Jaki jest "Demon" Marcina Wrony? - zdjęcie
10.10.15, 15:20fot. Youtube

Jaki jest "Demon" Marcina Wrony?

4

Ciekawy estetycznie, nieźle zagrany, z dobrym pomysłem, ale przy tym niespójny, chaotyczny i w ostatecznym rozrachunku prowadzący do nikąd. A na dokładkę z może nie bardzo nachalnym, ale jednak wyraźnym wątkiem antypolskim.

Marcin Wrona - jeden z najbardziej utalentowanych polskich reżyserów - zginął tragicznie podczas ostatniego festiwalu w Gdyni, wieszając się w pokoju hotelowym. Ta tragedia położyła się cieniem na największej polskiej imprezie filmowej, podobnie jak kładzie się cieniem na premierze ostatniego filmu Wrony. Powiadają, że o zmarłych można mówić dobrze, albo wcale. W przypadku kina przede wszystkim trzeba mówić prawdę. A prawda jest taka, że "Demon" filmem wybitnym nie jest, a w warstwie ideowej kłuje w oczy zbędnym zakorzenieniem historii w antypolskim wątku.

Wesele w bliżej nieokreślonej polskiej wsi. Nowożeńcy to Żaneta i Piotr, a właściwie Peter, bo grany przez izraelskiego aktora Itaya Tirana główny bohater to Anglik z polskimi korzeniami. Przygotowania do ślubu trwają, wesele ma się odbyć w domu należącym niegdyś do dziadka Żanety, wszystko idzie zgodnie z planem, aż do chwili, kiedy Peter (zwany przez przyjaciół Pytonem) odnajduje na posesji ludzki szkielet. A potem zaczynają dziać się rzeczy dziwne i straszne.

"Demon" odznacza się posępną atmosferą, przedstawia nam mroczny i niepokojący świat skadrowany w piękny sposób przez Pawła Flisa. Gdzieś do połowy filmu jest to horror z niejasnym wątkiem ezoterycznym, a napięcie jest sprawnie budowane. Potem historia o dziwo jednocześnie staje się coraz bardziej makabryczna i śmieszna zarazem. Na ekranie zaczynają coraz bardziej przeważać wątki... komediowe. Opętanie? Duchy? Morderstwo? Na pewno wódka, zezwierzęcenie i grzech roznoszące się wkoło zanurzone w ordynarnym śmiechu biesadników. Wręcz komediowe role pośród ogólnego horroru odgrywają tu Andrzej Grabowski w roli ojca, czy Adam Woronowicz w roli lekarza-pijaka. Im bliżej końca, tym bardziej całość staje się niespójna i coraz mniej przekonująca. Miejscami zabawna, a i owszem, ale to za mało.

No dobrze, dobrze, ale gdzie tu antypolskość? Na razie wygląda to po prostu na średni film. Pomniejszym powodem przemawiającym za tym stwierdzeniem jest fakt ukazania zbiorowości naszych rodaków jako warchołów i pijaków (któryż to już raz w polskim kinie), choć z tym aspektem akurat można się zgadzać, albo i nie. O wiele istotniejszy jest główny wątek. Niestety trudno go dokładnie opisać, nie zdradzając całej fabuły filmu. Ale jeżeli ktoś jeszcze raz dokładnie przeczyta powyższe akapity, nie będzie mu trudno zgadnąć, gdzie dokładnie została wbita antypolska szpila i czemu Polacy są źli. A już na pewno nie będzie miał z tym problemu gdzieś w połowie seansu, kiedy odpowiedź będzie aż nader oczywista. Olga Tokarczuk zorientuje się od razu.

Premiera filmu w polskich kinach 16 października

emde

Komentarze (4):

anonim2015.10.11 10:01
Prośba o wewnętrzną wolność. Panie, uwolnij mnie od największego wroga: od siebie samego, od nieustannego szukania siebie, swojej woli, swoich interesów, swego wygodnictwa, swego „świętego spokoju”. Uwolnij mnie od ciągłego myślenia o sobie, od pragnienia, by być zauważonym, docenionym, chwalonym, odwiedzanym, wyróżnianym.Od usilnego zabiegania o własne korzyści, o dobra materialne i duchowe; od nieszczęsnego egoizmu, który wszystko i wszystkich pragnie skupić wokoło mojej osoby, moich zasług, moich talentów. Uwolnij mnie od częstego obrażania się na otoczenie, od domagania się usług, od angażowania bliźnich wokół mojej osoby.Zabij wreszcie to straszne „ja”, które nie zauważa bliźnich, ich trosk i potrzeb, ich cierpień i nędzy, ich cnót, zasług i talentów, ich pracy i poświęcenia.Zachowaj mnie od niedostrzegania w nich Ciebie, Jezusa, który jesteś w każdym z nich i tam pragniesz być zauważony, uczczony, obsłużony, pocieszony.Zniszcz moją ciasnotę, tępotę i znieczulicę. Rozgrzej me serce zimne jak lód, twarde jak kamień, nieczułe i obojętne, kochające tylko siebie i służące tylko sobie, tylko bożkowi własnego „ja”.Zamień mą chciwość na ofiarność, me skąpstwo na wielkoduszność, mą ciasnotę, na życzliwość, mą głupotę na mądrość serca oświeconego światłem Ducha Świętego. Spraw, abym wyszedł wreszcie z w więzienia własnego „ja” na wolność dzieci Bożych, rozradowanych dawaniem, dzieleniem się chlebem, czasem, sercem.Tej przemiany możesz dokonać we mnie tylko Ty, który powiedziałeś: ”Nie ma większej miłości nad tę, jeśli ktoś życie daje za przyjaciół swoich”. Ty dałeś życie za mnie i za każdego z bliźnich moich, których postawiłeś na drodze mojego życia.Wciągnij mnie w nurt Twej ofiarnej, bezkompromisowej miłości, aby wreszcie skruszyło się moje serce i stopniało, zamieniając się w żar miłości tryskającej z Twego Boskiego Serca i z Twego Boskiego Ducha, którego wylałeś na nas w Wieczerniku Zielonych Świąt.
anonim2015.10.12 11:44
Nie pójdę na ten film. Zwiastun też daje poczucie pomieszania lęku przed szatanem i śmiechu z niego jednocześnie. Jeśli nie ma w tym filmie pointy gdzie ktoś na końcu porządkuje cale to zamieszanie i sprawia, że można z filmu wyciągnąć dla siebie jakieś wartości, to film ten jest przepraszam za bezpośredniość nic nie wart. Ja osobiście mam respekt przed tego typu tematami, nawet w rozmowie luźnej...uwaga, szatan tylko czeka na moment nieuwagi, braku czujności,trzeba nieustannie powierzać się Bogu, żeby się nie pogubić.
anonim2015.10.12 12:10
@AHAWA Dziękuję Ci!
anonim2015.10.15 3:28
@AHAWA super komentarz-nie komentarz,ale...wiara,to widac,wiecej takich oddanych P.Bogu,szczesc Boze i Bog zaplac.