06.02.14, 14:24fot. Wikimedia Commons

Okrągły Stół – hańba i zbrodnia

„Po 25 latach od początku obrad Okrągłego Stołu wiemy, że był to układ nie tylko haniebny w formie, ale i zbrodniczy w skutkach” - ocenił na swoje stronie internetowej Krzysztof Wyszkowski, były działacz Wolnych Związków Zawodowych.

„Zawarli go funkconariusze sowietyzmu ze swoimi agentami oraz aferzystami politycznymi (którzy wiedzieli, że w wolnej Polsce stracą swoje wpływy) wspomaganymi przez pożytecznych idiotów z "Solidarności" (z których tylko mniejsza część potrafiła się z czasem ze swej naiwności otrząsnąć).

Hańba ta do dzisiaj obciąża społeczeństwo polskie, ponieważ nie wykazało woli zaprzeczenia zawartym w Magdalence i Pałacu Namiestnikowskim ustaleniom; tym bardziej, że zbrodnicze skutki okładu czerwonych pająków z różowymi pająkami (nazwa nadana grupie Tadeusza Mazowieckiego przez Bogdana Borusewicza w Sierpniu`80) obciążają nie tylko współczesne pokolenie, ale przyszłość całego narodu” - napisał Krzysztof Wyszkowski.

Ab/wyszkowski.com.pl

Komentarze

anonim2014.02.6 14:41
Może tak porównamy osiągnięcia 20 lat II RP i 25 lat III RP.By żyło się lepiej.
anonim2014.02.6 14:50
To także wina historyków ze tak późno pokazują prawdę.Młode pokolenie często nie rozumie o co w tym wszystkim chodzi.A przecież ta spuścizna niewyjaśniona jest dla nich.Oni zastali taki ład jak obecnie i często akceptują to jako demokracje.Jeszcze nie widzą kto pociąga za sznureczki.Może kiedyś się obudzą .
anonim2014.02.6 14:58
@ Prof.CzęstochowskiPoeta Sugerujesz Vichy-bis ? Ponadto nie widzę aby mówiąc Bartoszewskim:"...brzydka stara panna bez posagu na wydaniu..."prowadziła jakąkolwiek politykę zagraniczną.
anonim2014.02.6 15:25
Cały problem Okrągłego Stołu polega na tym, że zamiast stać się punktem wyjścia, został potraktowany jako punkt dojścia. Sam w sobie był dobrym rozwiązaniem, ale od niego trzeba było wyjść, a myśmy na nim skończyli.
anonim2014.02.6 15:36
Czy III RP to przepełniony patologiami bękart PRLu? wpis nr 275 - 28/12/2012 Znamienne jest to, że w III RP komunistyczni zbrodniarze i kaci otrzymują kilka razy większe emerytury od ich ofiar. Co gorsze - to nie jedyna patologia, której genezy można doszukiwać w "porozumieniu" zawartym w Magdalence oraz przy okrągłym stole. III RP została stworzona przede wszystkim dla ludzi aparatu władzy PRL. To oni, po 1989 roku, przejęli kontrolę nad biznesem i mediami. To oni zasiadali w zarządach spółek wydzielanych z majątku upadającego PRL. To oni kierowali nowo powstałymi bankami komercyjnymi, które zostały wyodrębnione z NBP. To ludzie powiązani z PZPR i ustrojem "demokracji ludowej" decydowali o kształcie i kierunkach rozwoju III RP. Pod tym względem porozumienie zawarte najpierw w Magdalence, a później przy okrągłym stole nie przyniosło dla zwykłych Polaków żadnego pożytku. Stworzono iluzję, jakoby wielkim sukcesem porozumienia pomiędzy przedstawicielami reżimu PRL oraz części "umiarkowanej" opozycji powiązanej różnymi koligacjami z PRL (Michnik, Mazowiecki, Geremek, Kuroń) było stworzenie wolnego rynku w Polsce. Uwolnienie gospodarki miało przesłonić wszelkie inne konsekwencje "porozumienia", którego głównym celem było zachowanie przywilejów grupy związanej z PRL. Kategorię "wolny rynek" podciągnięto do rangi mitu, czegoś, co dano nam - zwykłym Polakom - w akcie łaski wynikającej z "mądrego" dogadania się elit władzy PRL z elitami "konstruktywnej opozycji". A czymże jest "wolny rynek" - pytam się? Przecież jest to sytuacja całkowicie naturalna, kiedy o obrocie gospodarczym decyduje czynnik popypu i podaży kształtowany przez zwykłych ludzi - czyż nie mam racji? Tak więc uczestnicy okrągłego stołu rzekomo dali nam coś, co w istocie swojej jest czymś zupełnie naturalnym, co wynika wprost z charakteru społecznych relacji. Tego nie można "dać", a następnie kreować wizję, jakoby był to efekt fantastycznego porozumienia bez precedensu w skali świata. To trochę tak, jakby ktoś powiedział, że od dziś pozwala nam oddychać powietrzem, gdyż jeszcze do wczoraj było to zakazane. Obecny establishment polityczny - związany z Platformą Obywatelską i jej partiami satelickimi - gwarantuje trwanie układu stworzonego przy okrągłym stole. Dlatego też rząd Donalda Tuska oraz prezydentura Bronisława Komorowskiego, mimo podejmowania często sprzecznych z interesem społeczeństwa decyzji, są tak zaciekle bronieni przez media głównego nurtu, które w większości kierowane są dziś przez ludzi współpracujących z aparatem władzy PRL. Dopóki ta sytuacja nie ulegnie zmianie, życie publiczne w Polsce będzie niestety przepełnione patologiami.
anonim2014.02.6 15:41
Megi Szacunek!!! :)
anonim2014.02.6 17:22
@jula wspaniałość II RP to 20 % analfabetyzm w 1939, zabawna kawaleria, Bereza Kartuska. brak dróg, majaczenia o koloniach. I wielkie plany ... na przyszłość.
anonim2014.02.6 17:41
@madhare- Kawaleria może i była zabawna. Zauważ tyklo, że takim niby zmechanizowanym wehrmachcie transport opierał się w głównej mierze na koniach, a w armii czerwonej pod koniec wojny istniały nawet całe korpusy kawalerii.
anonim2014.02.6 17:45
@CP- Nawet gdyby II RP prowadziła najmądrzejszą politykę zagraniczną, to i tak przy takich sąsiadach, którzy pragneli wojny z całej duszy i tak musiałaby upaść, a to, co pisze pan Zychowicz dla mnie jest jakimś absurdem.
anonim2014.02.6 18:01
@ cox Tak, wiem, wiem :-) Ale jednak między jednostkami bojowymi a taborami, transportem i logistyką jest pewna różnica. A co do armii czerwonej - jak każdy słyszałem o tych słynnych zwycięskich szarżach sowieckiej kawalerii na germańca. Dzieki tym szarżom wygrali wojnę :-) :-) A tak serio: bron pancerną trudno rozwijac w kraju gdzie nie ma w miarę trwałych dróg.
anonim2014.02.6 18:07
madhare: Kawaleria w tamtym czasie, istniała również w innych europejskich armiach, z armią III Rzeszy włącznie (pułki, dywizje), więc taka śmieszna to ona nie była. Co do analfabetyzmu, to zauważ, że od 1918 r., on sukcesywnie w Polsce spadał. Po odzyskaniu niepodległości mieliśmy analfabetyzm na poziomie ponad 33 %. Najgorzej było na dawnych ziemiach zaboru rosyjskiego, najlepiej na dawnych ziemiach zaboru pruskiego. Nie wiem jaki był poziom analfabetyzmu w innych krajach Europy, ale podejrzewam, że na zachodzie Europy nie był dużo niższy niż w ówczesnej Polsce. Nie można historii oceniać w oderwaniu od realiów okresu, o którym się mówi.
anonim2014.02.6 18:26
@konsul Nie ma się co czarować. Mielismy niechlubną palme pierwszeństwa w niepiśmienności, w czasach kiedy na zachodzie odsetek analafabetów był minimalny. Zresztą mapa analfabetyzmu II RP to pokazuje : np. na ziemiach dawnego zabory pruskiego praktycznie to zjawisko nie istniało. Co do tych pułków i dywizji kawalerii w armii niemieckiej ... historia jakoś milczy o ich zwycięstwach i przewagach bojowych. < lekkie przeszukanie internetu każe mi mysleć, że te niemieckie dywizje i pułki kawalerii były zlożone z... Kozaków.>
anonim2014.02.6 18:33
@ Konsul wstepne przeszukanie internetu każe myśleć, że w II wś te "niemieckie" pułki kawalerii składały się w dużej mierze z Kozaków. Zresztą w 1943 było ich ... 4 . Myśmy w 1939 mieli 13 BRYGAD kawalerii. Chyba tylko po to , żeby panowie oficerowie mogli ostrogami rysować parkiety i wspominac szarże w wojnie 1920 :-)
anonim2014.02.6 19:21
To prawda. Komuchy ustalały zasady swojego uwłaszczenia z gupą sterowanych TW. I jest jak jest.
anonim2014.02.6 19:45
To był cyrk i klasyczne ogranie ugodowców przez komuchów. Prawdziwa zdrada była w Magdalence, podczas nieoficjalnych spotkań.
anonim2014.02.6 20:10
Madhare: zanim zacznie się Pan wymądrzać na tematy jak widać Panu bardzo słabo znane - proponuję poczytać coś więcej. Poza internetem istnieją też książki. Na początek proponuję "Gorzką chwałę" - napisał ją Georg Watts, Amerykanin bez polskich korzeni, więc trudno podejrzewać go o stronniczość. Co do polskiej kawalerii, pewnie Pan się nie orientuje, ale konie służyły w niej do transportu a nie do szarż. Przewoziły na swych grzbietach żołnierzy i ciągnęły jaszcze z amunicją oraz znakomite armatki przeciwpancerne... Niech Pan nie wierzy w takie bajki jak w "lotnej".
anonim2014.02.6 20:22
@ habukaku nie ma nic gor­sze­go od niewie­dzy i aroganckiej nonszalancji. Gdy jed­na oso­ba oce­nia drugą - wca­le jej nie znając. Na do­datek ro­bi to z niena­wiścią, potwierdzającą fakt, że dziś dżen­telmen jest rzad­kością, natomiast cham codzien­nością. Powracając do ustaleń Okrągłego Stołu największe znaczenie miały reformy polityczne: zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami przygotowywano się do wolnych wyborów. Trwające długo dyskusje o proporcjach reprezentacji władzy i opozycji w Sejmie zakończyły się przyznaniem 65 proc. mandatów PZPR i organizacjom sojuszniczym. Trzydzieści pięć proc. posłów miało być wybranych w wolnych wyborach. Spośród 299 miejsc w izbie poselskiej, jakie przypadały koalicji PZPR, 35 miało być obsadzonych z tzw. listy krajowej, na którą głosowano na obszarze całego państwa. Na liście tej znajdowali się najważniejsi i najpopularniejsi członkowie partii. Całkowicie wolne miały być natomiast wybory do Senatu. Propozycja takiego rozwiązania została „dość lekkomyślnie” zgłoszona przez Aleksandra Kwaśniewskiego, bez porozumienia z kierownictwem PZPR. Przedstawiciele opozycji podchwycili ją jednak i strona rządowa po krótkich wahaniach zdecydowała się ją podtrzymać. Kolejną z dyskutowanych spraw było ustanowienie urzędu prezydenta. Przedstawiciele PZPR chcieli, by urząd ten miał bardzo szerokie kompetencje i służył jako gwarancja zachowania przez nich wpływów. Opozycja postulowała, by prezydent wybierany był w powszechnych wyborach, ale ostatecznie zgodzono się na elekcję przez połączone izby parlamentu. Opozycji udało się natomiast uzyskać zgodę na ponowną legalizację „Solidarności”, co nastąpiło 17 kwietnia 1989 roku. Na uwagę zasługuje fakt, że w przeciwieństwie do legalizacji związku w listopadzie 1980 roku, tym razem wydarzenie to nie odbiło się szczególnym echem wśród społeczeństwa. Większość obywateli wciąż nie ufała ustaleniom Okrągłego Stołu lub nie wierzyła w możliwość zmian7. Władza uparcie broniła monopolu medialnego; opozycja wynegocjowała jedynie półgodziną audycję w telewizji i godzinną w radiu w ciągu tygodnia. Uzyskano też prawo do wydawania „Tygodnika Solidarność” i tygodnika NSZZ Rolników Indywidualnych. Władze zgodziły się też na wydawanie przez Komitet Obywatelski ogólnokrajowego dziennika na czas wyborów (nazwanego „Gazetą Wyborczą”). Mimo pogarszającej się sytuacji gospodarczej kraju (oficjalnie Okrągły Stół zwołany był pod hasłem „paktu antykryzysowego”) ekonomia została potraktowana po macoszemu. Ogromna większość osób uczestnicząca w obradach nie posiadała wykształcenia w tej dziedzinie, żadna ze stron nie miała też planu na uporządkowanie gospodarki. Ograniczono się więc do postulatów płacowych. Często poruszaną sprawą była też rehabilitacja osób represjonowanych w czasie stanu wojennego. Nie wypracowano jednak nawet wspólnego oświadczenia. Władze bardzo stanowczo broniły się przed generalną rehabilitacją – uznawały, że będzie to równoznaczne z potępieniem stanu wojennego, za którego wprowadzenie odpowiadali przecież czołowi decydenci zasiadający do rozmów. W końcu uznano, że osoby represjonowane mogą indywidualnie dochodzić swych praw. Dzięki temu władze miały możliwość decydowania, kto zasługuje na rehabilitację, a kto nie. Obrady zakończyły się uroczyście 5 kwietnia 1989 roku wygłoszeniem przemówień przez przywódców każdej ze stron8.
anonim2014.02.6 20:39
@ Boduszański No dobrze. Poddaje sie. Przekonał mnie Pan. Posiadanie 13 brygad kawalerii było dowodem na wyjątkową nowoczesność polskiego wojska w 1939.
anonim2014.02.7 7:50
Smutna sprawa, że przy Okrągłym Stole siedział też "wielki mąż stanu" Lech Kaczyński, z resztą w rozmowach w Magdalence też brał udział. Jednak na pewno kiedy wszyscy pili wódkę on siedział z boku i mówił "ja nie będę pił". Do tego przy Okrągłym Stole i w Magdalence też był Kościół, który układał się z władzą (Alojzy Orszulik)
anonim2014.02.7 15:09
@Wulgata kogo masz na uwadze mówiąc NIEUDACZNICY? Chyba nie NARÓD POLSKI przez wszystkie lata PRL-u, bezkarnie okłamywany, wykorzystywany i perfidnie prześladowany ? Bardzo dobrze pamiętam cyniczną hipokryzję haniebnej transformacji. iście jak z.Georga Orwella Folwarku zwierzęcego. PO-wiem krótko . Bardzo dobrze się PO-układały liberalne ŚWINIE z czerwonymi WIEPRZAMI. Żeby było jasne , jako katoliczka ubolewam z PO-wodu układu KK z komunistami , cierpię że hierarchowie w Polsce zgodzili się na wyrządzenie nam NARODOWI krzywd. Uważam ,że również PO-noszą winę za to, ze każdego dnia 2000000 dzieci w Polsce jest głodnych, że nasze dzieci są eurosierotami, że rodzice harując od świtu do nocy nie są w stanie zapewnić godnych warunków bytowych swojej rodzinie. I proszę nie utożsamiać biedy z dysfunkcją wynikającą z niewydolności społecznej rodzin, bo ta jest bardzo dobrze wspierana przez patologiczną prorodzinną PO-litykę państwa. Mam na uwadze Naszą POLSKĄ ZDROWĄ RODZINĘ, która od lat jest sukcesywnie niszczona przez patologię moralnie i etycznie spaczonego PO-litykierstwa, które jak się okazuje tworzą resortowe bastardy
anonim2014.02.7 15:58
@Madhare- Nawet w armii czerwonej kawaleria nigdy nie szarżowała na dobrze umocnioną linię obrony, czy też na czołgi, bo doszłoby do masakry. Chyba naoglądałeś się za dużo filmów propagandowych.Do przebijania się przez obronę wykorzystywano piechotę wspatą przez silną artyllerię i lotnictwo. Kawaleria służyła do działań w głębi terytorium przeciwnika, ewentualnie spieszona mogła przy wsparciu artylerii i lotnictwa być użyta do obrony. tak właśnie była użyta nasza kawaleria we wrześniu 39r. Jeśli chodzi o niewystarczające wyposażenie WP w sprzęt pancerny, to najpierw trzeba było mieć porządny przemysł zbrojeniowy, który był dopiero budowany, choć faktem jest, że mogliśmy trochę go kupić na Zachodzie.
anonim2014.02.7 18:23
A tak poza tym, to nie wiem, czy wiesz, ale w kampanii wrześniowej w wehrmachcie operował 1 Wschodniopruska Brygada kawalerii, która potem przekształcona została w 1 Dywizję kawalerii. Dopiero w 1941r przeformowano ją w 24 Dywizję pancerną. Kilka dywizji kawalerii miała też SS.