Kard. Burke: Gender to szaleństwo. Wychowujmy dzieci w prawdzie i pięknie - zdjęcie
31.03.15, 19:30JE Raymond Leo kard. Burke (fot. archstl.org)

Kard. Burke: Gender to szaleństwo. Wychowujmy dzieci w prawdzie i pięknie

26

JE Raymond Leo kard. Burke udzielił wywiadu niemieckiemu „Die Tagespost”. Wyjaśniał, jaka jest prawda na temat małżeństwa i co leży u przyczyn obecnego ogromnego zamieszania w tej sprawie. 

Patron Zakonu Maltańskiego był pytanie o nowy prąd teologii, który ujawnił się między innymi w czasie ostatniego synodu, dotyczący kwestii relacji między warunkami życia ludzi a Objawieniem. Według „Die Tagespost” niektórzy naciskają dziś, by nie ograniczać źródeł poznania Objawienia do Pisma Świętego oraz Tradycji, ale wziąć pod uwagę także współczesne ludzkie doświadczenia. Chodzi tu po prostu o swoiste pójście z „duchem czasu”.

Według amerykańskiego kardynała mamy tutaj do czynienia z całkowicie fałszywym rozumieniem Objawienia. „Objawienie ma miejsce w Tradycji i w Piśmie Świętym” – podkreślił purpurat. „Kościół zawsze dostosowywał się do konkretnych sytuacji życiowych w tej kulturze, w której działał, ale wprowadzał do tej kultury Tradycję i Pismo Święte, by ją przeformować!” – powiedział były prefekt Sygnatury Apostolskiej. „Jedno z wielkich niebezpieczeństw, jakie dostrzegam w obecnej dyskusji, polega na tym, że Kościół obwieszcza swoje pragnienie wyjścia kulturze naprzeciw […] bez jasnego określenia, kim jest, kim jest jako Kościół. Gdy Kościół nie jest dziś jednoznaczny w sprawie swojej własnej tożsamości i nauki, to podczas spotkania z kulturą pojawia się ryzyko, że zostanie przez nią wchłonięty” – ostrzegł kardynał.

„Dlatego musi istnieć tu bardzo wyraźne rozgraniczenie w stosunkach wiary i kultury. Przykład znajdujemy w Piśmie Świętym, przede wszystkim w mowie naszego Pana o stosunku do świata. Przyszedł, by świat zbawić – w ten sposób wskazał, że świat, który znajduje się pod wpływem grzechu pierworodnego, potrzebuje właśnie zbawienia i nawrócenia. Istnieje więc przeciwieństwo między Jego nauką a tym, co zachodzi w świecie” – mówił kad. Burke.

„Die Tagespost” wskazała z kolei, że encykliki Humanae Vitae oraz Familiaris Consortio tak naprawdę nigdy nie zostały przez katolików w pełni przyjęte i zaakceptowane. Rodzi się więc pytanie o to, co dzieje się, gdy nauka Kościoła i praktyka wiernych tak bardzo się rozchodzą, jak w przypadku kwestii nauczania o małżeństwie.

Kardynał wskazał, że obowiązujące, pełne i dostępne przedstawienie kościelnej nauki na temat małżeństwa znajduje się w encyklikach Familiaris consortio, Humanae vitae oraz Castii connubii – a także w innych późniejszych papieskich dokumentach. „To, co musimy teraz zrobić, to wskazać na nowo, że nauczanie się nie zmienia. Nie może się zmienić – zawsze jest tym samym. To nauczanie Jezusa Chrystusa, a zwłaszcza w przypadku małżeństwa nauka naszego Pana o świętym związku małżeńskim jest jednoznaczna” – odparł patron Zakonu Maltańskiego. Dodał, że Kościół musi po prostu wzywać do nawrócenia tych ludzi, którzy znajdują się w stanie swoistej rebelii przeciwko nauce naszego Pana. Kardynał Burke wskazał przy tym, że powinno to być zadanie dla nadchodzącego synodu: wymagać od wiernych i pomagać im, by na nowo – lub po raz pierwszy – zakorzenili się w głębokim nauczaniu Humanae vitae. Purpurat wskazał tu na książkę „Pozostać w prawdzie Chrystusa” (wyd. polskie Święty Wojciech), której jest współautorem, a która, w jego opinii, jest „wspaniałą pomocą” dla wszystkich wiernych, bo przedstawia znaczenie i prawdę na temat świętego związku małżeńskiego i Eucharystii.

[koniec_strony]

Kardynał był następnie pytany wprost o sprawę rozwodników w nowych związkach. „Die Tagepost” spytała, czy obecna dyskusja na temat miłosierdzia w tej sprawie oznacza, że Kościół jak dotąd był „niemiłosierny”, bo podkreślał jedyność i nierozerwalność małżeństwa.

„Niektórzy ludzie rzeczywiście sądzą, że Kościół względem nieregularnych sytuacji małżeńskich dopiero teraz odkrywa miłosierdzie” – powiedział kard. Burke. „Jestem księdzem już od czterdziestu lat i moje doświadczenie mnie nauczyło, że Kościół zawsze był miłosierny. Częścią tego miłosierdzia jest słuszne ocenianie obiektywnych sytuacji, w jakich znajdują się ludzie – dokonywanie tego z wielką miłością bliźniego” – zaczął purpurat. „Niektórzy sami rozumieją, że ich sytuacja jest nieregularna i wiedzą, że znajdują się w stanie” w którym nie mogą przyjmować sakramentów. Kardynał powiedział, że Kościół opiekuje się tymi osobami w pełni miłosiernie i pomaga im żyć w najlepszy z możliwych sposobów. „Dzisiaj zachowujemy się w pewien sposób sentymentalnie, zupełnie jakby prawda była czymś złym. Po prostu ją ignorujemy i robimy, co nam się podoba. To nie jest miłość bliźniego. I to nie jest miłosierdzie” – stwierdził purpurat.

Kardynał wyjaśnił też, że w jego ocenie nie można jako alternatywy dla rozwodników w nowych związkach przedstawiać duchowej Komunii. Purpurat wyjaśnił, że, jeśli dobrze rozumie, tak kwestię tę stawiał też papież Benedykt XVI. Sobór Trydencki określił bowiem jasno, że przystąpienie w swoim sercu do Komunii duchowej musi być ograniczone przez takie same warunki, jakimi ograniczone jest przystąpienie do normalnej Komunii. Dlatego osoby, które żyją w grzechu, mogą wyrażać jedynie duchowe pragnienie przyjęcia Eucharystii, ale nie mogą przyjmować go na sposób duchowy. Kardynał Burke wyjaśnił, że jeżeli ludzie żyjący w grzechu będą to swoje gorące pragnienie przyjęcia Ciała Chrystusa przedstawiać Panu Bogu i prosić go o pomoc, to Pan z pewnością ich wysłucha i obdarzy swoją łaską, tak, by mogli przestać żyć w grzechu – i dzięki temu być w stanie na powrót przystępować do Eucharystii.

Według kardynała obecny kryzys małżeństwa jest wynikiem bardzo dużego pomieszania w sprawie rozumienia ludzkiej seksualności. Seksualność stała się bowiem „obiektem pożądania”. Ludzie „wykorzystują dziś swoją seksualną naturę jako formę spędzania wolnego czasu i z tego powodu usprawiedliwiają wszystkie rodzaje aktywności [seksualnej], które są grzeszne” – wyjaśnił purpurat. Przy tym dochodzi do bardzo poważnego ograniczenia „rozwoju męskich własności u mężczyzn i kobiecych u kobiet, bo ludzie nie są świadomi głębokiego znaczenia swojej własnej płciowości. Dlatego mamy dziś te absurdalne teorie – jak teorię gender – w których ludzie naprawdę myślą, że mogą pewnego dnia zmienić swoją tożsamość płciową. To szaleństwo – i przyniesie wiele zła” – ocenił patron Zakonu Maltańskiego.

„Musimy na nowo zyskać głębokie zrozumienie ludzkiej seksualności. Osiągniemy to poprzez wychowanie w cnotach powściągliwości, czystości i wstrzemięźliwości. Wychowanie, dzięki któremu każdy zrozumie, że Bóg dał mi jako mężczyźnie albo jako kobiecie szczególny dar płodzenia nowego życia wewnątrz małżeństwa” – wyjaśnił kardynał.

Purpurat dodał, że nigdy nie jest za późno, by rozpocząć przemianę i pracę nad uzdrowieniem naszej kultury. Już dziś jest bardzo wiele rodzin, w których rodzice wychowują dzieci w prawdziwie katolicki sposób. „Dziś to oznacza, że trzeba zachowywać się ‘kontrkulturowo’, bo szkoły i inne instytucje mają całkowicie świecki punkt widzenia” – ostrzegł kard. Burke. „Kościół musi być silną pomocą dla rodzin, tak, by mogły być ‘małym Kościołem’, ‘Kościołem domowym’. Kościół musi pomagać mężom i żonom jednoznacznie identyfikować się z własną płcią i przekazywać to następnie swoim dzieciom. W ten sposób społeczeństwo zostanie przekształcone”. „Wszędzie tam, gdzie dzieci i młodzi ludzie wystawieni są nw wpływy z zewnątrz, Kościół musi pomagać rodzicom tak, by dzieci mogły rozwijać się w prawdzie i pięknie” – zakończył kardynał.

pac

Komentarze (26):

anonim2015.03.31 20:30
Gender to dzieło złego ducha. Szatan ma mało czasu bo dzień Paruzji zbliża sie. Wiec szatan zaczyna bluźnić przeciwko Bogu i temu co święte.
anonim2015.03.31 20:46
hallan - kler nie "idzie na wojnę z seksualnością innych". Na wojnę z seksualnością idzie lewactwo i ideologie typu gender, które tę seksualność fałszują. Jak to mówisz "kler" głosi o seksualności prawdę, bo to, co, seksualnością nazywa lewica, to jest bezwstydna rozpusta i ohydne wynaturzenia, a nie seksualność.
anonim2015.03.31 20:52
Słusznie mówi. Jak wolność to prawdziwa, ukształtowana przez wartość- Liberte' de qualite'.
anonim2015.03.31 20:53
A pani Terlikowska to wie, ze zdradza męża z pracą, płodząc teksty zamiast kolejnych dzieci? Wszak nieodmiennie obowiazujaca wg slow kardynala Burke encyklika "Casti connubi" zakazuje pracy zawodowej kobietom (punkt 2b). http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/casti_connubi_31121930.html#
anonim2015.03.31 21:02
hallan - oczywiście, że nie możesz "bzykać" kogo chcesz i jak chcesz, bo to zakładałoby także prawo do gwałtu, jeśli rozumiesz, co piszesz. To raz. Zakładając, że chodziło ci zasadniczo o stosunki pozamałżeńskie oraz na rozmaity sposób dewiacyjne, to według prawa Bożego, oczywiście, nie możesz. Bóg objawił to prawo w Piśmie Świętym w sposób jednoznaczny. Jeśli będziesz się temu sprzeciwiał, to ryzykujesz, że zostaniesz na Sądzie Ostatecznym odrzucony w ogień wieczny. Naturalnie, miłosierdzie Boga jest wielkie, więc, kto wie, może ci wybaczy - ale wolałbym nie ryzykować. Podsumowując, "facet w kiecce" nie wymyśla, jak ani z kim masz się "bzykać". Mówi ci po prostu czarno na białym, jakie jest prawo Boże. A co z tym zrobisz, to jest, wobec obowiązującego w Polsce prawa, twoja rzecz. Sąd będzie później.
anonim2015.03.31 21:02
@hallan Bzykać to możesz się z kim chcesz, kiedy chcesz i nawet jak chcesz - też z chłopem z kozą i nawet ze sztachetą z dziurą po sęku i żaden w kiecce Ci nie może zakazać. Tylko wtedy nie odsyłaj ludzi do psychiatry, bo to projekcja...
anonim2015.03.31 21:09
A Weronka jaka "zatroskana"... Ociera twarz p. Terlikowskiej ręcznikiem " Casti connubi"...;-)
anonim2015.03.31 21:16
A może by tak Weronika zacytowała nam ten punkt 2b?
anonim2015.03.31 21:39
A moze by tak campeador otworzyl sobie link i przeczytal? Lenistwo jest jednym z grzechow glownych. "Ci sami nauczyciele fałszu, którzy słowem i pismem zaciemniają blask małżeńskiej wierności i czystości, podkopują także wierne i godziwe podporządkowanie się żony wobec męża. Wielu z nich przezywa posłuszeństwo małżonki zuchwale niegodnym niewolnictwem. Obu małżonkom równe rzekomo przysługują prawa, a że wskutek tego niewolnictwa jednej strony prawa są umniejszone, z wielką pewnością siebie obwieszczają emancypację niewiast, po części już dokonaną, po części na dokonanie czekającą. Emancypacja ta jest potrójna i odnosi się do zarządzania domem, zarządzania majątkiem i zapobiegania i spędzenia płodu; nazywają ją emancypacją społeczna, gospodarcza, i fizjologiczna. Emancypacja fizjologiczna polega na tym, że niewiasty, gdy sobie tego życzą, wolne być mają od obowiązków małżonki, a więc małżeńskich i macierzyńskich (a wykazaliśmy już dostatecznie, że tego nie można zwać emancypacją, lecz zbrodnią przewrotną). Gospodarcza zaś emancypacja dąży do tego, by żona bez wiedzy i wbrew woli męża swobodnie mogła swoimi zająć się interesami, prowadzić je i niemi zarządzać, z uszczerbkiem oczywiście dla dzieci, męża i całej rodziny. Społeczna emancypacja na tym się zasadza, żeby żona, wolna od zajęć domowych już to około dzieci, już też około rodziny, swoim własnym mogła żyć życiem i również publicznym się urzędom i obowiązkom poświęcać. Nie w tym wszakże mieści się prawdziwa emancypacja niewiasty i owa rozumna oraz pełna godności wolność, odpowiadająca dostojnemu stanowisku chrześcijańskiej matki i żony; jest raczej wypaczeniem kobiecego charakteru i macierzyńskiej godności oraz zburzeniem całej rodziny. Przez nią traci mąż żonę, dzieci matkę, dom i rodzina cała czujnego zawsze stróża. Doprawdy fałszywe to wyzwolenie i nienaturalne zrównanie z mężem jest raczej zgubą niewiasty. Stąpiwszy bowiem z iście królewskiego tronu w obrębie domu, na który Ewangelia kobietę wyniosła, popadnie owa kobieta rychło z powrotem w dawną niewolę (może mało widoczną, niemniej jednak rzeczywistą) i będzie znowu tym, czym była w pogaństwie: zabawką mężczyzny. Równouprawnienia, o którym się z taką przesadą mówi i o które się tak głośno woła, gdzie indziej szukać należy. Stanowi je uznanie wartości osoby i godności ludzkiej i także prawa z istoty małżeństwa wynikające. Tu bowiem oboje małżonkowie równym cieszą się prawem, jako też równe mają obowiązki. Poza tym zaś powinna panować nierówność pewna i podporządkowanie się jednej strony wobec drugiej. Tego domaga się dobro rodziny oraz konieczna jedność i stałość oraz ład społeczności rodzinnej. Tam zaś, gdzie wskutek przekształcenia życia gospodarczego także społeczne i gospodarcze warunki zamężnej niewiasty pewnym uległy zmianom, władze publiczne powinny prawa małżonek dostosować do warunków i potrzeb współczesnych, uwzględniając wszakże wrodzoną psychiczną odrębność niewiasty, czystość obyczajów i wspólne interesy całej rodziny. Nie wolno także nadwerężać zasadniczego ustroju społeczności rodzinnej. Nie założył jej autorytet ludzki, lecz autorytet nadludzki, Boży, i Boża mądrość. Ani ustawy państwowe, ani widzimisię jednostek ustroju tej społeczności zmienić nie mogą. Nowożytni nieprzyjaciele małżeństwa posuwają się jeszcze dalej. Wzajemną trwałą miłość, podstawę szczęścia małżeńskiego i źródło najgłębszej radości zastępują jakąś przypadkową harmonią usposobienia i równością charakteru; nazywają to sympatią. Z zanikaniem sympatii rozluźnia i rozpada się jednocześnie to stadło, które tylko stało sympatią. Czyż takie związki będą czymś innym, jak wznoszeniem domu na piasku? Kiedy nadejdzie burza nieszczęść, zachwieje się dom i runie według słów Chrystusa: "I powiały wichry i uderzyły na ów dom, i upadł i był upadek jego wielki"(61). Dom natomiast na opoce wzniesiony, tj. na wzajemnej miłości małżonków i na rozważnej i trwałej jednomyślności dusz, nie poruszy się pod nawałnicą, a tym mniej nie runie." http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xi/encykliki/casti_connubi_31121930.html# Jak pogodzic wielodzietna rodzine z brakiem pracy zawodowej matki? To jasne jak slonce: żądać słusznie należnej rodzinom wielodzietnym kasy od polityków, pracodawców, MOPSu, zwiazkow zawodowych, organizacji charytatywnych i wszystkich innych, ktorzy kasę mają, grożąc wiecznym potępieniem (punkt 7 tamze). Nauczanie JP2 bylo w tym zakresie diametralnie inne i radykalnie zmienilo Casti connubi, co doceniaja nawet wojowniczki gender spod sztandaru pani Płatek: http://aequalitas.ka.edu.pl/2012_v1/A_2012_vol_1_23_Pekala.pdf (warto zwrocic uwage na jezyk tej wypowiedzi i porownac go z jezykiem redaktora Terlikowskiego).
anonim2015.03.31 22:28
No i gdzie ta zacytowana encyklika zakazuje pracy zawodowej kobietom?
anonim2015.03.31 22:45
campeador - oczywiście nie ma takiego zakazu pracy. eżeli bowiem rodziny, liczną zwłaszcza obdarzone dziatwą, nie mają odpowiednich mieszkań; jeżeli mąż pracy i chleba znaleźć nie może; jeżeli środki codziennej potrzeby jedynie za wygórowaną nabyć może cenę; jeżeli nawet matka ku niemałej szkodzie gospodarstwa domowego z konieczności i biedy zarobkować musi; jeżeli w zwyczajnych, a nawet nadzwyczajnych kłopotach macierzyństwa nie ma odpowiedniego pożywienia, lekarstwa, pomocy doświadczonego lekarza i tym podobnych: nikt dziwić się nie może, jeżeli małżonkowie oddają się rozpaczy, widząc, jak ciężkie jest ich pożycie domowe i jak trudne zachowanie przykazań Bożych; każdy też widzi, jakie szkody stąd, wyniknąć mogą dla bezpieczeństwa publicznego, dla dobra i istnienia samego państwa, jeżeli tych ludzi doprowadza się do takiego stanu rozpaczy, że nie mając nic do stracenia, w ogólnym przewrocie widzą swoje zbawienie. kluczowy cytat: JEŻELI NAWET MATKA KU NIEMAŁEJ SZKODZIE GOSPODARSTWA DOMOWEGO Z KONIECZNOŚCI I BIEDY ZAROBKOWAĆ MUSI
anonim2015.03.31 22:47
Z czego jak na dłoni wynika, że w opinii papieża praca matek jest zła, ale nie znaczy to, że w razie konieczności nie jest dozwolona. Z tego płynie wniosek, że jeżeli matka nie musi pracować, to nie powinna. Dodatkowo jednak jeżeli praca matki jest ograniczona, to, być może, nie szkodzi gospodarstwu domowemu. Jako, że autorzy publicystyczni piszą dość mało, to chyba niespecjalnie się wysilają, więc na dzieci czasu starcza
anonim2015.03.31 22:52
Mądry cytat wrzucony przez Weronikę o 9:39 po południu.
anonim2015.03.31 22:55
@Campeador Jak to gdzie? Skoro dzial, z ktorego jest zaczerpniety ten akapit, nazywa sie "PRZECIW WIERNOŚCI MAŁŻEŃSKIEJ" i punkt "a" brzmi "ogolnie", a zacytowany punkt "b" brzmi "emancypacja kobiet", to chyba jest logiczne, ze emancypacja jest grzechem przeciwko wiernosci? Czy sugerujesz, ze papiez byl na tyle nieogarniety, ze nie tytuly rozdzialow nie odpowiadaja ich tresci? A moze mam rozumiec, ze ten jeden grzech przeciwko wiernosci nie jest potepiany jak inne grzechy? Ze cos, co w opinii papieza narusza wiernosc malzenska, jest OK? Przeciez ten akapit jest nacechowany negatywnymi okresleniami nt. RZEKOMEJ rownosci mezczyzn i kobiet. RZEKOMEJ. Nawet trudno z tym polemizowac, bo rece opadaja. To juz nie jest aktualne nauczanie Kosciola, ktore sie drastycznie zmienilo po SVII. Na szczescie.
anonim2015.03.31 23:09
Praca kobiety jest zabroniona, nie jest normalnym prawem kobiety. Przestaje byc zla tylko wyjatkowo, w tragicznych okolicznosciach zyciowych. W wielu innych przypadkach okolicznosci krytyczne sprawiaja, ze grzech przestaje byc grzechem. Zatem praca kobiety jest moralnie zrownana np. z kradzieza. Super.
anonim2015.04.1 1:19
http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?t=15391
anonim2015.04.1 2:37
To się wypowiedziała wicekrólowa Watykanu co ma pełną szafę śmiesznych kiecek. Trach tylko pomyśleć jaką bieliznę nosi pod tymi swoimi futerkami. Blleeee
anonim2015.04.1 11:18
Kobieta i mężczyzna są równi co do godności, różni co do rodzaju. (Gleichwertig aber nicht gleichartig) Z czym się oczywiscie różnie sufrażystki, emancypantki i inne ciotki rewolucji nie zgadzały. Wiec równość przez nie propagowana jest rzeczywiście RZEKOMA, jak pisze papież.
anonim2015.04.1 11:40
@Weronka A lenistwa mi nie zarzucaj, bo przeczytałem 2b... Tylko fragment, o który Ci chodziło to nie 2b, tylko II,2.b. Zresztą tu i tam nie ma nic o zakazie pracy zawodowej kobiet. Są ukazane pewne preferencje i tyle. A czy praca w domu, prowadzenie rodziny wychowanie dzieci to nie praca zawodowa? W Niemczech jak pytasz kobietę pracującą w domu, zajmujmujacą się rodziną, o zawód, Beruf, to z dumą odpowie Hausfrau. A u nas ta sama odpowie: bez zawodu albo bezrobotna... Ale to widać pozostałości po "ciotkach rewolucji"... U niektórych też...;-) bez zawodu , albo bezrobotna
anonim2015.04.1 12:15
@campreador Poczytaj Jana Pawla II, dobrze ci radze. Jesli ten tekst nie zakazuje pracy zawodowej kobietom, to HV nie zakazuje antykoncepcji, bo jezyk, ktorym HV mowi o antykoncepcji jest znacznie lagodniejszy niz jezyk CC o pracy zawodowej kobiet.
anonim2015.04.1 12:51
@Weronika Spóżniona rada... To "zadanie domowe" ja już dawno odrobiłem....:-)
anonim2015.04.1 14:15
Weronika_Hamedrysh chce Ci podziękować bo Twój wpis spowodował że bardziej się "wgryzłam" w encyklikę CASTI CONNUBI. I podpisuję się po tym rękami i nogami. Za młodu co prawda byłam skażona nieco innymi poglądami na rolę kobiety w domu i w tym kontekście jej pracy zawodowej, ale dzisiaj jestem mądrzejsza o różne doświadczenia. Uważam że praca kobiety w domu, jej praca włożona w wychowanie dzieci jest najważniejsza, bo buduje przyszłe pokolenie, tworzy harmonię. Z ekonomicznego punktu widzenia tworzy podstawę pod wolniejszy ale bardziej zrównoważony rozwój danej społeczności. Łączenie całego etatu pracy zarobkowej z pracą w domu i wychowanie dzieci zawsze rodzi rozdarcie. W gruncie rzeczy sama kobieta jest rozdarta i zawsze coś będzie "kulało", łączenie obu ról w pełnym wymiarze jest karkołomne. Mężczyzna w ciąży nie będzie, karmić piersią też nie, i zapewni takiej opieki wczesnym etapie rozwoju dziecka takiej jak jego matka. A skutki nie stosowania się do zaleceń CASTI CONNUBI w Europie widać aż za dobrze - za kilkadziesiąt lat już jej nie będzie. A co Jana Pawła II: "praca zawodowa kobiet musi być traktowana wszędzie i zawsze z wyraźnym odniesieniem do tego, co wynika z powołania kobiety jako żony i matki w rodzinie." (przemówienie do włókniarek z Łódzkich Zakładów Przemysłu Bawełnianego „Uniontex”) Odnośnie HUMANAE VITAE:" Zapewne nikt z wiernych nie zamierza przeczyć, ze w kompetencjach Nauczycielskiego Urzędu Kościoła leży interpretowanie naturalnego prawa moralnego. Nie ulega bowiem wątpliwości, ze – jak to wielokrotnie oświadczali Nasi Poprzednicy((1)Tu przypis [...] Pius XI, enc. Casti connubii, 31.XII.1930, AAS 22 (1930), [...]) -cytat pochodzi z "Paweł VI, Encyklika Humanae vitae oraz komentarz teologów moralistów środowiska krakowskiego pod kierunkiem Karola kardynała Wojtyły". Jan Paweł II (jeszcze jako biskup krakowski) jak wynika także z innych fragmentów powyższej publikacji daje jasno do zrozumienia że Humanae vitae jest kontynuacją myśli zawartej w Casti connubii.
anonim2015.04.1 15:33
@Matrica Świetnie. Jutro się zwalniam z roboty, cofam stale zlecenie przelewu ustawione na konto "Pomocy Kosciolowi w Potrzebie", idę bzykac sie bez ograniczen, a potem do proboszcza po prośbie, bo na chleb brakuje. Niech postraszy męża Matricy piekłem, żeby trochę kasy nam oddał, bo jako rzecze CC, slusznie sie nam kasa od niego nalezy.
anonim2015.04.1 18:25
@ Matrica Dzięki za świadectwo! Nie sądziłem, że taki zrównoważony, przemyślany, konkretny wpis doprowadzi @Weronikę aż do takiej desperacji... Capricciosa...;-)! @Weronika A piszę często na Frondzie różnym "misjonarzom", co to katolików chcą nawrócić na swoje i ciągle kąsają Kościół, że kompleksów tu nie wyleczą tylko je pogłebią no i proszę... Włosy się jeżą na głowie co Ty planujesz zrobić... Jednego tylko nie pojmuję, co chcesz tym "bzykaniem bez ograniczeń" udowodnić...?
anonim2015.04.2 15:08
@Air Wolf Oczywiscie, że ironia... Ale ironia jest często właśnie znakiem desperacji. Kiedy w polemice nie ma się argumentów, albo argumenty zostały skontrowane (vide supra -wpis @Matrica...) wtedy ucieka się w niestosowną wesołość, osmiesza się to, do czego się nie dorasta. W Wikipedii pewnie o tym nie ma, więc ja, campeador, jak o znawca życia i ludzi wyjaśniam to Ci. Ironia jest przejawem także desperacji. Więc jeśli tyko na Wikipedii jedziesz, to żadnym nożownikiem intelektualnym czy erudytą nie będziesz. I nie pisz o "bajaniu papieża", bo podobnie jak @Weronika do tego jeszcze nie dorosłeś.
anonim2015.04.2 15:16
@Air Wolf No i ta ironia Weroniki taka toporna, wulgarna, pasująca bardziej do jakiejś Herod- baby, bojówkarki feministycznej, a nie do damy...