Brzezińska: Któryś z rzędu "pierwszy raz"... - zdjęcie
08.12.11, 23:16

Brzezińska: Któryś z rzędu "pierwszy raz"...

18

Do tej pory, Polki, które pierwszy raz mają za sobą, a chciałyby znów poudawać dziewice, sztuczne błony dziewicze były dostępne jedynie za pośrednictwem zagranicznych serwisów. Od niedawna, „pierwszy”-któryś-z-rzędu raz można odbyć, korzystając z popularnego polskiego serwisu aukcyjnego Allegro. I to za „jedyne” 249,99 zł plus koszt przesyłki. Producent chwali się, że to wyprodukowany w Japonii, nie do zdobycia w Europie, unikatowy produkt.

 

Faktycznie, na kretyński pomysł „rekonstruowania” dziewictwa wpadli w 1993 roku Japończycy. Dwa lata później wynalazek pojawił się na rynku azjatyckim, zdobywając szczególną popularność w krajach południowo – wschodniej Azji i na Bliskim Wschodzie, gdzie dziewictwo jest kulturowym wymogiem zamążpójścia. Chirurgiczny zabieg rekonstruowania błony dziewiczej (hymenoplastyka) jest jednak dość drogi (ok. 4000 zł), więc powstała dużo tańsza, a dająca podobny efekt alternatywa.

 

- Koniec zmartwień związanych z utratą dziewictwa! Z tym produktem możesz przeżyć swoją pierwszą noc ponownie! – zachęca producent.

 

Jak to działa? „1) Ostrożnie włóż sztuczną błonę dziewiczą do swojej waginy 15-20 minut przed stosunkiem. 2) Błona trochę się rozszerzy, "gnieżdząc się" w środku i wywołując uczucie "ciasności". 3) Kiedy Twój kochanek będzie się z Tobą kochał wypłynie z niej odpowiednia ilość płynu imitującego krew (syntetycznej żywicy albuminowej). 4) Dodaj do tego odrobinę postękiwania a nikt się nie zorientuje”.

 

Czyż nie wydaje się to Państwu bajecznie proste? I jednocześnie bajecznie głupie. Swojego „kochanka” można oszukać, ale jak wiadomo – każde kłamstwo ma krótki nogi. Gorzej, z oszukiwaniem samego siebie. Bo ile razy coś może być po raz pierwszy? I jak można komuś oddać się w pełni, oddając się „po drodze” kilku innym osobom?

 

Popularność tego kuriozalnego produktu niesie ze sobą jednak pewne pozytywne przesłanie. Oczywiście, żadną miarą nie pochwalam wkładania sobie kawałka plastiku do pochwy, żeby oszukać swojego „kochanka”, ale chęć „ponownego przeżywania nocy poślubnej" to najlepszy dowód na to, że… dziewictwo jest w cenie.

 

Wprawdzie, oczywiście można to wykorzystać w tak prymitywny sposób, jak na przykład 22-letnia Amerykanka o pseudonimie Natalie Dylan, która swoje dziewictwo wystawiła na aukcję. W jednym z wywiadów przyznała, że nie widzi w tym nic złego, bo żyje w kapitalistycznym społeczeństwie. Jej oferta spotkała się z niesamowitym zainteresowaniem, a licytujący mężczyzni podbili cenę za odebranie dziewczynie dziewictwa do, bagatela, 3,8 milionów dolarów.

 

Podobnie „przedsiębiorczych” dziewczyn, które chciały zarobić na swoim dziewictwie nie brakowało. Tak, jak nie brakuje tych, które żałują, że zbyt wcześnie oddały je nie temu mężczyźnie a teraz muszą uciekać się do prymitywnych podstępów i wpychania sobie w pochwę jakiegoś badziewia. Morał z tego jest chyba nazbyt oczywisty… . 

 

Marta Brzezińska 

Komentarze (18):

anonim2011.12.9 8:59
<p>Niby nic istotnego, ale jest to przykład niebywałej obłudy tych, kt&oacute;rzy obłudę węszą wyłącznie u chrześcijan.</p>
anonim2011.12.9 9:31
<p>Droga Autorko,</p> <p>powinna Pani skorzystać z porady seksuologa, kt&oacute;ry z perwnością pomoże Pani jakoś ogarnąć seksualne natręctwa.</p> <p>Poza tym artykuł jest niesmaczny a Fronda, jako \"portal poświęcony\" powinien bardziej dbać o charakter poruszanej na łamach&nbsp; tematyki.</p>
anonim2011.12.9 9:34
<p>kłamstwo ma kr&oacute;tkie nogi, szybko zdemskuje \"wielokrotną dziewicę\" zwykła pogawędka przy piwie i przechwałki chłopak&oacute;w, kiedy to zorientują się, że każdy z nich miał przyjemność zaliczyć tę samą \"dziewicę\" ...</p>
anonim2011.12.9 9:42
<p>Niech sie Panstwo tak nie nakrecaja tym tematem.</p> <p>To nie przystoi poboznym ludziom</p>
anonim2011.12.9 11:01
<p>Akurat Japończyk&oacute;w nie podejrzewałbym o pomysł oszukiwania kogoś takim wynalazkiem. Trzeba trochę znac ich mentalność, żeby wiedzieć, że dla nich to jest wyłacznie zabawa. Oni po prostu lubią udawać, nawet, jesli wszyscy wiedzą, że to jest udawanie. Często skupiają się tylko na płaszczyźnie zmysłowej, czysto sensualistycznej, duchowośc im do niczego nie jest potrzebna.</p> <p>Stąd w Japonii np. jest zjawisko wirtualnego idola. Najczęściej muzyki. Piosenkarka, spiewająca syntetyzowanym głosem i przedstawiana technikami holograficzno - laserowych na scenie przed kilkoma tysiącami \"napalonych\" młodych ludzi, stylizowana na postac anime. Miliony Japończyk&oacute;w się w niej podkochują i wzdychają do jej zdjęć. I co z tego, że jest w 100% sztuczna? Szansa na \"zmaterializowanie\" takiego zakochania jest identyczna w obu przypadkach; co to za r&oacute;żnica, czy się ślini do zdjęcia wygenerowanego komputerowo, czy zdjęcia realnej kobiety?</p> <p>Podobnie z fenomenem \"cosplay\" - tu już częściej dziewczęta (a czasami i chłopcy, kt&oacute;ry często lubią sie przebierać za... kobiece postacie do tego stopnia, że można się powaznie naciąć przy pr&oacute;bie podrywu) - lubia się przebierać za postaci z anime. Wszystko w warstwie wizualnej. W og&oacute;le w Europie Japonka ubrana jak w niedzielę w Harajuku (dzielnica Tokio słynąca ze specyficznej mody) spowodowałaby szok kulturowy, bo wyglądałaby, jakby sie \"urwała\" z teatru albo z planu filmu kostiumowego. U nich to jest traktowane w kategoriach co najwyżej ekscentryzmu. Bo jak nazwać kilkunastoletnia (albo nawet dwudziestokilkuletnią) dziewczynę ubraną jak kilkuletnie dziecko z epoki wiktoriańskiej? No i... bywają Japończycy - mężczyźni, kt&oacute;ry właśnie to bardzo lubią. W og&oacute;le u nich czystośc i niewinność to rodzaj archetypu kulturowego i nawet, kiedy jest to ewidentnie udawane, na płaszczyżnie sensualnej ich to \"kręci\", taki rodzaj fetyszyzmu, jak erotyczna bielizna dla nas.</p> <p>Inna sprawa, że oni tam traktują wsp&oacute;lne mieszkanie razem przed slubem dużo ostrzej, niz u nas. Tam tradycyjna rodzina nadal się jeszcze jako - tako trzyma i nieszanująca się dziewczyna ma małe szanse na szanującego się męża.</p> <p>Japończyk wie, że jego partnerka nie jest dziewicą, ale po prostu oboje lubia poudawać. Wybaczcie, ale ja w tym nie widzę nic złego. Powiedziałbym, że jak na seksrekwizyt, tak to nazwijmy, jest to bardzo etyczna i kulturalna zabawka - wprowadza coś nowego a jednocześnie nie jest substytutem normalnego, fizjologicznego wsp&oacute;łżycia.</p> <p>Oszustwo sztuczną błoną to wynalazek naszej kultury, Japończycy takie zabawki traktują właśnie jak zabawki a nie jako oszustwo.</p>
anonim2011.12.9 11:05
<p>Marto, oczywista oczywistość, zajmij się czymś sensownym, zdobywaj wiedzę, dziel się nią i nie pisz głupot.</p>
anonim2011.12.9 11:52
<p>Dobrze, że chce Pani krytykować brak szacuku dla czystości, ale nie potrzeba aż takich \"mocnych\" tekst&oacute;w z pochwami, wpychaniem plastik&oacute;w itp. Można znacznie bardziej delikatnie, o osobach kt&oacute;re żaułują utraconego dziewictwa(jakieś fragmenty świadectw) czy osobach kt&oacute;re cieszą się, że dotrwały do ślubu. Nie na zasadzie straszenia, ukazywania patologii. Promujcie też to co dobre, a nie tylko w k&oacute;łko piętnujcie to co złe.</p>
anonim2011.12.9 12:43
<p>@Pokreć. Domou Arigatou za zaoszczędzenie produkowania się na temat r&oacute;żnic kulturowych i mentalności. Miło spotkać tutaj kogoś kto tak dobrze orientuje się w jpońskiej rzeczywistości bo jak widać postrzeganie cudzej mentalności poprzez pryzmat własnej prowadzi do nieporozumień. Jednakże bardzo mnie w całym tekście ciekawi jak pani Marta trafiła na ową aukcję... :&gt;</p>
anonim2011.12.9 13:13
<p>Martunia, ty jesteś taka mądra dziewczyna, po co Ci te \"gadżety\"? Opisz coś dobrego, albo pokaz zło, kt&oacute;re dotyczy społeczeństwa. Nie dawaj się kudłatemu wpuszczać się w maliny. Nie r&oacute;b nam tu prezentacji tego.</p>
anonim2011.12.9 14:09
<p>@Ocochodzi: R&oacute;wniez dzięki, właścicwie, podobnie jak red. Adamski, jestem fanem popkultury, tylko tej japońskiej. Na razie nie stac mnie na wyjazd do Japonii (o ile mnie kiedykolwiek będzie stać), ale wydaje mi się, że akurat Japończyk&oacute;w \"czuję\" w pewnym sensie. M. in. podobają mi się kobiety ubrane jak w niedzielę w Harajuku. I też mnie \"kręci\" archetyp niewinności i dziewictwa. A na kobiety patrzę tak, jak się patrzy na dzieło sztuki - w kategoriach piekna. Nic dziwnego, że sieje pietruszkę, jak pytają mnie kumple, jaki jest m&oacute;j typ urody, to pokazuję im przykładowe zdjęcia. Cmokają, gwizdają i przyznają, że gust mam niesamowicie dobry, żeby nie powiedzieć, wysublimowany. Dlatego jestem kawalerem. Moja żona ma mi się olśniewająco podobać, seks jest tylko dodatkiem do całości. Słowem - ma być ideałem.</p> <p>To by pasowało do sporej grupy Japończyk&oacute;w podkochujących się w zdjęciach wirtualnych idolek, czy po prostu postaci anime. Oni je zwyczajnie idealizują. dla nich one sa ideałami, dokładnie takie, jakie chcą, żeby były.</p> <p>Ktos powie, że to jest ekstremalnie dziecinne. Bo tak jest. Japończycy to często po prostu... duże dzieci. I często posiadają w sobie jakąś cząstkę tej dziecięcej niewinności. To dobry ludek, choć czasem jest ksenofobiczny i nie przyjmie do swojego grona obcego jako swojego. Ale z tym da się żyć, oni uszanowanie ich zwyczaj&oacute;w przez obcego potrafią docenić, o czym się miałem okazję na własnej sk&oacute;rze przekonać.</p> <p>I, co często dla Europejczyka jest dziwne - lud INNY od Chińczyk&oacute;w. Nawet z wyglądu, jak się tam chwile pobędzie, to to widać. Tak, jak da się odr&oacute;znić Hiszpana od Norwega. Tamtejsi Ż&oacute;łci (Chińczycy i Japończycy dziwili się, że ja od 2-ch dni na wyspach i jeszcze nie zauważam r&oacute;znic między Chińczykiem a Japończykiem...).</p>
anonim2011.12.9 14:46
<p>@Rukh: dlaczego tylko takie 2 opcje? Mnie kręci taka, co ani się nie puściła, ani się nie obmacywała. Dlaczego zakładasz, że każda musi byc nieteges?</p> <p>Wiem, za Twoją opcja przemawia m&oacute;j (staro)kawalerski stan, ideał&oacute;w na świecie nie ma, ale to tym gorzej (albo lepiej) dla mnie. Ja po prostu jestem got&oacute;w umrzec prawiczkiem w podeszłym wieku niż ożenić się z kompromisem i prowadzić kompromisowe zycie. Na szczęście mam wiarę i wiem, że nic nie tracę. A w wymiarze wiecznym może nawet zyskam?</p>
anonim2011.12.9 21:57
<p>@ Pokręć &lt;Oszustwo sztuczną błoną to wynalazek naszej kultury, Japończycy takie zabawki traktują właśnie jak zabawki a nie jako oszustwo&gt; Czy seppuku to oszustwo i czy Japończycy&nbsp; kusungobu i wakizashi&nbsp; traktują jako zabawki?</p>
anonim2011.12.9 22:02
<p>Żenada ! Czy Redakcja Frondy nie ma już temat&oacute;w, skoro musi opisywać patologiczne wymysły z burdeli Sodomy i Gomory ???</p> <p>Marto, czym Ty się zajmujesz !!! Wstyd ! Proszę, nie zabrudzaj sobie umysłu takimi brudami. Proszę o skasowanie Twojego tekstu.</p>
anonim2011.12.10 0:57
<p>@Megi: czy Ty wiesz, o czym piszesz? Wiesz, czym się r&oacute;zni zabawka od szabli, czy miecza albo noża?</p> <p>Oni wbrew pozorom, bardzo dobrze potrafia odr&oacute;żnić świat wirtualny od realnego. Przykład może nieco drastyczny, ale tak jest: w Japonii mozna kupić seks-lalki. Odpowiedniki naszych dmuchanych. Tylko u nich są robione z silikonu i tak dobrze imitują człowieka, że na zdjęciu nie odr&oacute;żnisz. Niekt&oacute;re z nich imitują dziewczynki z podstaw&oacute;wki. W Europie za coś takiego poleciałyby głowy. W Japonii - dop&oacute;ki nie skrzywdzisz realnego dziecka, możesz sobie fantazjować do woli, niezależnie od tego, jakie to byłoby chore. Możesz spokojnie mieć na komputerze tony pedofilskiej mangi. Oczywiście fotografia porno z udziałem realnych dzieci jest surowo ścigana i bezlitośnie karana. I jakoś w Japonii nie ma Fritzl&oacute;w ani afer belgijskich pedofil&oacute;w. W og&oacute;le w Japonii jest mało przestępstw pospolitych. Nigdzie na świecie o 10-tej w nocy w miejskim zaułku nie czułem się tak bezpiecznie i spokojnie.</p> <p>Przestępstwa na tle seksualnym karzą bardzo surowo. A jesli wobec dzieci, nie zdziwiłbym się, jakby kogoś za coś takiego powiesili.</p>
anonim2011.12.10 1:48
<p>@Pokręć, a kupowałeś kiedyś whiskacz\'a z automatu? takie klimaty zdarzają się tylko w Japonii; kiedyś waracaliśmy z kumplem z wspinaczki w g&oacute;rach (Kita Alpu) shinkansenem i nie mieliśmy kasy na bilet; jak nas japoński kanar wylegitymował to mu powiedzieliśmy, że zapłacimy jutro rano jak dojedziemy i wypłacimy sobie pieniądze z bankomatu - kitajec to kupił :))))</p>
anonim2011.12.10 2:16
<p>co do gwałtu to nie jest tak wesoło, jak piszesz; gwałcą dużo i społeczeństwo na to przymyka oczy; mężczyzna może więcej w tym kraju i tyle, kobiety mają mniej do powiedzenia; ale co do reszty pospolitych przestępstw typu kradzieże, to jest to praktycznie niespotykane; poważniejszymi sprawami zajmuje się jakuza, oni też mają sw&oacute;j kodeks etyczny, jak ktoś go złamie, to mu się ucina mały palec :))</p>
anonim2011.12.10 9:40
<p>@ Pokręć wiem, że Ty wiesz i to mnie bardzo cieszy!!!</p>
anonim2011.12.10 11:13
<p>@Ulgen no niestety nie zapłaciliśmy, przyznaję bez bicia i ze wstydem, ale jak to m&oacute;wiliśmy temu japońskiemu kanarowi, to w to szczerze wierzyliśmy, i on też w to uwierzył, taki jest tam poziom zaufania; poza tym z całą pewnością obcokrajowc&oacute;w tam traktują bardziej ulgowo - być może dlatego, że biały człowiek jest pogromcą tego kraju, a być może dlatego też, że gościnność jest silnym elementem tradycji</p>