18.08.19, 11:00Zdj. Kremlinru, CC BY SA 4.0, Wikimedia Commons

'Cień Babilonu'. Putin, Krym, gangsterzy i opozycja

Oficjalna rosyjska propaganda usiłowała ignorować lub zlekceważyć największą od wielu lat demonstrację opozycji w Moskwie, podobnie postąpiły władze. Prezydent wybrał się na Krym, gdzie spotkał się z przedstawicielami wspieranego przez Kreml klubu motocyklowego Nocne Wilki.

Imprezę nagłośniono z oczywistego powodu: z jednej strony to pokazanie dużej części społeczeństwa, że Władimir Putin nie przejmuje się protestami w Moskwie, z drugiej to sygnał Putina mający uspokoić nastroje w jego rzeczywistym zapleczu: wśród urzędników, siłowików i współpracujących z nimi oszustów i gangsterów.

Gdy 10 sierpnia w Moskwie odbywała się największa od ośmiu lat demonstracja antyrządowa (mówi się o nawet 50 000 ludzi), prezydent Władimir Putin wybrał się na Krym. Zjawił się na zlocie motocyklistów „Cień Babilonu” u podnóża góry Gasforta w Sewastopolu.

Przyjechał na czele kolumny motocyklistów, ubrany w czarną skórzaną kurtkę. Putin sam prowadził motocykl z bocznym wózkiem, w którym jechał szef władz Krymu Siergiej Aksjonow. Prezydentowi na motocyklu obok towarzyszył szef Nocnych Wilków Aleksandr Załdostanow znany jako „Chirurg”.

Putin pojechał też do Chersonezu, gdzie obejrzał spektakl pt. Grifon, wyreżyserowany na podstawie utworu metropolity prawosławnego Tichona. Wizytę Putina na okupowanym Krymie oprotestowało MSZ Ukrainy. Kijów skrytykował sposób, w jaki przedstawiono pobyt prezydenta Rosji na półwyspie: jako „zwykłą” „krajową” wizytę.

Nagłośnioną podróż Putina na Krym należy rozpatrywać w kontekście wewnętrznym i w kontekście zewnętrznym. Jeśli chodzi o ten drugi, to oczywiście pobyt na okupowanym terytorium musiał jeszcze mocniej zaognić relacje z Ukrainą, już i tak ostatnio mocno napięte z powodu starć w Donbasie. Tym bardziej, że Putin odbywał różne spotkania na Krymie aż przez trzy kolejne dni. Istotniejszy jednak jest kontekst wewnętrzny.

To nie pierwszy przypadek, kiedy Putin podczas dużej demonstracji opozycji w stolicy, ucieka w kraj. 27 lipca na przykład zanurzał się w batyskafie w wodach Zatoki Fińskiej. Ale co ważniejsze, wywyższając w pewien sposób takich dwóch zaufanych ludzi, jak Zadołstanow i Tichon,

Putin przypomniał związanym z nim kleptokratom, że jego problemy są ich problemami. Dlatego powinni go solidarnie i wytrwale wspierać, a wówczas takie „przejściowe niedogodności”, jak ostatnie wydarzenia Moskwie, uda się przetrwać – wszak dużo potężniejsze burze obecny reżim przetrwał.

WarsawInstitute

Komentarze

heniek2019.08.18 12:54
do patrita z ciebie taki potriota jak ze mnie wieloryb
Jam2019.08.18 12:52
Każdy ustrój totalitarny ma swój kres. W Rosji również nastąpi.
Sebastian Lorenc2019.08.18 12:56
Nigdy nie nastąpi. Rosjanie to specyficzna mentalność. Muszą mieć wodza, cara. Muszą mieć bat nad karkiem. Może obalą Putina, ale szybko znajdą następcę.
iloktes2019.08.18 12:29
Polacy wiedzą kim są kacapy , nie trzeba nam tego przypominać . Historia uczy bowiem nas w Polsce jakim zagrożeniem dla naszego kraju jest moskiewska kleptokracja . Amen
prezes Jarosław2019.08.18 12:44
bardzo ładny wiernopoddańczy wpis, dziękuję i proszę o więcej
ochrona przed pedofilami w sutannach2019.08.18 11:28
a pis wspiera Rydzyka
Polak Patriota2019.08.18 11:08
CZYLI JAK W POLSCE LUDZIE WYCHODZĄ NA ULICĘ PROTESTOWAĆ PRZECIWKO NACJNALISTYCZNO POPULISTYCZNEJ WŁADZY STRASZĄCEJ LUDZI LGBT, TO ŹLE. ALE JAK W ROSJI DZIEJE SIĘ DOKŁADNIE TO SAMO, TO JUŻ ROSYJSKA OPOZYCJA JEST OK?
Sebastian Lorenc2019.08.18 11:27
Tak, jak w Polsce jakaś grupa społeczna,,kibice, motocykliści, paralotniarze poprą Partię, to są patriotami, a w Rosji to gangsterzy.
kalinka2019.08.18 11:54
na tym portali każda brednia, kłamstwo i mitomania skierowana przeciwko Rosji to objaw PIS-owskiego patriotyzmu i przedstawianie Rosjan jak bandytów bo 1 miliom zamordowanych Irakijczyków przez jankeską bandycką napaść to szerzenie demokracji za pomocą demokratycznych bomb i nie ma takiej ilości ludności tubylczej, której nie bylibyśmy gotowi zamordować aby wprowadzić demokrację