Jak św. Antoni Wielki z diabłem walczył - zdjęcie
06.02.21, 08:30Fot. via Wikipedia, CC 0

Jak św. Antoni Wielki z diabłem walczył

8

Wedle powszechnych przekonań Egipcjan pustynia, czyli teren leżący poza ziemią uprawną otaczający zewsząd dolinę Nilu, należał do domeny sił wrogich człowiekowi. Poganie mówili, że to królestwo złego boga Seta; chrześcijanie widzieli w pustyni siedlisko szatana.

Rozstaliśmy się ze św. Antonim Wielkim, tym, który przez św. Atanazego przedstawiony został jako patriarcha wszystkich mnichów, kiedy po śmierci rodziców opuścił swój dom rozdawszy uprzednio majętność i osiadł w pobliżu swojej wioski. Opuszczając swój dom rodzinny Antoni wyszedł na spotkanie innej siły we władaniu której leżała pustynia: musiał zmierzyć się z diabłem.

Wedle powszechnych przekonań Egipcjan pustynia, czyli teren leżący poza ziemią uprawną otaczający zewsząd dolinę Nilu, należał do domeny sił wrogich człowiekowi. Poganie mówili, że to królestwo złego boga Seta; chrześcijanie widzieli w pustyni siedlisko szatana. Antoni osiadł w jednym z grobowców, które miały ponoć znajdować się nieopodal jego wioski (o roli takich grobowców kutych w skale jak jaskinie była mowa w poprzednich odcinkach). I tam, nocą zaczął nawiedzać go diabeł ze swoimi sługami. Próżno jednak byśmy szukali opisów wyrafinowanych pokus. Atanazy podaje jedynie że wpierw zły duch próbował zwyciężyć Antoniego pożądliwością. Gdy mu się to nie udało chciał wzbudzić w nim strach. Dlatego właśnie grobowiec nocą napełniał się dzikimi zwierzętami, pełen był głosów atakujących świętego męża złych istot, które miały posuwać się nawet do pobicia go. Cel był jeden: Antoni miał porzucić życie mnisze i powrócić do świata. Atanazy pisze: „nieprzyjaciel przestraszył się, że niedługo również pustynia zaludni się ascetami. Pewnej nocy przyszedł z mnóstwem demonów i tak pobił Antoniego, że leżał on na ziemi bez głosu. Mówił, iż ból był tak ogromny, że rany przez ludzi zadane nie mogłyby być dla niego taką torturą”. Pobitego mnicha odnalazł jego przyjaciel i zatroskany odniósł do domu, aby opatrzyć jego obrażenia. Przed nastaniem zmierzchu Antoni zażądał jednak kategorycznie, aby odniósł go z powrotem do grobowca. Cóż było robić wobec uporu świętego męża? Antoni wrócił na miejsce walki; ponieważ, jak zauważa Atanazy, „nie mógł ustać po ciosach zadanych mu przez demony, położył się i modlił. Gdy skończył się modlić, krzyczał: „To jestem ja, Antoni, nie uciekłem przed waszymi razami. Nawet jeśli zadacie mi większy ból, nic mnie nie oddzieli od miłości Chrystusa”. Atak tym razem był o wiele bardziej straszliwy. Jego opis pióra Atanazego stał się niewyczerpaną inspiracją dla kolejnych malarzy europejskich: stary mnich (co jest pewnym nadużyciem, bo Antoni miał mieć wedle informacji Atanazego w owej chwili gdzieś 35 lat) jest atakowany przez różnego rodzaju piekielne zjawy dzierżące w łapskach kije, maczugi, szpikulce i rzucające się bez litości na biednego mnicha. I jak ów atak był o wiele groźniejszy, tak i odpowiedź Boga była zdumiewająca: „Pan zaś nie zapomniał o zmaganiach Antoniego, ale w trudnościach był przy nim. Gdy ów podniósł oczy, zobaczył jakby dach otwarty i padające na niego promienie światła. Demony nagle zamilkły i znikł natychmiast ból ciała. Antoni, osłabiony walką, gdy poczuł ulgę w cierpieniu, odetchnął i spytał zjawisko: Gdzie byłeś? Dlaczego nie ukazałeś mi się na początku, żeby zakończyć moje katusze? I doszedł go głos: Antoni, byłem, ale chciałem zobaczyć twoje zmagania. Skoro więc wytrwałeś i nie poddałeś się, będę ci zawsze pomagał i sprawię, że staniesz się wszędzie sławny”.

Takich ataków demona nikt z nas na własnej skórze nie odczuł, ledwo sobie ze zwykłymi pokusami radzimy, albo i nie. Niech próbą praktycznego komentarza dla nas, zwykłych zjadaczy chleba, będzie tekst, który powstał niemal 200 lat po tych wydarzeniach; inny mnich, żyjący w okolicach palestyńskiej Gazy, tak pisał do radzącego się go brata: „Gromienie diabła jest rzeczą ludzi wielkich, tych, co mają moc. My, słabi, możemy tylko uciekać się do Imienia Jezus”.

Nie pozostaje nam nic jak tylko podpisać się pod tymi słowami.

Szymon Hiżycki OSB (ur. w 1980 r.) studiował teologię oraz filologię klasyczną; odbył specjalistyczne studia z zakresu starożytnego monastycyzmu w kolegium św. Anzelma w Rzymie. Jest miłośnikiem literatury klasycznej i Ojców Kościoła. W klasztorze pełnił funkcję opiekuna ministrantów, duszpasterza akademickiego, bibliotekarza i rektora studiów. Do momentu wyboru na urząd opacki był także mistrzem nowicjatu tynieckiego. Wykłada w Kolegium Teologiczno-Filozoficznym oo. Dominikanów. Autor książki na temat ośmiu duchów zła Pomiędzy grzechem a myślą oraz o praktyce modlitwy nieustannej Modlitwa Jezusowa. Bardzo krótkie wprowadzenie.

CSPB.pl

Komentarze (8):

Diabeł i 40 biesów2021.02.7 1:51
Uwielbiam jak mówią, że mnie nie ma. To moja robota. Penetruję im łby, w których i tak zresztą nic ciekawego nie ma, a oni w zamian mówią DUMNIE, że są ateistami... uhahahahaha... i że to ich myśli... uhahaha XD. Wuja się znacie grzesznicy na tym uahahaha!!! Czekam na wasze duszyczki!!! Wasze myśli - to moje myśli - ateistyczne debilki uhahahahaha!
kaka2021.02.6 11:50
Dla ludzi niewierzacych wogole nie jest jasne jak taka rzeczywistosc jest mozliwa Nieznajac swiata duchowego nie moga zrozumiec tej walki.A to jest proste. Sprubuj tej walki ----sprubuj czy mozesz np. modlic sie calym rozancem ok godziny na kolanach przez rok.Jesli ci sie to uda --masz pewien poziom.Ale wielu ludzim to sie nieuda gdyz swiat duchowy im na takie cos nie pozwoli--i stworzy tysiace przyczy KTORE ZMUSZA KAZDEGO DO REZYGNACJI-------wtedy czlowiek zobaczy jaki jest cienki.
rebeliant2021.02.6 13:58
Podobnie, gdyby tak człowiek miał nosić cegłę na głowie co dzień przez godzinę (tak jak Afrykanki) też szybko by zobaczył jaki jest cienki. I takich dodatkowych niezręcznych i dusznych stanów jest nieskończenie wiele dla człowieka stworzonego jako istota zniewolona i bezradna. Natomiast mogą być fajną frajdą dla istoty wszechmogącej. Lepiej jest na przykład skrzela niż ich nie mieć. Wiedzę, że podjudzasz do dochodzenia do tego samego wniosku co i ja, a mianowicie, że człowiek powinien być wszechmogący, a nie w niewoli istot "a kto silniejszemu zabroni". Ponadto: niech człowiekowi dane by było ciało silne jak tur, zdrowie doskonałe, świat nieskończony i należyta Ewelinka, a te różańce i inne kagańce poszłyby w diabły. Tylko to, że człowiek został uczyniony jako słabszy i można go trzymać w tym co się zechce "a kto silniejszemu zabroni" sprawia, że człowiek chwyta się różańców, kagańców i celi-batów. Sięganie po wszechmoc jest słusznym założeniem.
Kabaret2021.02.6 11:19
Właśnie leci kabarecik...
ladychapel2021.02.6 10:59
Mało kto wie, że biskup Andrzej Ważny to duchowy opiekun najsłynniejszego egzorcysty w Polsce – księdza Michała Olszewskiego, tego samego, który wyrzucał z „opętanej” dziewczyny demony wegetarianizmu aplikując jej salceson.
rebeliant2021.02.6 10:44
Nie istotne jest, czy diabeł to kleszy wymysł, gdyż człowiek ma żyć po ludzku, a nie w torturach pustynnych lub leżąc na gwoździu (w ramach uśfięłcenia śfięłtecho). Co człowiekowi po cudach cudaka wszechmogącego lub po opętaniach cudaka potępionego, skoro dla człowieka i tak liczy się życie po ludzku z jak największą ilością możliwości rzeczy, które może czynić (a najlepiej móc wszystko) ? Człowiek ma być widownią dla jednego i drugiego, która będzie robić "uuu łał jak on to zrobił" i padać na ryj, aby czym prędzej nałożyć sobie na łeb następne zniewolenie ?
Dzisiaj2021.02.6 9:55
leczono by go na psychozę paranoidalną i świętym by nie został.
Jawny2021.02.6 9:23
Już słyszę Anonima - i pełen aprobaty rechot szatana: "Diabeł? Jaki diabeł? Nie ma go!", "To jest kleszy wymysł, by straszyć naiwnych!" (Słowo "kleszy", jak też "phedophil" - wyłącznie w odniesieniu do księży, reszta może szaleć bezkarnie - to wynalazki Anonima, z czego jest bardzo dumny.)