Ks. Henryk Zieliński: Zanim nadejdą Święta...  - zdjęcie
10.12.14, 07:26Ks. Henryk Zieliński (fot. Telewizja Republika/YouTube)

Ks. Henryk Zieliński: Zanim nadejdą Święta...

9

Rozumiem tych, którym przeszkadzają bożonarodzeniowe symbole pojawiające się w hipermarketach i reklamach już na początku listopada. Dla mnie to też o wiele za wcześnie. Pewnie wystarczyłoby z tymi choinkami, mikołajami i gwiazdkami wystartować z początkiem Adwentu, żeby uszanować czas listopadowej zadumy nad sensem życia i śmierci. A tak, półtoramiesięczne epatowanie Bożym Narodzeniem może tylko rodzić przesyt i zmęczenie Świętami, zanim jeszcze one nadejdą. Jesteśmy okradani z Adwentu, a w jakiś sposób również z wyjątkowości i jedyności Świąt. Tymczasem człowiek potrzebuje tych kilku przedświątecznych tygodni wyciszenia, oczekiwania i tęsknoty, aby tym intensywniej przeżywać radość, gdy ona się spełni.

Próbuję jednak zrozumieć tych, którzy ze świątecznym asortymentem startują najwcześniej, jak tylko się da. Zaraz po uprzątnięciu nagrobnych zniczy. Dla biznesu, handlu i reklamy Boże Narodzenie oznacza przecież czas żniw. Żadne inne święta nie nakręcają sprzedaży tak jak te. Kto wcześniej wystartuje ze swoją ofertą, ten więcej sprzeda. Potem produkty opatrzone bożonarodzeniowymi symbolami już nie zejdą z półek, nawet na wyprzedaży.

Prócz tego, nawet w dość nachalnym używaniu świątecznych symboli można dostrzec coś pozytywnego. Nie brak przecież krajów, w których jakiekolwiek bożonarodzeniowe odniesienia są wypierane z życia publicznego w imię rzekomej tolerancji wobec niechrześcijańskich mniejszości. Doszło do tego, że w samych Włoszech w obronie prawa do ubierania choinki w jednej z tamtejszych szkół stanęli… muzułmanie, którym ten chrześcijański symbol wcale nie przeszkadza. Podobnie było w jednej z brytyjskich szkół, gdzie w ubiegłym roku zamiast o trzech mędrcach idących oddać pokłon nowonarodzonemu Jezusowi śpiewano o idących na powitanie młodego renifera trzech… świnkach. I tym razem tamtejsi muzułmanie woleli już tradycyjne jasełka. Dopóki więc u nas biznes staje się mimowolnym sojusznikiem Kościoła w utrwalaniu miejsca Bożego Narodzenia w polskiej tradycji, to trzeba się z tego cieszyć.

Zamiast krytykować innych za przedwczesne świąteczne dekoracje, spójrzmy na własne, katolickie podwórka. Czemu nie martwi nas rozprzestrzeniający się ostatnio w wielu instytucjach kościelnych zwyczaj urządzania „opłatków” i „wigilii” na długo przed Świętami? Czy nie można tego robić w przeznaczonym na ten cel okresie Bożego Narodzenia? Takie przedświąteczne „opłatki” nie tylko bardziej od sklepowych wystaw wytrącają nas z Adwentowego oczekiwania, ale jeszcze pozbawiają wyjątkowości ten opłatek, który ma być przeżywany w najbliższej rodzinie. Żadna instytucja, choćby i katolicka, nie powinna się prześcigać w „opłatkach”. Ten w najbliższej rodzinie, gdzie są ojciec, matka i dzieci, powinien być pierwszy i niepowtarzalny, a nie któryś z kolei, kiedy już mamy przesyt barszczu z uszkami i makowca. Zachowanie tego porządku jest wyrazem troski o prymat rodziny, której żadna korporacja i organizacja nie może zastąpić. W odróżnieniu od hipermarketów my w Kościele nie musimy się spieszyć. Dlatego nasze redakcyjne „opłatki” zawsze są już w okresie Bożego Narodzenia, właśnie z szacunku dla rodziny i dla Adwentu.

Dla naszych Czytelników mamy jeszcze dobre przedświąteczne wieści. Pierwszym pięciu rodzinom, które nadeślą mailem na adres: [email protected] krótkie, około minutowe wideo, na którym utrwalą – choćby telefonem komórkowym – jak wspólnie śpiewają jedną z pieśni adwentowych, przekażemy niezwykły album płytowy z kolędami w wykonaniu Golec uOrkiestra. Do filmu trzeba koniecznie dołączyć hasło, które można znaleźć obok wstępniaka w papierowym i elektronicznym wydaniu „Idziemy”. O albumie piszemy na stronie 24.

Za tydzień ukaże się świąteczny, podwójny numer naszego tygodnika: z 16-stronicowym kalendarzem ściennym oraz 32-stronicowym dodatkiem zawierającym obrzędy Wigilii i kolędy. W numerze znajdą się także reportaż o rodzinie Golców oraz wyjątkowe teksty ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, Doroty Gawryluk, Krzysztofa Ziemca, Stefana Meetschena, Jacka Karnowskiego, o. Dariusza Kowalczyka i wielu innych najlepszych autorów. Świąteczny numer będzie kosztował 5 złotych. Księży Proboszczów i wszystkich naszych Kolporterów zachęcamy do uwzględnienia w swoich zamówieniach zwiększonego popytu na to wydanie.

Ks. Henryk Zieliński

*Felieton ukazał się w najnowszym numerze Tygodnika "Idziemy"

Komentarze (9):

anonim2014.12.10 8:22
Bardzo mądre słowa. Pozwolę je sobie rozpowszechniać, gdzie tylko się da. Zwłaszcza, że "opłatki" w miejscu pracy stają się przykrym obowiązkiem, często to pokaz hipokryzji.
anonim2014.12.10 9:24
Ja nie widzę żadnego sensu firmowych "wigilii" i po prostu nie chodzę na nie. Chociaż w korporacjach jest to pewnie obowiązkowe ;D
anonim2014.12.10 9:42
Ksiądz widzę nie wiele rozumie ze współczesnej ideologii. Zasada jest taka- najpierw komercjalizujemy święta Bożego Narodzenia aby nic z nich nie było już sacrum, ogłupiamy wpajamy maskotki bla, bla. Potem kiedy już wyrwiemy sacrum przechodzimy do kolejnego etapu, usuwamy symbole Bożego Narodzenia a wstawiamy gwiazdki i bałwanki, po czym ostatni etap nie używamy już nazwy Boże Narodzenie tylko gwiazdka, święto odpoczynku a Boże Narodzenie rugujemy ze wszystkiego - vide obecna sytuacja na zachodzie. Walka z szopkami na zachodzie to nie jest ze względu na muzułmanów, tylko z wyrachowanego rugowania chrześcijaństwa. tzw. tolerancja dla innych to tylko zasłona dymna. Szkoda że ksiądz tłumaczy to w dziecinny sposób. Szkoda. Piotr Zajkowski
anonim2014.12.10 9:52
Ma racje Ks. Zieliński. Z tymi "opłatkami" to istna plaga. I jedno wielkie udawanie. Począwszy od samego sejmu. A ci biedni duchowni łącznie z biskupami to po tych opłatkach jakąś taka bladą cerę mają na Święta, bo jak można inaczej wygladać po miesiącu na takim pokarmie mizernym...;-)
anonim2014.12.10 10:10
O spotkaniu opłatkowym w Sejmie powstał nawet wiersz: "Wigilijny cud się ziścił nawet twardzi ateiści z wierzącymi się weselą wspólnie sie opłatkiem dzielą Choć na codzień walczą brzydko o aborcję, o in vitro (...) itd. /Gazeta Polska Codzienna/ Wiersz powstał po łamaniu się opłatkiem Kardynała warszawskiego m.in. z... p. poseł Nowicką w 2011r. Jak widać nikt nikogo "nie przełamał"...;-) A tak na poważnie. Współczuję duchownym, którzy "z urzędu" muszą brać udział w takich szopkach
anonim2014.12.10 12:29
Święte słowa! W naszym kosciele kolację wigilijną dla bezdomnych urządzają na tydzień przed właściwą wigilią. Nie rozumiem, jaki jest tego sens?Przeciez jak przyjdzie prawdziwy wieczór wigilijny, ulice opustoszeją a ci bezdomni nagle zapomną,że nie są sami,że leżą gdzieś w śniegu czy siedzą na klatce schodowej?Czym się taka wczesna "kolacja wigilijna" różni o d zwykłej pomocy dla bezdomnych oferowanej przez noclegownie na co dzień? Mam wrażenie,że księża i bracia chcą miec w wigilię spokój od takich problemów, a nie zapraszać jakiś bezdomnych na parafie.
anonim2014.12.10 13:10
Wypada się tylko pod tym podpisać.
anonim2014.12.10 18:34
najlepsze te anielice w supermarketach z opłatkami płacą im tyle co kot napłakał a one nawet nie wiedzą co noszą traktują to jak ulotki
anonim2014.12.11 12:23
Niedobrze, gdy zmusza się kogoś do spotkania opłatkowego, jednak biorąc pod uwagę tradycję, dziwne jest łamanie się opłatkiem w okresie Bożego Narodzenia. Właśnie zgodnie z tradycją i logiką, dzielimy się opłatkiem w WIGILIĘ ( wigilia to dzień poprzedzający). Jeśli dla nas ma znaczenie gest łamania się chlebem ( pojednanie, przebaczenie, miłość, pokój), właściwszy jest czas przed Bożym Narodzeniem.