Czy ateista może być zbawiony? - zdjęcie
14.12.15, 16:02

Czy ateista może być zbawiony?

36

Ojciec św. Franciszek odpowiedział na to pytanie twierdząco: „Nawet i ateista, jeśli czyni dobro, będzie zbawiony”.

Czy można się z tym twierdzeniem papieża zgodzić? Tzn., czy wystarczy czynienie dobra, a wiara w Boga, w Chrystusa nie jest konieczna do zbawienia? Wydaje się, że wiara w Boga nie jest konieczna do zbawienia, bo w Piśmie św. czytamy:

„Właśnie o to trudzimy się i walczymy, ponieważ złożyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawcą wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących” (1 Tm 4, 10 BT).

Z tego biblijnego cytatu wynika, że Bóg jest Zbawcą nie tylko wierzących, ale także niewierzących. Czyli nawet ateiści mogą być zbawieni. Z drugiej strony Pan Jezus powiedział:

„Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 16 BT).

Z tych słów Pana wydaje się wynikać coś dokładnie przeciwnego. Jak pogodzić te dwa cytaty? Odpowiedź zawarta jest w kontekście:

„I rzekł do nich: ‘Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu! Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony’” (Mk 16, 15-16 BT).

Według słów Pana zapisanych u św. Marka, chodzi tu o ludzi, którzy zetkną się z głoszeniem nauki o Chrystusie, i ją odrzucą. Przez to odrzucenie stają się winni. Jeśli odrzucą Go wyraźnie poznanego, to nie mogą być zbawieni, bo stają się winni grzechu, który jest niewybaczalny:

„Dlatego powiadam wam: Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym” (Mt 12: 31-32 BT).

Odrzucenie Chrystusa objawionego komuś przez Ducha Świętego jest już nie tylko grzechem „przeciwko Synowi Człowieczemu”, ale właśnie „przeciwko Duchowi Świętemu”, a taki grzech nie będzie wybaczony. Pozostaje jednak wierzyć, że odrzucający wiarę w Jezusa Chrystusa, czynią to, bo mają niewłaściwe Jego poznanie, i w konsekwencji odrzucają nie Jego samego – ale Jego wypaczony obraz. Odrzucają Go, bo nie poznali Jego bóstwa, Jego miłosierdzia, nie poznali, że On jest obrazem Boga niewidzialnego, i nie wiedzą, że kto widzi Syna, widzi i Ojca, a odrzucając Syna, odrzuca i Boga.

Czy do zbawienia wystarczy samo „czynienie dobra”?

W kontekście niedawnej wypowiedzi papieskiej pojawia się jeszcze pytanie, które zadał pewien prezbiterianin: „Czy w katolicyzmie wystarczy do zbawienia czynienia dobra, bez odniesienia do Boga?”. Przeciwko takiej redukcji wypowiada się Apostoł Narodów w sławnym Hymnie o miłości: „I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał” (1 Kor 13, 3 BT). Dwa najlepsze greckie manuskrypty mają w tym miejscu: „Gdybym oddał moje życie dla próżnej chwały, a nie miał miłości…”[1]

Co to znaczy dla „próżnej chwały”? Dla ludzkiej opinii: „Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu” (Mt 6, 2-4 BT). Nie wystarczy więc czynić dobro, ale trzeba je czynić w ukryciu – dla Boga, widząc w drugim człowieka Chrystusa.[2] I tu dochodzimy do paradoksu: Czy ateista w swoim postępowaniu będzie kierował się miłością do Boga, w którego nie wierzy? Albo: Czy niewierzący w Chrystusa, dostrzeże Go w potrzebujących? 

„Głupi są, którzy nie poznali Boga…”

Ale jest jeszcze inna rzecz, którą trzeba uwzględnić – naturalne poznanie Boga. Zgodnie ze słowami Pisma – naturalne poznanie Boga jest dane każdemu.

„Głupi już z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem. Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa - winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw - winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę. Ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracają się wśród Jego dzieł, badają, i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą. Ale i oni nie są bez winy: jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć wszechświat - jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?” (Mdr 13,1-9 BT).

 „To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy” (Rz 1, 19-20 BT).

Poznanie Boga na drodze naturalnej jest dane każdemu i winny staje się ten, kto je odrzuci. Czy więc ateista może być zbawiony? Na to pytanie odpowiada Sobór Watykański II:

„Ci bowiem, którzy bez własnej winy nie znając Ewangelii Chrystusowej i Kościoła Chrystusowego, szczerym sercem jednak szukają Boga i wolę Jego przez nakaz sumienia poznaną starają się pod wpływem łaski pełnić czynem, mogą osiągnąć wieczne zbawienie. Nie odmawia też Opatrzność Boża koniecznej do zbawienia pomocy takim, którzy bez własnej winy w ogóle nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują nie bez łaski Bożej, wieść uczciwe życie. Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii i jako dane im przez Tego, który każdego człowieka oświeca, aby ostatecznie posiadł życie. Nieraz jednak ludzie, zwiedzeni przez Złego, znikczemnieli w myślach swoich i prawdę Bożą zamienili w kłamstwo, służąc raczej stworzeniu niż Stworzycielowi (por. Rz 1,21 i 25), albo też żyjąc i umierając na tym świecie bez Boga, narażeni są na rozpacz ostateczną. Toteż, aby przyczynić się do chwały Bożej i do zbawienia tych wszystkich, Kościół mając w pamięci słowa Pana, który powiedział: "Głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu" (Mk 16,16), pilnie troszczy się o wspieranie misji”. („Konstytucja dogmatyczna o Kościele”, 16).

Z tego wynika, że staranie się przez ateistę o czynienie dobra nie dzieje się bez Bożej łaski, i chociaż samo w sobie jest niewystarczające, to jednak jest drogą do przyjęcia Ewangelii, w więc drogą do zbawienia. A Kościół nie może zapomnieć o ciążącym na nim obowiązku głoszenia Dobrej Nowiny o zbawieniu. „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9, 16 BT). A my, wierzący w Boga i Chrystusa, musimy pamiętać o tym, że w większym lub mniejszym stopniu mamy wpływ na obraz Boga i Chrystusa w innych, także w tych, dla których jesteśmy być może jedyną „Biblią”, którzy oni „czytają”.

Placyd Koń

Blogi Fronda.pl


[1] “the two best Greek manuscripts read: ‘If I lay down my life for vainglory and have no love.…”, Rees, W. (1953). 1 and 2 Corinthians. In B. Orchard & E. F. Sutcliffe (Eds.), (A Catholic Commentary on Holy Scripture (p. 1095). Toronto; New York; Edinburgh: Thomas Nelson).

[2] Por.: “Ta przypowieść (Mt 25, 31-46) w jasny sposób ukazuje, że chrześcijaństwo nie może zostać zredukowane do rodzaju „dobroczynnej agencji”. Służba bliźniemu wymaga nadprzyrodzonej cnoty miłości dla Jezusa, kiedy widzimy Go w potrzebującej osobie. To dlatego św. Paweł zapewnia nas, że ‘jeśli oddałby wszystko na jałmużnę, a miłości by nie miał, nic by nie zyskał’ (por.: 1 Kor 13, 3). Każda interpretacja nauczania Jezusa na temat Sądu Ostatecznego, która dawałaby mu materialistyczne znaczenie i nie odróżniałaby zwykłej filantropii od prawdziwie chrześcijańskiej cnoty miłości, byłaby daleka od prawdy”. (Saint Matthew’s Gospel. (2005). (p. 164). Dublin; New York: Four Courts Press; Scepter Publishers).

Komentarze (36):

anonim2015.12.14 16:16
Nie można sie nie zgodzić, w kwestiach wiary papież jest nieomylny.
anonim2015.12.14 16:31
No ale niby wiara jest łaską. Co zatem z tymi, którzy tej łaski nie dostąpili, a są dobrymi ludźmi? Są też ludzie, którzy wykonują praktyki religijne, modlą się i o tę łaskę wiary proszą, bo mimo wszystko mają wątpliwośc i nie umieją prawdziwie uwierzyć. To chyba jeszcze bardziej skomplikowane.
anonim2015.12.14 17:01
@bell Łaska jest dostepna kazdemu - jeden ja przyjmuje, drugi nie. Jezus zadal jedno zasadnicze pytanie w aspekcie wiary: czy syn czlowieczy zastanie wiare, gdy przyjdzie? i to jest os, punkt odniesienia, gdy mowimy o zbawieniu - jego przyjaciu lub jego odrzuceniu.
anonim2015.12.14 17:10
każdy ateista przynajmniej w Polsce o Bogu słyszał!
anonim2015.12.14 17:10
@Marou Oto jakie efekty ma zakończenie lektury po pierwszym zdaniu... NB Nawet w sprawach wiary papież jest nieomylny tylko wtedy, kiedy wypowiada się ex cathedra.
anonim2015.12.14 17:10
Jeszcze jest kwestia, ze sie tak wyraze, prezentacji Boga, czyli bycia swiadkiem wiary, lub lepiej - rzeczywistosci wiary, jesli po uczynkach wierzacych nie widac Boga, sa one jako ci te plewy, a nawet swiadcza przeciw Bogu. Ateizm nie musi zatem wynikac ze swiadomego odrzucenia Boga, ale moze z tego, jak postepuja wierzacy. Ten aspekt jest kluczowy, gdy mowimy o odpowiedzialnosci za dusze.
anonim2015.12.14 17:47
@Maksym Z wiara, wiec obecnoscia ojca, jest tak - wez szklanke i nalej do niej wody. masz wiare, nie?. a teraz szklanke i odwroc ja do gory dnem i nalej do niej wody - nie masz wiary, tak? no wiec to jest kwestia twojego podejscia - czy sie otwierasz na CALA rzeczywistosc czy sie gdzies tam przymykasz. w obrebie calej rzeczywistosci jest aspekt wiary i trzeba na nan odpowiedz tak samo jak sie odpowiada na pozostale aspekty.
anonim2015.12.14 17:55
Mam nadzieje ze gdyby zapytac Papieza Franciszka dlaczego uwaza ze ateista moze byc zbawiony przytoczyl by dokladnie te same argumenty co autor tego artykulu. Czasami mam wrazenie, ze niedlugo Kosciol bedzie musial powolac specjalny departament ktorego jedynym zadaniem bedzie tlumaczenie dlaczego niektore z wypowiedzi obecnego papieza nie stoja w sprzecznosci z nauczaniem Kosciola. Za moich czasow odpowiedz na pytanie "kto bedzie zbawiony" byla dosyc prosta - "wszyscy Ci ktorzy w momencie smierci beda w stanie laski uswiecajacej" Modlmy sie za wszystkich ludzi Kosciola!
anonim2015.12.14 18:13
@Maksym Te zwyczajna, ogolnie dostepna. jej elementem jest wiara, zatem trzeba i do niej, jak i do innych aspektow, miec jakis stosunek. wszelako z istoty wiary wynika istnienie rzeczywistosci, to swoisty takeover na poznaniu, i pomimo tego, wiara jest na tyle otwarta ze potrafi przyjac jej odrzucenie. to proste.
anonim2015.12.14 18:16
@hicnar czy jestes w stanie laski uswiecajacej? przypomne odpowiedz pewnej swietej. jesli jestem, to dzieki bogu. a jesli nie jestem, niechaj mnie pan bog ma swej opiece.
anonim2015.12.14 18:48
no skoro bóg jest stwórcą wszystkiego to i ateistów, a skoro tak kto mu zabroni ich zbawić? I wychodzi na to że gorliwi się modlą i całują gipsowe figurki na kolanach pod krzyżem, a ateiści mają to w dupie bo i bez tego wejdą do królestwa.
anonim2015.12.14 18:49
@Maksym przeciez chodzi o byty ziemskie jak najbardziej, jeno twemu zmyslowemu niedostepne. dostepne zasie przez poznanie przez wiare. czemu odrzucasz istnienie tego sposobu poznania, skoro ono jestepne kazdemu? nie mow ze nie jest dostepne tobie, bo z jego istoty wynika ze jest dostepne kazdemy. przyjdz do pracowni chemicznej i powiedz ze miareczkowanie nie istnieje, no przeciez wyprosza cie :)))
anonim2015.12.14 18:57
Dobry artykuł. A co do samego pytania: czy ateista może być zbawiony? To zależy kto pyta. :) Jeśli pyta ateista o zbawienie, to chyba NIE. Bo jeśli ateista myśli o zbawieniu, a jednocześnie nie przyjmuje istnienia Boga, to pokazuje taką wygodnicką postawę. A jeśli pyta wierzący o ateistę, to odpowiedź może brzmieć: TAK. A tak w ogóle, to niezbadane są wyroki BOSKIE bo: "(...) U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe" (Mt19)
anonim2015.12.14 18:59
@DelfInn Wydaje mi się, że Maksym mówi o niemożliwości zdobycia wiary jako takiej, jako wartości podobne do czegoś, co bardziej namacalne: poznanie, szacunek, pieniądze, miłość itp. Nie jest to coś, co podlega naszej kontroli w oczywisty sposób. Jest to problem, którego bardzo wielu wierzących nie potrafi zrozumieć.
anonim2015.12.14 19:09
@wema jest jakies poznanie tak? w ramacj jego jest aspekt wairy. waira zaklada jej przyjecie lub odrzucenie. jej odrzucenie nie wyklucza wszelako istnienia wiary, bo jest elementem rzeczywistosci. zatem wiedzac o wierze albo ja wykluczamy swiadomie, albo ja, w jakis tam stopniu dopuszcamy. wic w tym, ze ten element poznania, naszego zycia wiec, nie zaklada swego odrzucenia natomiast je dopuszcza. to jest łaska wiary, bo jest, a nie dlatego ze ktos ja zadekretowal i trzeba to przyjac. nie. woln odrzucic, ale nie wolno zaprzeczac jej istnienia.
anonim2015.12.14 19:11
@Maksym wstajesz rano czy wieczorem - kto istenieje? ty czy pory doby?
anonim2015.12.14 19:30
@Maksym Istnieje rzeczywistosc wiary, tylko tyle. Jesli ja pomijasz, wykluczasz ten aspekt poznania. hm... odzierasz sie z poznania! :)) a tymczasem to jest calkiem proste - sa tacy, co miareczkuja inaczej a wyniki wychodza im niesprzeczne wobec tych, ktore sa efektem poznania tylko zmyslowego. zasadniczo, wiar jest elementem rzeczywistosci - wypada zan podziekowac i radosnie przyjac :-)
anonim2015.12.14 19:31
"Wyobraźmy sobie, że dziecko woła ojca a on zwyczajnie się przed nim ukrywa. Co więcej nie kontaktuje się z nim wogóle więc w końcu dzieciak daje sobie spokój z dalszym "wyglądaniem" ojca." @Maksym, skąd wytrzasnąłeś ten tekst (podejrzewam, że z jakiejś ateistycznej strony). :) Zapewniam Cię, Ojciec Bóg nie ukrywa się. Ja GO spotykam FIZYCZNIE na każdej Mszy świętej. Czuję JEGO obecność i troskę na każdym kroku. Codziennie czytając Ewangelię słyszę jak do mnie przemawia. @Maksym - proszę poczytaj Ewangelię, porozmawiaj z Bogiem (w modlitwie), odwiedź Go w kościele na Mszy, a zobaczysz, że nigdzie nie wyjechał. :) Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego na Święta Bożego Narodzenia.
anonim2015.12.14 19:53
@DelfInn Masz absolutna racje! Nikt nie jest w 100% pewien czy jest w stanie laski uswiecajacej (moze oprocz dopiero co ochrzczonych). Tego czy jestes w stanie laski uswiecajacej zwykle nie wiesz, ale co wiesz na pewno to to, ze jesli umrzesz w stanie laski uswiecajacej zostaniesz na 100% zbawiony, jesli umrzesz w stanie grzechu ciezkiego na 100% bedziesz potepiony.
anonim2015.12.14 20:03
@hicnar ten stan niepewnosci nazywamy wiara ;-) wszelkao zdumiewa mnie spora liczba, zdawaloby sie dobrych, osob ktore marnuja okazje i zamiast oddawac Stwórcy, oddaja stworzeniu.
anonim2015.12.14 20:25
@agnieszka66 Jest to dla mnie bardzo dziwna analogia. a) Nie znam "takich rodzajów" gorliwych, chociaż niektórzy z moich bardzo dobrych kolegów są bardzo wierzący. b) Ja jestem z całkiem innego kręgu kulturalnego, chociaż mieszkam w Polsce od dawna. Dla mnie to nie jest kwestia że "odrzucam Boga", nie mam nic w dupie. Zwyczajnie wiary związane z różnych ksiąg i wiar teistycznych (przeczytałem np. biblię, koran, wedy) są dla mnie po prostu niespójne i miałbym wielki dysonans poznawczy gdybym spróbował w jedną wierzyć. Zetknąłem się z bardzo różnymi teoriami o tym jak zostać zbawiony. Widzę świat, który działa według znanych reguł. Gdy jestem w górach lub na wsi w gwiaździstej nocy czuję piękno tego wszechświata. Nie widzę że jakiś bóg ingeruje w nim i nie wierzę że trzeba wierzyć w boga aby być porządnym człowiekiem lub posiadać duchowość. Po prostu dla mnie hipoteza o istnieniu boga deistycznego jest niepotrzebna, więc w tym sensie jestem ateistą (blisko mi jest do stoicyzmu). @Delfinn - Wiem że z tą szklanką chodzi o to żeby być otwarty. Ale z mojego punktu widzenia, jeśli jestem otwarty, woda jest w szklance a nie wiary, a jeśli jestem zamknięty, nie ma wody w szklance. Dla mnie ta metaforyczna woda w szklance jest "moim zbawieniem". Mogę być sobą i dążyć do bycia dobrym człowiekiem. Że zbawienie chodzi o życie po śmierci jest dla mnie nie do przyjęcia/ogarnięcia.
anonim2015.12.14 21:18
@davebaran Wiara jest łaską, ktora sie non stop wylewa, Mozesz ją przyjąc albo odrzucic.
anonim2015.12.14 21:23
@Maksym Nie idzie o wiare w to, co postrzegane, co podlega analizie. Idzie o wiare wykladana przez Kosciol, ktorej istota jest wiernosc Chrystuowi. On zawierzyl sie Ojcu i podobnie i my winnismy czynic. To kwestia podejscia do rzeczywistosci - albo sie odrzuca, albo sie dopuszcza. W tym drugim przypadku - albo sie idzie za, albo sie staje bokiem.
anonim2015.12.14 21:31
"Ewangelię znam prawie na pamięć, praktykującym też byłem" @Maksym Fajnie, ze znasz Ewangelię, przypominaj sobie nieraz te przypowieści o zagubionej owcy, o zgubionej drachmie, czy o synu marnotrawnym, z którego powrotu bardzo ucieszył się ojciec. A swoją drogą, ciekawe dlaczego Jezus tak często mówił o radości odnalezienia "zguby". :) "ale jakoś nie zadowalało mnie mówienie do ściany" Za każdą ścianą coś jest, nie ma kompletnej pustki. :) Pozdrawiam serdecznie. P.S Do Ewangelii warto zaglądać. bo jest to naprawdę mądra Księga Życia nie tylko dla wierzących, ale dla WSZYSTKICH.
anonim2015.12.14 22:18
@DelfInn Pogubiłeś mnie. Mówimy o aspekcie wiary w dowolnym wydaniu - to jest, przekonaniu, że cokolwiek w naszym poznaniu jest jakąś wyższą prawdą - czy o wierze katolickiej jako-takiej? Jeżeli mówisz o "łasce wiary", wiary katolickiej, to w jaki sposób chcesz ateiście wykazać, że warto wierzyć? W jaki sposób go przekonasz, zmusisz jego mózg do wiary? Albo jakie dasz mu narzędzia, argumenty, aby przekonał się sam, na podstawie tego, co widzi na codzień?
anonim2015.12.14 22:34
@DelfInn Po przeczytanie wszystkich Twoich wypowiedzi mam wrażenie, iż większość wypowiada się o zjawisku wiary w najbardziej generalnym ujęciu. Trudno się z Tobą nie zgodzić; tak, jest coś takiego jak wiara; tak, odgrywa jakąś rolę w poznaniu; tak, można wierzyć w coś lub nie, ewentualnie nie mieć zdania na dany temat. Niemniej wierzyć można w różne rzeczy. Nie wiem natomiast, w jaki sposób chciałbyś przejść od tego zjawiska do wiary w "rzeczywistość" katolicką. Praktycznie każda wiara, z jaką masz do czynienia na codzień, wiąże się ściśle z możliwością poznania. W Słońce wierzę, bo je widzę. W ziemię wierzę, bo mogę jej dotknąć. Jakie zaś poznanie widzisz jako drogę dla kogoś, kto nie chce wierzyć w słowa matki-Kościoła? Dlaczego ma ufać mu na słowo? Dlaczego ma ufać Kościołowi Katolickiemu, a nie buddystom, muzułmanom, taoistom? Ich słowo przeciwko naszemu. Dlaczego uważasz, że to takie oczywiste?
anonim2015.12.15 3:17
@davebaran może przesadziłam z tą d... ale z gorliwością nie. Tak właśnie to wygląda, kto bywał w Kościele to spotkał się z tym nie raz. Ja również czytałam PŚ i Koran czy KKK (we fragmentach) i niestety efekt jest taki, że czym bardziej się człowiek w to wgłębia tym bardziej widzi jaki to "mętlik". Kiedyś w dyskusji z księdzem moje wątpliwości skwitował krótko: to co pani mówi to jakieś herezje, wierzący może i powinien czytać PŚ, ale rozumieć nie! a tym bardziej interpretować. Wtedy utwierdziłam się w przekonaniu że przynajmniej w KK wierni mają opierać się głownie tym co mówią ojcowie kościoła bo wtedy łatwiej manipulować ludźmi. I przykro mi bo tak na prawdę to chyba chodziło bardziej o to by człowiek sam z siebie był dobry i nie krzywdził innych, a nie o ślepe posłuszeństwo dla jakieś wyimaginowanej nagrody czy ze strachu przed karą.
anonim2015.12.15 3:25
I tak na prawdę dziwne wydają się rozważania czy ateiści mogą być zbawieni, bo pomijając mój pierwszy kpiący post, jakie to ma znaczenie i dla kogo dla ateistów ? chyba nie bo co po zbawieniu ludziom którzy odrzucają istnienie boga a więc i zbawienia czy potępienia. Wierzącym? jeszcze dziwniejsze, bo jaki sens ma w takim razie ich wiara w Boga?
anonim2015.12.15 9:08
Jedno pytanie. Jaką wartość ma czysta Woda Wiary wlana do brudnego naczynia?
anonim2015.12.15 9:16
Aha...To oczywiście do Maksyma. Wielokrotnie pisaliśmy o tym. No, ale jak się żyje z obcą kobietą i jest się ojcem jej dzieci, naturalnie a jakże dla ich dobra...To cóż można powiedzieć więcej o czystości naczynia... I moim zdaniem jest główny powód rozterek Maksia. Wolna wola.
anonim2015.12.15 9:53
Każdy może być zbawiony ponieważ "niezbadane są wyroki boskie".
anonim2015.12.15 11:20
Wywracanie kota ogonem ale widać niektórzy wierzący tak już mają.
anonim2015.12.15 19:51
@agnieszka66 Teraz rozumiem. Czasami na "portalach poświęconych" (wszelkich rodzajów) nie wiem czy ktoś jest poważny lub parodiuje. @delfinn, Niektórzy mają "łaskę" się urodzić w kraju katolickim i przyjmują tę "rzeczywistość" Niektórzy mają "łaskę" się urodzić w kraju muzułmańskim przyjmują tę "rzeczywistość" itp. Ja miałem "łaskę" się urodzić w kraju "multi-kulti". Choć znajduje się mądrość w różnych "słowach bożych", też znajdują się poglądy, które nie mają nic do rzeczywistości. Więc przyjmuję łaskę swoją bez rozterek. Z drugiej strony, po prostu bardzo się interesuje filozofią i religiami (jest to też trochę odchylenie zawodowe).
anonim2015.12.15 23:01
@davebaran Rozsądna postawa. A co do udzielania się na "portalach poświęconych" - mam wrażenie, że jest ono stratą czasu dla takich jak Ty czy ja. Czasem w głębi pragnę, żeby przynajmniej z 80% komentarzy, które tu czytam, były parodią.
anonim2015.12.16 7:30
Zgodnie z powyższymi cytatami cała instytucja "Szlachetnej Paczki" jest sprzeczna z nauką Jezusa. Ponieważ (niestety) fundatorzy za jej pomocą promują same siebie. Nabijają sobie punkty do popularności za pomocą osób ubogich. Dziękuję za uświadomienie mi tego.
anonim2015.12.16 7:32
Niech poczytają to ci od księdza-biznesmena (szlachetna paczka): „Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę, powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu” (Mt 6, 2-4).