Dlaczego Lucyfer nienawidzi ludzi? Rzecz o egzorcyzmach  - zdjęcie
15.03.21, 20:17fot. wikipedia.org/domena publiczna/Gustave Doré, Ilustracja do John Milton’s “Paradise Lost“

Dlaczego Lucyfer nienawidzi ludzi? Rzecz o egzorcyzmach

26

Mój kolega po przeczytaniu książki Malachi Martina "Zakładnicy diabła" postanowił pójść do kościoła, po raz pierwszy od dość długiego czasu. Po lekturze katechizmu czy hagiografii któregoś ze świętych na pewno zostałby w domu. Dostał jednak do ręki książkę otwarcie i spektakularnie opisującą coś, co przez całe jego życie manifestowało się w sposób skryty, ale odczuwalny, Realna obecność zła w naszym świecie, a więc negatywny bohater książki, to nie wytwór fantazji autora, lecz coś, co nas dotyka bardziej lub mniej boleśnie na codzień. Relacje z procesów opętań i egzorcyzmów przedstawione przez Malachi Martina nie są dla czytelnika czymś zupełnie obcym i bezpiecznie odległym. To po prostu szczególnie jaskrawe i brutalne przykłady konsekwencji, jakie niesie za sobą dla naszej psychiki, moralności i duszy uległość wobec osobowego Zła. Prawda jest taka, że te trzy czynniki - opętany, zły duch i egzorcysta - są ściśle związane z rzeczywistością życia i jego sensem, takim jakiego wszyscy codziennie doświadczamy.

OPĘTANY

Nie wierzyć w zło to nie mieć możliwości obrony. Od dawna wiadomo, że głównym sukcesem Szatana w świecie nowożytnym było to, że zaczęto wątpić w jego istnienie. Kiedy już prawie zniknął ze świadomości ludzi, zaczął się starać, aby wraz z nim zniknęła w ogóle kategoria zła. Wydaje się, że odnosi na tym polu duże sukcesy. Myśl współczesna wszystko robi, aby zrelatywizować pojęcie dobra i zła. Zaczęto je pojmować jako sankcję narzuconą ludzkiej wolności. Sama wolność jest przy tym utożsamiana z wolnym wyborem jako wartością ostateczną i samowystarczalną. Bohaterka pierwszego opisywanego w książce opętania - Mariannę K. - tak właśnie rozumiała swoją drogę ku doskonałości. Jej nihilistyczna postawa równoznaczna z odrzuceniem wszelkich wartości i norm, nie była jeszcze samym opętaniem, lecz raczej pozbawieniem się wszelkich możliwości obrony przed nim. Ułudą jest bowiem oczekiwanie takiego stanu, w którym wolna wola nie będzie musiała dokonywać wyboru. Wola jest właśnie po to dana, aby człowiek skierował się ku jakiejś wartości, aby mógł dojść do wolności poprzez przyjęcie prawdy i dobra, albo do niewoli poprzez poddanie się złu i fałszowi. Największym kłamstwem szatana jest mamienie ludzi perspektywą wolności jako zupełnej swobody woli i braku ukierunkowania w którąkolwiek stronę. Odrzucenie wszelkich kategorii czy norm, które mogą nas prowadzić ku dobru lub prawdzie, równa się otworzeniu na zło i fałsz, które są nie tyle zaprzeczeniem, ile brakiem tych pierwszych. W przypadku Richarda O., bohatera trzeciego z przedstawionych opętań, odrzucenie norm wiąże się z akceptacją tzw. odmiennych preferencji seksualnych. Jest on przekonany, że dokonując w tej sferze tak spontanicznego wyboru, wyrywa się z ciasnych więzów konwencji społecznych. Uważając, że miłość nie może podlegać żadnym ograniczeniom moralnym i utożsamiając ją z pełnią przeżyć seksualnych, Richard O. zaczyna od eksperymentu ze swoją płcią, stając się transwestytą a kończy jako ofiara oddająca się rytualnym orgiom na ołtarzu satanistów. W imię wolności dokonuje więc wyboru zła. Niezależnie od wszystkich zapewnień o sukcesach i szczęściu oraz wizji szczególnej swobody, które roztaczano przed ofiarą by doprowadzić ją do tego stanu, człowiek z chwilą poddania się owej presji kompletnie traci wolność.

Problem pseudo-wolności jako drogi otwierającej na opętanie wiąże się - jak zostało już powiedziane - z utożsamieniem wszelkich norm i dogmatów jako sankcji. Wszyscy opisani w książce opętani, usprawiedliwiają swoje postępowanie tym, że walczą z prawem zamykającym im drogę ku autentyczności i spontaniczności. Odwieczne kłamstwo szatana dotyczy prawa jako czegoś ograniczającego. Już w raju diabeł przekonywał Adama i Ewę, że zakaz zrywania owocu z drzewa poznania dobra i zła jest czymś, co uniemożliwia ich pełny rozwój. Tak rozumiane prawo rzeczywiście należałoby odrzucić, a Boga jako despotę znienawidzić. Św. Paweł wielokrotnie przestrzegał przed tym, że rozumienie przykazań jako zakazów może wzmocnić tylko nasze poczucie winy, że nie potrafimy ich realizować, a tym samym zachęcić nas do ich przekraczania. Jednakże wszystko, co Bóg nam daje, nie może być rozumiane w perspektywie sankcji, lecz miłości i łaski. Dogmat jest czymś, co otwiera nas na prawdę, której sami nie bylibyśmy w stanie poznać, zaś prawo jest czymś, co wskazuje nam kierunek ku pełni wolności. Aby to wszystko przyjąć, potrzebna jest pokora kogoś, kto czuje się chory i wymaga wsparcia. Chrystus mówi, że kto czuje się zdrowy, nie potrzebuje Jego jako lekarza. Ludzie, którzy są dumni z tego, że żyją bez dogmatów, wybierają drogę tych, którzy sami zrywają owoce z drzewa poznania. Jednak wszyscy opętani dość szybko tracą złudzenia co do własnej siły i niezależności. W tej walce nie ma miejsca na postawienie się poza prawdą i dobrem. Kapłan Jonathan, chcąc służyć Bogu na swój oryginalny sposób, zaczął konstruować własnego boga. Chcąc żyć poza dogmatem, ustalił swój dogmat, który otwierał go tylko na własną próżność. Kłamstwem jest więc twierdzenie, że każda norma czy dogmat są sankcją, jak też utrzymywanie, że możemy żyć poza nimi nie konstruując niczego w zamian. Jeżeli pierwszym prawem jest prawo miłości, a głównym dogmatem jest to, że Bóg nas kocha, odrzucić to można tylko w imię pustej rozpaczy lub nienawiści i przekonania, że jesteśmy samotni. To jest piekło, na które można się skazać samemu.

Wszelkie formy opętania, od zniewolenia częściowego po idealne, widzieć należy jako atak zarówno na to źródło, czyli na Jezusa, jak i na człowieczeństwo każdej istoty ludzkiej. Proces opętania opiera się na podkopywaniu wartości danych nam przez Jezusa. Chrystus został ludziom dany, aby objawić prawdę o człowieczeństwie, o tym, że jej pełnię uzyskać możemy tylko będąc w relacji do Stwórcy, w którym tkwi doskonała idea nas samych. Odciągając nas od Boga, szatan zamyka przed nami naturalną perspektywę rozwoju: to on chce być stwórcą i wskazać nam inną drogę rozwoju. Dlatego zło nigdy nie manifestuje się bezpośrednio jako zło, lecz jako jakaś, postać dobra. Czuli dzięki niemu (dzięki źródłu mocy, którą oferował Szatan), że wydarzy się coś wielkiego, że mogą wejść w nową fazę rozwoju, że są w stanie odnieść ogromny sukces. Demon mami więc ludzi perspektywą doskonałości. Ta doskonałość jest rozumiana jako moc panowania i kontroli. Buduje się przede wszystkim na pożądaniu własnej wielkości i oryginalności. Nie ma nic wspólnego z postawą miłości przejawiającą się w oddaniu i stracie siebie. Śmierć na krzyżu, przy takim rozumieniu doskonałości, byłaby zupełnym nieporozumieniem. Nie tylko chrześcijanie, lecz także przedstawiciele innych religii, (szczególnie buddyzmu) podkreślają, że rozwój duchowy wiąże się ze stratą. Trzeba stracić siebie, aby otworzyć się na realność czegoś i kogoś drugiego. Piekło jest więc iluzją, sprowadzeniem wszystkiego do własnych subiektywnych potrzeb i odczuć. Człowiek potępiony jest przede wszystkim samotny, gdyż nie potrafi przekroczyć świata własnych konstrukcji i wyobrażeń, aby skontaktować się z czymś realnym. To, co sensowne, może nagle zamienić się w nonsens. Beznadzieja jawi się jako jedyna nadzieja. Śmierć, okrucieństwo, wzgarda są oczywistością. Wszystko co kształtne lub piękne staje się iluzją.

Dla człowieka, który chce czuć się bogiem, możliwe jest bezstresowe przyjęcie wynaturzenia. Jeżeli boli go sumienie, podlega jeszcze staremu stworzeniu. Zboczenie jest przecież, według niego, uwolnieniem tłumionych dotąd przez ciemnotę nowych potencjałów człowieka. To właśnie wmawia szatan Richardowi O., który zastanawia się nad swoim transseksualizmem. Musi powstać nowe stworzenie. Bohater filmu Olwiera Stone^a "Urodzeni mordercy" mówi przesłuchującym go, że jest nowym człowiekiem, a oni dla niego neandertalczykami. Dlatego nie mogą zrozumieć jego postępowania, które wydaje im się zwykłą zbrodnią, a w rzeczywistości jest rytualnym morderstwem, wyzwoleniem niczym nieograniczonej woli. Marzenie szatana się spełnia, gdy stworzenie niszczy to wszystko, co stanowi jego naturalny, dany od Boga potencjał rozwoju. "Staniecie się jak bogowie" - to znaczy zaprzeczycie temu wszystkiemu, czym jesteście.

Wybór przez szatana osoby, którą stara się opętać, jest tajemnicą. Nie sposób rozstrzygnąć, dlaczego ten a nie inny człowiek jest w tak bezpośredni sposób atakowany. Jednak nie jest jednak żadną tajemnicą, że istnieją pewne warunki i predyspozycje, które sprzyjają temu procesowi. Przedstawione powyżej wypaczenia, jakim podlega współczesna kultura w stosunku do problemu wolności, normy i doskonałości, wydają się budować właśnie te warunki, w których opętanie przebiega gładko i bezboleśnie. W o wiele większym stopniu niż mogliśmy się tego spodziewać przed piętnastoma laty, dzięki sprzyjającemu klimatowi, występowanie zjawiska demonicznego opętania stało się normalnym elementem naszego życia.

ZŁY DUCH

Dlaczego Lucyfer nienawidzi ludzi? Wydaje się, że powodem było odrzucenie przez niego tajemnicy wcielenia. Szatan miał te same problemy z dumą jakie okazywali przez długi czas Apostołowie. Tak jak i oni pytał się Boga, kto ma być pierwszy w Królestwie Niebieskim. Nie mógł zrozumieć odpowiedzi, że pierwsi będą ostatnimi, a ostatni pierwszymi. Bóg postanowił zrealizować tą zasadę poprzez wcielenie się w człowieka, najmniej doskonały spośród bytów osobowych i to przez niego przebóstwić całość stworzenia. Człowiek został w ten sposób wywyższony ponad Lucyfera. Najjaśniejszy spośród aniołów nie zniósł tego pominięcia: poczuł się poniżony. On, anioł, miałby wielbić kwilące niemowlę z Betlejem i zakrwawione pół-zwierzę, jęczące w obliczu śmierci na Golgocie?

Za tym mitycznym opisem kryje się dramat osoby, która była nie pogodzona ze swoim stworzonym statusem, która odczuwała swoją relację do Boga jako pomniejszenie i brak, a nie jako otwarcie na łaskę i miłość. Ktoś, kto jest skupiony na własnej doskonałości, nie tylko nie potrafi się nią dzielić, ale nie potrafi też przyjmować. Lucyfer nie chciał przyjąć tej miłości, którą Bóg mu oferował. Pragnął sam się czegoś dopracować i być docenionym. Nie potrafił zrozumieć, że jest kochany taki, jaki jest, i że w tą miłość Boga nie musi mieć żadnego wkładu. Jego wielkość zgubiła go.

Człowiek też może zagubić się w anielskiej iluzji. W swojej potrzebie doskonalenia często patrzymy z pogardą na ludzką kondycję, tak bardzo chwiejną, potrzebującą litości i opieki. Chcemy stać się aniołami, gdyż podobnie jak demon nie możemy znieść prawdy, że to, co w najwyższym stopniu duchowe, zniża się do tego, co niezgrabne \ ulotne. Dla szatana zniżanie się wzbudza pogardę. Często pogardę tą stara się przekazać egzorcyście. Dlaczego pełen ducha egzorcysta miałby się poświęcić dla zhańbionego, brudnego, śmierdzącego i przerażonego człowieka? Szatan dosyć dosadnie wyraża swoją opinię na temat naszej ludzkiej kondycji: Ty bezradny, skomlący, rzygający, liżący, śliniący się, spocony, wydalający odchody szczeniaku. Ty wychłostany kundlu. Ty zapchane szambo. Ty pretekście do istnienia. Ty skrzepie uryny, ekskrementów, smarków i błota, urodzony na skrwawionym prześcieradle, wystawiający łeb spomiędzy cuchnących nóg kobiety i wrzeszczący, bo ktoś klepnął cię w tyłek i śmiał się z twoich malutkich, czerwonych jaj. Przeciwstawienie się takim słowom wymaga dystansu do siebie i głębokiego zrozumienia, czym jest właściwa, oparta na słabości i ubóstwie doskonałość. Dobrym przykładem tej niezrozumiałej dla demona miłości do świata ułomnego jest postawa, jaką zajmują buddyści tradycji mahajana. Według nich w pełni oświeconym nie jest ten, kto pogrąża się w nirwanie, lecz ten, kto po jej doświadczeniu wraca ze współczuciem do świata. Na obrazie, który symbolizuje ten etap ludzkiego rozwoju, widać powracającego z duchowej podróży, uśmiechniętego mistrza zen, który mając przerzucony przez ramię pusty bukłak po winie, zmierza na pełne ludzi targowisko.

Szatan jest wolny od blasków i cieni cielesności. Jest aniołem, czyli bytem duchowym, który w swojej strukturze nie posiada materialności. Dlatego właściwy kontakt z nim jest ściśle duchowy, a wszelkie inne zjawiska, które mu towarzyszą, są jedynie produktem ubocznym tego spotkania. Można przyjąć nawet hipotezę, że demon, który sam z siebie nie ma kontaktu z materialnością, wykorzystuje nasze ukryte zdolności paranormalne, aby wywoływać niezwykłe zjawiska fizyczne. Duch może wywoływać niesamowite odgłosy - ale sam niesamowitym odgłosem nie jest. Przedmioty mogą unosić się w powietrzu, ale telekineza ma tyle samo z ducha, co materialny obiekt, któremu nadała ruch. Każdy demon jako istota anielska jest odrębnym gatunkiem. Tylko ciało bowiem umożliwia zwielokrotnienie w ramach jednego gatunku. Stąd hierarchia wśród aniołów opiera się na tym, że każdy z nich posiada inną, bardziej bądź mniej doskonałą naturę. Demon podczas rozmowy z egzorcystą określa siebie przez liczbę mnogą. Powodem tego może być właśnie to, że jego jednostkowość jest zarazem gatunkiem oraz to, że jest zawsze w ścisłej i hierarchicznej relacji z innymi duchami. Jest to porządek współzależnych mocy, którego zwieńczeniem jest sam Lucyfer.

Demon dzięki bezcielesności jest istotą bezpłciową, nie podlega też ograniczeniom czasu i przestrzeni. Mimo tej duchowej wyższości w stosunku do człowieka, szatan nie jest wszechmocny i pewnych powszechnych praw stworzenia nie może przekroczyć. Przede wszystkim nie jest stwórcą, dlatego też niczego nowego nie może w nas stworzyć. 'Dla swoich celów wykorzystuje tylko to, co już w nas jest. Zły duch oprze się jedynie na tym, co znajdzie w obszarze, który może przeniknąć swoją mocą. Cały brud, który przeciwko nam wydobędzie, był już w nas. On sam w magiczny sposób nie może nic do tego dodać. Z jednej strony jest to pocieszające, z drugiej tkwi w tym ostrzeżenie. Nic bowiem z tego, co robimy, nie ginie. Tkwi dalej w nas i może zostać przeciwko nam wykorzystane. Rozgrzeszenie co prawda usuwa barierę, przez którą złe czyny odgradzały nas od Boga, jednak nasza podświadomość nie zostaje w ten sposób oczyszczona. Demon podczas egzorcyzmów atakuje wszystkie obecne osoby, wydobywając z ich psychiki na wierzch te zranienia, które Bóg w ich duszy dawno już opatrzył.

Jedyną możliwością działania szatana jest mamienie, kuszenie i oszukiwanie. Jedyną naszą obroną jest wola. Ponieważ demon nie ma do niej dostępu, w najcięższym momencie egzorcyzmów kapłan opiera się na swojej wolnej miłości do Chrystusa. Chaos, który przeżywa egzorcysta podczas ataku Zła, nie ma władzy nad jego wyborem Dobra. Opętanie nigdy nie dzieje się poza naszą wolą. Możemy nie mieć wpływu na wizje, które nas ogarniają, lecz nic nie jest nas w stanie zmusić, abyśmy uznali je za prawdziwe i w dobrej wierze przyjęli. Z tego powodu wielu świętych uważało, że najlepszym sposobem na demona jest wyśmianie jego mocy. Strach jest w jakimś sensie dowodem podlegania jego iluzji.

Już w Ewangelii zastanawiające było to, że wypędzane przez Chrystusa duchy koniecznie chciały pozostać na ziemi, chociażby w ciałach świń. Podczas egzorcyzmów demon uskarża się, że jest wypędzany z miejsca, w którym przebywał i nie ma dokąd pójść. Może to wydawać się ironiczne, ale szatan stara się wzbudzić w egzorcyście litość. Jego ból, kiedy musi odejść pokonany, jest autentyczny. Odchodzi przecież do otchłani i pustki. Materia, która wywoływała w nim takie obrzydzenie, jest jednak realna, pobłogosławiona przez Boga. Demon chce w niej odnaleźć, kiepski bo kiepski, ale jednak dom.

Wszystkie rozważania teologiczne czy filozoficzne jakie można snuć na temat demonów nikną wobec tej koszmarnej wiedzy posiadanej przez egzorcystów. Michael Strong, kapłan, który wyniszczył się podczas próby egzorcyzmu, nie bez racji stara się poskromić ciekawość Malachi Martina co dp fenomenu osobowego Zła. Jest to bowiem wiedza, za którą można dużo zapłacić. Kapłan musi znosić wszelkie rodzaje bólu. Musi pokonać coś inteligentnego, ale patrzącego krzywo, istotę, która wydaje się być odwrócona do góry nogami i wywrócona na lewą stronę, i to nie przypadkowo. To wszystko wygląda na koszmarny sen, nie jest nim jednak i nie pozwala na zbawienne przebudzenie.

EGZORCYSTA

Nie musi być Intelektualistą psychologiem, magiem czy biskupem. Zazwyczaj jest prostym kapłanem nie wyróżniającym się większym" polotem czy wyobraźnią od innych duszpasterzy. Może to dziwne, ale aby nie ulec szatanowi musi być przede wszystkim pozbawiony poczucia ważności i dumy z powodu tego, że jest egzorcystą. We własnym imieniu nie jest bowiem w stanie nic zrobić. Kiedy ktoś powołuje się podczas egzorcyzmów na własną moc, ryzykuje tym, że zostanie prawie doszczętnie zniszczony i potwornie upokorzony. Egzorcysta występuje jako przedstawiciel całego Kościoła, a wypędza demony tylko w Imię Jezusa. Tylko tego Imienia boją się one naprawdę. Kapłan, który podejmuje się duchowej walki, musi mieć olbrzymią wiarę w siłę Chrystusa. Nie tyle intelektualne przekonanie o wyższości dobra nad złem pomaga mu w ciężkich chwilach egzorcyzmów, ile raczej egzystencjalny związek z Bogiem i pewność, że Ten nigdy go nie opuści.

Egzorcysta naśladuje Chrystusa, tak jak On idzie na krzyż. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Egzorcysta jest tytułowym zakładnikiem diabła, gdyż dobrowolnie ofiarowuje siebie w zamian za oswobodzenie opętanego. Decyduje się stanąć w miejscu, w którym ofiara demona upadła i podjąć walkę, która była już prawie przegrana. W kategoriach współcześnie rozumianej doskonałości egzorcysta jest głupcem i straceńcem. On bowiem traci. Traci swój spokój, radość, zdrowie i decyduje się nie na raj, lecz na piekło. Prezentuje ten aspekt Bożej miłości, która jest dla nas szczególnie trudna do zrozumienia. Bóg jest tam, gdzie jego miłość, a ponieważ kocha człowieka bez względu na jego stan, dlatego jest obecny nawet przy straceńcu. Zstępuje za nim do otchłani i doznaje samego piekła nicości.

Egzorcysta wychodzi z walki wypalony, tak jakby przez kontakt ze Złem musiał wydać na pastwę zniszczenia część swojego człowieczeństwa. Sam nic na tym nie zyskuje. Co więcej, iiekroć podejmuje się tego zadania, ryzykuje dosłownie wszystkim co przedstawia dla niego jakąś wartość. Agresja fizyczna, z jaką się spotyka egzorcysta, jest bardziej spektakularna dla obserwatorów, lecz mniej ważna dla niego samego. O wiele poważniejszy jest atak na jego duszę. Ten aspekt egzorcyzmów raczej nie podlega opisowi, gdyż po pierwsze jest niewidoczny dla bezpośredniej obserwacji osób postronnych, a po drugie dzieje się na tych poziomach ducha, dla których trudno znaleźć analogię w świecie odczuć psychofizycznych. Egzorcyści o tym najbardziej przejmującym aspekcie ich walki milczą. To bolesne milczenie jest jednak przerażająco wymowne. Otwiera się coś w rodzaju niewidzialnego luku, z którego sypie się niemożliwa do zaakceptowania przez człowieka, beznamiętna agresja. Zetknięcie z nicością nie podlega łatwemu zapomnieniu. Egzorcysta nie jest w stanie otrząsnąć się ze świadomości istnienia piekła, ze świadomości tego, że jest ono realne i może być wybrane. Miłość, którą reprezentuje, jest splugawiona przez odrzucenie i zanegowanie. Dlatego egzorcyści wciąż czekają. Nie tyle na własną śmierć i wejście do raju, ile na paruzję i ostateczne oczyszczenie wszystkiego.

Malachi Martin słusznie podkreśla dramatyzm sytuacji egzorcysty, jednak chyba o czymś zapomina. Egzorcyści są przecież ludźmi olbrzymiej wiary, która sama w sobie nie podlega zabrudzeniu. Droga przez piekło do zmartwychwstania, jaką podejmują, jest może najcięższym, ale zarazem najbardziej radykalnym naśladowaniem Chrystusa. W tym aspekcie kategorie zysku i straty są nie zawsze adekwatne. Miłość sama wystarczy.

Zakładnik diabła sam diabeł są sobie przeznaczeni. Śledząc proces egzorcyzmu nie można się oprzeć wrażeniu, że odbywa się dawno zaplanowane spotkanie. Tak jakby demon dążył nie tylko do zniszczenia podatnej na opętanie i słabej osoby, lecz także posługiwał się nią do wywołania oczekiwanego kontaktu z samym egzorcystą. Przypomina to zakład szatana z Bogiem w stosunku do wiernego Hioba. Wydaje się, że Lucyfer wciąż nie chce uwierzyć, że miłość do Boga może być silniejsza od wszystkich atrakcji, które niesie ze sobą nienawiść, duma, obłuda i rozpacz.

P.S. Tych, którzy nie wierzą w demona, nie miałem zamiaru nim straszyć. Zapewne któregoś dnia sami się wystraszą. Natomiast tych, którzy wierzą w jego istnienie, namawiam do porzucenia lęku na rzecz zaufania sile przeciwnej. Najlepiej Bogu.

Malachi Martin "Zakładnicy diabła", EXTER Gdańsk 1994.

Michał Gromki

Pismo Poświęcone Fronda 4/5 1995

Komentarze (26):

rebeliant2021.03.19 22:20
" Ludzie, którzy są dumni z tego, że żyją bez dogmatów, wybierają drogę tych, którzy sami zrywają owoce z drzewa poznania. Jednak wszyscy opętani dość szybko tracą złudzenia co do własnej siły i niezależności." - szybko odkrywają "miłość", którą ułożył "a kto silniejszemu zabroni".
rebeliant2021.03.19 22:18
"Lucyfer wciąż nie chce uwierzyć, że miłość do Boga może być silniejsza od wszystkich atrakcji, które niesie ze sobą nienawiść, duma, obłuda i rozpacz" - to może przekonajmy się poprzez realizację uczynienie wszystkich wszechmogącymi, bo ta "miłość" jak na razie jest na uwięzi natury pełnej niezliczonych impotencji. Całe piekło wynika nie z tego, że ktoś zachciał być wszechmogącym, ale dlatego, że Jahwe - czytaj: "a kto silniejszemu zabroni" - trzyma wszystko na sznurkach swojej władzy, którą postanowił nazwać "miłością".
rebeliant2021.03.19 22:09
"Za tym mitycznym opisem kryje się dramat osoby, która była nie pogodzona ze swoim stworzonym statusem, która odczuwała swoją relację do Boga jako pomniejszenie i brak, a nie jako otwarcie na łaskę i miłość." - a zatem ja przebiłem Lucyfera, bo mnie nie interesują ograniczające mnie relacje z jakimś tam bogiem, mnie interesuje konkretnie wszechmoc (co najmniej wobec samego siebie), której sobie i każdemu życzę.
Herb2021.03.16 8:44
POKUTA NASZEGO PRAOJCA ADAMA Staroarmeńska wersja "Życia Adama i Ewy" Prezentowany niżej apokryf zachował się w wielu językach i pod różnymi tytułami. Wersja grecka nosi tytuł Apokalypsis Moseos, wersja łacińska – Vita Adae et Evae, starosłowiańska – Życie Adama i Ewy, wreszcie gruzińska – Życie Adama https://czasopisma.kul.pl/vp/article/view/4245/4247 11. Ewa poznała, że Szatan ją zwiódł. Upadła przed Adamem. Odtąd udręka Adama wzrosła dwukrotnie, gdy widział on cierpienia swej żony, która została pokonana i upadła jak martwa. Rozgniewał się i głośno się skarżąc zawołał do Szatana: „Czemu wszcząłeś tak straszną walkę z nami? Cóż myśmy ci zawinili, żeś nas pozbawił naszego miejsca? Czyż ujęliśmy ci chwały? Czy wygnaliśmy cię z twojej własności, że walczysz z nami niesłusznie?” 12. Szatan także zapłakał głośno i rzekł do Adama: „Cała moja zuchwałość i ból przyszły z waszego powodu. Przez was bowiem musiałem opuścić moje mieszkanie. Przez was zostałem odrzucony od tronu cherubów, które rozciągając skrzydła użyczały mi cienia. Przez was moje stopy zdeptały ziemię”. W odpowiedzi Adam rzecze do niego: „Jakie były nasze winy wobec ciebie, żeś nam to wszystko uczynił?” 13. Szatan odparł: „Ty sam nie jesteś mi nic winien, ale to z twego powodu straciłem swą pozycję w dniu twego stworzenia. Ja bowiem tego samego dnia musiałem odejść. Gdy Bóg tchnął w ciebie swego ducha, otrzymałeś podobieństwo Jego obrazu. Następnie przyszedł Michał i kazał ci klęknąć przed Bogiem. Bóg rzekł do Michała: Oto uczyniłem Adama na podobieństwo mego obrazu! 14. Wtedy Michał wezwał wszystkich aniołów, a Bóg rzekł do nich: Chodźcie, pokłońcie się bogu, którego stworzyłem! Michał pokłonił się jako pierwszy. Wezwał mnie i rzekł: Ty także pokłoń się Adamowi. Odparłem: Idź precz, Michale! Nie będę kłaniał się temu, który stał się później ode mnie, gdyż ja byłem wcześniej! Dlaczego miałbym się kłaniać jemu? 15. Także inni aniołowie, którzy byli ze mną, posłyszeli to. Moje słowa spodobały się im i nie złożyli ci, Adamie, pokłonu. 16. Wówczas Bóg rozgniewał się na mnie i rozkazał wypędzić nas z na-szego mieszkania i strącić na ziemię mnie i moich aniołów, zgodnych ze mną. A ty pozostałeś wtedy w Raju. Gdy poznałem, że to z twego powodu musiałem opuścić mieszkanie światła, ogarnął mnie ból i katusze. Zastawiłem sidła na ciebie, by cię pozbawić twego szczęścia, jak i ja zostałem go pozbawiony z twego powodu!” 17. Gdy Adam to usłyszał, rzekł do Pana: „Panie, w Twoich rękach jest moja dusza. Oddal ode mnie tego wroga, który chce mnie oszukać. Ja bowiem szukam Twego światła, które utraciłem”. Wtedy Szatan odstąpił od niego.
Miszeol2021.03.16 18:06
Nie było tak
Apateista2021.03.16 8:02
Nieprawdą jest jakoby istniało obiektywne zło czy dobro. Po pierwsze źródłem obiektywności tych pojęć musiało by być coś transcendentalnego. Czy istnieje jakaś absolutna siła istniejąca poza wszechświatem? Nawet jeżeli uznamy, że tak i jest nią „Bóg”, to obiektywizm „Boga” nie jest oczywisty, a nawet powiedziałbym jest iluzoryczny. Sam „Bóg” przecież wyznaczył zasady i zgodnie z nimi nakazał żyć, a zatem są subiektywne, bo opierają się na subiektywnym, choć „boskim”, światopoglądzie. Abstrakcyjne pojęcia dobra i zła powstały w religiach i pełnią rolę czysto pragmatyczną. Są narzędziem mającym kształtować ludzkie sumienia. To religia, a w rzeczywistości kapłan określa subiektywne zasady oceniania świata. To on wskazuje co jest dobrem, a co złem, zatem łatwo tymi pojęciami manipulować. Za tonami pseudofilozoficzno-teologicznych dywagacji kryje się zwykłe, ludzkie cwaniactwo.
Ocalony2021.03.16 11:19
Polegając tylko na swoim rozumie masz prawo tak myśleć, bo BóG dał ci, tak jak każdemu człowiekowi wolną wolę. Bó g NAPRAWDĘ ISTNIEJE. Wkrótce Go poznasz. Modlę się o Łaskę Wiary dla Ciebie. Zobaczymy się "po Tamtej stronie Życia". Już tam byłem , ale to nie był jeszcze czas, aby tam zostać na stałe. Jezus powiedział mi, "masz jeszcze wiele dusz do Mnie przyprowadzić." Więc od dzisiaj będę Twoją duszę modlitwą i cierpieniem, postem przybliżał do BOGA, KTÓRY NAPRAWDĘ ISTNIEJE, I DAŁ NAM NA TO WIELE DOWODÓW. Mów do Niego, "Boże, jeśli Jesteś, pragnę Ciebie poznać". Poznasz Go.
Apateista2021.03.16 13:38
Myślę, że jest dokładnie odwrotnie. To Pan polega wyłącznie na własnym rozumie, ja opieram się na doświadczeniach całych pokoleń. Zapisane są w księgach naukowych, kulturze i filozofii całej naszej cywilizacji. Poza tym jest coś takiego jak racjonalizm postrzegania świata. Nie wystarczy wierzyć by coś zaistniało czy się zmaterializowało. Wiedzę opieramy na faktach, a tych w religii brakuje. Dziękuję za modlitwę, choć nie sądzę, żeby jej intencje kiedykolwiek się zmaterializowały. "Bóg" istnieje ale wyłącznie w głowach jego wyznawców. Jest jak wirus zaburzający zdroworozsądkowe postrzeganie świata. Gdy go Pan odrzuci zobaczy Pan zupełnie inny świat, niestety wcale nie lepszy ale na pewno prawdziwszy. Szkoda życia na mrzonki i marzenia, jest takie krótkie. Pozdrawiam.
Grizzly2021.03.16 6:48
Łapy precz od Polski, Ty lucyferze Ty! ! !
Grizzly2021.03.16 9:30
Won złodziejska mendo bolszewicka od mojego nicka!
Artur2021.03.16 0:02
Trudno to wszystko pojąć i zapamiętać. Im bardziej doświadczam zła w swoim życiu i im bardziej jestem pewny jego istnienia tym wyraźniej widzę jak ciężko jest innym wyraźnie dostrzec zło w swoim życiu. Jestem przekonany, że człowiek żyjący bez sakramentów i bez nawiązania relacji z Panem Bogiem do końca życia może nie być w stanie rozgraniczyć dobra od zła. W takim stanie, nie znalazłszy Pana Boga w obecnym życiu, nie oddawszy mu czci i nie czując miłości do swojego Pana i Boga są bardzo bliscy piekła. Tylko Pan Bóg może ich jeszcze uratować. Widziałem ludzi opętanych czy dręczonych przez diabła. Razem ze mną inni też ich widzieli i słyszeli to piekielne wycie. A jednak osoby będące bez łaski Bożej nie są w stanie zrozumieć tego co widzą. Kluczem do rozeznania jest łaska Boża. Z nią wszystko jest zrozumiałe bez niej wiele jest dla ludzkich oczu i rozumu ukryte.
Logika katolików2021.03.15 21:32
Jak to katolicy gadają: szatan odnosi sukces, bo przekonał ludzi, ze nie istnieje. Jednocześnie dokonuje opetan ludzi, zazwyczaj wierzących, dekonspirujac się tym samym i pokazując, ze jednak istnieje. Buhahaha cała ta wasza wiara i teorie to sprzeczności, bzdury, paranoje i mistyfikacja!
Jan Radziszewski2021.03.16 4:18
Parchu jak możesz przyjąć do wiadomości że Lucyfer jest, istnieje i działa na szkodę ludzi skoro 2000 lat temu żydzie obwołali go swoim cezarem tzn odrzucili Dziedzica Izraela Jezusa Chrystusa tj Diabła wybrali na swojego Pana któremu służą bardzo gorliwie od tej pory!!!! Niewolnik wie że mu nie wolno przjąć św Religii za swoją
Dlaczego Lucyfer nienawidzi ludzi?2021.03.15 21:06
Rzecz o egzorcyzmach./// Mój kolega po przeczytaniu książki Malachi Martina "Zakładnicy diabła" postanowił pójść do kościoła, po raz pierwszy od dość długiego czasu. Po lekturze katechizmu czy hagiografii któregoś ze świętych na pewno zostałby w domu. Dostał jednak do ręki książkę otwarcie i spektakularnie opisującą coś, co przez całe jego życie manifestowało się w sposób skryty, ale odczuwalny, Realna obecność zła w naszym świecie, a więc negatywny bohater książki, to nie wytwór fantazji autora, lecz coś, co nas dotyka bardziej lub mniej boleśnie na codzień. Relacje z procesów opętań i egzorcyzmów przedstawione przez Malachi Martina nie są dla czytelnika czymś zupełnie obcym i bezpiecznie odległym. To po prostu szczególnie jaskrawe i brutalne przykłady konsekwencji, jakie niesie za sobą dla naszej psychiki, moralności i duszy uległość wobec osobowego Zła. Prawda jest taka, że te trzy czynniki - opętany, zły duch i egzorcysta - są ściśle związane z rzeczywistością życia i jego sensem, takim jakiego wszyscy codziennie doświadczamy.
OPĘTANY2021.03.15 21:08
Nie wierzyć w zło to nie mieć możliwości obrony. Od dawna wiadomo, że głównym sukcesem Szatana w świecie nowożytnym było to, że zaczęto wątpić w jego istnienie. Kiedy już prawie zniknął ze świadomości ludzi, zaczął się starać, aby wraz z nim zniknęła w ogóle kategoria zła. Wydaje się, że odnosi na tym polu duże sukcesy. Myśl współczesna wszystko robi, aby zrelatywizować pojęcie dobra i zła. Zaczęto je pojmować jako sankcję narzuconą ludzkiej wolności. Sama wolność jest przy tym utożsamiana z wolnym wyborem jako wartością ostateczną i samowystarczalną. Bohaterka pierwszego opisywanego w książce opętania - Mariannę K. - tak właśnie rozumiała swoją drogę ku doskonałości. Jej nihilistyczna postawa równoznaczna z odrzuceniem wszelkich wartości i norm, nie była jeszcze samym opętaniem, lecz raczej pozbawieniem się wszelkich możliwości obrony przed nim. Ułudą jest bowiem oczekiwanie takiego stanu, w którym wolna wola nie będzie musiała dokonywać wyboru. Wola jest właśnie po to dana, aby człowiek skierował się ku jakiejś wartości, aby mógł dojść do wolności poprzez przyjęcie prawdy i dobra, albo do niewoli poprzez poddanie się złu i fałszowi. Największym kłamstwem szatana jest mamienie ludzi perspektywą wolności jako zupełnej swobody woli i braku ukierunkowania w którąkolwiek stronę. Odrzucenie wszelkich kategorii czy norm, które mogą nas prowadzić ku dobru lub prawdzie, równa się otworzeniu na zło i fałsz, które są nie tyle zaprzeczeniem, ile brakiem tych pierwszych. W przypadku Richarda O., bohatera trzeciego z przedstawionych opętań, odrzucenie norm wiąże się z akceptacją tzw. odmiennych preferencji seksualnych. Jest on przekonany, że dokonując w tej sferze tak spontanicznego wyboru, wyrywa się z ciasnych więzów konwencji społecznych. Uważając, że miłość nie może podlegać żadnym ograniczeniom moralnym i utożsamiając ją z pełnią przeżyć seksualnych, Richard O. zaczyna od eksperymentu ze swoją płcią, stając się transwestytą a kończy jako ofiara oddająca się rytualnym orgiom na ołtarzu satanistów. W imię wolności dokonuje więc wyboru zła. Niezależnie od wszystkich zapewnień o sukcesach i szczęściu oraz wizji szczególnej swobody, które roztaczano przed ofiarą by doprowadzić ją do tego stanu, człowiek z chwilą poddania się owej presji kompletnie traci wolność.
man.of.Stagira2021.03.15 20:52
Cytat: "Egzorcyzm uroczysty (wielki, publiczny), który ma na celu wyrzucenie złego ducha z opętanej osoby oraz uwolnienie od wpływów demonicznych. Jest odprawiany wedle zaleceń Rytuału rzymskiego przez ordynariusza diecezji, np. biskupa. Egzorcystą może być także każdy kapłan, który działa jako egzorcysta w imieniu i autorytecie Kościoła na mocy władzy otrzymanej w święceniach kapłańskich oraz za zezwoleniem ordynariusza diecezji. Zasada ta jest sprecyzowana w Kodeksie Prawa Kanonicznego."
Jawny2021.03.15 20:52
Kundelek Lucyfera, Anonim, jeszcze nie zabrał głosu? Dziwne.
Dlaczego Lucyfer nienawidzi ludzi?2021.03.15 20:49
Rzecz o egzorcyzmach./// Mój kolega po przeczytaniu książki Malachi Martina "Zakładnicy diabła" postanowił pójść do kościoła, po raz pierwszy od dość długiego czasu. Po lekturze katechizmu czy hagiografii któregoś ze świętych na pewno zostałby w domu. Dostał jednak do ręki książkę otwarcie i spektakularnie opisującą coś, co przez całe jego życie manifestowało się w sposób skryty, ale odczuwalny, Realna obecność zła w naszym świecie, a więc negatywny bohater książki, to nie wytwór fantazji autora, lecz coś, co nas dotyka bardziej lub mniej boleśnie na codzień. Relacje z procesów opętań i egzorcyzmów przedstawione przez Malachi Martina nie są dla czytelnika czymś zupełnie obcym i bezpiecznie odległym. To po prostu szczególnie jaskrawe i brutalne przykłady konsekwencji, jakie niesie za sobą dla naszej psychiki, moralności i duszy uległość wobec osobowego Zła. Prawda jest taka, że te trzy czynniki - opętany, zły duch i egzorcysta - są ściśle związane z rzeczywistością życia i jego sensem, takim jakiego wszyscy codziennie doświadczamy.
OPĘTANY2021.03.15 20:50
Nie wierzyć w zło to nie mieć możliwości obrony. Od dawna wiadomo, że głównym sukcesem Szatana w świecie nowożytnym było to, że zaczęto wątpić w jego istnienie. Kiedy już prawie zniknął ze świadomości ludzi, zaczął się starać, aby wraz z nim zniknęła w ogóle kategoria zła. Wydaje się, że odnosi na tym polu duże sukcesy. Myśl współczesna wszystko robi, aby zrelatywizować pojęcie dobra i zła. Zaczęto je pojmować jako sankcję narzuconą ludzkiej wolności. Sama wolność jest przy tym utożsamiana z wolnym wyborem jako wartością ostateczną i samowystarczalną. Bohaterka pierwszego opisywanego w książce opętania - Mariannę K. - tak właśnie rozumiała swoją drogę ku doskonałości. Jej nihilistyczna postawa równoznaczna z odrzuceniem wszelkich wartości i norm, nie była jeszcze samym opętaniem, lecz raczej pozbawieniem się wszelkich możliwości obrony przed nim. Ułudą jest bowiem oczekiwanie takiego stanu, w którym wolna wola nie będzie musiała dokonywać wyboru. Wola jest właśnie po to dana, aby człowiek skierował się ku jakiejś wartości, aby mógł dojść do wolności poprzez przyjęcie prawdy i dobra, albo do niewoli poprzez poddanie się złu i fałszowi. Największym kłamstwem szatana jest mamienie ludzi perspektywą wolności jako zupełnej swobody woli i braku ukierunkowania w którąkolwiek stronę. Odrzucenie wszelkich kategorii czy norm, które mogą nas prowadzić ku dobru lub prawdzie, równa się otworzeniu na zło i fałsz, które są nie tyle zaprzeczeniem, ile brakiem tych pierwszych. W przypadku Richarda O., bohatera trzeciego z przedstawionych opętań, odrzucenie norm wiąże się z akceptacją tzw. odmiennych preferencji seksualnych. Jest on przekonany, że dokonując w tej sferze tak spontanicznego wyboru, wyrywa się z ciasnych więzów konwencji społecznych. Uważając, że miłość nie może podlegać żadnym ograniczeniom moralnym i utożsamiając ją z pełnią przeżyć seksualnych, Richard O. zaczyna od eksperymentu ze swoją płcią, stając się transwestytą a kończy jako ofiara oddająca się rytualnym orgiom na ołtarzu satanistów. W imię wolności dokonuje więc wyboru zła. Niezależnie od wszystkich zapewnień o sukcesach i szczęściu oraz wizji szczególnej swobody, które roztaczano przed ofiarą by doprowadzić ją do tego stanu, człowiek z chwilą poddania się owej presji kompletnie traci wolność.
Ulszyfer2021.03.15 21:38
Nie ma wolnej woli - ładna kobieta jest zbyt dużo adorowana ma wybór, ale przez to jest dziwką. brzydkiej nikt nie chce - nie ma wyboru - weźmie każdego choćby na chwilę żeby poczuć to co ta ładna.
Tak było - ok bita.2021.03.15 20:43
Bzdury, no ale tak czy srak, żony Jezusa czyli chrześcijanie przyjmując jego miłosierdzie automatycznie stają się nieświadomymi żołnierzami i murami L G B T. CZYLI W PRAKTYCE POSZERZANIA WOLI KOBIET.
matis892021.03.15 20:43
Antychryst chce zaszczepić ludzkość w globalnym szczepieniu masonerii i Rządu Światowego NWO szczepionkami z aborcyjnego mordu dzieci.
Jak bronić wiary i rodziny w dzisiejszym świecie?2021.03.15 20:38
Idźcie do św. Józefa! /// W czasach wzmożonego ataku na Kościół, wiarę i rodzinę, potrzebujemy mocnego punktu odniesienia, który pozwoli nam zwycięsko przetrwać ten kryzys. Na ratunek przychodzi św. Józef – Obrońca Chrystusa i Głowa Najświętszej Rodziny. Jego potężna opieka i przykład świętego życia są bezpiecznym portem pośród szalejącej wokół burzy zła! O zbawiennej mocy Opiekuna Kościoła Świętego pisze ks. Donald Calloway MIC w najnowszej książce “Konsekracja św. Józefowi”. Nasz Troskliwy Ojciec Święty Józef żarliwie chronił Jezusa od chwili, gdy anioł mu zapowiedział, że będzie ojcem Mesjasza, aż do wydania ostatniego tchnienia w ramionach Syna i Maryi. Święty Józef zawsze bronił swojego Syna przed wszelkim niebezpieczeństwem. Był sumiennym strażnikiem, chroniącym, broniącym i poświęcającym wszystko dla Jezusa i dla Jego bezpieczeństwa. Taką samą opieką otoczył swoją żonę. Chronił oboje tak, jak powinien to robić kochający ojciec i wierny mąż. W niektórych tłumaczeniach Litanii do św. Józefa tytuł „Troskliwy Obrońco Chrystusa” (po łacinie Christi Defensor Sedule) brzmi „Gorliwy Obrońco Chrystusa” lub „Uważny Obrońco Chrystusa”. Oba tłumaczenia są do przyjęcia i mają zbliżone znaczenie – wiadomo, św. Józef bronił Jezusa. Jako dziecko św. Józefa możesz mieć absolutną pewność, że twój duchowy ojciec pragnie również gorliwie bronić ciebie. Święty Józef troskliwie broni ciebie. Ojcowska misja św. Józefa jeszcze nie została zakończona. Praca ojca nigdy się nie kończy. Ojciec czeka, aż jego dzieci znajdą się bezpiecznie w domu. W niebie św. Józef już nie musi pilnować i chronić Jezusa. Ale ty przecież jeszcze tam nie jesteś. Potrzebujesz więc ochrony św. Józefa. Twój ojciec duchowy wie, co może zaszkodzić twojej duszy. Pragnie cię strzec i pomóc ci dotrzeć bezpiecznie do domu. Nigdy cię nie opuści. Twoja rola polega na pełnym powierzeniu się jego troskliwej opiece i na nieuleganiu zwątpieniu.
Obrońca Chrystusa2021.03.15 20:40
Święty Józef wzmocni naszą żarliwą miłość do Jezusa. Święty Józef jako twój ojciec i wzór, nauczy cię żarliwie bronić Chrystusa. Jeśli jesteś wiernym uczniem Jezusa Chrystusa, świat będzie cię krytykował, nienawidził, wyśmiewał i szydził z ciebie – często będzie to czyniła twoja własna rodzina i przyjaciele. Będziesz bardzo cierpiał, ale twoje świadectwo prawdy, wierność Jezusowi, będzie ważniejsze. Święty Józef pomoże ci być żarliwym świadkiem prawdy o Jezusie Chrystusie. Twoja obrona Chrystusa musi być wspaniała. Powinieneś zawsze starać się bronić osoby oraz imienia Jezusa Chrystusa przeciwko wszelkim bluźnierstwom, zniewagom i świętokradztwom. Musisz bronić Kościoła, jego nauczania i sakramentów przeciwko wszelkim atakom, herezjom i fałszerstwom. Bronić Kościoła to bronić Chrystusa. Musisz być podobny do swojego ojca duchowego, zawsze gotowy poświęcić siebie z miłości do prawdy. Tak jak św. Józef ty też możesz przyprowadzić do Jezusa wiele dusz. Głowa Rodziny Dziś nazywanie mężczyzny głową rodziny jest źle widziane. Bóg jednak nie przejmuje się poprawnością polityczną. Stworzył rodzinę i wyznaczył ojców na głowy swoich rodzin. Nie, to nie oznacza, że mężczyźni są lepsi od kobiet. Największa istota ludzka, która kiedykolwiek żyła na świecie, nie była mężczyzną, lecz kobietą. To Maryja, Matka Boga. ( Jezus jest Osobą Boską). Jezus i Maryja byli szczęśliwi, że w ich domu decydujący głos ma św. Józef. Dlaczego obecnie tak wielu ludzi czuje się obrażonych tym określeniem? Niestety, jest to często skutkiem emocjonalnego, fizycznego lub seksualnego znęcania się ojca nad dziećmi. Takie nadużycia sprawiają, że Bogu pęka serce. A jednak kryzys męskości można odwrócić, jeśli tylko mężczyźni zaczną naśladować św. Józefa. Jego ojcowski przykład świadczy o tym, że siła, autorytet i zwierzchnictwo mają służyć innym.
man.of.Stagira2021.03.15 20:25
Motto ‘Nobody expected Spanish Inquisition!’ DLACZEGO uważamy ogłaszanie przez Senat USA tzw. ‘Praw Człowieka’ za egzorcyzm? // Najpierw uproszczenie terminów. Umawiamy się używać określenia ‘PRAWIENIE’ dla czynności polegającej na opracowywaniu, procedowaniu tzw. ‘Praw Czlowieka’ oraz na ogłaszaniu wyniku tego postępowania przez jakąś instytucję urbi et orbi // Nasze zadanie polega najpierw na znalezieniu definicji syntaktycznej terminu ‘PRAWIENIE’ // Wyrażenie ‘prawienie’ pozwala się zdefiniować następująco; niech „a” oznacza dowolną instytucję świata (Senat USA, ONZ, Kościół hierarchiczny luterański, katolicki et al.), niech ‘P’ oznacza jednoargumentowy predykat ‘prawienie’ wtedy wyrażenie ‘P(a)’ czyli ‘(a)prawi’ mówi, że jakaś instytucja ludzka zajmuje się prawieniem w sensie jw. // Zapytajmy teraz co jest potrzebne do tego, żeby jakaś instytucja ludzka mogła skutecznie prawić? Nie interesuje nas tu prawienie sensu largo w rodzaju oświadczeń Pana X, że medycyna jest niepotrzebna ponieważ jest nieskuteczna, analogicznie do mycia rąk, wybierania premiera czy wychodzenia za mąż –które to czynności powinny również zgodnie z logiką argumentu X’a zniknąć z obrazu świata jako notorycznie nieskuteczne // Otóż, odpowiedź jest dość oczywista, większość religii, wśród nich katolicyzm, dysponuje jako ‘religie Księgi’ strukturą znaczeń opisujących naturę ludzką. Struktura umożliwia, z trudem ale co do zasady, rozróżnienie między zdaniami które należą do niej oraz tymi które do niej NIE należą // Teraz możemy już zdefiniować uniwersale ‘prawienie’, ale już REALNIE: w metajęzyku: (_(a) prawi_) wtedy i jedynie gdy wypowiada się w imieniu Instancji opisanej w dogmatach uznawanych w Świętej Księdze przez (_(a)_) w jej wierzeniu. To znaczy, że każde zdanie wypowiedziane gdy jakieś (_ (_X_)_) prawi będzie twierdzeniem a każde twierdzenie będzie na gruncie dogmatów wiary tautologią ponieważ JEST, w systemie, poparte ŁASKĄ. Tyle definicji realnej. // Wróćmy do Senatu Stanów Zjednoczonych Ameryki i zadajmy pytanie; Czy mamy (_(Senat USA)prawi_)? Otóż.. tak! Senat USA prawi! –to już w języku przedmiotowym. // Stajemy zatem wobec oczywistej kwestii; SKĄD Senat US (ONZ etc etc) bierze treści poparte ŁASKĄ pochodzące od Ducha Świętego w Kościele Katolickim? // Z rynsztoka?.. // I tak należy rozumieć s e k u l a r y z a c j ę.
man.of.Stagira2021.03.15 20:53
Cytat "Egzorcyzm uroczysty (wielki, publiczny), który ma na celu wyrzucenie złego ducha z opętanej osoby oraz uwolnienie od wpływów demonicznych. Jest odprawiany wedle zaleceń Rytuału rzymskiego przez ordynariusza diecezji, np. biskupa. Egzorcystą może być także każdy kapłan, który działa jako egzorcysta w imieniu i autorytecie Kościoła na mocy władzy otrzymanej w święceniach kapłańskich oraz za zezwoleniem ordynariusza diecezji. Zasada ta jest sprecyzowana w Kodeksie Prawa Kanonicznego."