10.04.15, 19:55

Jak praktykować modlitwę Jezusową?

Gdy o zachodzie słońca wzywasz na pomoc Pana Jezusa Chrystusa, nieskończenie dobrego i potężnego, usiądź na swym łóżku, w cichej celi i bez światła, skup swój umysł, odwiedź go od naturalnego mu rozproszenia i błąkania się. Kieruj go powoli do wnętrza serca wraz z oddechem i ściśle trzymaj się wezwania: „Jezu Chryste, Synu Boga, zmiłuj się nade mną!” Równocześnie z oddechem wprowadzaj słowa modlitwy, jak powiedział Hezychiusz: „Z oddechem swym złącz czujność oraz Imię Jezusa, a także szczere rozważanie o śmierci i pokorę: jedno i drugie, jak wiadomo, jest bardzo pożyteczne”.

Wraz z modlitwą i innymi rzeczami, o których mówiliśmy, zachowaj także pamięć o Sądzie i zapłacie za dobre i złe czyny. Z całej duszy uważaj, że jesteś bardziej grzeszny, niż wszyscy ludzie... Niech taka myśl przyniesie ci skruchę, żal i łzy. Pozostań przy niej, aż skrucha przyjdzie sama. Jeśli nie otrzymałeś jeszcze daru łez, walcz i proś pokornym sercem, aby je uzyskać. Przez nie bowiem zostajemy oczyszczeni z namiętności i skalania, i naszym udziałem stają się rzeczy dobre i zbawienne, zgodnie ze słowami Klimaka: „Jak ogień unicestwia trzcinę, tak czyste łzy – brud duszy i ciała”. Inny ojciec mówi: „Kto chce okupić swe grzechy, łzami je okupuje, a kto chce nabyć cnoty, za łzy je nabywa”.

Jeśli nie masz w sobie skruchy, to znak, że jesteś próżny. Próżność bowiem przeszkadza duszy wzbudzać żal. Jeśli łzy nie nadejdą, siedź przez godzinę, skupiony zarówno na tych myślach jak i na modlitwie. Następnie wstań, uważnie zaśpiewaj „małą kompletę”, później usiądź ponownie, skup wszystkie swoje siły na modlitwie w sposób czysty i bez rozproszenia. Stań się więc wolny od wszelkich trosk, myśli czy też jakichkolwiek wyobrażeń, pozostając w całkowitej czujności przez pół godziny, zgodnie z poleceniem: „Jeśli chcesz pozostać jedynie ze swym umysłem podczas modlitwy, pozbądź się wszystkiego innego, poza oddychaniem i pożywieniem”. Uczyń na sobie znak chwalebnego i życiodajnego krzyża, podobnie przeżegnaj swoje łoże i usiądź na nim. Myśl o przyszłej szczęśliwości i karach, o zmienności i złudzeniu rzeczy doczesnych, oczywiście o nagłej i powszechnej konieczności, jaką jest śmierć, o strasznym Sądzie po końcu i przed końcem. Przypomnij krótko całość twoich win i proś gorąco o ich wybaczenie. Zrób dokładny rachunek sumienia, jak spędziłeś miniony dzień, następnie połóż się, nie odrywając się od modlitwy, zgodnie ze słowami: „Pamięć o Jezusie niech zasypia z tobą”. Śpij pięć albo sześć godzin, a ra­czej, stosownie do długości nocy (tj. do różnej długości nocy letnich i zimowych), niech odpowiednio długi będzie twój sen.

Kiedy obudzisz się, oddaj chwałę Bogu, wezwij Go na pomoc i od razu zacznij pierwszą czynność: modlitwę serca, praktykując ją w sposób czysty i nierozproszony, przez godzinę. W tym czasie umysł jest zazwyczaj bardziej spokojny i niezmącony. Nakazano nam bowiem składać Bogu w ofierze rzeczy pierwsze i najlepsze, a więc, o ile to możliwe, niewzruszenie wznieść naszą pierwszą myśl ku Jezusowi Chrystusowi przez czystą modlitwę serca... Następnie jak najbardziej starannie i z największą uwagą odmówisz jutrznię. Później ponownie usiądziesz i będziesz modlił się w swoim sercu w sposób czysty i bez zamętu, czyniąc to, jak radziłem, przez godzinę albo dłużej, jeśli Dawca wszelkich dóbr da ci tę łaskę. Mówi bowiem Klimak: „Nocą oddawaj się głównie modlitwie (serca), mniej zaś psalmodii, w dzień natomiast czyń tak, jak siły ci na to pozwalają”.

Kalikst i Ignacy Ksantopuloi, Filokalia – teksty o modlitwie serca, Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC

Komentarze

anonim2015.04.11 7:55
Jaka jest wartość modlitwy-rozmowy z Chrystusem, jeśli ma jej towarzyszyć jakieś hokus-pokus? Strzeżmy się praktyk zabobonnych, także takich modlitw!
anonim2015.04.11 13:36
Uważasz się za mądrzejszego od Ojców Kościoła?
anonim2015.04.11 15:06
Dobrze napisane.
anonim2015.04.11 15:37
Modlitwa o światło Panie wybacz mi grzechy. Modlę się do Ciebie Modlitwą Jezusową. W potrzebie mnie wspomóż Niechaj mego błagania lampka zakopcona Nie będzie ugaszona ani zapomniana Pozwól, niechaj ten płomyk ledwo pełgający Będzie i mnie i innym jak maleńkie słońce Nie gaś tych lampek Jezu choć marny z nich płomyk Daj im pełgać bezpiecznie w świątyni twych dłoni Aż Płomień Wieczystego bez żadnego cienia Otworzy wreszcie ciemność naszego więzienia tłum. Agamemnon na bazie tłumaczenia Ernesta Brylla Utwór ten uważany jest za modlitwę św. Columbanusa Pieśń eremity Cis, co wyrasta z łąki zielonej Jest mym podcieniem Dąb stary w deszczu i błysku gromów Domem-schronieniem Tu me królestwo, mój sad jedyny Ciężki jabłkami W parowach słodki owoc leszczyny Zrywam garściami Tu jest i studnia, kędy się chłodzi Napój cienisty Tutaj rzeżuchę zrywam w ogrodzie Od rosy czystym Tu moje ciche bydło domowe Ma swe popasy A dzik i borsuk, jelenie płowe Też przyjdą czasem Jeśli chcę - cała szlachta odwiedza Mój dom ubogi A razem z ludźmi wilkowie siedzą Bez żadnej trwogi Śpiewamy sobie w cisowym cieniu Pieśni godowe Potem łowimy w bystrym strumieniu Pstrągi tęczowe Jajko, żołędzie, buczyny owoc Za uczty stoją Czarne jagody i miód wrzosowy Osłodą moją Wszystko coś dostał od Boga twego Rośnie dokoła Głóg, miękkość róży, poziomki świeżej I wonne zioła Lato nad nami co rok otwiera Swój płaszcz barwisty Pachnie nam kminek, szczypior, majeran Jak wiatr soczysty Już biega, krząta się mysikrólik W tarniny krzewach Jaskółka skrzydła na mgnienie kuli Śmiga nad drzewa Pasikoników cichym wieczorem Muzykowanie Gęsi wabiące jesienną porę Nagłym gęganiem Już makolągwa zwołuje ptaki Jak mały dobosz Dzięcioł przyświadcza i na robaki Szuka sposobu Od morza z deszczem mewa zlatuje I czapla siwa Przez wrzosowiska jak okręt pruje Cietrzew płochliwa Łąki zielone w radość przechodzą Już blisko zimy Tłuste jałówki po zboczach brodzą Schodząc w doliny Więc czekam zimy, patrzę jak w drzewach Wichry się klują Żegnam łabędzie jak chmury w śniegach Gdy odlatują tłum. E. Bryll Wiersz występuje w kilku XVI - wiecznych manuskryptach. Język utworu pozwala przypuszczać, że powstał w VIII lub IX wieku. Stanowi typowy przykład irlandzkiej poezji okresu monastycznego.
anonim2015.04.11 15:38
http://www.ivrp.pl/viewtopic.php?t=15391
anonim2015.04.12 6:17
W mojej ocenie jedną z najcenniejszych form modlitwy, której powinniśmy się uczyć, jest modlitwa w ciszy. Dawniej Ojcowie Pustyni ją żywo praktykowali, robili to eremici, pustelnicy, zakonnicy. A dziś to nawet zakony robią się pełne hałasu i zgiełku. Jezus szukając warunków do cichej głębokiej modlitwy szedł na Pustynie.