Jak przeżyć z teściową i nie zwariować - zdjęcie
06.11.13, 20:27Babcia z wnuczką (fot. hortongrou/Sxc.hu)

Jak przeżyć z teściową i nie zwariować

9

Teściowe (teściowie rzadziej) stały się bohaterami dziesiątek dowcipów, tych mniej i bardziej śmiesznych, czasem okrutnych. O rodzicach małżonków krąży mnóstwo stereotypów, często bardzo krzywdzących, ale... Czy aby nie ma w nich choćby ziarnka prawdy?

Prawdą jest (potwierdzoną doświadczeniami życiowymi wielu osób), że teściowie, nawet najbardziej kochani, najlepsi pod słońcem mogą rozwalić każdy, nawet najlepszy związek. Bo jak tu wytrzymać pod jednym dachem z „mamusią”, która zawsze wie lepiej, czego potrzeba jej synkowi, zawsze gotuje dla niego najlepsze obiadki i właściwie cały czas jest za ścianą, więc nawet spokojnie nie można się ze sobą pokłócić...

Życiowe doświadczenie teściów (którzy przecież spędzili ze sobą już wiele lat i dużo przeżyli) może być cenną wartością, ale tą... warto dozować z umiarem. Dlatego tak wiele osób radzi, by – jeśli to oczywiście możliwe – po ślubie nie mieszkać razem z rodzicami któregoś z małżonków. Ale co w sytuacji, kiedy po prostu nie ma innego wyjścia? Kiedy nowożeńców nie stać na samodzielne wynajęcie mieszkania, bo na przykład oboje jeszcze studiują? A nawet jeśli nie mieszkają razem, to przecież okazji do konfliktów nie brak, bo babcia wie lepiej, jak ubrać i czym nakarmić wnusia albo jaki kolor zasłon byłby najlepszy w sypialni.

Przesadzam? Osobiście (całe szczęście!) takich doświadczeń nie mam, ale z opowieści przytoczonych w książce „Teściowie i młodzi” wynika, że rodzice małżonka potrafią nieźle dopiec wybrankowi/wybrance ich ukochanego dziecka. Oczywiście, autorzy publikacji (małżeństwo Małgorzata i Jan Wilkowie, teściowa Anna Zajic oraz duszpasterz małżeństw i rodzin o. Ksawery Knotz) nie udzielają gotowych recept, jak radzić sobie w takich sytuacjach, bo tych zwyczajnie nie ma. Atutem są jednak historie opowiadane przez rodziców, teściów, nowożeńców czy rodzeństwo oraz pokazanie rozwiązań, jakie w ich przypadkach się sprawdziły.

W książce „Teściowie i młodzi” znajdziemy za to odpowiedzi na pytania o objawy hypengyophobii (lęku przed dorosłością) czy jak bez uszczerbku dla nowej rodziny opuścić rodziców (przede wszystkim emocjonalnie) i jak wyznaczyć granice, jeśli to Rodzice nie chcą opuścić swojego dziecka (tak, tak opuszczanie dotyczy nie tylko młodych!). Jak sobie radzić z rodzeństwem współmałżonka, z rodzinnymi zwyczajami (odrębność nawyków), jak uzgodnić własne modele działania, oraz jak szanować Rodziców, gdy wszystko w nas woła: „NIE!”.

Publikacja nie jest sztampowym poradnikiem, zawierającym proste schematy działań. Pokazuje raczej sytuacje konfliktowe, jakie mogą się zdarzyć (choć oczywiście nie muszą). Dla osób, które nie potrzebują dodatkowej pomocy w ustawianiu swoich relacji pewnie nie będzie w żaden sposób odkrywcza; nowożeńcom, którzy stoją przed perspektywą zamieszkania z rodzicami może się przydać...

MBW

A. Zajic, M. i J. Wilkowie, K. Knotz OFM Cap
"Teściowie i młodzi. Jak to ma działać?"
Edycja św. Pawła 2013, s. 184 


Komentarze (9):

anonim2013.11.6 22:37
Od stuleci rodziny były wielopokoleniowe, mieszkały razem w skupiskach, prowadził gospodarstwo, warsztat, firmę, a teraz ta posrana nowoczesność wszystko niszczy! Nawet psychikę ludziom niszczy.
anonim2013.11.6 23:13
Polecam wykłady Jacka Pulikowskiego.
anonim2013.11.6 23:17
Hasło kryptoreklama jest dość dobrze znane na tym portalu, prawda ? http://www.fronda.pl/a/komisja-etyki-tvp-tomasz-lis-i-powerade-to-kryptoreklama,31538.html
anonim2013.11.6 23:32
moja matka i tak wszystko wie najlepiej:) Dzieci muszą przeciąć pepowine z rodzicami a szczególnie syn z matką. Mieszkanie razem z mamusią powoduje że facet jak już się ożeni to wpadnie z deszczu pod rynnę. Bo nigdy nie mieszkał sam. Nie decydował o swoim życiu bo inni to za niego robili.
anonim2013.11.7 8:58
Głupawy artykulik!.
anonim2013.11.7 9:01
@Ksab Rozumiem, ze nie jest Ci znane takie pojecie jak RECENZJA KSIAZKI?
anonim2013.11.7 10:19
Jest taka weselna przyśpiewka, która swego czasu furorę wielką pośród pospólstwa na wiejskich weselach robiła: ,,Teściowo, teściowo, ty stary rowerze, jak spojrzę na ciebie, cholera mnie bierze!(x2) U mojej teściowej wszystko po francusku, zegarek na ścianie, piesek na łańcuszku (x2) Zegarek na ścianie godziny wskazuje, piesek na łańcuszku teściowej pilnuje, (x2) Szła teściowa przez las, pogryzły ją żmije, żmije wyzdychały, a teściowa żyje (x2) Teściowo, teściowo, a niech cię szlag trafi, to, co ty wyczyniosz, diabeł nie potrafi,(x2) Teściowo, jo ni mom od ciebie korzyści, dom ci rycynusu, może cię przeczyści,(x2)'' Hej!
anonim2013.11.7 13:05
Zapytaj Chińczyka. No dobrze, Japończyka. Ach jednak nie? Szkoda.
anonim2013.11.10 15:57
Mój zięć zanim, nim został przy każdym spotkaniu o różnych kawałach opowiadał na temat teściowej.Trochę odebrałam to żartem, chociaż nie bardzo mnie to bawiło zwłaszcza jak miał takie nastawienie.Okazało się,że to ja unikam różnych nie fajnych sytuacji.Mam troje dzieci w związkach małżeńskich i wiadomo,że dzieci wychowane inaczej niż moje, niekiedy drażnią, jak zachowują się nie po naszej myśli.Nawet co do wychowania wnuków.Jednak trzeba dojrzeć czy zrozumieć, że każdy musi przeżyć swoje życie sam i tak samo co do wychowania ich dzieci.Prawdą jest, że mąż od początku mi powtarzał "nigdy się nie wtrącaj"tego się trzymam i jest super i z wszystkimi żyję bardzo dobrze.Zawsze wszyscy przyjeżdżają na każdą uroczystość czy święta jest wesoło i gwarnie.