Kościół

Kard. Burke: Gender to szaleństwo. Wychowujmy dzieci w prawdzie i pięknie

JE Raymond Leo kard. Burke udzielił wywiadu niemieckiemu „Die Tagespost”. Wyjaśniał, jaka jest prawda na temat małżeństwa i co leży u przyczyn obecnego ogromnego zamieszania w tej sprawie.

5 min czytania
JE Raymond Leo kard. Burke (fot. archstl.org)
JE Raymond Leo kard. Burke (fot. archstl.org)

JE Raymond Leo kard. Burke udzielił wywiadu niemieckiemu „Die Tagespost”. Wyjaśniał, jaka jest prawda na temat małżeństwa i co leży u przyczyn obecnego ogromnego zamieszania w tej sprawie. 

Patron Zakonu Maltańskiego był pytanie o nowy prąd teologii, który ujawnił się między innymi w czasie ostatniego synodu, dotyczący kwestii relacji między warunkami życia ludzi a Objawieniem. Według „Die Tagespost” niektórzy naciskają dziś, by nie ograniczać źródeł poznania Objawienia do Pisma Świętego oraz Tradycji, ale wziąć pod uwagę także współczesne ludzkie doświadczenia. Chodzi tu po prostu o swoiste pójście z „duchem czasu”.

Według amerykańskiego kardynała mamy tutaj do czynienia z całkowicie fałszywym rozumieniem Objawienia. „Objawienie ma miejsce w Tradycji i w Piśmie Świętym” – podkreślił purpurat. „Kościół zawsze dostosowywał się do konkretnych sytuacji życiowych w tej kulturze, w której działał, ale wprowadzał do tej kultury Tradycję i Pismo Święte, by ją przeformować!” – powiedział były prefekt Sygnatury Apostolskiej. „Jedno z wielkich niebezpieczeństw, jakie dostrzegam w obecnej dyskusji, polega na tym, że Kościół obwieszcza swoje pragnienie wyjścia kulturze naprzeciw […] bez jasnego określenia, kim jest, kim jest jako Kościół. Gdy Kościół nie jest dziś jednoznaczny w sprawie swojej własnej tożsamości i nauki, to podczas spotkania z kulturą pojawia się ryzyko, że zostanie przez nią wchłonięty” – ostrzegł kardynał.

„Dlatego musi istnieć tu bardzo wyraźne rozgraniczenie w stosunkach wiary i kultury. Przykład znajdujemy w Piśmie Świętym, przede wszystkim w mowie naszego Pana o stosunku do świata. Przyszedł, by świat zbawić – w ten sposób wskazał, że świat, który znajduje się pod wpływem grzechu pierworodnego, potrzebuje właśnie zbawienia i nawrócenia. Istnieje więc przeciwieństwo między Jego nauką a tym, co zachodzi w świecie” – mówił kad. Burke.

„Die Tagespost” wskazała z kolei, że encykliki Humanae Vitae oraz Familiaris Consortio tak naprawdę nigdy nie zostały przez katolików w pełni przyjęte i zaakceptowane. Rodzi się więc pytanie o to, co dzieje się, gdy nauka Kościoła i praktyka wiernych tak bardzo się rozchodzą, jak w przypadku kwestii nauczania o małżeństwie.

Kardynał wskazał, że obowiązujące, pełne i dostępne przedstawienie kościelnej nauki na temat małżeństwa znajduje się w encyklikach Familiaris consortio, Humanae vitae oraz Castii connubii – a także w innych późniejszych papieskich dokumentach. „To, co musimy teraz zrobić, to wskazać na nowo, że nauczanie się nie zmienia. Nie może się zmienić – zawsze jest tym samym. To nauczanie Jezusa Chrystusa, a zwłaszcza w przypadku małżeństwa nauka naszego Pana o świętym związku małżeńskim jest jednoznaczna” – odparł patron Zakonu Maltańskiego. Dodał, że Kościół musi po prostu wzywać do nawrócenia tych ludzi, którzy znajdują się w stanie swoistej rebelii przeciwko nauce naszego Pana. Kardynał Burke wskazał przy tym, że powinno to być zadanie dla nadchodzącego synodu: wymagać od wiernych i pomagać im, by na nowo – lub po raz pierwszy – zakorzenili się w głębokim nauczaniu Humanae vitae. Purpurat wskazał tu na książkę „Pozostać w prawdzie Chrystusa” (wyd. polskie Święty Wojciech), której jest współautorem, a która, w jego opinii, jest „wspaniałą pomocą” dla wszystkich wiernych, bo przedstawia znaczenie i prawdę na temat świętego związku małżeńskiego i Eucharystii.

[koniec_strony]

Kardynał był następnie pytany wprost o sprawę rozwodników w nowych związkach. „Die Tagepost” spytała, czy obecna dyskusja na temat miłosierdzia w tej sprawie oznacza, że Kościół jak dotąd był „niemiłosierny”, bo podkreślał jedyność i nierozerwalność małżeństwa.

„Niektórzy ludzie rzeczywiście sądzą, że Kościół względem nieregularnych sytuacji małżeńskich dopiero teraz odkrywa miłosierdzie” – powiedział kard. Burke. „Jestem księdzem już od czterdziestu lat i moje doświadczenie mnie nauczyło, że Kościół zawsze był miłosierny. Częścią tego miłosierdzia jest słuszne ocenianie obiektywnych sytuacji, w jakich znajdują się ludzie – dokonywanie tego z wielką miłością bliźniego” – zaczął purpurat. „Niektórzy sami rozumieją, że ich sytuacja jest nieregularna i wiedzą, że znajdują się w stanie” w którym nie mogą przyjmować sakramentów. Kardynał powiedział, że Kościół opiekuje się tymi osobami w pełni miłosiernie i pomaga im żyć w najlepszy z możliwych sposobów. „Dzisiaj zachowujemy się w pewien sposób sentymentalnie, zupełnie jakby prawda była czymś złym. Po prostu ją ignorujemy i robimy, co nam się podoba. To nie jest miłość bliźniego. I to nie jest miłosierdzie” – stwierdził purpurat.

Kardynał wyjaśnił też, że w jego ocenie nie można jako alternatywy dla rozwodników w nowych związkach przedstawiać duchowej Komunii. Purpurat wyjaśnił, że, jeśli dobrze rozumie, tak kwestię tę stawiał też papież Benedykt XVI. Sobór Trydencki określił bowiem jasno, że przystąpienie w swoim sercu do Komunii duchowej musi być ograniczone przez takie same warunki, jakimi ograniczone jest przystąpienie do normalnej Komunii. Dlatego osoby, które żyją w grzechu, mogą wyrażać jedynie duchowe pragnienie przyjęcia Eucharystii, ale nie mogą przyjmować go na sposób duchowy. Kardynał Burke wyjaśnił, że jeżeli ludzie żyjący w grzechu będą to swoje gorące pragnienie przyjęcia Ciała Chrystusa przedstawiać Panu Bogu i prosić go o pomoc, to Pan z pewnością ich wysłucha i obdarzy swoją łaską, tak, by mogli przestać żyć w grzechu – i dzięki temu być w stanie na powrót przystępować do Eucharystii.

Według kardynała obecny kryzys małżeństwa jest wynikiem bardzo dużego pomieszania w sprawie rozumienia ludzkiej seksualności. Seksualność stała się bowiem „obiektem pożądania”. Ludzie „wykorzystują dziś swoją seksualną naturę jako formę spędzania wolnego czasu i z tego powodu usprawiedliwiają wszystkie rodzaje aktywności [seksualnej], które są grzeszne” – wyjaśnił purpurat. Przy tym dochodzi do bardzo poważnego ograniczenia „rozwoju męskich własności u mężczyzn i kobiecych u kobiet, bo ludzie nie są świadomi głębokiego znaczenia swojej własnej płciowości. Dlatego mamy dziś te absurdalne teorie – jak teorię gender – w których ludzie naprawdę myślą, że mogą pewnego dnia zmienić swoją tożsamość płciową. To szaleństwo – i przyniesie wiele zła” – ocenił patron Zakonu Maltańskiego.

„Musimy na nowo zyskać głębokie zrozumienie ludzkiej seksualności. Osiągniemy to poprzez wychowanie w cnotach powściągliwości, czystości i wstrzemięźliwości. Wychowanie, dzięki któremu każdy zrozumie, że Bóg dał mi jako mężczyźnie albo jako kobiecie szczególny dar płodzenia nowego życia wewnątrz małżeństwa” – wyjaśnił kardynał.

Purpurat dodał, że nigdy nie jest za późno, by rozpocząć przemianę i pracę nad uzdrowieniem naszej kultury. Już dziś jest bardzo wiele rodzin, w których rodzice wychowują dzieci w prawdziwie katolicki sposób. „Dziś to oznacza, że trzeba zachowywać się ‘kontrkulturowo’, bo szkoły i inne instytucje mają całkowicie świecki punkt widzenia” – ostrzegł kard. Burke. „Kościół musi być silną pomocą dla rodzin, tak, by mogły być ‘małym Kościołem’, ‘Kościołem domowym’. Kościół musi pomagać mężom i żonom jednoznacznie identyfikować się z własną płcią i przekazywać to następnie swoim dzieciom. W ten sposób społeczeństwo zostanie przekształcone”. „Wszędzie tam, gdzie dzieci i młodzi ludzie wystawieni są nw wpływy z zewnątrz, Kościół musi pomagać rodzicom tak, by dzieci mogły rozwijać się w prawdzie i pięknie” – zakończył kardynał.

pac

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej