiuk dla Frondy: Społeczeństwa Europy wkrótce 'wysadzą' brukselski establishment  - zdjęcie
21.12.17, 21:00Zdj. European People's Party CC BY SA 2.0, via Flickr, edytowane, Youtube

Zbigniew Kuźmiuk dla Frondy: Społeczeństwa Europy wkrótce 'wysadzą' brukselski establishment

Luiza Dołęgowska, fronda.pl: ''Władza ponad prawem a nie prawo ponad władzą'' - tak mówi Donald Tusk o rządzie PiS w sytuacji, gdy uruchomiono wobec Polski procedurę zmierzającą do sankcji, w tym finansowych, i do odebrania nam głosu w PE - czy D. Tuskowi jeszcze zależy na opinii Polaków?

Zbigniew Kuźmiuk, europoseł (PiS): Wygląda na to, że Donald Tusk chyba rzeczywiście chce wracać do krajowej polityki po tej misji w Radzie Europejskiej, choć nie sądzę, by jego dokonania, a szczególnie - by rzeczywiście - ta swoista agresja na Polskę mu w tym pomogła. Jest to moim zdaniem jakaś fałszywa optyka, ale być może jakaś część Polaków zostanie po raz kolejny uwiedziona. To, co robi jako przewodniczący Rady Europejskiej wobec Polski jest po prostu niegodziwe.

Tym bardziej, że ta nagonka brukselskich urzędników na Polskę dzieje się przed świętami Bożego Narodzenia,  ale już nawet i D. Tusk na to nie zważa i jak widać, również się do niej przyłączył.

Chyba ten cały establishment unijny nie wie, co to są Święta Bożego Narodzenia, to nie żadna prawica, ale lewica, więc oni nie wiedzą, jakie znaczenie mają te Święta i co to w ogóle jest za okres w tej chwili. Uważają, że to jest jakaś przerwa na odpoczynek i tylko tyle. Smutne to, ale co zrobić. Teraz trzeba robić swoje, procedura się rozpoczęła, teraz będzie poszukiwanie przynajmniej 22 krajów, które ją poprą.

Zadaniem naszego premiera i naszej dyplomacji jest to, żeby tych 22. krajów nie udało się ''uzbierać''. Nie chodzi o to, żeby te kraje miały za nami skakać w przepaść, ale po prostu trzeba zacząć tłumaczyć, tak jak zaczął tłumaczyć premier Morawiecki, że my w Polsce dopiero po tylu latach możemy zrobić to, co inne kraje Europy środkowo-wschodniej zrobiły na przełomie lat '80 i '90, a kraje Europy Zachodniej w latach '50 ubiegłego wieku. I tu, w krótkiej rozmowie z prezydentem Macronem pan premier Morawiecki wytłumaczył mu, na czym polegają te zmiany - że oni po rządach Vichy w '50 latach wyczyścili wymiar sprawiedliwości, a my mieliśmy potem komunizm albo Okrągły Stół i oświadczenie pana Strzembosza, że sądownictwo samo się oczyści. Później były blokady jakiejkolwiek zmiany i dopiero teraz, kiedy prawica ma wyraźną większość i sprzyjającego prezydenta - dopiero teraz można to zrobić. I musimy to zrobić - to, co jest korzystne nie tylko dla Polski, ale i dla Unii Europejskiej, bo bez tego ciągle polskie sądownictwo będzie kulą u nogi i już w różnych statystykach nam to wytykają.

Czyli liczymy na odrobinę dobrej woli ze strony Unii?

No tak, i pokazaliśmy, dokonując zmiany na stanowisku premiera, że chcemy łagodzić wszelkie napięcia z instytucjami unijnymi. Miejmy nadzieję, że Komisja Europejska i inne instytucje we właściwy sposób to odbiorą, że to jest wyciągnięcie ręki i próba nawiązania dialogu. Miejmy nadzieję, że ta druga strona też będzie do tego zdolna, choć nieco się o to obawiam, bo  teksty które są przygotowywane przez Komisję i odczytywane przez Timmermansa, to są dokładnie te teksty, które pochodzą od totalnej opozycji. Tam nie ma żadnej argumentacji, która by pochodziła od strony rządowej. To jest trzymanie argumentacji jednej strony, czyli totalnej opozycji, mówię to ze smutkiem, ale niestety tak jest.

Prawa strona sceny politycznej pamięta wciąż hasło wyborcze PiS-u, więc warto zapytać czy i z nimi sobie ''damy radę''?

Myślę, że tak, spokojnie, i jestem optymistą. Nacisk medialny jest jednak tak potworny, że ludzie myślą, że jest jakaś czarna środa czy Armagedon - nie, po prostu rozpoczęła się jakaś tam procedura, w dodatku nawet niedokładnie opisana w traktacie. To są takie procedury, które pozwalają wypowiedzieć się stronom, i to jest gra interesów. Myślę też, że naszej dyplomacji uda się przekonać więcej niż pięć krajów, że Komisja Europejska wchodzi na złą drogę i że nie jest to droga budowania spójności Unii, tylko rozwalania jej od środka. Jeżeli faktycznie zależy nam na przyszłości Unii, to powinniśmy rzeczywiście sprzeciwić się Komisji. Co więcej - Unia ma duże problemy z demokracją wewnętrzną. Jakże to może być, że człowiek, który reprezentuje Holandię jako komisarz, pan Timmermans, który pół roku temu w wyborach dostał łupnia, jego partia ma niewiele ponad 5 proc., stracili wiele mandatów, są poza koalicją w Holandii -  i ten człowiek, baz mandatu demokratycznego stawia warunki rządowi, który ma 50-procentowe poparcie? Co to ma wspólnego z demokracją? Jeżeli tak ma wyglądać demokracja w Unii Europejskiej, to rzeczywiście zaprowadzi nas w przepaść.

Czyli można powiedzieć, że to trochę taka ''hucpiarska demokracja''?

Tak, i temu establishmentowi trzeba to mówić, a oni już obserwują, że trwają procesy społeczne, które narastają w Europie zachodniej. Jeśli rzeczywiście Unia nie zmieni swojego sposobu postępowania, to zostanie ''wysadzona w powietrze''. Proszę sobie popatrzeć na Austrię - jeszcze kiedyś na Haidera obrażali się, nie podawali mu ręki a teraz Partia Wolności, haiderowska partia, trochę może ''ociosana'' z tych najbardziej radykalnych rzeczy, współtworzy rząd i 7 ludzi z tej partii piastuje ministerialne stanowiska, w tym ministra spraw zagranicznych. No i trzeba to przyjąć ''na salonach'', bo jest to wyraz postawy austriackiego społeczeństwa, zradykalizowanego polityką Komisji Europejskiej i samych Niemiec. I gdyby nie ''stłuczka'' w Holandii, gdzie urzędujący premier przejął retorykę Wildersa, to by było identycznie, ale to jest oszustwo wobec nas. Niech narasta w społeczeństwach absolutny sprzeciw. Dopóki będą demokratyczne wybory, to ten sprzeciw będzie się coraz dobitniej wyrażał w poszczególnych krajach, aż wreszcie establishment brukselski zostanie ''wysadzony w powietrze''. Muszą mieć tego świadomość, że te procesy narastają i są to skutki błędnej polityki, w szczególności tej imigracyjnej.

A więc można założyć, że tamte społeczeństwa są mądrzejsze niż ich dziwni, oszołomieni przywódcy?

Dokładnie i oni to coraz częściej obserwują, próbują się temu jakoś przeciwdziałać różnymi metodami,  np. ogłaszaniem, że z tym się spotkają a z tamtym się nie spotkają, czy że ten jest faszysta a tamten nie... Ale społeczeństwa tych ludzi już nie wybierają, bo odrzucają dotychczasową politykę swoich rządów i to się po prostu źle skończy dla establishmentu brukselskiego.

Tymczasem zbliżają się Święta i chciałbym życzyć wszystkim spokojnych, zdrowych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Proszę się tak nie przejmować problemami naszego kraju na forum instytucji unijnych, bo Polska jest ważniejsza niż wszystkie te instytucje razem wzięte.

Dziękuję za rozmowę