O. prof. Dariusz Kowalczyk dla Frondy: Jak polscy kapłani odbierają Franciszka? - zdjęcie
03.08.16, 19:00

O. prof. Dariusz Kowalczyk dla Frondy: Jak polscy kapłani odbierają Franciszka?

Tomasz Wandas, Fronda.pl: Jakim zainteresowaniem wśród polskiego duchowieństwa cieszy się Papież Franciszek? Czy duchowni darzą go sympatią, chętnie słuchają czy może narzekają?

O. prof. Dariusz Kowalczyk SJ: Żeby móc coś więcej na ten temat powiedzieć, trzeba by zrobić wśród polskich księży jakąś ankietę. Ale na podstawie osobistych spotkań z kapłanami mogę powiedzieć, że opinie na temat nauczania Franciszka są różne. Niektórzy uważają, że papież krytykując często księży publicznie nie przyczynia się do ich nawrócenia, ale raczej do obniżenia autorytetu duchowieństwa w społeczeństwie, do umacniania szkodliwego sloganu: Dobry Franciszek – źli księża. Ten slogan na różne sposoby szerzą media liberalno-lewicowe. Inne napięcie dotyczy nauczania Franciszka o małżeństwie i rodzinie. Są kapłani, którzy obawiają się, że nieprecyzyjny język papieża w tych sprawach niebezpiecznie odchodzi w pewnych punktach od nauczania Jana Pawła II i Benedykta XVI, i może w dłuższej perspektywie przynieść zamieszanie w głowach wiernych. Mam nadzieję, że wizyta Franciszka w Polsce pomogła rozwiać niektóre wątpliwości… Oczywiście nie brakuje w Polsce księży, którzy są zafascynowani stylem Franciszka.

Czy wizyta Papieża wniesie nowego ducha do wyżej wskazanych? Czy wzrośnie liczba powołań zakonnych i kapłańskich?

Trudno przewidywać, jak będzie. Można mieć tylko nadzieję, że ziarno zasiane przez Opatrzność podczas wizyty Franciszka w Polsce i Światowych Dni Młodzieży przyniesie dobre owoce, także w postaci powołań zakonnych i kapłańskich. Na takich spotkaniach pojawiają się w wielu sercach dobre pragnienia. One muszą jednak znaleźć miejsce, gdzie mogłyby zaowocować konkretnymi decyzjami. W tym sensie powiedziałbym, że powołania dojrzewają raczej powoli w żywych, stałych wspólnotach wiary, w tym w rodzinach, a nie podczas kilkudniowych spotkań, nawet tak pięknych, jak ostatnie Dni Młodzieży w Krakowie.

Jakie jest sedno Dni Młodzieży, który się u nas odbyły? Na co dziś powinniśmy wszyscy spojrzeć trzeźwym okiem i bez emocji? Co powinniśmy utrwalać w naszych sercach?

Każdy, kto uczestniczył lub śledził ŚDM w mediach, niech sam sobie postawi pytanie, co z tego wszystkiego wynika dla jego konkretnego życia. Problem współczesnego człowieka polega m.in. na tym, że żyjemy szybko, jakby w gonitwie wydarzeń. Dziś mówimy, że coś jest ważne, ale jutro już co innego jest ważne, o czym innym mówimy. Dlatego istotne jest, by mieć czas na zatrzymanie się, modlitwę, refleksję, na przypominanie sobie i pogłębianie w nas tego, co zostało powiedziane. Ogólnie nauczanie Franciszka streściłbym następująco: Radosna, młodzieńcza wiara nie jest naiwna, ale konfrontuje się ze złem i cierpieniem, a z tej konfrontacji ma wypływać zaangażowanie na rzecz ubogich, cierpiących, prześladowanych.

Dlaczego kolejne ŚDM odbędą się akurat w Panamie? Wcześniej wydawało się być to miejsce niejako zapomniane. Czy nowa jakość wyjdzie z tamtych okolic? Wcześniej Rio, teraz Panama… Czy to mogą być osobiste względy Papieża, czy chodzi o coś więcej? Jeśli tak, to o co?

Wydawało się, że tym razem będzie to jakiś kraj Azji, a może nawet Afryka. Wszak przed Krakowem było Rio de Janeiro. Padło jednak na Panamę, mały kraj Ameryki Środkowej. Sądzę, że Światowe Dni Młodzieży w Panamie będą organizowane przy zaangażowaniu całego Kościoła Południowej i Środkowej Ameryki. To bardzo ważna część Kościoła Powszechnego. Nie umiem jednak odpowiedzieć bardziej precyzyjnie na pytanie, dlaczego właśnie Panama. Franciszek ogłaszając tę decyzję, wskazał na Bożą Opatrzność, która ma swoje plany. Warto zauważyć, że niedaleko Panamy znajduje się Kuba. Światowe Dni Młodzieży mogą pomóc Kościołowi i społeczeństwu kubańskiemu. Ponadto Panama leży pomiędzy Południową i Północną Ameryką, a zatem może stanowić swoisty pomost pomiędzy Kościołami i społeczeństwami tych dwóch kontynentów.

Bardzo dziękuję za rozmowę