Czy można kochać bliźniego i go zabić? - zdjęcie
06.06.13, 10:58Wojna (Fot. US Army, Office of War Information/Wikimedia Commons)

Czy można kochać bliźniego i go zabić?

35

Pytanie takie jak zawarte w tytule trafnie, jak sądzę, oddaje wątpliwość jaka wiąże się z akceptacją przez chrześcijan ich udziału w jakiejkolwiek wojnie. Bo czy tak naprawdę wszelkie próby usprawiedliwiania zabijania nie są, zdaniem niektórych, wypaczaniem sensu Bożego przykazania „nie zabijaj”? Czy nie jest przypadkiem też tak, że w świadomości wielu chrześcijan rozpowszechnił się „pacyfizm absolutny”, który, często w imię chrześcijańskiego radykalizmu (miłość bliźniego), za złe uznaje jakiekolwiek pozbawienie kogoś życia? W tym kontekście pojawia się też pytanie o sens służby wojskowej i w policji, jeżeli wymaga ona, niekiedy w sposób brutalny, przeciwstawieniu się złu, które dotyka niewinnych ludzi.

George Weigel trafnie zauważa, że wyrażane w ostatnich latach podejście Kościoła do kwestii moralnego uzasadnienia użycia sił zbrojnych (na przykład przez Jana Pawła II) zdaje się być rodzajem funkcjonalnego pacyfizmu. W myśl tego stanowiska wprawdzie nie rezygnuje się z tradycyjnego namysłu nad pojęciem wojny sprawiedliwej, niemniej jednak ostatecznie dochodzi do sprzeciwu wobec użycia sił zbrojnych[1]. Jak się wydaje, pogląd ten jest dość rozpowszechniony w świadomości niektórych (być może większości) katolików. Nie są oni w stanie zgodzić się na to, że służba żołnierska nie sprzeciwia się woli Bożej, a tym bardziej na to, że tej woli może być wyrazem. Z drugiej jednak strony mamy też wypowiedzi papieskie, które są naleganiem o humanitarną interwencję w przypadku, gdy istnieje zagrożenie ludobójstwem lub gdy ludobójstwo jest dokonywane[2].

Tymczasem należy zauważyć, iż sens przykazania Dekalogu „nie zabijaj” dotyczył w Starym Testamencie zakazu zabójstwa człowieka sprawiedliwego i niewinnego. W Starym Testamencie było przewidziane bowiem karanie śmiercią za wykroczenia przeciwko Prawu[3]. Biblista Michał Wojciechowski zamiast „nie zabijaj” używa w tłumaczeniu mocniejszego sformułowania „nie morduj”, jako trafniej oddającego to, o co w tym przykazaniu chodzi. Odróżnia więc w konsekwencji przestępstwo zabójstwa (które jest właściwym sensem przykazania) od zabijania człowieka na wojnie, w samoobronie, czy też kary śmierci[4].

Przytoczony kontekst Starego Testamentu nie dla wszystkich może być przekonujący, gdyż za bardziej istotne kryterium oceny relacji do bliźniego uważają oni słowa i czyny Jezusa Chrystusa. W związku tym też pojawia się pytanie o to, w jaki sposób Nowy Testament (czy też wężej: Jezus) odnosi się do problemu wojny. Okazuje się jednak, że interpretacja niektórych słów Jezusa, które rzekomo mają wykluczać prowadzenie jakichkolwiek wojen nastręcza problemy. Tradycja Kościoła, mimo początkowych rozbieżności w kwestii godziwości wojny[5], stopniowo wypracowała przekonanie, że istnieją wojny, które po prostu są sprawiedliwe. Innymi słowy, namysł katolicki nad problemem wojny doprowadził do stwierdzenia, że, w pewnych określonych sytuacjach, zabicie drugiego człowieka nie jest naruszeniem przykazania miłości bliźniego. Św. Augustyn, gruntownie i obszernie zajmujący się problemem wojny sądził, że interpretacja słów Jezusa z Kazania na Górze „nie zwalczajcie zła złem” (por. Mt 5, 39)[6] nie oznacza potępienia każdej wojny[7]. Znaczy to także, że żołnierz (policjant), który, w pewnych określonych sytuacjach i odpowiednim nastawieniu wewnętrznym, zabija drugiego człowieka, nie popełnia grzechu. Nie jest więc także tak, w konsekwencji, że wysoki stopień świętości jest z zasady zamknięty dla żołnierzy, którzy biorą czynny udział w walkach i zabijają ludzi.

Katechizm Kościoła Katolickiego w interpretacji przykazania „nie zabijaj” w pierwszej kolejności, odwołując się do słów Jezusa, nie potępia samego pozbawienia kogoś życia, lecz przede wszystkim pobudki wewnętrzne, które prowadzą człowieka do zamordowania bliźniego. Przede wszystkim więc potępia „zbrodniczy gniew”, który jest pragnieniem odwetu (zemsty): „Jeśli gniew posuwa się do dobrowolnego pragnienia zabójstwa lub ciężkiego zranienia bliźniego, stanowi poważne wykroczenie przeciw miłości; jest grzechem śmiertelnym”[8]. Na drugim miejscu jest wymieniona nienawiść: „Nienawiść zamierzona jest przeciwna miłości. Nienawiść do bliźniego jest grzechem, gdy człowiek dobrowolnie chce dla niego zła. Nienawiść jest grzechem ciężkim, gdy dobrowolnie  życzy się bliźniemu poważnej szkody”[9]. Można więc w tym miejscu założyć, że istnieją takie sytuacje, kiedy ktoś świadomie i dobrowolnie pozbawia kogoś życia i nie robi tego ani z pragnienia zemsty, ani z nienawiści. Taka sytuacja, jak sądzę, zachodzi, po spełnieniu określonych warunków, na niektórych wojnach.

Zauważyć trzeba jednak, że Katechizm mówi o wartości wyrzeczenia się przemocy jako świadectwie miłości ewangelicznej, z tym, że robi to w sposób warunkowy: „Ci, którzy wyrzekają się przemocy oraz krwawych działań i w celu ochrony praw człowieka odwołują się do środków obronnych, jakie dostępne są najsłabszym, dają świadectwo miłości ewangelicznej, pod warunkiem, że nie przynosi to szkody prawom ani obowiązkom innych ludzi i społeczeństw (podkreślenie  moje – M. P.). Świadczą oni w sposób uprawniony o powadze ryzyka fizycznego i moralnego uciekania się do przemocy, która powoduje zniszczenia i ofiary”[10]. Innymi słowy świadectwo ludzi wyrzekających się przemocy jest ważne, ale nie może być powszechne. Myślę, że w tym miejscu Katechizm wykazuje się zdrowym poczuciem realizmu i znajomością natury ludzkiej. Wyrzeczenie się przez wszystkich chrześcijan stosowania przemocy, przez niektórych ludzi, grupy czy narody mogłoby zostać odebrane jako oznaka słabości i prowokować do podboju. Myślę, że historia ludzkości jest pod tym względem aż nadto bogata a przeprowadzone w ostatnich dwu dekadach akcje terrorystyczne - aż nadto wymowne.

Zauważmy także, że powoływanie się na naśladowanie Jezusa, jako Tej osoby, która ucieleśnia ideał wyrzeczenia się przemocy, nie jest rozstrzygające na rzecz całkowitej rezygnacji z działania wojennego. Jest oczywiste, że Jezus swoją osobą ucieleśniał już tu na ziemi sytuację pokoju, która w pełni zaistnieje dopiero w niebie. Przeszedł także przez ziemię wyrzekając się walki zbrojnej i stosowania przemocy, z tym, że zapomina się, że to, co pokazał Jezus jest celem do którego mamy dążyć a który wymaga jeszcze przejścia stopni pośrednich. Podobnie jest z sensem celibatu. Jezus żył w celibacie, mówił o wartości życia w bezżenności, ale czy oznacza to, że wszyscy chrześcijanie mają żyć w celibacie i rezygnować z życia małżeńskiego? Dobrze wiemy, że jest to nieprawda, choć tu i ówdzie pojawiają się sekciarskie poglądy, w myśl których rezygnacja z małżeństwa jest tym, do czego chrześcijanie przez Jezusa rzekomo są wezwani. Analogicznie jest ze służbą wojskową. Choć jest jasne, że nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien pragnąć wojny a powinien modlić się ze wszystkich sił o pokój, to chrześcijańska roztropność nakazuje, by tworzyć odpowiednie instytucje z odpowiednio wyszkolonymi ludźmi, którzy będą gotowi do obrony niewinnych przed niesprawiedliwą napaścią.

Pewną analogię z powyżej opisaną sytuacją stanowi także kwestia istnienia chorób i zawodu lekarza. Znowu można zapytać, czy ktoś pragnie być chory? Czy ktoś uważa, że zawód lekarza jest niepotrzebny? Choć między służbą żołnierską a lekarską zachodzi zasadnicza różnica, to jednak jest także widoczne pewna wspólna cecha. Oczekiwania wobec Jezusa i przyszłego życia w niebie, dotyczą także braku cierpienia, które nieodłącznie jest związane z chorobami. W niebie nie będzie lekarzy. Jezus pokazał, że jest w stanie leczyć choroby, ale, o dziwo, nie uleczył wszystkich. A przecież mógł to zrobić! Czy postęp medycyny w ostatnich stuleciach nie świadczy o tym, że walka z cierpieniem i chorobami jest możliwa? Ale czy ktoś na serio jest przekonany, że przed końcem świata znikną na ziemi wszystkie choroby i zawód lekarza przestanie być potrzebny? Czy podobnie nie jest więc ze służbą wojskową? Naszym celem jest zmienianie świata w taki sposób, żeby sytuacja pokoju obejmowała jak największą grupę ludzi. Niemniej jednak, należy to przyjąć za pewnik, do końca świata nie uda się przekonać wszystkich, by zrezygnowali ze swoich, niekiedy chorych roszczeń, skłaniających ich do zabijania. Żołnierzy, podobnie jak lekarzy będziemy potrzebowali do końca życia i taka, jak sądzę, jest też wola Boża.

Katechizm więc z jednej strony wzywa wszystkich ludzi od modlitwy w intencji uwolnienia ludzkości od odwiecznego zniewolenia przez wojnę[11], z drugiej jednak strony Katechizm cytuje Konstytucję Soboru Watykańskiego II „Gaudium et spes”, która brzmi: „Tak długo jednak jak <<będzie istniało niebezpieczeństwo wojny, a równocześnie brakować będzie między narodowej władzy posiadającej niezbędne kompetencje i wyposażonej w odpowiednią siłę… rządom nie można odmawiać prawa do koniecznej obrony, byle wyczerpały wpierw wszystkie środki pokojowych rokowań[12]. Ponownie więc widać, że Kościół katolicki nie potępia niektórych sytuacji, w których dochodzi do walki

Pominę w tym miejscu warunki, jakie musi spełnić sprawiedliwe użycie siły militarnej[13] i skupię się na etosie żołnierskim. W jaki sposób żołnierz może osiągnąć świętość? Ojciec Józef Bocheński wyróżnia kilka sprawności, które świadczą o wysokiej wartości etycznej służby żołnierskiej. Wyróżnia on między innymi takie cechy jak honor, bohaterstwo, miłość ojczyzny, koleżeństwo[14]. Osiągnięcie tych cnót przez żołnierza wymaga nie lada trudu i może już w sytuacji pokoju świadczyć o wysokim stopniu świętości żołnierza (co dopiero na wojnie). Tym jednak, co niewątpliwe jest na pierwszym miejscu, a co wielu krytykom wojska umyka jest to, że żołnierze na wojnie ryzykują własnym życiem dla dobra rodaków i wartości, których przyrzekli chronić. Wielu z nich w imię tych spraw oddało życie! Czy nie jest więc tak, że żołnierz na wojnie sprawiedliwej, po spełnieniu wszystkich moralnych warunków, realizuje  słowa Jezusa „nie ma większej miłości nad tę, gdy ktoś poświęca swoje życie za przyjaciół (J 15, 13)”? Czy naprawdę mamy zgodzić się z krytykami, którzy podważają sens ofiary z życia żołnierzy czy policjantów, jako rzekomo zawsze, w mniejszym czy większym stopniu uwikłanej w zło? Należy stanowczo zaprzeczyć.

Wszystko to, jak sądzę, prowadzi do kilku wniosków. Po pierwsze: należy w końcu powiedzieć wyraźnie, że unikanie służby wojskowej w wielu wypadkach nie jest czynem chwalebnym a niekiedy może być po prostu grzechem. Powoływanie się przy tym na chrześcijańskie przekonania religijne nie znajduje jednoznacznego uzasadnienia ani w Piśmie Świętym ani w Tradycji Kościoła katolickiego. Istnieją też tak klarowne sytuacje, gdzie wyrzeczenie się walki zbrojnej może narazić na niebezpieczeństwo życie niewinnych ludzi. Rezygnacja z wysiłku zbrojnego może być w tym wypadku ciężkim zaniedbaniem a nawet ciężkim grzechem. Po drugie: to właśnie chrześcijańscy żołnierze mogą być tymi, którzy dbają o to, by działania wojenne nie przebrały sprawiedliwej miary i żeby sprawiedliwa wojna nie zamieniła się bezsensowną rzeź. Po trzecie wreszcie należy przywrócić służbie żołnierskiej właściwe znaczenie. Wszystkim obywatelom powinno zależeć na tym, by chronili ich ludzie, którzy mają odpowiedni sprzęt, odpowiednie wyszkolenie a przede wszystkim odpowiednią motywację. Nawet jeżeli polskie wojsko na dzień dzisiejszy w wielu miejscach niedomaga, warto się modlić o to, by Jezus dał nam żołnierzy,  którzy będą bronić nas i naszych rodzin z pełnym zaangażowaniem i poświęceniem.

Plutonowy podchorąży rezerwy Marian Pułtuski

Przypisy:


[1] G. Weigel, Porządek świata. O czym zapomnieli katolicy, „Ethos” nr 3-4(71-72)/2005, s. 103.

[2] Por. tamże, s.103.

[3] S.Olejnik, Teologia moralna. Życie osobiste i współżycie międzyludzkie, t.6, Warszawa 1990, s. 217-218.

[4] M. Wojciechowski, Dekalog po dzisiejszemu, w: http://wojciechowski.salon24.pl/284620,dekalog-po-dzisiejszemu (12.05.2013)

[5] por. S. Olejnik, Teologia moralna. Dar. Wezwanie. Odpowiedź, t. 7, Warszawa 1993, s. 342.

[6] Należy zauważyć, że w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia w przytoczonym fragmencie pojawia się sformułowanie „nie stawiajcie oporu złemu”. Zdaniem biblistów nie jest to poprawne tłumaczenie i faktycznie wyraża inny sens niż „nie zwalczajcie zła złem”. W niniejszym artykule korzystałem z tłumaczenia Pisma Świętego Edycji Świętego Pawła – Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Najnowszy przekład z języków oryginalnych z komentarzem, St. Michel Print 2009.

[7] por. S. Olejnik, dz. cyt., s. 342-343.

[8] Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 1994, 2302.

[9] tamże, 2303.

[10] tamże, 2306.

[11]  Por. tamże, 2307.

[12] Tamże, 2308; Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 78.

[13] Por. KKK, 2309.

[14] Por. J. M. Bocheński, De virtute militari. Zarys etyki wojskowej, Kraków 1993.

Komentarze (35):

anonim2013.06.6 11:02
Można kochać i zabić w obronie własnej, albo w obronie innych.
anonim2013.06.6 11:16
do Nostra ja nie jestem lekarzem aborcjonistą. Więc trafiłaś jak kulą w płot.
anonim2013.06.6 11:31
@Nowenna Bez przesady, bo zrobimy katotaliban.
anonim2013.06.6 12:53
Pokój ludziom dobrej woli znaczy też ludziom złej woli wojna.
anonim2013.06.6 12:58
bardzo dobry artykuł. Głowię się już długo nad tym czy walka jest chrześcijańska. I nie dochodzę do żadnego konsensusu. Chociaż osobiście jestem za walką. Np. zabijam w obronie mojej rodziny. Kiedy już nie mam innego wyjścia. Bronię sąsiada i zabijam w jego obronie bo nie mam innego wyjścia. Bronię kraju i zabijam bo nie mam innego wyjścia (inaczej ktoś zabija mnie, moją rodzinę jak i innych ludzi). ale jednak nie uspakajają mnie te argumenty.
anonim2013.06.6 13:07
popieram artykuł w 100%
anonim2013.06.6 13:21
Polecam ciekawe wpisy w temacie na forum kosciol.pl http://www.kosciol.pl/forum/viewtopic.php?showtopic=125160
anonim2013.06.6 13:24
a co Jezus powiedział żołnierzom którzy pytali co mają zrobić aby się zbawić... "Poprzestańcie na żołdzie i nikogo nie uciskajcie". Jakby w czasie ataków Tatarskich czy Tureckich w średniowieczu nie było wojska to wszędzie tutaj byśmy mieli wielką Arabię z garstką białych wyznających islam
anonim2013.06.6 14:23
//Plutonowy podchorąży rezerwy Marian Pułtuski// Wielka rzadkość w rzemiośle wojennym, by ktoś rozważał tak wysokie sprawy. Ten żołnierz zostanie świętym.
anonim2013.06.6 14:24
Wstępując do wojska nie mamy żadnej gwarancji, że każą nam zabijać wyłącznie ludzi złych i wyłącznie w obronie obywateli swojego kraju.
anonim2013.06.6 14:26
@Apolegetyczny, miecz w takim sensie, że pierwsi chrześcijanie szli na śmierć wydawani nawet jako młodzi ludzie przez swoich rodziców, a nie odwrotnie... cóż za przewrotność w twojej interpretacji. Żeby tylu kochało tak jak mówi Chrystus w kazaniu na górze co gotowi są do wojny to na prawdę Królestwo Niebieskie jest już na ziemi... Nie wiem czy autor zna przypadki bitew wojennych, gdzie strzelano dużo i o wiele więcej niż zginęło rzeczywiście, bo po prostu ludzie w swoim wnętrzu wcale tego nie chcieli... Jakby była wojna, no cóż, w obronie narodu i rodziny jestem gotów stanąć do walki proste, ale nie rozgrzeszajmy zbyt łatwo zabijania na wojnie, Bóg jest sędzią...
anonim2013.06.6 14:56
Nie ma co kombinować i szukać usprawiedliwień. Nie zabijaj, to nie zabijaj. Jezus nigdy nie mówił, że jeśli się bronimy, to zabijajmy. Wyraźnie Jezus dawał do zrozumienia: " przykazanie NOWE daję wam, byście się wzajemnie MIŁOWALI. I często powtarzał: kochaj nieprzyjaciół swoich i nastawiaj drugi policzek. To nas - chrześcijan WYRÓŻNIA od innych wyznań! Jak nie będziemy za całkowitym - nie zabijaj, to nasze nawoływanie do zaprzestania zabijania nienarodzonych dzieci będzie fałszywe. Przecież kobieta, która zabija dziecko, które zagraża jej zdrowiu, też może się tłumaczyć, że się "broni" przed problemami. I np.taka pani Alicja Tysiąc bez problemów mogłaby zabić swoje dziecko. Na szczęście był lekarz (za wikipedią: Lekarz odmówił jej prawa do przeprowadzenia aborcji, uznając, że zagrożenie dla zdrowia Alicji Tysiąc jest niewystarczające, aby uzasadnić usunięcie ciąży. Na zaświadczeniu od internisty zaznaczył, że się z nim nie zgadza, przez co uniemożliwił wykonanie zabiegu w innej placówce publicznej służby zdrowia.), dla którego nie zabijaj, to NIE ZABIJAJ. A co do wojen, Jan Paweł II, Benedykt XVI nigdy nie popierali wojny - żadnej, nawet prewencyjnej. Pamiętam jak papież Polak sprzeciwiał się atakowi Amerykanów w pierwszej wojnie w zatoce i drugiej, mimo że były to wojny o wolność Kuwejtu (pierwsza) i w celu usunięcia dyktatora gnębiącego ludzi. Jan Paweł II był treż wielkim przeciwnikiem kary śmierci. Wszędzie orędował za jej likwidacją lub chociaż zawieszeniem. Jeszcze jakieś pytania. :)
anonim2013.06.6 15:22
@Lubiniak: jedno pytanie. Co w przypadku, kiedy wróg atakuje kraj? Co mieli zrobić żołnierze Września '39? Odmówić strzelania? Poddać się bez walki, bo nie zabijaj to nie zabijaj?
anonim2013.06.6 15:30
lubiniak to pożyteczny idiota , albo nasłany troll
anonim2013.06.6 15:43
>Co w przypadku, kiedy wróg atakuje kraj? Co mieli zrobić żołnierze Września '39? Odmówić strzelania? Poddać się bez walki, bo nie zabijaj to nie zabijaj?< Moim zdaniem powinni poddać się bez walki: nie zabijaj, to nie zabijaj. @Aleksandrze, a ja zadam Tobie pytanie: Czy Jezus angażował się, albo nawet słowem wspierał Izraelitów, którzy chcieli wyzwolić się spod okupacji Rzymskiej? Wręcz przeciwnie, mówił żeby nie ruszać „tego tematu”. Ostrzegał, że będzie wielkie zniszczenie. Gdyby Izraelici posłuchali go, nie przeżyliby takiej rzezi i może do dziś stałaby Świątynia. Zwróć uwagę, że stawianie oporu nic nie dało. A wojna zakończyła się bo zło Faszyści zostali pokonani w dużej mierze przez następne zło – komunistów sowieckich. Zło ma to do siebie, że samo się unicestwia. Raz prędzej raz później, ale nigdy nie wytrzymuje próby czasu. Moim marzeniem byłoby zamiast walczyć pokazywać wrogom miłość. Tak jak pierwsi chrześcijanie, którzy modlili się za swoich prześladowców – św. Szczepan. Dzięki temu nauki Jezusa były rozpowszechniane i przyjmowane. Taka postawa jest dla mnie wzorcowa. Tak wiem łatwo mi to mówić w czasach pokoju, kiedy żona i dzieci są bezpieczne. Ale mam nadzieję, że w przypadku zagrożenie modliłbym się o bezpieczeństwo dla rodziny oraz za to, żeby Bóg dawał mi siły żeby WALCZYĆ, ale z narastającą we mnie nienawiścią. Pozdrawiam.
anonim2013.06.6 15:47
@Lubiniak: czyli, reasumując: wróg wpada do Twojego domu z zamiarem zamordowania żony i dzieci to Ty się spokojnie przyglądasz, nie bronisz ich a w końcu bez walki pozwalasz sam się zabić? Taka postawa nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem...
anonim2013.06.6 17:00
@Lubiniak Sorry, ale skoro sięgamy już do źródeł (czyli do Ewangelii) to nie pomijajmy istotnych w tej kwestii fragmentów. Jak to już zaznaczył wyżej LeonM - gdy przyszli do Jezusa żołnierze z pytaniem co mogą zrobić aby byli zbawieni, On im nie nakazał wcale opuścić wojska tylko zalecił aby nikogo nie uciskali i poprzestawali na swoim żołdzie. Ponadto autor artykułu zamieścił wyraźne odniesienia do tej kwestii w Katechizmie Kościoła Katolickiego. Zatem takie skrajnie pacyfistyczne myślenie nie ma nic wspólnego z naszą wiarą. Chyba żeś protestant, ale wtedy przyznaj to otwarcie a nie zamydlasz :P
anonim2013.06.6 17:04
>Taka postawa nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem...< Dla przypomnienia kilka cytatów (chyba, że nie są one chrześcijańskie :) ) : „Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną.” „A ja wam mówię: Nie szukajcie zemsty na tym, kto wam wyrządził krzywdę; jeśli ktoś uderzy cię w prawy policzek, nadstaw mu i lewy. Kto by chciał podać cię do sądu z powodu koszuli, temu oddaj i płaszcz. Daj temu, kto cię prosi, i nie odmawiaj temu, kto chce od ciebie pożyczyć. „ „Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb! A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.” „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj!; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi. A kto by rzekł swemu bratu: Raka, podlega Wysokiej Radzie. A kto by mu rzekł: "Bezbożniku", podlega karze piekła ognistego. Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko, dopóki jesteś z nim w drodze, by cię przeciwnik nie podał sędziemu, a sędzia dozorcy, i aby nie wtrącono cię do więzienia. 26 Zaprawdę, powiadam ci: nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz. „ I ten najważniejszy: Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski. Pytasz @Aleksandrze >Ty się spokojnie przyglądasz, nie bronisz ich a w końcu bez walki pozwalasz sam się zabić? < Tak, tak chciałbym postąpić, bo chcę być doskonały tak jak Jezus prosi. Ale jeszcze raz napiszę, nie wiem jakbym się zachował. Czy wielki gniew na prześladowców nie wziąłby górę. Moim ulubionym świętym jest św. Szczepan który umierając tak się modlił: „Tak kamienowali Szczepana, który modlił się: «Panie Jezu, przyjmij ducha mego!» A gdy osunął się na kolana, zawołał głośno: «Panie, nie poczytaj im tego grzechu». Po tych słowach skonał. Jeśli ktoś zna słowa Jezusa nawołującego do „naparzania” wrogów chętnie poczytam. :) Pozdrawiam. PS. Nie jestem protestantem, chce być doskonały jak prosił Jezus.
anonim2013.06.6 17:24
@Lubiniak Źle interpretujesz przesłanie artykułu. Nie chodzi o usprawiedliwienie "naparzania" (agresji) tylko o wyjaśnienie kiedy konieczna jest radykalna obrona. Nie wiem dlaczego każdą formę obrony utożsamiasz od razu z agresją i nienawiścią. Jeśli chodzi o doskonałość, dotykamy tu głębszego problemu, mianowicie: czy świętość polega na doskonaleniu się czy też na pogłębianiu relacji z Bogiem i życiu z Nim. Przykłady świętych grzeszników pokazują że sprawa może nie jest tak oczywista jak się wydaje. Ale to chyba temat na osobny artykuł :) Pozdrawiam
anonim2013.06.6 17:32
Przy okazji można wspomnieć historię obrazu Matki Boskiej Licheńskiej - wszak ukazała się wtedy żołnierzowi. Muszę wychodzić, tym samym kończę na dziś. Over and out.
anonim2013.06.6 19:53
To jest bardzo palacy temat poruszony w tym zagadnieniu moim zdaniem. Ja uwazam, ze gdyby Chrystus postapil zgodnie z tym co tu jest napisane to musialby sie obronic, bo bronilby sie przeciez slusznie? sam mowil, ze moglby stawic caly zastep Aniolow. a jednak tego nie zrobil. Bronil by siebie, siebie niewinnego, w zasadzie Jedynego Sprawiedliwego. Nie uczynil tego. Lecz poddal sie. Jak sie na to zapatrujecie?
anonim2013.06.6 19:55
@Lubiniak Mógłbym skutecznie prowadzić polemikę, choćby za pomocą Summy Teologi. Ale ograniczę się do źródła - Ewangelii. Pan Jezus mówił o miłowaniu, owszem. Ale też, kiedy trzeba było, to wziął do ręki bata i rozgonił motłoch w Świątyni. Także widzisz, jakby brać w 100% dosłownie pewne treści, do dojdziemy do sprzeczności u samego źródła ;-)
anonim2013.06.6 20:15
i więcej mi tu przyszło. Obrona kraju, życia, sluszna obrona tak zwana istnieje to prawda. nie jest grzechem. i to trzeba powiedziec nie jest grzechem. nie jest zlem. jest sluszna. jest w naturze ludzkiej. Ale historia Kosciola i Swietych pokazala, ze Bog od co poniektorych pragnie wiecej, a pragnie wlasnie ofiary z zycia. nie pacyfizmu. ale ofiary do konca, ostatecznej, ofiary z zycia. trudne to. waska brama. ciasna brama. trudna droga. bez Ducha Sw. nie do zrozumienia i wytlumaczenia ludzkim zamyslem. Jak Droga Chrystusa na Krzyz. Niepojeta. Opasze Cie i zaprowadzi tam gdzie nie chcesz i pokaze jakas smiercia uwielbisz Boga. Cos takiego mi tutaj przychodzi.
anonim2013.06.6 20:23
@Anomander Zawsze czekam kiedy przytoczony zostanie fragment z batem, chyba ulubiony przez większość Frondowiczów. :) Przypominam tylko, że bat to nie miecz. Bat jest symbolem kary za złe zachowanie, a NIE WOJNY!!! Symbolem wojny jest miecz, a o nim Jezus wyraźnie nauczał. I jeszcze warto przypomnieć słowa św. Pawła: ZŁO DOBREM ZWYCIĘŻAJ. Czy dobro to strzelanie do ludzi? Czy zabijanie ojca rodziny, to dobro? Przecież wojen nie wywołują szeregowi żołnierze, tylko władcy. Proszę sobie wyobrazić, że świat zdominowali katolicy, którzy nie chcą wziąć broni do ręki. Jeśli nawet jakiś oszołom dorwałby się do władzy, to nigdy by nie rozpętał wojny, bo nie miałby kto iść na front. Zasadę ,,zło dobrem zwyciężaj" stosował błogosławiony ks. Popiełuszko. Nie nawoływał on do zbrojnego obalenia komuny. I proszę zwrócić uwagę jak się go bali, musieli go zabić, przez moment nawet wydawało się, że Zło zwyciężyło. Ale komuna mimo swojej bezwzględności jednak przegrała. A ks. Jerzy został błogosławiony i dziś pokazywany jest jako wzór. Pozdrawiam.
anonim2013.06.6 20:36
do Lubiniaka i Anomandera... moze sie wnioskuje, ale ten bat to chyba byl ukrecony na te zwierzeta wszystkie zeby je przepedzic... krowa chyba trzeba smagnac zeby wyszla... czy tam inne hodowlane... ale moge sie naturalnie mylic.
anonim2013.06.6 21:19
@Lubiniak Może taki przykład: Idziesz ulicą, widzisz jak dwóch gości katuje jakiegoś człowieka. Jednak nie atakujesz napastników, bo jest ryzyko, że któryś z nich dozna jakiś obrażeń, być może nawet straci życie. Na następny dzień, czytasz w gazecie, że wczoraj wieczorem na ulicy został pobity ze skutkiem śmiertelnym człowiek. I co wtedy mówisz? tak, zachowałem się jak chrześcijanin?
anonim2013.06.6 22:35
Lubiniaku sry, ale gdzie ty widzisz "komunę która przegrała"? Przecież wygrała na wszystkich frontach. WSZYSTKICH, co do jednego.
anonim2013.06.6 22:35
Bardzo podobał mi się ten artykuł. Zgadzam się z treścią. Właściwie zawsze miałem identyczne zdanie.
anonim2013.06.7 7:02
@Lubiniak Tak dwa pytania: A co z Mt 18,16? A stanowisko JPII w Evangelim Vitae 56? A co z obroną słabszych - dzieci i wdów? To też jest charakterystyczne tylko i wyłącznie dla naszej kultury Europy Łacińskiej. Aborcja nie jest tematem artykułu, ale kara śmierci dla dziecka w takim przypadku jest wykonywana natychmiastowo, bez sądu, więc tu nie ma dylematu moralnego, bo nikt nawet się nie pokusi by wykazać, że takie dziecko zasługuje na najwyższy wymiar kary, tylko się je zabija. Komuniści fałszowali dowody, a w tym przypadku...?
anonim2013.06.7 7:17
@rsr To oczym mowił Ghandi to wartości chrześcijańskie, które do Indii przynieśli Anglicy. W religii hinduskiej jest podział kastowy i o ile bramini mają pełnię praw o tyle siudrowie są stawiany na równi ze zwierzęciem. W hinduizmie nie ma równości tak jak w chrześcijaństwie. Natomiast Budyzm jest filozofią hinduistyczną i odziedziczył wile z tej religii np. stopnie wtajemniczenia. Co do islamu, owszem pierwsza część życia Mahometa obfituje w dobro i pomoc biedniejszym o tyle już w późniejszym etapie jest religią wojny, fundamentalnie różny od nauk Jezusa. Koran jest tak skonstruowany, że późniejsze księgi są ważniejsze od tych pisanych wcześniej. W chrześcijanstwie natomiast nie ma już podziału na Żyda i Greka jak pisze św. Paweł - po prostu wszyscy są równi wobec Boga.
anonim2013.06.7 7:20
Pomiędzy właściwym "nie morduj" a wersją "nie zabijaj" jest ogromna różnica. Skrajny pacyfizm jest naiwnością i wiarą idealistów. Si vis pacem, para bellum!
anonim2013.06.7 15:10
bardzo trafnie i na czasie. Pacyfizm to grzech i herezja.
anonim2013.06.7 20:57
A ja w dużej mierze rozumiem Lubliniaka. Wydaje mi się, że zabójstwo jest jednak zawsze grzechem. Rozumiem i uznaję ideę wojny sprawiedliwej, obrony koniecznej i obrony słabszych. Natomiast nie wyobrażam sobie sytuacji, że po zabiciu w niej człowieka, wroga, spokojnie idę do Komunii. Jeśli taka jest faktycznie myśl artykułu, to jest to usypianie sumienia. Wojna jest złem. I trudno przez tę wodę przejść nie umoczywszy ubrania. Pozdrawiam.
anonim2013.06.8 23:08
karkołomne :)
anonim2013.06.9 8:38
Ciekaw jestem jaki wyrok wydadzą twardzi reprezentanci przykazań Bożych w sprawie wydarzenia w Stanach ,gdzie to jegomość chodząc po mieście zabijał przypadkowe osoby zanim sam został zabity przez policje .Czy ci policjanci popełnili grzech ,nie nadstawiając drugiego policzka i stawili opór złemu ,a może powinni podrzucić trochę naboi człowiekowi bo mu się może skończyły "Nie rzucajcie pereł pod wieprze "