Jak UE próbowała uczyć Włochów głosowania - zdjęcie
31.05.18, 07:15Fot. Max Pixel, CC 0

Jak UE próbowała uczyć Włochów głosowania

Wypowiedź komisarza Oettingera, dobitnie pokazuje sposób myślenia europejskiego establishmentu

1. Wypowiedź unijnego komisarza d/s budżetu Guenthera Oettingera, dotycząca sytuacji we Włoszech, po zablokowaniu przez prezydenta tego kraju Sergio Mattarellę, powołania rządu popieranego przez Ruch 5 Gwiazd i Ligę Północną, zbulwersowała opinię publiczną w wielu unijnych krajach.

Wypowiedź komisarza dla niemieckiej telewizji Deutsche Welle w związku z zapowiadanymi przyspieszonymi powtórnymi wyborami parlamentarnymi we Włoszech, była doprawdy szokująca i brzmiała „rynki nauczą Włochów, na kogo trzeba głosować”.

Po kilkunastu godzinach tekst ten został przez DW zdjęty ze strony internetowej, a następnego dnia rzecznik prasowy Komisji, tłumacząc Oettingera stwierdził „Komisja Europejska nie ingeruje w procesy polityczne w państwach członkowskich”.

Ale mleko się rozlało i wzbudziło wręcz burzę we Włoszech, a komentarze w mediach w tym szczególnie w mediach społecznościowych, podkreślają, że taki jest niestety sposób myślenia europejskiego establishmentu.

Jeżeli wyborcy w kraju członkowskim wybierają nie tak jak sobie życzy Bruksela, to natychmiast zaczyna się „straszenie” konsekwencjami takiego nieodpowiedzialnego i populistycznego wyboru.

2. Przypomnijmy tylko, że kilka dni temu Polska Agencja Prasowa podała, że zakończyła się fiaskiem, trwająca blisko tydzień misja desygnowanego przez prezydenta Włoch na premiera profesora prawa Giuseppe Conte.

Kiedy prezydent Sergio Mattarella powierzył mu tę misję, wszystko wskazywało na to, że taki rząd powstanie zwłaszcza, że stała za nim wyraźna większość parlamentarna złożona z posłów Ruchu 5 Gwiazd i Ligi Północnej.

Ale okazało się, że proces ten rozbił się o kandydata na ministra finansów, desygnowany premier wskazał na to stanowisko profesora ekonomii Paolo Savone, ostrego krytyka waluty euro i wtedy się zaczęło.

Do prezydenta Włoch i do kandydata na premiera dzwonili zarówno przewodniczący KE Jean Claude Juncker, prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Angela Merkel, oprotestowując tego kandydata.

W tej sytuacji Conte po rozmowie z prezydentem zrezygnował z misji tworzenia rządu, puentując to mocnym stwierdzeniem „nie będę się godził na stawianie warunków i powoływanie ministra, który będzie podobał się w Berlinie”.

I dodał, „jeżeli nie możemy dokonać wolnego wyboru, lepsze są następne wybory”, które najprawdopodobniej odbędą się we Włoszech jeszcze tej jesieni, a do tego czasu najprawdopodobniej powołany zostanie ponad partyjny rząd techniczny.

3. Po wypowiedzi komisarza Oettingera stało się jasne, że to nachalne telefony od przywódców czołowych państw europejskich i samego przewodniczącego Komisji do prezydenta Włoch i kandydata na premiera i próba wymuszenia na nim zmiany kandydata na ministra finansów, doprowadziły do zaostrzenia sytuacji w tym kraju.

Zaproponowany przez prezydenta rząd techniczny z premierem Carlo Cottarellim (wieloletni wysoki urzędnik Międzynarodowego Funduszu Walutowego), zapewne nie uzyska akceptacji w parlamencie iw związku z tym konieczne będą bardzo szybkie przedterminowe wybory (najprawdopodobniej zostaną zorganizowane już we wrześniu).

Ale po ingerencjach wysokich urzędników unijnych w proces tworzenia nowego włoskiego rządu i wypowiedzi komisarza Oettingera, wyraźnie rośnie poparcie dla partii, które chciały stworzyć rząd po marcowych wyborach.

Ruch 5 Gwiazd ma już poparcie na poziomie 33%, a Liga Północna aż 25 % (w marcowych wyborach miała poparcie 17%), co oznacza, że po nowych wyborach, większość tych dwóch partii w parlamencie, będzie już tak wyraźna, że ani prezydent tego kraju, ani europejski establishment, nie zablokują powołania rządu, jakiego oczekuje wyraźna większość włoskiego społeczeństwa.

Zbigniew Kuźmiuk