Minister prof. Jan Szyszko dla Frondy: Polska staje się liderem. Wytyczymy światową politykę klimatyczną - COP24 w Polsce - zdjęcie
25.11.16, 21:02Prof. Jan Szyszko

Minister prof. Jan Szyszko dla Frondy: Polska staje się liderem. Wytyczymy światową politykę klimatyczną - COP24 w Polsce

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Jest kolejny sukces Polski na arenie walki o klimat: Po raz trzeci szczyt klimatyczny odbędzie się w Polsce,  a po raz czwarty Polak będzie prezydentem konwencji klimatycznej. Czy 24. szczyt klimatyczny  w 2018 r. będzie miał duże znaczenie dla globalnej polityki klimatycznej?

Minister Środowiska  prof. Jan Szyszko:  Polska była i mam nadzieję  -  będzie, liderem  w zakresie kreowania polityki klimatycznej świata.  Polska związana jest od wielu lat, również poprzez moją osobę, z polityką klimatyczną. Po raz pierwszy zająłem się tymi  sprawami w roku 1997, gdy został podpisany protokół z Kioto, podczas Trzeciej Konferencji  Stron Konwencji  Klimatycznej. Zauważyłem  wtedy, że właśnie w polityce klimatycznej jest ogromna szansa i dla Polski  i dla całego świata, i że jako kraj możemy i powinniśmy być liderem.

Idąc tym tropem, udało mi się w 1989 roku zostać prezydentem Konwencji Klimatycznej i taką funkcję piastowałem przez rok, również jako Pełnomocnik Rządu ds. Konwencji Klimatycznej.

Później były różne losy i Polska straciła możliwość kreowania tej aktywnej polityki - było to za czasów SLD, natomiast w roku 2005, gdy odzyskaliśmy władzę, pierwszą moją decyzją było to, aby organizować 14. Konferencję Stron Konwencji Klimatycznej w Polsce, w roku 2008.

F: Dlaczego uważał Pan, że powinniśmy jako kraj do tego dążyć?

J. Sz. : Uznałem, że to dobry moment - to był pierwszy rok rozliczeń zobowiązań wynikających z Protokołu z Kioto, który Polska ratyfikowała. Było to niezwykle ważne, ponieważ Polska miała dokonać redukcji emisji gazów cieplarnianych na poziomie 8 procent - a dokonała na poziomie ponad 30 procent w tym czasie, a więc była krajem wielkiego sukcesu i liderem.

Dokonaliśmy wtedy redukcji  emisji gazów cieplarnianych i odbyło się to przy równoczesnym dużym wzroście gospodarczym Polski, bo  podnieśliśmy też PKB czyli wskaźnik gospodarczy.  Jest to ewidentny przykład zrównoważonego rozwoju: redukcja emisji  CO2 i wzrost gospodarczy.

J. Sz.: Niestety w roku 2007 przegraliśmy wybory. Chociaż  Polsce przyznano  organizację Konwencji Klimatycznej w Poznaniu, o co zabiegałem  w roku 2006 w Nairobi, niestety jako kraj nie wykorzystaliśmy tej szansy.

Rządy objęła koalicja PO-PSL. Ten rząd, zamiast doprowadzić do rozliczenia protokołu z Kioto - a to był pierwszy okres rozliczeń - wyeliminował  nas z tego. Koalicja PO-PSL  przyjęła w tym samym czasie pakiet klimatyczno-energetyczny, który był niezwykle szkodliwy dla Polski,  i jest szkodliwy do dziś.

F: Co to oznaczało dla Polski?

J. Sz.: Wtedy, zamiast wykorzystać szansę i dokonać rozliczenia zobowiązań wynikających z protokółu z Kioto nie zostało to dokonane. Nadmienię, że Polska dokonała tej redukcji o 30 procent,  mając dokonywać na  poziomie 6 procent.  Wtedy  Unia Europejska - stara ,,piętnastka'' postanowiła się rozliczać wspólnie i miała dokonać tej redukcji na poziomie 8% ale tego nie wykonała.

W tym samym okresie, kiedy Polska dokonała redukcji  emisji CO2 aż o 30 procent,  Unia Europejska (,,piętnastka'') dokonała tej redukcji jedynie na poziomie 3 lub 4 procent. 

Sytuacja wyglądała tak, że Polska miała nadwyżkę redukcji na poziomie około 150 mln ton rocznie, a ,,stara piętnastka'' UE w tym czasie około 300 mln ton niedoboru redukcji.

 Polska powinna dostawać pieniądze a  ,,piętnastka''  powinna za to płacić.

Niestety nie wykorzystaliśmy tej szansy. Zgodziliśmy się, aby było to rozliczone później i w rezultacie nigdy do tego nie doszło. Również  w 2008 roku, kiedy powinniśmy rozliczać się z nadwyżki, Polska zgodziła się na przyjęcie pakietu energetyczno-klimatycznego.

Ten pakiet po prostu pomijał nasze sukcesy redukcyjne i uzależnił nas od decyzji  -w gruncie rzeczy Komisji Europejskiej  - dotyczących limitów przyznanej emisji na sześć  działów produkcji, takich jak  energia elektryczna, ciepło, produkcja szkła, produkcja papieru, produkcja stali i produkcja cementu. Limity CO2 zaczęła przyznawać nam Unia Europejska.

Jednym słowem:  zostaliśmy sprowadzeni do niezwykle trudnej sytuacji , bo nasze sukcesy redukcyjne nie zostały wliczone do Pakiet Klimatyczno-Energetycznego, a Komisja Europejska zaczęła nam dawać limity w stosunku do tego, ile możemy wyemitować w tych poszczególnych działach produkcji.

Ponieważ naszym głównym nośnikiem energii jest węgiel kamienny, stosunkowo wysokoemisyjny, stało się to -mówiąc delikatnie - blokadą polskich zasobów energetycznych , takich jak węgiel kamienny i  dokonało się uzależnienie Polski od obcych technologii.

F: Zmarnowaliśmy szansę na rozliczenie nadwyżek i zgodziliśmy się na szkodliwy dla  Polski sposób rozliczania emisji CO2 - czy tak można to określić?

J. Sz.: Stało się zupełnie odwrotnie niż mogło być:  zamiast dostawać pieniądze, zaczęliśmy być uzależniani od obcych technologii. Tak to się niestety potoczyło.

Ja, będąc przez osiem  lat w opozycji , wraz z Prawem i Sprawiedliwością  domagaliśmy się renegocjacji pakietu klimatyczno-energetycznego . Oczywiście rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego nie chciał  do tego przystąpić . Nadarzyła się okazja wtedy, kiedy znowu odzyskaliśmy władzę, czyli rok temu.

 Wygraliśmy wybory i pojechałem na 21. Konferencję Stron Konwencji Klimatycznej do Paryża, gdzie były przedstawione założenia nowej polityki  klimatycznej -  nazwanej  Porozumieniem Paryskim. Dzięki temu, że byliśmy niezwykle konsekwentni i mówiliśmy jednym głosem jako rząd i prezydent, dało mi to bardzo silny mandat, jako przewodniczącemu polskiej delegacji. Dzięki temu udało się nam przeforsować nasze założenia do Porozumienia Paryskiego.

,,Jeden glos'' w tej sprawie to  wytyczenie przez prezydenta Andrzeja Dudę na kolejnej sesji w 2015 roku w Nowym Jorku polskich priorytetów w zakresie polityki klimatycznej,  i potwierdzenie tego przez panią premier Beatę Szydło w Paryżu. Premier stwierdziła wtedy, że Polska to kraj wielkiego sukcesu i jest bardzo mocno zainteresowany kształtowaniem polityki klimatycznej.

F: Czym się różni Protokół z Kioto od Porozumienia Paryskiego?

J. Sz.: Protokół z Kioto zobowiązywał do redukcji emisji CO2 tylko i wyłącznie państwa rozwinięte, a Porozumienie Paryskie mówi, że naszym głównym celem jest zmniejszenie tempa wzrostu koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze jak najszybciej, jak najtaniej i jak najbardziej efektywnie, i ta polityka dotyczy wszystkich państw świata. Wszystkie państwa świata muszą w tym uczestniczyć po to, żeby z pewnym modelem średnia temperatura nie wzrosła więcej niż 2 stopnie w porównaniu z połową XIX wieku, czyli z okresem przedindustrialnym.

Zmniejszenie koncentracji dwutlenku węgla w atmosferze ma nastąpić nie tylko poprzez redukcję emisji, ale też poprzez wychwytywanie dwutlenku węgla z atmosfery przez chociażby takie żywe zespoły przyrodnicze jak gleby czy też lasy, aby były zasobne w  węgiel organiczny - a w związku z tym miały większą biomasę, czyli więcej drewna.  

Chodzi  o to, żeby w glebach było więcej substancji organicznej, by  gleby lepiej produkowały również i żywność - chodzi tu o gleby rolne.  Większa zawartość węgla organicznego w lasach i glebach to większa ich rola w oczyszczaniu wody i w zakresie ochrony bioróżnorodności . Wzrost  możliwości produkcyjnych gleb prowadzi do wzrostu produkcji żywności - po to, żeby  w efekcie hamować proces głodu na świecie i przeciwdziałać migracjom w skali światowej.

Porozumienie Paryskie jest takim typowym przykładem wdrażania zrównoważonego rozwoju-  'korzystaj z zasobów przyrodniczych, użytkuj te zasoby, ale w sposób niezwykle racjonalny', 'mniej emituj dwutlenku węgla do atmosfery i więcej go pochłaniaj' .

I to się udało dzięki aktywności Polski przyjąć w Paryżu. Teraz pojechaliśmy do Marrakeszu w Maroko i tam podczas 22. Konferencji Stron Konwencji Klimatycznej, działając z upoważnienia rządu - bo taką decyzje podjęła Rada Ministrów - byłem upoważniony do zgłoszenia kandydatury Polski na organizację 24. Konferencji Stron Konwencji Klimatycznej w naszym kraju. I powtarza się historia.

Dlaczego jest to dla nas tak ważne?

J. Sz.:  Jest to tak istotne, ponieważ w 2018 mają być podjęte decyzje co do zobowiązań poszczególnych państw - powiedziałbym - dobrowolnych - co do tego, jak będzie realizowana ta polityka.

Właśnie w roku 2018 tu, w Warszawie, wytyczymy nową politykę klimatyczną po roku 2020. Do roku 2020 obowiązuje nas pakiet klimatyczno-energetyczny,  bardzo szkodliwy dla Polski.

Po 2020 r. teoretycznie - Porozumienie Paryskie. I jest to wielki sukces  dla Polski, że powierzono nam organizację tego szczytu. Uznano, że Polska jest rzeczywiście światowym liderem w zakresie redukcji emisji CO2 .

F: Jak będzie przebiegał szczyt klimatyczny w Polsce i jakie efekty może przynieść?

 J. Sz: Chcę podkreślić,  że w tym czasie na dwa tygodnie przyjedzie do Polski 25 tysięcy osób, 200 delegacji państw pod przewodnictwem prezydentów, premierów i ministrów i Polska będzie organizatorem tej konferencji.

Równocześnie przez trzy lata  będziemy głównym negocjatorem na świecie w dziedzinie polityki klimatycznej - a w 2018 roku bezpośrednio będzie nim Minister Środowiska  jako przedstawiciel Polski .

 Jest również  tzw. Trojka, którą  w pewnym czasie stworzyłem, a mianowicie prezydent ustępujący, prezydent obejmujący władzę i przyszły prezydent COP-u25 tworzą trio, w którym przekazują sobie władzę i  realizują wspólna politykę. Będziemy więc mogli odgrywać pewną rolę w zakresie zrównoważonego rozwoju świata, a Polskę chcę tu pokazać jako lidera.

Te wszystkie wielkie zagrożenia - brak dobrej wody, dobrego powietrza, degradacja gleb, zanik różnorodności, głód i migracje ludzi zostały wymienione w Encyklice Ojca Świętego  Franciszka ,,Laudato Si'' [pochwalony bądź -red.] i mówił on, że jest potrzebne nowe, globalne porozumienie. Zrobiliśmy na ten temat w 2015 roku jako opozycja dwie konferencje w Sejmie na temat zrównoważonego rozwoju i  polityki klimatycznej ,,Laudato Si''.

W tym roku, miesiąc temu razem z Watykanem zorganizowaliśmy w Sejmie dużą debatę na temat Porozumienia Paryskiego: ,,Zrównoważony rozwój  w świetle Encykliki Ojca Świętego Laudato Si''. W dwóch pierwszych konferencjach mówiliśmy o dużej roli, jaką odegrał Ojciec Święty, a teraz mówimy, w jaki sposób zostało to 'skonsumowane' w Paryżu, gdzie Ojciec Święty był stymulatorem pewnych działań.

F: Czy można uznać te działania jako wcielenie w życie rozważań i zaleceń papieskiej encykliki  dla dobra człowieka?

J. Sz.: ,,Czyńcie sobie ziemię poddaną'' - podmiotem zrównoważonego rozwoju jest człowiek. Zrównoważony rozwój to nic innego jak lepsze życie, czyli wzrost gospodarczy powiązany z racjonalnym użytkowaniem zasobów przyrodniczych i respektowaniem praw człowieka, gdzie prawem jest, by człowiek użytkował zasoby przyrodnicze, chronił je, zachował ciągłość populacji , czyli odpowiednią dzietność kobiet , a życie trwa od momentu  poczęcia dla naturalnej śmierci.

Bardzo dziękuję za rozmowę.