Luterańscy hierarchowie nie chcą  powrotu na łono Kościoła - zdjęcie
02.02.13, 19:22

Luterańscy hierarchowie nie chcą powrotu na łono Kościoła

12

Papież Benedykt XVI w 2009 roku stworzył ordynariaty, które umożliwiły przechodzenie na katolicyzm Anglikanom niezadowolonym z wyświecania na biskupów kobiet i gejów. Struktury takie powstały m.in. w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii.

 

W ostatnim czasie Watykan zaczął rozważać ustanowienie ordynariatu dla luteran. Jako pierwszy pomysł ten zgłosił kardynał Kurt Koch, odpowiadający za ruch ekumeniczny w Watykanie. Kilka dni temu abp Gerhard Ludwig Mueller poinformował, że Watykan utworzy taką strukturę, jeśli z wnioskiem w tej sprawie wystąpią sami luteranie. Propozycja ta spotkała się jednak z ostrym sprzeciwem. Bp Friedrich Weber ocenił, że taki pomysł to "ekumeniczne podburzanie (wiernych – red.)".

 

Według sekretarza Generalnego Światowej Federacji Luterańskiej, ks. dr Martina Junge, Watykan "wysyła zły sygnał" do Kościołów na całym świecie, wybierając do tego nieodpowiedni moment.

 

W 2017 roku luteranie zorganizują bowiem uroczystości, które mają uczcić 500. rocznicę protestanckiej reformacji. Do wspólnego świętowania zaproszono także Watykan; hierarchowie odpowiedzieli jednak, że takie uroczystości nie powinny być świętowane z takim rozmachem, ponieważ uważają oni reformację za bolesny rozłam pomiędzy chrześcijanami.

 

Więcej na portalu Onet.pl

 

AM

Komentarze (12):

anonim2013.02.3 7:41
Zaproszenie Watykanu na uroczyste obchody jubileuszu Reformacji to bezczelna prowokacja. Opisane ordynariaty dla nawracających się heretyków to wyraz ewangelizacyjnej przebojowości. Tak trzymać!
anonim2013.02.3 8:31
@ Epifan "Opisane ordynariaty dla nawracających się heretyków to wyraz ewangelizacyjnej przebojowości" - czyżby? A może chęci zwiększenia wpływów pod pozorem wychodzenia na przeciw konserwatywnym poglądom części środowiska. Już ordynariat dla Anglikanów wyglądał na rozpaczliwą próbę powiększania znaczenia symbolicznego Kościoła. A zaproszenie KK do wzięcia udziału w obchodach święta Reformacji, to nie bezczelność, a propozycja żeby KK zastanowiła się nad przyczynami i tezami Reformacji. Wszak w 1517 r. papież nie był skłonny tego zrobić, nie rozumiejąc,że jego hegemonia właśnie padła i nie da się jej już przywrócić. Dzisiaj też jest to niemożliwe i papież Benedykt jako człowiek światły i gruntownie wykształcony teologicznie zdaje sobie z tego zapewne sprawę. Swoją drogą, śmiesznym jest argument,że obchody będą zbyt huczne, trudno bowiem żeby Protestanci nie świętowali pamiątki założycielskiej reformy, natomiast logicznym jest, że Rzymowi może się to nie podobać, nie koniecznie ze względów konfesyjnych. Ten argument jest na takim poziomie jakby luteranin powiedział, że zbyt huczne są uroczystości kanonizacyjne, tym bardziej, że tylko Bóg, nie człowiek ma prawo rozstrzygać o ludzkiej świętości lub ułomności, a więc jego boli takie odstępstwo od Bożego prawa, wiodące na duchowe manowce.
anonim2013.02.3 9:58
@Kiara weź stąd spadaj, bo się ośmieszasz
anonim2013.02.3 11:02
A czy huczne obchody rocznicy reformacji nie stoją w sprzeczności z duchem ekumenizmu, o którego to ducha tak bardzo się martwi wzmiankowany pastor?
anonim2013.02.3 12:28
@Kiara To w końcu luteranie odeszli od Matki Kościoła 500 lat temu i to oni według własnego widzimisię dokonali rozłamu. Kościół tego nie chciał i dalej nie chce .
anonim2013.02.3 12:30
I tak nebenbei czyją inicjatywa był ekumenizm?
anonim2013.02.3 13:45
Prawdziwy ekumenizm to właśnie np. ordynariaty, czyli powrót protestantów do Kościoła z zachowaniem własnych tradycji. Dialogowanie dla samego dialogowania to bezsens. Nie przejmować się, tylko robić swoje - sprzeciw będzie zawsze. Jak to się mówi - psy szczekają, karawana jedzie dalej...
anonim2013.02.3 16:27
@ Firulet. Swoją propozycją dajesz świadectwo o swoim poziomie, nie o moim. Podejrzewam, że nie masz argumentów(bo w przeciwnym wypadku byś je wyartykułował), a chcesz wyrazić dezaprobatę w stosunku do mojego wpisu, więc posuwasz się do zwykłego grubiaństwa. @Adalbert 1241, Luter nie chciał rozłamu, ale polityka Watykanu 500 lat temu była bezwzględna w prewencji, więc nie było dyskusji. Poza wszystkim papieżowi bardziej niż o "herezję" chodziło o wzrost znaczenia poszczególnych książąt niemieckich, którzy to zaczynali marzyć o hegemonii na arenie europejskiej,co Rzymowi było nie na rękę. Jednocześnie papież wiedział, że wystąpienie Lutra będzie konsolidujące dla państewek niemieckich, a wiec niewygodne dla Rzymu.Co też się stało. Śmiem twierdzić, że Matka Kościół grała tu rolę drugorzędną, a Rzym bolał właśnie z tych powodów, które wymieniłam.Są na ten temat doskonałe opracowania historyczne, pozbawione konfesyjnych poglądów. Wszystkim, niezależnie od przekonań życzę dobrej niedzieli.
anonim2013.02.3 17:05
KK ma nawet obowiązek, wyciągnąć pomocną rękę do Luteran. Jest to pomoc powrotu Luteran do korzeni.
anonim2013.02.3 20:42
Prawosławni to schizmatycy a nie heretycy, zasadniczo nie podważają oni doktryny wiary tylko dyscyplinę.
anonim2013.02.4 10:12
Kiara - bardzo proszę Panią, nie naginajmy rzeczywistości. Owszem, polityka wobec Marcina Lutra była jaka była. Ale nie wmawiajmy sobie że to czysta polityka. Marcin Luter z biegiem czasu coraz bardziej zaogniał sytuację - on sam. I były to sprawy zdecydowanie duchowe. Kościół, jak wiadomo, to ludzie, a ludzie rzadko potrafią zupełnie podnieść się ponad politykę. Niemniej jednak, sugerowanie że to polityka w tej sprawie decydowała jest absurdem. Jeśli Luter jednoczył Niemców, i było to nie na rękę Rzymowi, to właśnie dlatego że jednoczył ich przeciwko Kościołowi - a to już nie polityka, tylko sprawy zbawienia. Gdyby Luter jednoczył Niemców wokół prawdziwej Wiary, niechybnie reakcja byłaby inna. To po pierwsze. Po drugie, absurdem jest twierdzenie jakoby wzmacnianie pozycji niemieckich książąt było wbrew politycznym interesom Rzymu. Przeciwnie - było bardzo na rękę politycznie - za to bardzo nie na rękę jeśli chodzi o duchowy ład Christianitas. Papieże wiele razy musieli zmagać się z cesarzami niemieckimi. Politycznie rzecz biorąc, było im na rękę żeby właśnie niemieccy książęta się umocnili względem cesarzy - podobnie jak było to na rękę Francuzom, którzy potem dali dowód temu w samobójczym akcie wsparcia prostestantów w czasie wojny trzydziestoletniej. Sprzeciw wobec Lutra miał natomiast sens jeśli chodzi o duchowy ład Christianitas - albowiem jakkolwiek niewygodni bywali silni cesarzowie niemieccy, jakkolwiek czasem trudno było z nimi działać, Christianitas było - i jest - koncepcją opartą na dwoistości władzy. Na dwóch mieczach. Silne cesarstwo było potrzebne dla duchowego dobrobytu Europy. Na dłuższą metę, okazało się potem - rzecz niezbyt zaskakująca - że dobrobyt duchowy jest również tożsamy z dobrobytem materialnym i ładem politycznym, bo żadna wojna wewnątrz Christianitas wcześniej nie wiązała się z takimi zniszczeniami jak praktycznie każda wojna która nastąpiła po Lutrze. Tak więc - jeżeli już chce Pani oskarzać Papieża o działanie motywowane światową polityką, proponuję najpierw znaleźć dowody wskazujące na to że Papież POPIERAŁ Lutra i celowo działał na korzyść jego ruchu. Bo potępienie Lutra i starania o powstrzymanie plugawej herezji w zarodku były wręcz wbrew bierzącym politycznym interesom Rzymu - więc nie były motywowane politycznie.
anonim2013.02.4 14:29
@ Jakub Majewski. Bardzo dziękuję ze ten komentarz, bo jest merytoryczny, a nie emocjonalny. Czytając nieco o polityce Watykanu w wieku XVI pozostanę jednak przy twierdzeniu, że sprawy ducha nie były tu jedyną podnietą w kwestii podejścia do reformy Lutra. Wszak w tym właśnie czasie Rzym zaczął zabiegać o przejęcie zwierzchnictwa nad prawosławną ludnością Europy wschodniej, czego efektem było powstanie grekokatolicyzmu, i jak bardzo byśmy nie chcieli się łudzić to mamy tu do czynienia z polityką. Co do książąt, po papież był dalekowzroczny i podejrzewam,że przewidywała,że może nastąpić taki moment, że książęta rezygnując z części, nazwijmy to- swojej suwerenności - będą chcieli umocnienia pozycji Niemiec na arenie politycznej Europy i przekonają cesarza do konsolidacji sił pod znakiem Lutra. Zgadzam się natomiast, że Luter podgrzewał atmosferę. Zabrnął w politykę, czego zresztą nie chciał pierwotnie i do czego go bulla papieska popchnęła, bo nie uratowałaby życia gdyby nie wsparcie książąt, więc miał wobec nich dług "ideologiczny".