Lewica chce zamknąć kopalnie - bo tego żądałby Marks!!! - zdjęcie
11.02.19, 14:45

Lewica chce zamknąć kopalnie - bo tego żądałby Marks!!!

9

Stara miłość nie rdzewieje. Choć czasy się zmieniają, to jak się okazuje, autorytety pozostają takie same. Dziś lewica i groteskowa opozycja w ramach walki z rzekomym globalnym ociepleniem, i jeszcze okropniejszym PiSem, powołuje się na autorytet Karola Marksa twórcy komunizmu.

W opublikowanym na łamach „Krytyki Politycznej” artykule <<Czy lewica powinna zamykać kopalnie? Marks powiedziałby „tak”>> Adam Leszczyński (od 1994 do 2017 publicysta „Gazety Wyborczej”, „Krytyki Politycznej”, współzałożyciel portalu OKO.press) stwierdził, że pozytywne skojarzenia z górnikami to wyraz tęsknoty „za światem minionym, za formami życia gospodarczego i społecznego, które nieodwracalnie należą już do przeszłości”.

Zdaniem lewicowego publicysty takie nieracjonalne pozytywne skojarzenia z górnictwem ma też lewica, która „w umorusanym węglem górniku widzi prawdziwego człowieka pracy. Zapomina jednak, że zawsze była zwrócona ku przyszłości, a jej najważniejszy myśliciel wobec odchodzących form życia społecznego żywił głównie pogardę”.

Kto jest dla lewicowego publicysty rodem z „Gazety Wyborczej”, „Krytyki Politycznej” i „Oko press” tym najważniejszym myślicielem lewicy? Nie kto inny tylko twórca komunizmu Karol Marks!

Lewicowy publicysta żartobliwie stwierdza w swoim artykule, że „dziś Marks powiedziałby górnikom”: „Towarzysze, wasz czas już minął, pora patrzeć w przyszłość. Zamieńmy kopalnie w muzea i stawiajmy wiatraki”.

Zdaniem lewicowego publicysty wiemy „co Marks miał do powiedzenia o tych formach życia społecznego, które – już za jego życia – zostały wyprzedzone przez postęp technologiczny i zmianę społeczną. Filozof uważał sentymentalizm za niewybaczalną polityczną słabość”.

Według lewicowego publicysty w czasach Marksa anachronizmem była „stara, feudalna azjatycka wieś”, była ona idealizowana, to Marks dostrzegał w niej „głównie przemoc, opresję i zabobon”. Dla Marksa „rozbicie tradycyjnych wspólnot wiejskich było dla niego tak wielkim krokiem w stronę postępu, że był skłonny pochwalić za tę destrukcję nawet brytyjski kolonializm”.

W opinii lewicowego publicysty Marks odrzucał lewicowy sentymentalizm, który skłania część lewicowców do obrony górnictwa. Jak przypomina publicysta „cały proces dziejowy – mówi Marks – podporządkowany jest idei postępu. Zmianom w technologii produkcji i podziale pracy odpowiadają (u Marksa) nowe formy społeczne. Ponieważ cała historia ma predeterminowany charakter, postęp jest z definicji czymś godnym pochwały: przybliża ludzkość do socjalizmu, który u Marksa był zwieńczeniem i końcem dziejów. Dlatego właśnie mógł on pochwalić rewolucję mieszczańską, kiedy obalała feudalną arystokrację. Można także pochwalić imperializm, jeżeli wyrywa masy ludzi na świecie ze stanu, który filozof dosadnie nazwał „idiotyzmem życia wiejskiego”. Marks jak mało kto wierzył w transformacyjną moc kapitalizmu”.

Według lewicowego publicysty „w tej sympatii lewicy do górników – podobnie jak zresztą do całego odchodzącego w przeszłość świata wielkiego przemysłu – zawiera się kilka ważnych tęsknot. Mamy tu więc kult pracy fizycznej, zwłaszcza tej brudnej i niebezpiecznej, jako pracy „prawdziwej” (w odróżnieniu od nieprawdziwej i gorszej, czyli umysłowej i biurowej). Mamy tu również sentyment do robotniczej wspólnoty, którą kiedyś (być może, różnie z tym bywało) tworzyła wspólna praca w jednym wielkim zakładzie; tęsknota za spójną robotniczą tożsamością, za czasami, w których ludzie pracy stanowili wielką zintegrowaną rodzinę. Mamy tu także sympatię do czasów wielkiego przemysłu – które były także epoką potęgi związków zawodowych, siły socjaldemokracji i progresywnego ustawodawstwa socjalnego. Upadek wielkiego przemysłu, który uczynił z pracowników albo straumatyzowanych korpoludków, albo jeszcze bardziej straumatyzowanych prekariuszy, zniszczył społeczną bazę lewicy. Wreszcie: w III RP to górnicy – jako jedyna taka grupa zawodowa – byli w stanie bronić swoich grupowych interesów w trakcie transformacji, co automatycznie zaskarbia im szacunek. Mamy tu także tęsknotę za prawdziwym robotnikiem, proletariuszem jak z dawnych czytanek, twardym człowiekiem pracy ryzykującym własne życie i tworzącym prawdziwą robotniczą wspólnotę”.

Zdaniem lewicowego publicysty sentymentalizm lewicy wobec górników to uleganie „tęsknocie za światem minionym i za formami życia gospodarczego (a więc i społecznego – powiedziałby Marks), które nieodwracalnie należą już do przeszłości. Taki sentymentalizm – nawet jeśli usprawiedliwiony okolicznościami – to większy polityczny grzech, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Lewica zawsze była zwrócona ku przyszłości. Jej siła polegała na tym, że obiecywała milionom ludzi lepsze jutro. Dziś słowo „postęp” znikło właściwie z jej słownika, wyparte przez marudzenie o tym, że dawniej, czyli w czasach dominującej socjaldemokracji, było lepiej. Czy to nam się podoba czy nie, żyjemy dziś w czasach, w których wielkie fabryki zatrudniające tysiące ludzi i energetyka oparta na węglu znikają z krajobrazu gospodarczego krajów rozwiniętych – w tym Polski, która się do nich zalicza. Na jednym z ostatnich miejsc, ale jednak. Ten pociąg już odjechał. Skończyło się. Tego świata nikt nie uratuje. Trzeba o nim pamiętać, dbać o muzea przemysłu i jego skanseny. Ale ich misją jest edukacja, a nie produkcja”.

Lewicowy publicysta napomina, że „wraz z gospodarczą strukturą epoki przemysłu odszedł bezpowrotnie w przeszłość towarzyszący jej świat społeczny. Zadaniem lewicy jest dziś zbudowanie lepszego świata pracy dla tych pracowników, którzy rzeczywiście tworzą kręgosłup gospodarki, od wykorzystywanych szczurów biurowych po prekariuszy z sektora usług i wielkiego handlu. To są górnicy naszych czasów”.

Tekst Adama Leszczyńskiego (reprezentanta środowiska „Wyborczej”, „Krytyki”, „Oka”) należy uznać za niezwykle ważny. Pokazuje on nam, że wsparcie środowiska groteskowej opozycji dla transformacji ustrojowej nie wynikało z jakiegoś liberalizmu, ale właśnie z ortodoksyjnego marksizmu. Marksistowski proces dziejowy wymaga, by do komunizmu przejść przez drapieżny „kapitalizm”, przez epokę wyzysku klasy robotniczej. Zafundowano nam więc taki drapieżny „kapitalizm”, nie pod to, by spełnić libertariańskie utopie, ale po to, by dopełnić proces dziejowy, by drogą procesu dziejowego dotrzeć do komunizmu, by wypełnić proroctwo Karola Marksa.

Jan Bodakowski

Komentarze (9):

granit2019.02.12 9:42
Dwie córki Marksa popełniły samobójstwo. Marks przyczynił się do powstania najbardziej zbrodniczych ideologii w dziejach ludzkości. A w Europie mu teraz pomniki stawiają.
NN2019.02.11 18:30
Marksizm w ogóle głosi że egzystencja ludzi powinna polegać na przyjemności, lenistwie, najlepiej żeby się wszyscy gzili, albo onanizowali, jak głosili to wariaci ze szkoły frankfurckiej. Zresztą zięć Marksa napisał nawet "pochwałę lenistwa", utopijną bzdurę w której na ludzi pracują roboty. Wszystko byłoby nawet fajne, tylko jest jeden problem, kto wyprodukuje te roboty, kto będzie je nadzorował, serwisował ? może żółte murzyny z Azji ?! Oni zaczynają już się burzyć i żądać godziwej zapłaty za swą niewolnicza prace na marksistowskich wygodnisi zwanych prekariatem i tych wszystkich nierobów - korpoludków
Andrzej2019.02.11 16:52
Bezrobotny Bodakowski zmarnował okazję, by siedzieć cicho w sprawie ciężkiej pracy polskich robotników?
lolo2019.02.11 16:27
Lewica niech sobie zamyka swoje prywatne kopalnie,jak takowe ma...
Wojtek Polak2019.02.11 16:07
Z.D.S.K.T.S i M.B jeśli nie macie pojęcia o polskim górnictwie to po co otwieracie gęby.tu na frądzie można zauważyć ze lewactwo na wszystkim się zna najlepiej. to coś wam powiem macie takie samo pojecie o górnictwie jak jeden taki specjalista u Biedronia z ekonomi o ekonomi. jesteście żałośni i śmiechu warci.
Maria Błaszczyk2019.02.11 22:06
Nie znam się na górnictwie, ani trochę, ale co to ma do rzeczy? Spalanie paliw kopalnych musi się skończyć, co do tego zgadzają się praktycznie wszyscy specjaliści od klimatu. Węgiel z Rosji (czy wręcz kradziony z Donabasu) jest tańszy od polskiego (co łatwo sprawdzić). Energia z OZE też jest tańsza (co też łatwo sprawdzić). Do czego tu jest potrzebne znanie się na górnictwie? Wystarczy umieć porównać liczby - i stwierdzić, które z nich sa większe. Do tego trzeba opanować arytmetykę na poziomie podstawówki.
Maria Błaszczyk2019.02.11 15:43
No cóż, trudno mieć do pana redaktora Leszczyńskiego pretensję, że w tej akurat kwestii Marx miał rację. W ogóle należy zrezygnować z paliw kopalnych z powodu tego, ze zaraz wymrze połowa ludzkości (i całe mnóstwo innych gatunków) z powodu zmian klimatycznych. A z polskiego węgla to już w ogóle, bo jest on po prostu droższy niż alternatywne źródła energii.
ZamykaćDrogieSkansenyKupowaćTanioSurowce2019.02.11 15:15
Polskie kopalnie głębinowe fedrują węgiel kamienny na poziomie 1000 m i dlatego są ekonomicznym absurdem. Idiotycznie drogiego polskiego węgla nie da się sprzedać na świecie, bo inni wydobywają go taniej z płytkich pokładów. My takie pokłady opróżnialiśmy 40 lat temu. Teraz robią to w Australii, Kolumbii, Chinach. Węgiel to zwykły surowiec, który świat kupuje po najlepszej możliwej cenie. Tylko w Polsce jest to żywy skansen. Obłędnie drogi produkt skansenowy kupują polskie elektrownie - pod przymusem politycznym. Choć wolałyby kupować tani węgiel statkami i mieć w d... czy kopalnia zarobi na karczmę piwną z prezydentem Dudyniem i utrzymanie orkiestry dętej.
Hanys2019.02.11 16:40
A co ty właściwie wiesz o górnictwie. Czy wiesz z czego się składa cena 1 tony węgla. Czy wiesz ile tam jest różnych danin oraz podatków. Lepiej się doucz chłopcze , a potem dopiero zabieraj głos.