Matthew Tyrmanda niecodzienna relacja z balu dziennikarzy! - zdjęcie
24.01.16, 19:35

Matthew Tyrmanda niecodzienna relacja z balu dziennikarzy!

4

Matthew Tyrmand, dziennikarz i publicysta, syn słynnego pisarza Leopolda (autora „Złego”) zjawił się na Balu Dziennikarzy. Zrobił kilka selfie z celebrytami srebrnego ekranu, nie odpuścił też politykom. A później wrzucił foty na Twittera i opatrzył je zjadliwymi komentarzami. Dziś jego komentarze robią prawdziwą furorę!

„Nazywa się Matthew Tyrmand. Lubi swoje nazwisko. Lubi być synem Leopolda, choć właściwie nigdy nie miał ojca. Żyje w dwóch światach, które dzieli ocean. W Ameryce włóczył się po Brooklynie i zarabiał na Wall Street. Często odwiedza Polskę. Zawsze odwracał się za polską flagą i pięknymi blondynkami. Prócz uwielbienia dla pięknych kobiet, ojciec przekazał mu w genach niezgodę na głupie ideologie i skłonność do gadulstwa. Namiętnie kolekcjonuje wydania „Złego”, choć czytał go tylko po angielsku. Nie zna polskiego, więc Google przetłumaczył jego podanie o polski paszport” - przeczytać można w opisie książki „Jestem Tyrmand, syn Leopolda” autorstwa Matthew Tyrmanda i Kamili Sypniewskiej.

<<< JAK WSPÓŁCZEŚNIE POŚCIĆ. DOWIEDZ SIĘ!!! >>>

Tyrmand nie kryje antylewicowych poglądów. Ma też specyficzne poczucie humoru, czemu wyraz dał wczoraj na Balu Dziennikarzy. Oto kilka twittów:

Komentarze (4):

anonim2016.01.24 21:47
Mega!!! O Kraście i Schetynie - komentarz w 10-tkę!
anonim2016.01.24 23:17
Wygląda na to, że gościu chciał wypromować swoje spotkanko 25 stycznia, no i mu się udało.
anonim2016.01.25 8:38
Trochę żałosne, zresztą na poziomie polityki ostatnich i obecnych czasów. Podejdź, poudawaj sympatycznego gościa, poproś o kilka zdjęć a później schowaj się do swojej "bezpiecznej" nory i hejtuj jedną ręką, drugą zadowalając się pod biurkiem.
anonim2016.01.26 11:48
Tyrmand to mocno żałosne indywiduum, które gdyby nie nazwisko ojca byłoby co najwyżej twarzą w trzecim rzędzie na polonijnych spotkaniach z Macierewiczem. Ale, cholera, ten trolling mi się podoba. Po części dlatego, że jeszcze bardziej niż Tyrmandem gardzę ludźmi zdolnymi pojawić się na czymś, co się nazywa "bal charytatywny".