Muzułmanie w Europie chcą szariatu zamiast konstytucji - zdjęcie
28.12.13, 20:48fot. Archiwum Frondy

Muzułmanie w Europie chcą szariatu zamiast konstytucji

42

Opublikowano wyniki trwającego pieć lat badania imigrantów z Maroko i Turcji, którzy mieszkają dziś w Austrii, Belgii, Francji, Holandii, Niemczech i Szwecji.

Badanie nazwane „Six Country Immigrant Integration Comparative Survey”  zostało opublikowane przez WZB Wissenschaftszentrum Berlin i ostrzega przed wzrostem fundamentalizmu islamskiego w Europie.

65 proc. pytanych muzułmanów twierdzi, że prawo szariatu jest dla nich ważniejsze niż prawa kraju, w którym żyją. 75 proc. uważa, że istnieje tylko jedna uprawniona wykładnia Koranu, która powinna być stosowana względem wszystkich muzułmanów. Niemal 60 proc. jest zdania, że ich społeczność musi powrócić do „islamskich korzeni”.

Ze wszystkimi powyższymi twierdzeniami zgadza się 44 proc. przebadanych muzułmanów.

Najwięcej radykalnych mahometan mieszka w Austrii. Tam 73 proc. muzułmanów twierdzi, że szariat jest ważniejszy niż prawo państwowe, a 79 proc. uznaje tylko jedną interpretację Koranu.

Duża część muzułmanów wykazuje też pewną wrogość wobec niektórych grup społecznych. 60 proc. przyznało, że nie zaakceptowałoby homoseksualisty jako przyjaciela; z kolei 45 proc. uważa, że Żydom nie można ufać. 54 proc. sądzi z kolei, że ludzie Zachodu chcą zniszczyć islam. Wszystkie te odsetki są najwyższe w Austrii i wynoszą odpowiednio 69, 63 i 66 proc.

Badacze przepytali też niemuzułmańskich mieszkańców wymienionych wcześniej krajów europejskich. Wśród nich 8 proc. nie ufa Żydom, 10 proc. homoseksualistom, a 21 proc. muzułmanom.

Autor badania duński socjolog Ruud Koopmans twierdzi, że powyższe wyniki są spójne z innymi badaniami, które były wcześniej przeprowadzane w Niemczech.

Link do badania: http://www.wzb.eu/de/forschung/migration-und-diversitaet/migration-und-integration/projekte/six-country-immigrant-integration-compa

Pac/tundratabloids/clarionproject

Komentarze (42):

anonim2013.12.28 21:10
W rzeczy samej. Tu nam, katolikom, po drodze z muzułmanami, aczkolwiek nie po tej samej. Jezus przyniósł miecz i rozłam, a nam pozostaje unikać letniości. Pod tym względem możemy się od islamu dziś uczyć.
anonim2013.12.28 21:26
Naos to chrześcijaństwo cywilizowało Europę, za każdym razem gdy ŧepiono chrześcijaństwo zaczynała się w Europie rzeź, więc nie chrzań od rzeczy. Muzułmanie przejmują Europę, bo zlaicyzowana nie ma żadnych wartości które mogłaby przeciwstawić Islamowi.
anonim2013.12.28 21:34
naos: nie pokazuj swojej ignorancji na forum!
anonim2013.12.28 21:55
ex-vino - kim są kato-ekstremiści ?
anonim2013.12.28 21:55
Ex-vitro doprawdy uważasz, że kazania i opłatek, to takie same narzędzia terroru jak polewanie kwasem, podrzynanie gardeł i podpalenia?
anonim2013.12.28 22:05
vinger - twoje poglądy świadczą, że jesteś wyznawcą "religii uniwersalnej", o której marzyli masoni już 200 lat temu. Nie sposób mieć szacunek do ludzi, którzy są wierni zbrodniczej ideologii lub religii, a taką właśnie jest islam. Abraham nie jest "wspólnym ojcem w wierze" chrześcijan i muzułmanów, podobnie jak postać Jezusa nie jest tą samą postacią w Biblii i w koranie. Skoro twierdzisz, że koran "nie nakazuje wojny", to świadczy o tym, że go nie znasz lub kłamiesz. Oto małe próbki "mowy miłości" tej księgi: - I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili ! – Prześladowanie jest gorsze niż zabicie. – I nie zwalczajcie ich przy świętym Meczecie, dopóki oni nie będą was tam zwalczać. Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciw wam, zabijajcie ich”(2:190-191) - “A kiedy miną święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie; chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki!”(9:5) - Gdziekolwiek się znajdują, zostaną schwytani i zabici bez litości; zgodnie ze zwyczajem Boga ustanowionym dla minionych pokoleń”(33:60-61) - “Nie słuchaj więc niewiernych i zwalczaj ich z wielkim zapałem, przy jego pomocy”(25:52) - “Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta”(47:4)
anonim2013.12.28 22:16
MMs - twoje złudzenia są wręcz rozkosznie rozczulające :)
anonim2013.12.28 22:22
Cóż....najlepszą bronią przeciwko Muzułmańskim fanatykom jest ateizm... w żadnym wypadku katolicyzm.
anonim2013.12.28 22:29
To normalne. Jeśli tego nie chcemy, to walczmy o własne światopoglądy. Ja będę walczył o katolicyzm. Wyznawca neutralnośći walczy o "neutralność". Najgoprsze jest to, że katolicy walczą o neutralność która odbiera katolicyzmowi jego nadrzędność i wszechwpływowość. Dla wszystkich, któzy chcą neutralności religijnej: CCo mają powiedzieć rodzice, którzy nie akceptująnp. lini programowej języka polskiej, albo, jabilogii? Czy to znaczy, zętrzeba znosić kolejne przedmioty? Co majązrobić Ci, którym sięnie podoba podawana interpretacja historii? CZy trzeba znosićhistorię? Nie! Po porstu nie da sięuciec od konfliktu. MIędzy zwolennikami różnych interpretacji historii, różnych światopoglądów sąspory. światopogląd laicki, neutralny, to tylko przykrywka pewnych założeń, od których nie da sięuciec. One zawsze będą. Zdeklarowanie się danej instytucji, np. szkoły, czy państwa, jakie światopoglądy popiera, jest po prostu jedynie uczciwe. Trzeba się na coś zdecydować. Dlatego też jestem za państwem wyznaniowym. BYłbym nieuczciwy, gdybym np. jako polityk nie uprzedził, że jestem katolikiem i że będę bronił światopoglądu religijnego, katolickiego tak, jak relatywista, czy ateista, czy agnostyk bronią relatywistycznego, ateistycznego, czy agnostycznego. Oni bronienie swoich poglądów i przekonywanie do nich nazywają wolnością słowa, a czasem nawet bezstronnością i neutralnością, a gdy ja bronię swoich to żem jest stronniczy i narzucam? No głupie to. Chciałbym uprzedzić moich braci katolików, by nie dali się wpuścić w pułapkę i by nie żądali równego traktowania wszystkich religii, czy wolnośći religijnej. Muszą po porstu wejść w spór z wyznaniem "laickim, i przekonywać jednej religii. to jest faworyzowanie. Tylko że to faworyzowanie leży w naturze większości religii, bo ich istotą jest totalność, Jedynąwięc alternatywą dla takiego faworyzowania jest nie neutralność, ale antyreligijność. A żę muzułmanom sięto nie podoba, to trudno. Nam się nie podoba nawoływanie muezinów w krajach arabskich, ale absurdem byłoby zabranianie im tego. Po prostu Ci, co mają większą siłę wygrają. I nie chodzi mi tu koniecznie o siłę fizyczną. Brak Krzyża nie jest dla katolików neutralny. Jest dyskryminowaniem ich. BO "neutralność" to jest pewien światopogląd, który nie jest wobec rzekomo bronionych przez się religii neutralny, ale konkurencyjny. Bo odbiera im ich podstawowy wyznacznik, czyli totalność. Widzimy więc jasno, że tzw. "neutralność" jest nie obojętna wobec religii, ale jest z nimi sprzeczna. Tak jak religie są różne, dlatego, że są sprzeczne. I kłamstwem jest twierdzenie, że ta sprzeczność jest usuwalna, przez zabieg neutralnego państwa i niemieszania się religii, do "sfer niereligijnych". Bo religia, która się nie miesza do wszystkiego, w tym do polityki, nie jest już religią, ale swego rodzaju folkloryzacją. Powtarzam, jest to konflikt usuwalny tylko przez przekonanie do któregoś z konkurencyjnych wyznań. Niestety współcześnie katolicy dają się przekonać, to przyjęcia w praktyce "wyznania neutralności", a uczynienia z deklarowanej religii martwej opowieści, która nie jest już rzeczywistą religią, tak, jak skansen i festiwale sceniczne to nie kultura ludowa.
anonim2013.12.28 22:30
Bzdynga - tak, "prawa Boskiego", a nie szatańskiego.
anonim2013.12.28 22:43
@AirWolf NIe rozumiesz. Jeśli jakieś prawa świeckie są ważniejsze od religijnego, to jest to sprzeczne z założeniami religijnymi. Wtedy prawo państwowe odbiera religiom religijną funkcję nadrzędności i wszechwpływowości i samo je przejmuje, a więc państwo, albo "światopogląd neutralny" stają się kryptoreligiami.
anonim2013.12.28 23:06
Stan w którym nie ma żadnej relgii nie jest wobec religii neutralny, ale wobec niej konkurencyjny. Bo zawiera w sobie orzeczenia totalne, takie jak brak Boga, albo, agnostycyzm, czyli totalizowanie relatywizmu i sceptycyzmu...
anonim2013.12.28 23:21
A niech się radykalizują. Im szybciej zaczną bardziej podskakiwać tym szybciej legnie lewacki zachód, a odrodzony Feniks doprowadzi do tego że agresywni i rodzący się jak króliki Muzułmanie w Europie i w Stanach będą już tylko wspomnieniem :).
anonim2013.12.29 0:22
Niektóre odpowiedzi są dość oczywiste: czy wśród katolików w Polsce dopuszcza się różne interpretacje Biblii? Jaka część polskiego społeczeństwa nie zaakceptuje geja jako przyjaciela i nie ufa Żydom? Niepokojące wyniki, ale oczywiste i charakterystyczne dla każdej stosunkowo jednolitej grupy wyznaniowej.
anonim2013.12.29 0:38
"Większość muzułmanów w Europie uważa, że prawo szariatu powinno mieć pierwszeństwo przed świeckimi prawami krajów, w których mieszkają." Można im tylko zazdrościć - dobrze by było, aby i katolicy tak uważali. Z tym, że nie tyle chodzi o Konstytucję co raczej Kodeksy Prawa. " 75 proc. uważa, że istnieje tylko jedna uprawniona wykładnia Koranu, która powinna być stosowana względem wszystkich muzułmanów." Proszę zwrócić uwagę - odnosi się to do MUZUŁMANOW, a nie ateistów i wyznawców innych religii. "Niemal 60 proc. jest zdania, że ich społeczność musi powrócić do „islamskich korzeni”." Zupełnie słusznie - muzułmanie "wyzwoleni" od Koranu czyli zlaicyzowani stanowią poważny problem społeczny. "Duża część muzułmanów wykazuje też pewną wrogość wobec niektórych grup społecznych. 60 proc. przyznało, że nie zaakceptowałoby homoseksualisty jako przyjaciela;" To im się tylko chwali. "z kolei 45 proc. uważa, że Żydom nie można ufać." A czy inaczej jest pośród katolików w Polsce? "54 proc. sądzi z kolei, że ludzie Zachodu chcą zniszczyć islam." Tak bowiem jest - "ludzie Zachodu" nie tylko chcą zniszczyć islam, ale i chrześcijaństwo. "Większość muzułmanów w Europie uważa, że prawo szariatu powinno mieć pierwszeństwo przed świeckimi prawami krajów, w których mieszkają." Można im tylko zazdrościć - dobrze by było, aby i katolicy tak uważali. Z tym, że nie tyle chodzi o Konstytucję co raczej Kodeksy Prawa. " 75 proc. uważa, że istnieje tylko jedna uprawniona wykładnia Koranu, która powinna być stosowana względem wszystkich muzułmanów." Proszę zwrócić uwagę - odnosi się to do MUZUŁMANOW, a nie ateistów i wyznawców innych religii. "Niemal 60 proc. jest zdania, że ich społeczność musi powrócić do „islamskich korzeni”." Zupełnie słusznie - muzułmanie "wyzwoleni" od Koranu czyli zlaicyzowani stanowią poważny problem społeczny. "Duża część muzułmanów wykazuje też pewną wrogość wobec niektórych grup społecznych. 60 proc. przyznało, że nie zaakceptowałoby homoseksualisty jako przyjaciela;" To im się tylko chwali. "z kolei 45 proc. uważa, że Żydom nie można ufać." A czy inaczej jest pośród katolików w Polsce? "54 proc. sądzi z kolei, że ludzie Zachodu chcą zniszczyć islam." Tak bowiem jest - "ludzie Zachodu" nie tylko chcą zniszczyć islam, ale i chrześcijaństwo. "Większość muzułmanów w Europie uważa, że prawo szariatu powinno mieć pierwszeństwo przed świeckimi prawami krajów, w których mieszkają." Można im tylko zazdrościć - dobrze by było, aby i katolicy tak uważali. Z tym, że nie tyle chodzi o Konstytucję co raczej Kodeksy Prawa. " 75 proc. uważa, że istnieje tylko jedna uprawniona wykładnia Koranu, która powinna być stosowana względem wszystkich muzułmanów." Proszę zwrócić uwagę - odnosi się to do MUZUŁMANOW, a nie ateistów i wyznawców innych religii. "Niemal 60 proc. jest zdania, że ich społeczność musi powrócić do „islamskich korzeni”." Zupełnie słusznie - muzułmanie "wyzwoleni" od Koranu czyli zlaicyzowani stanowią poważny problem społeczny. "Duża część muzułmanów wykazuje też pewną wrogość wobec niektórych grup społecznych. 60 proc. przyznało, że nie zaakceptowałoby homoseksualisty jako przyjaciela;" To im się tylko chwali. "z kolei 45 proc. uważa, że Żydom nie można ufać." A czy inaczej jest pośród katolików w Polsce? "54 proc. sądzi z kolei, że ludzie Zachodu chcą zniszczyć islam." Tak bowiem jest - "ludzie Zachodu" nie tylko chcą zniszczyć islam, ale i chrześcijaństwo. "Większość muzułmanów w Europie uważa, że prawo szariatu powinno mieć pierwszeństwo przed świeckimi prawami krajów, w których mieszkają." Można im tylko zazdrościć - dobrze by było, aby i katolicy tak uważali. Z tym, że nie tyle chodzi o Konstytucję co raczej Kodeksy Prawa. " 75 proc. uważa, że istnieje tylko jedna uprawniona wykładnia Koranu, która powinna być stosowana względem wszystkich muzułmanów." Proszę zwrócić uwagę - odnosi się to do MUZUŁMANOW, a nie ateistów i wyznawców innych religii. "Niemal 60 proc. jest zdania, że ich społeczność musi powrócić do „islamskich korzeni”." Zupełnie słusznie - muzułmanie "wyzwoleni" od Koranu czyli zlaicyzowani stanowią poważny problem społeczny. "Duża część muzułmanów wykazuje też pewną wrogość wobec niektórych grup społecznych. 60 proc. przyznało, że nie zaakceptowałoby homoseksualisty jako przyjaciela;" To im się tylko chwali. "z kolei 45 proc. uważa, że Żydom nie można ufać." A czy inaczej jest pośród katolików w Polsce? "54 proc. sądzi z kolei, że ludzie Zachodu chcą zniszczyć islam." Tak bowiem jest - "ludzie Zachodu" nie tylko chcą zniszczyć islam, ale i chrześcijaństwo.
anonim2013.12.29 0:40
@Redakcja Proszę zrobić odpowiedni format mojego komentarza. 3 x wkleiła się ta sama treść. Nadal macie tutaj wujnię. :(
anonim2013.12.29 3:33
@AirWolf... "Wrogość do innych ludzi im się chwali? Weź strzel sobie w łeb, ale z gumy do gaci - pistoletem mogłabyś się zabić." A ty sobie już strzeliłeś w głowę gumką ze swoich kalesonów? Bo twoja wrogość do katolików bardzo wyraźnie wynika z twoich wypowiedzi.
anonim2013.12.29 6:13
Ale Sobieski już umarł... Kto będzie bronił Europy? Chrześcijaństwo zachodnie też w bezładzie...
anonim2013.12.29 7:06
45% uważa, że Żydom nie można ufać. Jest jeszcze 55% którzy uważają, że żydom można ufać. 54% sądzi że zachód chce zniszczyć islam. Jest jeszcze 46% którzy uważają, że Zachód nie chce niszczyć islamu. Myślę, że równie dużo osób z naszej kultury: nie ufa żydom, nie lubi homoseksualistów, uważa że Unia chce zniszczyć kulture zachodu itd.
anonim2013.12.29 7:16
Korwin Mikke kiedyś mówił, że kultura islamu jest mu bliższa niż kultura unii europejskiej. Porównał 3 kultury: unijną, islamu i dawną europejską. Najbliżej mu oczywiście do dawnej europejskiej. Ale bliżej do kultury islamu niż do kultury unijnej. Z dobrych zasad islamu wymienił choćby - brak podatku dochodowego, kare śmierci, wysoki stopień dzietności itd. To wszystko jest bliskie dawnej cywilizacji zachodu. Cywilizacji unijna, lewicowa, jest zaprzeczeniem i odwrotnością dawnych zasad europejskich, dawnej europejskiej cywilizacji. Wyjścia mamy dwa - albo sami się zreformujemy, zlikwidujemy podatek dochodowy i inne podatki i na nowo odkryjemy zasady naszej dawnej cywilizacji - i wówczas stawimy opór islamowi, albo i nie zrobimy tego, a wówczas zaleją nas muzułmanie i to oni nas zreformują. "Islamiści nienawidzą Lewicy. Dla Ludzi Księgi (czyli chrześcijan i żydów) są tolerancyjni. Pod okupacja muzułmańską wspólnoty chrześcijańskie i żydowskie przetrwały 1500 lat. Nie przetrwają natomiast 300 lat nieustannej laicyzacji. Stąd właśnie wybieram tak, jak wybieram."
anonim2013.12.29 9:50
A co im ma do zaproponowania kultura niemiecka? NIC.
anonim2013.12.29 10:13
Chrześcijaństwo jest złe bo piętnuje grzech? To będziecie mieć islam który wypali grzech ogniem. Lewacy.
anonim2013.12.29 11:55
@Antyislam To myśmy ich wpuścili. Bez warunków wstępnych. Bez wyraźnego zaznaczenia, kto tu rządzi, czego im nie wolno.
anonim2013.12.29 11:56
@Grund No i Mikke miał tu rację.
anonim2013.12.29 12:01
@ateizm Ale co nie do końca. Kryptoreligie mogą być religiami ułomnymi, pseudoreligiami, może być ich wiele. Polegają one na tym, że spełniają one funkcję relgijną, choć nie wypełniają treśćiowych wymagań religii.
anonim2013.12.29 12:30
@pies Daruj sobie populistyczne slogany i stereotypowe uproszczenia-wypaczenia.
anonim2013.12.29 12:38
@Pies @AirWolf Nie ma równości wszystkich religii. "Wolność i równość wszystkich światopoglądów i religii" to nowy światopogląd, zastępujący te, które rzekomo broni, stawiający się w rzeczywistości ponad nimi. Bo istotą religii jest to, ze nie ma już ponad sobą żadnych kryteriów, bo sama je wyznacza dla wszystkiego. Sama zasada równości jest sprzeczna z większością z nich i jest elementem światopoglądu. Bo światopoglądy i religie totalne są różne, bo inne uznają za gorsze, a siebie za najlepsze, za "jedyną prawdę". I ta "jedyna prawdziwość" jest tu cechą istotową. "Wolność i równość wszystkich poglądów i religii" to zbitka pojęciowa wewnętrznie sprzeczna, bo sama jest światopoglądem, który wszystkie, którym niby daje wolność i równość w rzeczywistości obala, czyniąc z nich nie religię, a folklor, do podziwiania- a nie do wyznawania. Sama przejmuje funkcję wyznania. Bo przecież "wolność i równość wszystkich prawd i brak jedynej prawdy", czyni się jednyną prawdą, odbierając rozmaitym poglądom, które niby broni prawo do uznawania się za ową "jedyną prawdziwość" bez której stają się one martwe. Ale taki wniosek powinien radykalnie odmienić nasz negatywny, stereotypowy, narzucony przez "laicką kryptoreligię" stosunek, do tych, co swoją religię uważają za jedynie prawdziwą i wszechwpływową. W związku z tym państwo nie może być neutralne światopoglądowo. Najuczciwiej jest mu przyznać się jaki światopogląd popiera, co uznaje za źródło wartości w imię których definiuje cele i mechanizmy funkcjonowania. A raczej najuczciwiej jest przyznać się do tego politykom, byśmy wiedzieli, jakie definicje polityki i jej celów i mechanizmów wraz z niemi wybieramy. Z tego też powodu państwo (a raczej polityk) nie może mówić, że daje równe szanse wszystkim światopoglądom i religiom, bo zawsze w imię jakiegoś światopoglądu występuje. I ten światopogląd decyduje o g r a n i c a c h tolerancji i akceptacji innych. Jeśli jestem religijny, to muszę pamiętać, że religia to światopogląd totalny z istoty. I jako polityk, chcąc być w zgodzie z własną religią muszę według jej kryteriów działać. Te kryteria to nie punkty, ale granice, w których możliwa jest wielość różnych rozwiązań gospodarczo-politycznych. Ale wielość ograniczona przez tą religię, a nie dowolna. I o tym zapominamy. I najuczciwiej jest jasno deklarować w imię jakiej religii, czy światopoglądu ustalać będziemy granice. Będzie konflikt. Ale taki konflikt jest jedynie uczciwy. Kłóciły się dzieci w piaskownicy: -to mój światopogląd jest neutralny! -Nie, bo mój! Ten, kto krytykuje "roszczenie sobie prawa do posiadania monopolu na prawdę" paradoksalnie sam sobie w owym krytykowaniu takie prawo rości. Samo takie roszczenie nie jest złe. Jedynie uczciwe jest twierdzenie, że się własny pogląd uznaje za jedyną prawdę. Złe jest oszukiwanie, że się go zwalcza, gdy się go zastępuje własnym roszczeniem. Jeśli możecie przekonywać do forsowania światopoglądu laickiego, w którym państwo jest neutralne religijnie, to ja mogę przekonywać do państwa wyznaniowego, które nie oznacza oczywiście(jak wielu mylnie twierdzi) państwa, w którym sprawowaniem władzy zajmuje się Kościół, czy księża. Charakter państwa wyznaniowego zależy od kokretnej religii która daje mu aksjologiczne podstawy. Religia katolicka, którą ja proponuje nie zaleca, nie dopuszcza wcale nawracania na siłę w obrębie państwa. Nie zabrania wyznawać innych religii. Może zabraniać tego, co godzi w moralne ramy wyznawane przez religię katolicką. Ale takie same ograniczenia są w tzw. „Państwie neutralnym”. Że są faworyzowani katolicy? W państwie laickim też są faworyzowani wyznawcy „laickiej neutralności”. Uczciwy pluralizm musi się przyznać do tego, którą kulturę będzie faworyzował, która będzie wyznaczać granice różnorodności dopuszczania elementów innych religii i kultur. Inne będągranice tolerancji, a inne akceptacji i one również muszą być ogłoszone jako elementy kultury faforyzowanej. Faforyzowanie zawsze będzie się wiązać z dyskryminowaniem od pewnych granic innych kultur i religii. Ale wypieranie się tego, nie ogłaszanie, jaki światopogląd, czy kulturę się faworyzuje, to wprowadzanie w błąd.
anonim2013.12.29 17:45
To co nazywasz neutralnościąwcale nią nie jest. To po prostu zgoda co do elementów. MOżna dwa światopoglady mogą sięzgadzać co do wszystkich elementów, ale nie co do wzajemnej relacji i hierarchii między nimi. NIe mieszajmy pojęć. Sprzeczne z moimi poglądami na przykład jest obecne uznanie "neutralnych wartości etycznych". Nie ma czegoś takiego. A raczej każdy uważa, że jego podstawy światopoglądowe są neutralne i obiektywne. Bo nie istnieje coś takiego, jak uniwersalna miłość, uniwersalne braterstwo, uniwersalna wolność. A raczej każdy swoje wartości uważa za totalne- Palikot chce, by wszyscy zgadzali się ze świeckością państwa w jego rozumieniu i co logiczne chce wg tego kształtować prawo. Czemu katolik nie chce kształtować prawa wg własnych przekonań? Jak pokazuje praktyka istnieją różne światopoglądy i religie dlatego, że nie zgadzają się co do znaczenia słów takich jak "miłość", "wolność", "braterstwo", "dobro", "zło", "sprawiedliwość", itd. Jeśli tak, to nie są one tożsame, dlatego nie można mówić o ich wspólności. Owszem, religie w wielu sprawach się zgadzają, ale są jednocześnie całościami, dlatego to w czym się nie zgadzają zmienia znaczenie owych pól zgody. Z punktu widzenia konkretnych religii wybranie owych pól zgody i wypreparowanie z nich "wartości uniwersalnych" jest niemożliwe, bo punkty niezgody istnieją z tymi "uniwersaliami" w istnym sprzężeniu zwrotnym, we wszechzwiązku. Jeśli je wypreparujemy do tak zwanego uniwersalnego systemu wartości, to po prostu stworzymy kolejną religię sprzeczną jako całość z każdymi z poprzednich. Bo każda religia, każdy światopogląd istnieje odrębnie dlatego, że uważa swoją wizję za sprzeczną z innymi. Ze światopoglądem relatywnym jest podobnie, wbrew deklaracjom jego wyznawców. Bo między relatywizmem, a nierelatywizmem reprezentowanym przez chociażby katolicyzm, islam, inne wyznania chrześcijańskie, istnieje sprzeczność. Jeśli więc owa uniwersalność jest nowym światopoglądem fundamentalnym(w nienegatywnym znaczeniu tego słowa), to nie wolno go wyznawać chociażby mnie- katolikowi. Bo owe wartości "uniwersalne dla wszystkich", bez tych, które są uniwersalne wg katolików, nie są już tymi samymi.Cóż bowiem znaczy “uniwersalna miłość”? Przecie jeśli uznajemy, że jest to pragnienie by innym było dobrze, to musimy zdefiniować, co to znaczy “dobrze”. I tu już wejdziemy w konflikt. Bo np. Wg katolika dobre jest walczenie o zdrowie chorego, a dla kogoś innego dobre jest “przerwanie jego cierpień”. Dla katolika dobre jest małżeństwo mężczyzny i niewiasty, a dla kogoś innego takie ograniczenie jest “złe”. Dla mnie, katolika dobre jest przyjmowanie Pana Jezusa w Eucharystii, a dla kogoś innego jest to bluźnierstwo. Ja będę więc tego, co powyżej przedstawiłem chciał dla innych, a ktoś inny będzie uważał to za złe i w “imię miłości” będzie innych od tego odwodził. Każde prawo, każdy światopogląd ma to, co uznaje za jedyne słuszności i nic w tym zdrożnego nie ma. Natomiast złe jest to, że się temu zaprzecza- to jest oszustwo, wprowadzanie ludzi w ułudę, że "nikt nie ingeruje w ich poglądy", że "pozwala im się wierzyć w co chcą". Człowiek nie wymyśla sobie świata poznawanego i poglądu, ale dostaje go w jakiś sposób od otoczenia, od tego, co go wychowywało. Pogląd jednostki jest zbudowany z elementów, które znalazła ona w świecie w jakim przyszło jej żyć. Również światopogląd "kreatywności i wolności" jest schematem, jest wynikiem uprzedniego wpojenia go przez wychowanie, bądź inne elementy otoczenia kulturowego. W systemie, gdy to Kościół miał dominację, a nawet jeśli nie dominację, to duże wpływy, każdy wiedział o tym, że Kościół rości sobie prawa do kształtowania mentalności.(Roszczenie sobie praw i wpływ nie jest wcale zniewalaniem, wtedy gdy to roszczenie jest jawnie ogłaszane i uświadomione przez ludzi.) I ludzie o tym wiedzieli. I wielu z nich się na to godziło. Wielu z nich uznawało za porządane oddawanie kształtowania swojej i swoich dzieci mentalności Kościołowi. Bo przecie zawsze coś kształtuje naszą mentalność. A jeśli twierdzimy, że jest ona wyrazem tylko "głębi serca", "niezależności całkowitej", to wtedy pozbawiamy siebie kontroli nad tym, co ją kształtuje. I wtedy dowolne ośrodki manipulować m o g ą naszą "głębią serca" zmieniając ją tak, by pragnęła tego, co może przynieść korzyść tym ośrodkom. Wtedy, jak pisał Benedykt XVI, milcząco przyjmuje się”treści tych pojęć, uważane za obowiązujące w doktrynie jakiejś partii”. A nawet jeśli nie partii, to innego-akurat wpływowego ośrodka opiniotwórczego. Dlatego warto świadomie wybierać ośrodki, które przyznają uczciwie, że chcą kształtować naszą mentalność. Dlatego nie warto oddawać jej wychowaniu przypadków. Kościół nie oszukuje. Rości sobie prawo do tego, co i tak m u s i być i będzie- czy tego chcemy, czy nie- z konieczności, z natury bycia w świecie przez kogoś kształtowane. Rości sobie prawo, ale nie spętuje niemożnością jego odrzucania prócz przypadków, gdy to szkodzi innym. I Kościół tym koniecznościom nie zaprzecza, ale wskazuje ich porządek i wypełnienie.
anonim2013.12.29 19:17
WIARA BEZ NAUKI PROWADZI DO FANATYZMU, A NAUKA BEZ WIARY DO ATEIZMU. Tak się składa, że tylko Kościół Katolicki odważnie ( choć ostrożnie i z opóźnieniem) podchodzi do wyników badań naukowych. Z uwagą przeczytałem książkę "Ekumeniczny Dżihad " I kompletnie nie zgadzam się z prof. Kreftem. Z islamem nie ma dialogu, ponieważ literalnie podchodzą do Koranu. Każde słowo krytyki, czy o możliwość dialogu wywołuje wściekły odwet...Religie zbudowane przez manipulacje Złego (islam), czy grzech ( protestantyzm) były dość dokładnie opisane w Ewangelii w ostrzeżeniach o fałszywych prorokach...
anonim2013.12.29 19:18
@pies Całkowita racja, mocno religijni przywódcy wprowadzili dyktatury, weźmy przykładowo takiego Stalina, Hitlera, Kim ir Sena, Mao, Pol Pota....
anonim2013.12.29 20:35
@pies Każdy ma jakieś założenia i nie jest uczciwe ich ukrywanie za trzema paniami zwanymi: „neutralnością”, „obiektywnością”, czy „bezstronnością”. Wprowadzaniem w równie wielki błąd jest twierdzenie, że się traktuje równo wszystkie poglądy (w tym religie) które często stanowią fundamentalne wartości kultur, że się im przyznaje równe prawa i swobodę, bo samo takie twierdzenie jest poglądem, z jakichś założeń światopoglądowych wynika, a jednocześnie okrada rzekomo bronione religie z ich roszczenia do czynienia się ostatecznym kryterium wszystkiego. ZAuważ, zże właśnie postąpiłeś "totalitarnie" jak to sam nazywasz, wobec mojego światopoglądu. Chcesz mi narzucić granice tolerancji i akceptacji, które Tobie wydająsię słusznie. Do co ty uznajesz a wada religii, jest po prostu domeną każdego światopoglądu, tylko w niektórych przypadkach ukrywaną. Proponuję zauważyć, narzucanie innym relatywizmu też jest narzucaniem. Nie bez powodu zwie się je "dyktaturą relatywizmu." Zawsze jakaś"dyktatura" jeśli jużużyćtego terminu, któryś zaproponował, musi być. Problem polega na tym, zę Ty, ale i wspóćżłesni katolicy oszukują się, zę tak nie jest. To prowadzi, do utraty kontroli nad własnym wiatopoglądem, bo tracimy czujność, bo pewne przejawy zdają nam się neutralne światopoglądowo, mimo iż tworzą siatkę, moc semiotyczną, którą powoduje skłonność do takiej a nie innej wizji świata.
anonim2013.12.29 20:42
@pies każda religia, każdy światopogląd istnieje odrębnie dlatego, że uważa swoją wizję za sprzeczną z innymi. Ze światopoglądem relatywnym jest podobnie, wbrew deklaracjom jego wyznawców. Bo między relatywizmem, a nierelatywizmem reprezentowanym przez chociażby katolicyzm, islam, inne wyznania chrześcijańskie, istnieje sprzeczność. Jeśli więc owa uniwersalność jest nowym światopoglądem fundamentalnym(w nienegatywnym znaczeniu tego słowa), to nie wolno go wyznawać chociażby mnie- katolikowi. Bo owe wartości "uniwersalne dla wszystkich", bez tych, które są uniwersalne wg katolików, nie są już tymi samymi. Cóż bowiem znaczy “uniwersalna miłość”? Przecie jeśli uznajemy, że jest to pragnienie by innym było dobrze, to musimy zdefiniować, co to znaczy “dobrze”. I tu już wejdziemy w konflikt. Bo np. wg katolika (ale nie tylko wg niego) dobre jest walczenie o zdrowie chorego, a dla kogoś innego dobre jest “przerwanie jego cierpień”. Dla katolika dobre jest małżeństwo mężczyzny i niewiasty, a dla kogoś innego takie ograniczenie jest “złe”. Zawsze trzeba którąś opcjęfaworyzować. Tylko trzeba być uczciwym i ogłosić którą a nie oszukiwać mówiąc że wszystkie są równe i że państwo jest neutralne, czy bezwyznaniowe. Bo to, co kryje się za płaszczykiem neutralności to rzeczywiste wyznanie państwa(nie musi to być koniecznie wyznanie religijne). To jest konieczność żeby takie wyznanie było, tylko trzeba to przyznać. Zapraszam zresztą do obszerniejszego wyjaśnienia: http://misjakultura.blogspot.com/2013/06/prawo-boze-neutralne-czy-uniwersalne.html "
anonim2013.12.29 21:30
@pies... Jeśli jeszcze nie zrozumiałeś klarownego wykładu "chcącego" na temat neutralności, to podam ci taki przykład: Są cztery osoby. Jedna lubi mleko, druga kawę, trzecia kakao, a czwarta herbatę. Każda z nich chwali swój napój i uważa za najlepszy. Przychodzi piąta osoba i twierdzi, że tak nie może być, aby każdy uważał, że jego napój jest najlepszy, że powinni "doszukać się POMIĘDZY SOBĄ tego wspólnego mianownika, na który mogą się ZGODZIĆ". No więc szukają. Kawa z mlekiem, mleko z herbatą no i kakao z mlekiem. Smakuje. Znaleźli wspólny mianownik – mleko. Ale ten piąty ciągle niezadowolony: „Powinniście połączyć wszystkie napoje, bo te które teraz macie, są ciągle nieneutralne, gdyż faworyzują mleko.” Hm… No to znaleźli duży dzban i wlali do niego mleko, kawę, kakao i herbatę. Zamieszali. Próbują. Ani to mleko, ani to kawa, ani to kakao, ani to herbata. Paskudne w smaku. Ale „neutralne”. I taką właśnie paskudną mieszanką pragną nas uraczyć ci, co na siłę chcą wprowadzić „neutralność światopoglądową”.
anonim2013.12.29 22:02
@pies... "Następnie zabrał im ich napoje, dał wodę i powiedział, że jak ktoś spróbuje znowu się napić czegoś innego niż woda, to wyląduje w więzieniu, albo na stosie. Piątą osobą był katolik." Nie. To był ATEISTA.
anonim2013.12.30 0:06
@pies... Mało tego? Ateiści na przykład pragną wyrzucić krzyż z Sejmu, zabronić nauczania religii w szkołach, zamiast tego wprowadzić zajęcia prowadzone przez "seksedukatorów-deprawatorów", cenzurować kazania kapłanów, karać za tzw. "mowę nienawiści", czyli za mówienie prawdy.... Mało? To wszystko dotyka mnie, jako
anonim2013.12.30 0:17
@Kropelka Milo mi, że zechciałaś zobrazować moje pisanie trafnym przykładem. Bóg zapłać! "ludzie kolektywnie doszli do wniosku, że są bezsensowne"
anonim2013.12.30 0:32
@pies "ludzie kolektywnie doszli do wniosku, że są bezsensowne" Pytanie: Którzy ludzie? Bo jak pokazuje choćby tutejsza dyskusja nie wszyscy. Poza tym nie ma takiego mechanizmu, żeby sprawdzić i uzgodnić zdanie wszystkich. "Dzisiaj przestępstwem jest to co kogoś krzywdzi" Kiedy się kończy i zaczyna "dzisiaj"? No ale widzisz, różne rzeczy różnych ludzi krzywdzą w ich poczuciu. Mnie krzywdzi brak Krzyża w miejscu publicznym tak, jak innych może krzywdzić w ich poczuciu Jego obecność. Aborcja krzywdzi dzieci poczęte, a jednak wielu się z tym nie liczy. Bo ktoś sobie zaczął ustalać kryteria człowieczeństwa. itd... "bez uruchamiania jakichkolwiek sankcji prawnych." Prawo ustalają ludzie a ci zwykli czasem się mylić. Prawo więc też bywa mylne. "odczep się od tego co JA piję, bo nic Ci do tego." odczep się od tego kogo ja zabijam. Odczep sięod przykładu złego jaki daję twoim dzieciom... Czy takie myślenie nie jest zapomnieniem, o tym, że kształtowani jesteśmy przez otocasenie, co jest znanym prawem socjo-psychologicznym? Ukrywa się to prawo pod starym powiedzeniem ludowym: "Z jakim przestajesz, takim się stajesz". Bo wolność nie kończy się na cielesnej krzywdzie, co żem opisał tu: http://www.fronda.pl/blogi/chcialbym-ci-przekazac-wazne-wiadomosci/tolerancja-to-element-swiatopogladu-dlatego-ma-granice,29526.html W związku z powyższym mechanizmem wszystko co robimy możę wpłynąć na innych, nawet jeśli to robimy w ukryciu, bo prez to przemieniamy siebie, pewne niekontrolowane komponenty zachowania i one później oddziałowują przy kontaktach międzyludzkich, a także przez wytwory naszej działalności na innych.
anonim2013.12.30 6:58
Kiedys Europa zaplaci straszna cene za dawanie dachu nad glowa brudasa. I pamietajcie oni litosci nie beda mieli,a my Europejczycy nie mozemy powiedziec prawdy bo zaras dyskryminacja. Jeszcze czas na to aby ich wyrzucic do ich krajow .Pozniej juz tylko oni beda nakazywac nam swoje prawa a jesli ich nie przyjmniemy beda nas eliminowac jako inowiercow..Ja juz zaczynam studiowac koran .Trzeba bedzie sie jakos przystosowac.
anonim2013.12.30 9:38
@pies Nie zapominaj że wyrzucanie religii z przestrzeni publicznej to element Twojego światopoglądu. Ty mozęsz swój faworyzować, a ja nie? ZA to ty możęsz indoktrynować dzieci światopoglądem neutralnym,
anonim2013.12.30 10:13
@PIES Ale ja Ci to już tłumaczyłem: Zauważ, że właśnie postąpiłeś "totalitarnie" jak to sam nazywasz, wobec mojego światopoglądu. Chcesz mi narzucić granice tolerancji i akceptacji, które Tobie wydają się słusznie. To, co Ty uznajesz za wadę religii, jest po prostu domeną każdego, również Twojego światopoglądu, tylko w niektórych przypadkach ukrywaną. Proponuję zauważyć, narzucanie innym relatywizmu też jest narzucaniem. Nie bez powodu zwie się je "dyktaturą relatywizmu." Zawsze jakaś "dyktatura" - jeśli już użyć tego terminu, któryś zaproponował - musi być. Problem polega na tym, że Ty, ale i współcześni katolicy oszukują się, że tak nie jest, że da sienie "narzucać". To prowadzi, do utraty kontroli nad własnym światopoglądem, bo tracimy czujność, bo pewne przejawy zdają nam się neutralne światopoglądowo, mimo iż tworzą siatkę, "moc semiotyczną", którą powoduje skłonność do takiej a nie innej wizji świata.
anonim2013.12.31 11:45
@Pies "Chcesz mi narzucić granice tolerancji i akceptacji, które Tobie wydają się słusznie." Pisałem to już i jakoś chybaś tego nie zauważył, bo w poniższym komentarzu chcesz mojej religii wyznaczać granice, chcesz ją zamykać w religijnej niszy. A sfera religijna jest dla człowieka po to, by oddziaływac na wszystko. Polityka chyba należy do zbioru o nazwie wszystko. Relacje z innymi ludźmi też.
anonim2013.12.31 11:47
@pies wiara, która dotyczy samej siebie, wiara, która nie rości sobie prawa do regulowania życia jako całości to martwy obiekt muzealny. Treścią wiary nie jest jakiś odrębny "byt wiary", ale rzeczywistość, codzienność, wszystko. Taka "wiara sama w sobie" byłaby jak świątynia, która służy nie modlitwie, a zarabianiu na turystach, jak samochód, do którego może mamy sentyment, ale który już nikogo nie wozi. Byłaby też jak kultura ludowa, która nie jest już kulturą- sposobem życia codziennego, a emblematem etnicznym. To już nie jest religia, a religionalizacja, która paradoksalnie, jak w przypadku różnych tradycjonalizacji, w tym folkloryzacji, przyczynia się do szybszej śmierci rzeczywistości, na którą się powołuje..."